Dobra. Nie powiem. Ani słowa. Nic a nic. Bardzo dobrze się składa, bo naprawdę nie wiem co.
Wersja do druku
Dobra. Nie powiem. Ani słowa. Nic a nic. Bardzo dobrze się składa, bo naprawdę nie wiem co.
bardziej by pasowalo "to ja narcyz sie nazywam... przepraszam i dziekuje, ja tych slow nie uzywam"
:shock:
to najbardziej szczegółowa instrukcja prania, jaką widziałam. czego Wy dziewczyny oczekujecie??? przecież dokładnej się już nie da :hmm: szkoda, że nie dali tego na metkę, taka megametka w rozmiarze A4 załatwiłaby sprawę...
przysiadam się :sick:
z maków zrezygnowałam. dobrze zrobiłam, bo nie lubię tkanin z którymi trzeba się obchodzić w specjalny sposób. ja nawet bieliznę, swetry kaszmirowe i jedwabne chusty piorę w pralce... uważam że chusta, mimo że jest też pięknym przedmiotem, przede wszystkim jest przedmiotem użytkowym. a tak skomplikowany sposób prania (który uniemożliwia tak naprawdę skuteczne odepranie jej z codziennych brudów: śladów po ziemi, dziecięcych rzygowinek) sprawia że staje się bezużyteczna.
myślę sobie że działaniem, które byłoby zadbaniem o klientów, byłoby wycofanie całej partii chust z rynku. tak zrobił Didymos w wypadku Rosenholtza i zdaje się że wypadku którychś gekonów. tak robi Ikea i Toyota, gdy okaże się jakiś wyprodukowany przez nich produkt jest wadliwy. klient tych koncernów nie musi domowymi sposobami radzić sobie z wywracającym się krzesełkiem czy blokującym się pedałem gazu.
wiadomo, że zdarzają się technologiczne wpadki, które wychodzą dopiero w trakcie użytkowania. i nie jest to ujma dla producenta, który w trosce o dobro klienta, przyznaje się do nich i wycofuje towar z rynku.
W pełni się z Tobą zgadzam szast.Jest tylko jeden problem...ekhem...Nati musiałoby przyznać ,że wypuściło bubla.Ale za to wtedy i ja mogłabym im pogratulować ,idąc za przykładem wspaniałych mam zagranicznych, tyle że czegoś innego - powrotu zdrowego rozsądku.Albo nowego PRowca.
wchodzę, czytam, i nie wierzę ...
Otóż to Pati :)
Dodam od siebie, ze po raz drugi chustę prałam, a raczej "moczyłam"
w wysoko-stężonym roztworze proszku dzieciowego długie godziny
naciskając ją i ugniatając.
Przyznaję, ze gdybym od samego początku miała świadomość,
że WŁAŚNIE w taki to sposób mam tę chustę prać, to BYĆ MOŻE
uniknełabym problemów z rozstępami (no bo ajm sorry pajączki to to nie były)
a może wcale bym jej nie kupiła :/
Natomiast co do listu.. no cóż - nie dostałam go na maila,
ale mam mieszane uczucia... jedynymi sposobami, o których wiedziałam
jak mam prać chustę były te napisane na forum przez... Natalię :omg:
Jeżeli ta chusta powinna być aż tak specjalnie traktowana, inaczej niż wszystkie mi znane to wiadomość o tym powinna być na początku tego wątku, a najpóżniej w momencie kiedy maki były wysyłane do osób , które je kupiły. Powinny być odpowiednio oznaczone na metce takim symbolem z raczką w misce. To jest absurdalne. Nie zgodne z prawem konsumenckim.
A tak z nieco innej beczki chciałabym sie zapytać, czu jest ktos kto kilka razy prał lniane maki i dużo w tej chuscie nosi?
Wiecie co, ja mam te maki z lnem i szczerze mowiac to boje sie je wyprac (a raczej wymoczyc). Bo co jak cos mi sie rozejdzie, a Nati nie uzna reklamacji? Jak ja potem ta chuste odsprzedam? Ba, nie wiem czy nawet taka nowa w pudelku ktos mi kupi. :-( Najchetniej bym ja wymienila na bawelne, ale watpie, ze to mozliwe. A oddac chyba juz nie moge tak po prostu bo minelo te 10 dni od zakupu. Smutno mi :-(
No wlasnie to jest dla mnie absurdalne. Jesli nie mozna ugniatac, to de facto tej chusty nie mozna prac, tylko zamoczyc w roztworze wody z proszkiem, a potem chyba nawet nie mozna recznie jej wyzymac (? zapomnialam polskiego slowa), bo to przeciez tez jest ugniatanie.
W ogole to ile jest osob, ktore maja len i jest z nim wszytsko ok?
Ja wiem tylko o lnie misunderstanding. Na własne oczy widziałam, że wszystko ok.
Filippa ale to nie o takie ugniatanie chodziło, że wrzucam szmatę jak niebadź do wody
i miącham w wannie/misce.
Ten drugi raz było zwinięte w rulon, wsadzone do wody i obchodziłam się z tym lepiej
jak ze śmierdzącym jajkiem i ugniatanie wiele wspólnego z takim np. wyrabianiem ciasta drożdżowego czy zagniataniem kruchego ;)
naprawde nie miało nic wspólnego.