to to inne zboczenie?
my na wielo nie jesteśmy (tzn młoda, nie ja ;-)), ale coraz częściej o nich myślę
Wersja do druku
Dolaczam sie do watku. Niedawno w watku stosikowym sie zarzekalam, ze jeszcze tylko dwie i to juz naprawde koniec. Jakims cudem lista urosla juz do pieciu!
rzeczywiście produkt-uczucie :) niby ergo mam, ale nie kocham go tak jak mojej kółkowej, a przedwczoraj przyszło moje pierwsze indio :love: i choć wiem, że wydałam na nią więcej niż powinnam i wypadałoby szybko się jej pozbyć żeby dziurę załatać, to... nie mogę, no... prędzej ergo sprzedam choć takie pożyteczne jest :ninja:
bo chusty piękne są, i pożyteczne. I kocham je milością wielką.
chusty są piękne i sama idea noszenia w chustach jest piękna.
Ale pieluszki są jeszcze piękniejsze, a zboczenie potrafi byc jeszcze większe. Kachasek, ty nie myśl, tylko kup chociaż np. 1 kieszonkę i zbieraj sie do czynu a nie tylko myśl
W takim razie ja mam ostre chustowe zapalenie mózgu i jeszcze ostrzejsze pieluszkowe zapalenie mózgu z groźnymi powikłaniami (bo również szyję pieluszki i nie mogę się przed tym powstrzymać, mimo że Maciek ma ich nawet za dużo:hide:)
zapomniałaś dodać, że nie przegrzewasz mu klejnotów i masz przez to widoki na zostanie babcią w przyszłości:p
podoba mi się to stwierdzenie, że chusta to produkt uczucie. dokładnie tak mam. Kocham to uczucie bliskości z moją córeczką!
A mój przyjaciel, dowiedziawszy się, jakie mogą być rozmiary chustowych stosików i ceny poszczególnych szmat, stwierdził, że bliskość tak tak (i bardzo mu się cała idea podoba, żeby nie było), ale jego zdaniem sporo tu kobiecego zamiłowania do fatałaszków- matkując potomstwu kobieta nie ma tyle czasu/kasy/energii/możliwości (KP bądź co bądź ogranicza wybór fasonów), żeby kupować takie ciuchy, jakie kupowałaby mamą nie będąc, a chusta jest udanym kompromisem: niby dla dziecka, ale jednak dla mnie - i już można bez większych wyrzutów sumienia wpaść w szał macania, dobierania kolorów, materiałów itp. (w sumie to coś w tym jest, nie?:) )
haha, właśnie się zorientowałam, że to powyżej to jest jedno długie zdanie:hide:
tak, zdecydowanie jest coś na rzeczy
od dłuższego czasu nosimy w ergo, a na bazarek co chwile zaglądam i szukam szukam szukam, sama nie wiem czego:dunno:
tak sobie myślę, że może przyda mi się jakaś chusta na lato, bo mam cieniznę ale dla noworodka bardziej i fajna nośną ale na zimę dobrą
a że z kasa krucho to oglądam i wzdycham tylko
no i jak patrze na moje aż dwie chusty, które leżą w szafie to jakoś mi smutno, że już ich nie używam tyle co wcześniej
satysfakcjonuje mnie ta odpowiedź na moje pytanie :) no fakt, kiecki sobie pięknej przez internet bez przymierzania nie kupię, poza tym kieckę raz na czas ubiorę. A chust mogę mieć kilka i nosić codziennie, nieważne czy elegancka jak mała czarna, czy raczej w stylu kwiatowego hippie - zawsze będzie pasować. dobre.
produkt-uczucie też przemawia, ale wtedy wystarczyłaby jedna do tulenia, a nie cały stos :)
Się dopisuję. Już nie noszę co prawda, chust się pozbyłam niestety, ale mam kawałki rózne, z których coś tam sobie będę szyła, żeby choć kawałek tego uczucia zachować. Np. szorty z timbuktu:ninja:
Byłam niedawno na szkoleniu, ćwiczymy między innymi pracę z grupą, występowanie na forum publiczności. No więc stanęłam i mówię co mam mówić, pilnuję wszystkich wymienionych punktów, a potem na środku czekałam na opinie. I co? Ktoś mi zwrócił uwagę, że gibam się podczas mówienia na boki. Z nóżki na nóżkę, z bioderka na bioderko. Całkowicie nieświadomie. Ech, te szmaty.
Nie wiem, to jakiś rodzaj uzależnienia, niezrozumiały dla innych - tak, jak każdy nałóg, do zrozumienia tylko przez współdzielących niedolę ;)
Za alioną - produkt-uczucie, za matysią - chusty są piękne i pożyteczne :thumbs up:
U mnie działa coś jeszcze. Ograniczony czas chustonoszenia. Mnie to bardzo napędza. Nie wiem ile jeszcze noszenia przed nami, a ja chciałabym spróbować niemal każdej chusty, bo każda, każdziusieńka jest inna :shock: Nie interesuje mnie posiadanie stosu, interesuje mnie ruch w nim. Właśnie cierpię, gdyż zastój jest, btw :roll: