nie uzywam żadnych płynów do płukania (jak potem użyć perfum jak ciuch tak niemożebnie wali kwiatem), ale prawdziwym killerem są dla mnie płyny do prania, nie dla dzieci, tylko takie zwykłe, ariela albo persila - autentycznie mdli mnie od nich
Wersja do druku
nie uzywam żadnych płynów do płukania (jak potem użyć perfum jak ciuch tak niemożebnie wali kwiatem), ale prawdziwym killerem są dla mnie płyny do prania, nie dla dzieci, tylko takie zwykłe, ariela albo persila - autentycznie mdli mnie od nich
W 100% się zgadzam. Ja alergiczna ani obrzydliwa nie jestem, nowych rzeczy też nie piorę (a wiem że neiktórzy piorą), szkoda wody i energii. Piorę przed wysyłką, jesli wiem że moja chusta była zapocona lub zabłocona. Potwierdzam, że na UK forum handluje się nieupranymi jako standard, jak ktoś przed wysyłką pierze, to chwali się w jakim to ekocudzie pierze.
co do standardow w sprzedaży to chciałam zwrócić uwagę:
- na slynne babole - czy je liczyć i fotografować?
- na długość chust - np. kupiłam raz rozmiar 5, który miał 398cm długości i nieprofesjonalny szew - ewidentnie skracana, co gorsza po prostu krótsza niż wynikało z opisu co jest często decydujące dla wykonalności ulubionego wiązania
- na wymóg zdjęć. To dość przykre, ale od nowych/mało znanych osób w dość chłodny sposób wymaga się fotek, podczas gdy niektóre osoby regularnie to ignorują. I tak ludzie od nich kupują - i potem się przejeżdżają. Sledzilam drogę jednej chusty, która miała jakieś plamki o których sprzedająca nie wspomniała ani nie dala fotki, i tak chusta już 3 raz zmienia właścicielkę... po farbowaniu plamki nadal podobno widać...Może mozna przymknąć oko, jak ktoś sprzedaje nową w pudle, ale używanej zawsze moze cos dolegać.
oglądałam ostatnio "jak to się robi?" czy jakoś tak z produkcją ubrań,co więcej moj ojciec w fabryce ubrań pracował wiele lat,jako żem uświadomiona w tej kwestii to nigdy nie zakładam sobie i dzieciom nie upranych nowych ubrań i nie polecam tego robić.
zdjęcia widzę od pewnego czasu zawsze,a co do wad,tutaj panuje kup teraz alegorycznie do allegro,więc reklamacja obowiązuje przecież.jeśli ktoś z niej nie korzysta to sam robi bląd,oczywiście w sytuacji,gdy w opisie nie było tych wad.inną sprawą jest opinia na temat sprzedającego i jego gapiostwo/nieuczciwość.to samo tyczy się oczywiście baboli/dlugości chust,wszelkich rzeczy niezgodnych z opisem po prostu.więc nie widzę problemu,pilnujmy wlasnego interesu a nie liczmy,że ktokolwiek czy forum będzie go za nas pilnował.
prosiłabym abebo rozważyć jasne i konkretne stawianie zarzutów,ewentualnie jeśli Ciebie to dotyczy sa na forum wytyczne jak załatwiać takie sprawy.określenia typu chłodny sposób wymagania fotek są ogolnikami,nic nie mowiących zarzutów nie puszczajmy w powietrze nie licząc się z konsekwencjami.
1. Wiesz, ale jak kupuję chustę z wysyłką do mnie zagranicę, to odesłać, gdzie koszt wysyłki wyniesie równowartość 70pln, trochę żal kasy...jak nie ma pewności zwrotu.
2. Inna sprawa nie dotyczy mnie... wiec nie mogę się do nikogo odwołać. tak tylko śledzę losy chusty, której o mało dwukrotnie po drodze nie kupiłam...
3. czym innym są konkretne zdjęcia, zbliżenia, czym innym ogólnikowe stwierdzenie "stan bdb". dlatego proponuję doprecyzowania standardów dokładności opisywania i dokumentowania wad, bo od tego zależy wspomniane przez Ciebie prawo do reklamacji. Czy można reklamować chustę, która ma o 4 babole więcej niż napisała sprzedająca? czy można reklamować chustę z plamką na srodku, jesli była opisana jako "używana" - zawsze można kogoś zbyć odpowiadając 'No przecież było napisane, ze uzywana, a nie nowa".
Mozna się dopraszać o kolejne zdjecia, ale w ramach 24h rezerwacji czy kazda prośba zatrzymuje zegar?
sprzedaż bez zdjęcia, np.:
http://chusty.info/forum/showthread.php?t=53182&page=1
ale to chusta nawet z pudełka nie wyjeta.
sama pisałas że w takich przypadkach cóż zdjęcie? :-)
a co do reszty abepo, to IMO standardy są.
plamka czy przerwana nitka to zawsze wada.
chusta uzywana nie znaczy zaciagnięta czy poplamiona.
może miec owsze przetarcia, odbarwienia ale zawsze powinny być opisane. zawsze.
i regulamin to precyzuje. "opisz stan chusty DOKŁADNIE".
więc nie wazne czy nowa czy uzywana, jeżeli ma plamkę i sprzedający o tym nie wspomni to złamanie regulaminu.
nie wiem co tutaj doprecyzować.
chyba tylko kupujących, aby mieli odwagę zgłaszać reklamacje..
