"W warunkach wolnorynkowych dyktat gustu większości prowadzi do dominacji rzeczy miernych i tandetnych." Cz.M.
Zgadzam się. Dziecko uprze się na 1 dziedzinę i ją uparcie ćwiczy. Tymek uczył się raczkować i łazić przy meblach, to wogóle prawie nie gaworzył. Jak już przemieszczanie zaczęło być dla niego normalną czynnością - zaczął coś tam po swojemu "gugać". Niedawno najważniejsze były pierwsze kroczki i z mową się "uwstecznił". Teraz już pewnie drepcze, to znowu zaczyna gadać po swojemu i fascynuje go, że może być zrozumiany. Nawet jak po dziecku nie widać, to coś tam się w umyśle rozwija i jakieś poważne procesy myślowe zachodzą.
Edit: Tymek zawsze był trochę "do tyłu" z mówieniem, dlatego tak strasznie się cieszę, że zaczyna. Jak mi inne mamy zatroskane żalą się, że ich dzieciaczki nie chodzą, to mówię, ze Tymek nie umie bic brawo, chociaż go uczyłam, powiedzieć mama, sam trzymać niekapka (u młodszego dziecka widziałam), nie chce teraz jeść nic innego niż papki, dopiero niedawno nauczył się robić "papa". Każde dziecko jest inne.
Ostatnio edytowane przez słoneczny_blask ; 29-03-2010 o 07:58