Ja spotykam same pozytywne reakcje, czy noszę w chuście, czy w mt. Rok temu jak byliśmy w Toruniu i mój mąż niósł synka w chuście z przodu, to na straganie zaczepiła nas starsza pani i bardzo chwaliła, że tak ładnie i zdrowo nosimy, a potem przyznała się,że jest emerytowaną położnąA w Tatrach na szlaku musiałam jednemu chłopakowi tłumaczyć co to za chusta i gdzie się kupuje, bo tak fajnie nosimy dzieciaczka i pomyślał,że to super prezent dla siostry.
W ogóle to w mojej okolicy jesteśmy sensacją jak nosimy i ciekawe jest to, że jak jadę autobusem, to wszyscy się uśmiechają, zagadują, ustępują miejsca i mówią dzień dobry i do widzenia. A jak jadę czasem z wózkiem, to nikt nie pomoże i nie zwróci na nas uwagi.
Przedwczoraj jak wyszliśmy z marketu i chciałam wrzucić syna na plecy w mt, to najpierw jakiś pan chciał mi pomóc, a za chwilę podeszła starsza pani i chwyciła pasy naramienne,żeby mi podać do zawiązaniaNormalnie szok. Wszyscy chcieli pomagać. A potem jak wracaliśmy, to jakaś pani za nami krzyczała,że przynajmniej jemu tak fajnie cieplutko na plecach u mamy, bo przecież dzisiaj tak zimno.



Odpowiedz z cytatem




86 > 66 kg !!!


(pozostałe 2 znam 


z wozkiem już nie


zła jestem, bo akurat mała była w plecaku, który nie do końca nam jeszcze wychodzi
Pan z Panią najpierw mocno mi się przyglądali a potem w ruch poszedł telefon komórkowy
listopad 2012, Mniejszy Mysz 