każdy zakup/sprzedaż nówki czy używki od osoby prywatnej czy przedsiębiorcy to umowa prawna więc to jest doprecyzowane (wady ukryte) i zarówno sprzedający jak i kupujacy mają obowiązek stosować się do prawa,natomiast jak ktoś lakoniczne opisuje chustę to naturalnie najrozsądniejsze jest dopytywanie się o szczegóły,administracja forum nie może brać odpowiedzialności za sprzedaz na forum.
a prośby raczej zatrzymują zegar do czasu aż sprzedający na nie odpowie,to normalne.
no tak, własnei byłam w trakcie szukania innych wątków ilustrujących zjawisko. ale stragan jest regularnie sprzątany (to plus!). Choć z nową też można się przejechać: wyobraźcie sobie że kupujecie Ellevilla nowego, nawet nie wyjętego z koperty a tam takie rzeczy....a przecież druga właścicielka nie ma juz prawa do reklamacji u producenta/dystrybutora.
tak mnie tknęło, bo podobne sprawy są omawiane w wątku o "komentarzach".
Ode mnie chusty wychodzą zawsze wyprane i wyprasowane.
Nigdy nie wysłałabym brudnej i tak pisząc szczerze, żadna z moich chust brudna nie była nigdy-Tymianek nie jada w chuście, nie ulewał.
Dostaję chusty w ... różnym stanie niestety.
Najbardziej mnie boli, że są nieszanowane moje chusty i od dzisiaj kończę z jakimikolwiek pożyczkami definitywnie.
Jak sprzedawałam chusty to prałam je, prasowałam, żeby wychwycić ew. wady i kładłam na półkę do czasu sprzedaży. Uprać zawsze musiałam, bo chusta była wcześniej używana przez nas, prasowanie to dla mnie idealna syt. do wychwycenia drobnych wad, które nie wychodzą w codziennym używaniu. NIgdy nie dostałam brudnej chusty, raczej uprane i pachnące. Co do prasowania to nigdy bym się nie upierała, bo wiadomo, że i tak w czasie transportu się wygniecie...
Oświećcie mnie proszę, dlaczego babole i naciągnięte nitki obniżają wartość chusty? Słowo daję nie wiem - czy ma to wpływ na bezpieczeństwo noszenia, czy chodzi jedynie o aspekt wizualny? Kupiłam nawet ostatnio chustę na bazarku, która takowe (nie oglądałam jej całej pod tym kątem, ale jedno rzuciło mi się w oczy przy motaniu) posiada i w życiu by mi nie przyszło do głowy, żeby ją reklamować u sprzedającej... Zwłaszcza, że poza tym chusta piękna i zadbana.
Inaczej jeśli się o wadzie wie, inaczej jeśli się dowiadujesz przypadkowo sama.
Ja jestem detalistka i tego typu mankamenty mnie np.irytują.
W kwestii prania/prasowania. Jak decyduję się sprzedać chustę to piorę i prasuję i czeka na półeczce. A jeśli chusta była wystawiona na sprzedać i np. dosyć szybko zostaje sprzedana to pytam się osoby kupującej czy może być nieprana(wtedy jest szybciej). Pozostawiam decyzję tej osobie. No chyba że jest autentycznie brudna to wtedy piorę bez pytania bo wychodzę z założenia, że też bym nie chciała dostać chusty utytłanej w błocie. A w kwestii innych standardów. Staram się chusty oglądać przed wystawieniem, ale mogę coś przeoczyć. Więc jeśli coś jest nie tak to reklamacje są jak najbardziej uzasadnione.
ja wykle dostawałamprane i prasowane-chyba ze zastrzegłam ze proszę o nie pranie ze względu ze chciałam chustę jak najszybciej dostac a wiadomo pranie suszenie zresztą i tak zwykle piorę chustę którą dostaje-preferencje proszkowe chyba ze to wełna lub kaszmir te staram sie prać zadko
ja pytam czy prać. ponieważ ja np życzę sobie dostać niepraną szmatę, bo i tak pierwsze co zrobię to wrzucę do pralki, zwłaszcza jeśli jest pachnąca :P
tak więc to jest chyba droga do sukcesu.
dla mnie założeniem jest że nie piorę bo kupujący i tak sam upierze bo ma swoje preferencje zapachowo/proszkowe, oraz po co bez sensu prać dwa razy, często dzień po dniu. Ale oczywiście mówię o normalnie używanej chusty- dziś w niej byłam, nie spociłam się, chusta nie wali 3dniowym potem oraz nie jest zarzygana. :) ale i tak informuję o fakcie nieprania przed wysyłką.
jakbyś kupiła chustę za 2tysiace a ona miała zaciagnięcie to by Cię zabolało, bo to REALNIE obniża wartość chusty (zaciągnięcie nienaprawialne ofc)
Ja raczej piorę, ale raz mi się zdarzyło posłac niepraną - napisałam do kupującej że wyślę dzień później bo musi wyschnąć i ona poprosiła, żeby nie prać. Jak do mnie przychodzą wyprane to już nie piorę drugi raz tylko noszę.
Ja zawsze piorę i prasuję przed wysyłką. Sama też lubię dostać uprane chusty, już wtedy drugi raz ich nie piorę
hmm... absolutnie nie wyobrażam sobie wysłać niewypraną i niewyprasowaną chustę.
natomiast ja - jak Morepig - jeszcze dobrze nie obejrzę, a już wrzucam do pralki ;)
kurcze
ja sprzedalam w zyciu ze 3 chusty.
moje chusty sa uprane z nudow.
zanim ktos je kupi leza i sie kurza