Dziś w przychodni, po wyjściu od ortopedy zaczęłam przygotowywać Młodszą do zamotania i usłyszałam jak mama do dwójki starszaków mówi: "Choć zobaczymy jak pani będzie zawiązywać dzidzię w chustę". No i zonk, bo Mała myk i wylądowała na plecach. Pani z oczami jak spodki powiedziała tylko: "Pani sama będzie to zawiązywać?" Potem słyszałam jak tłumaczyła dzieciom, że takich nie było jak oni byli mali i nosiła je w innych. Potem sobie porozmawiałyśmy o tym, że w sumie wisiadła to ani zdrowe ani wygodne, a chusta czy ergonomik to bardzo praktyczne rozwiązanie. Inni rodzice tylko patrzyli zaciekawieni.





Odpowiedz z cytatem

od jakies 2 tyg motamy sie coraz czesciej. Pare dni temu jechalam z nim komunikacja z jednej czesci Warszawy do drugiej, przez centrum. I co? Wzbudzalam jakis blizej nieokreslony zachwyt, ludzie stawali na ulicy i pokazywali palcami, w tramwajach tez, usmiechali sie bardzo szczerze. No troche jak kosmita sie czulam. Przez caly okres chodzenia w chuscie/nosidle ze starszym nie doswiadczylam takich reakcji. Od tego dnia jeszcze pare razy wychodzilam na miasto czy osiedle i za kazdym razem to samo! 





. Bardzo mnie to denerwuje, ale chyba pierwszy raz to usłyszałam pod moim adresem.
Niezwłocznie zaczęłam wyprowadzać ją z błędu, ale do dziś zdanie nt. wdychania zapachów robi u nas furore. Szczególnie, że ostatnio ulubiona pozycja Gabrysi to z nosem w mojej lub męża pasze 



Bo nie-mąż taki długowłosy i nieogolony bo wakacje, a ja w takiej długiej białej sukience
Znajoma się załamała, bo okazało się, że ona ze swoim synem (ok. 2 lat) jeździ tylko samochodem, tzn. jak ją mąż zawiezie, bo nie ma prawa jazdy. I że taka uwiązana w domu (na wsi) i takie takie. To ja myślę - Acha! Kupi nosidło, albo się chociaż odważy z chaty wyrwać po takim zacnym przykładzie.
), a ta niewiasta (z nutką triumfu): Co? Ciężko już było nosić?
Dodam, że poszliśmy na obiad i nie było łatwo ogarnąć tej czterokołowej kolubryny w minibarze, a potem iść na spacer po ministoczku, gdzie zrobiono jedynie schody, a wózkowicze ciągali się po trawniku...

