CZy nosidło, czy chusta - rzecz gustu, jak zawsze...
Ja tam wolałam chustę, w nosidle (MT) czułam się zimą szczególnie zakleszczona i zniewolona ;)
Jakoś łatwiej mi było machnąć cienką w sumie szmatą...
Wersja do druku
CZy nosidło, czy chusta - rzecz gustu, jak zawsze...
Ja tam wolałam chustę, w nosidle (MT) czułam się zimą szczególnie zakleszczona i zniewolona ;)
Jakoś łatwiej mi było machnąć cienką w sumie szmatą...
nie wyobrazam sobie motania na kurtke, bylabym chyba mokra od stop do glowy. wozka nie uzywam w ogole. motam zawsze pod kurtke, tylko czapke zakladam mlodemu wczesniej (ale juz umiem zalozyc po zamotaniu, wiec jak spadnie przy zakladaniu kurtki to nie mam problemu :D). moje buty najpierw, potem mlody na plecy, przed samym wyjsciem kurtka, ewentualnie czapka dziecia do poprawy. jak wiem, ze bedzie wracac na nogach to mu biore kurtke do torby. zapinam swoja dziure na plecach i idziemy dalej :) i w sumie wole nosidlo niz chuste, bo pod kurtka ciezko jest cos poprawic jak trzeba. ale roznie bywa, nosze w tym i w tym.
aha - i mam porownanie, starszy reagowal alergiczniena wiazanie na plecach pod kurtka, zawsze znalazl sposob, zeby rece wywalic na wierzch :evil: wiec go w nosidlo na wierzch wsadzalam - duuuuzo mniej wygodne to bylo...
Hm, chyba synek będzie chciał choć fragmenty przechodzić na nóżkach, więc optowałabym jednak wsadzenie w normalny kombinezon i jakiś MT, nosidło na kurtkę. Bo jak się rozdziać po drodze?
Zresztą zobaczysz sobie, każde dziecko ma inaczej.
Mojego dziecia (21 miesięcy) nie da się już zamotać z rączkami pod chustą np., więc jakiekolwiek motania pod kurtką odpadają.
Zeszłej zimy nosiłam tylko na plecach pod kurtką. Teraz chyba będzie MT i na kurtkę bo młody już całkiem dużo łazi....
Pierwszą zimę na plecach (około roczniaka) noszę zwykle pod kurtką, drugą na kurtce, bo dziecko już sprawnie chodzi i nie da się spacyfikować. W pierwszym wypadku używam zwykłej męskiej kurtki - spokojnie się da założyć na dziecko na plecach, w drugim mam zachomikowaną na tę okazję kurtkę puchową nie ortalionową wyczajoną w lumpie i nieśliski kombinezon dla dziecka - polar najlepszy. Choć jak był śnieg, to w śliskim też zawiązywałam od biedy.
Żeby założyć czapkę dziecku na plecach potrzebna jest ściana. Przynajmniej ja umiem założyć tylko, jak mam dziecię przyparte do muru. I łatwiej w plecaku prostym niż w tym z krzyżem - dziecko jest wyżej. Generalnie noszenie na plecach znacznie powiększyło mi zasięg rąk. ;)
aniflora :lool: myślałam że tylko ja tak ufffffffffffff
z tą ścianą i czapką:)
dwie zimy temu jak była naprawdę full śniegu to mt
ja kurtka materiałowa - nie śliska i dziecko też taki kombinezon
jak lało to dziecko w śliski kombinezon jednoczęściowy co najmniej jeden rozmiar za duży !! gerty na nózka pod kombinezonem
bo kostki zakryte i dziecku wygodniej
poza tym nie puchowy bo już totalna maskara
ale często gęsto jak temperatury ok 0 to ja w ciepłym polarze z dużym kołnierzem czapka i rękawiczki i wio ;)
Ciekawe czy w ogole pozwoli sie zamotac. ;)
Starszaka będącego w wieku młodszego zimową porą już nie nosiłam - miał prawie 2 lata i chodził wszędzie sam, co było dla niego dużą atrakcją. A, i byłam dodatkowo w końcówce ciąży ;) Z młodszym, hm... chyba nie będzie chciało mi się go nosić bo:
- jest ciążki
- może chodzić sam
- kurtka/polar dla dwojga kosztuje a nie wiem czy i tak upchnęłaym nawet klocka w coś takiego (a może ktoś robi kurtki 7XL? :))
- chustowanie w kombinezonie na swoją kurtkę, gdzie wszystko mi się ślizga, gad się kręci, ja się pocę i denerwuję - chyba nie na moje nerwy. Mietku też mi sie ślizgał, wychodził bokiem.
Wózka nie mamy. Będzie śnieg to będą sanki. Jest dorosły niech se chodzi sam. O! :D
Dawno w watkach chustowych nie pisalam, bo juz nie nosimy sie niestety :( U nas najlepiej zima sprawdzilo sie inuickie amauti, (nosilam w nim dwulatka wlasnie) na dlugie spacery po okolicy, nawet komunikacja miejska z dzieckiem jechalam w Warszawie. Amauti bylo bardzo wygodne, mlody je uwielbial, o tak wygladalismy
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/d...MR1wsjMrGB.jpg
A tak wygladal mu syneczek zaraz po przebudzeniu (spacer w bardzo mrozny dzien, chyba -10 stopni bylo, ale oboje swietnie sie czulismy)
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/d...5CSzjniztB.jpg
Sciagalam z Kanady, kupilam na TBW od jednej Inuitki.
albo juz dawno temu oddala :)
Ma, ma w domu ;) razem z innymi szmatami :)
Duzo szmat i mietkow pojdzie na straganek na jesieni, dzieciaki wybiora sobie co dla nich zostawic, abym miala pozniej w czym wnuki nosic, he he:ninja:
Zastanowie sie czy nie puscic w swiat amauti, pomysle, ale na pewno tanio nie puszcze... No chyba, ze Savka stwierdzi, ze dla niej amauti zostawic ;)
o widze juz dyskusje cenowe - to ja moze stane w kolejce do niego w razie czego jak sie rozmowa rozwija :duh:
pamiętaj, że jestem przed Tobą - pierwsza pytałam ;)
alez oczywiscie! kolejnosc postow mowi sama za siebie ;-)
Nie no spóźnienie...piękna ta kurtka!
Linda, piękne to amauti :lol: ślicznie wyglądacie.
Fajnie by było mieć coś takiego, z takim sprzętem zima niestraszna.
Ja zimą nosiłam na kurtkę lub na kożuch. Kurtka nie jest śliska więc nie było problemu ze spadającymi ramionami, itp. W kożuchu też nic nie zjedzie. Tylko trzeba się namachać aby porządnie dociągnąć chustę. Jagódka była ubrana w kombinezon i ciepłe buciki. Miała tedy półtora roku. Poniżej Jagódka zamotana na kożuch. Wtedy było z -15 C.
http://img641.imageshack.us/img641/283/dsc0012xf.jpg
Uploaded with ImageShack.us
brrrrrrr......zimno się zrobiło
Ja nie chcę zimy!!!
tak jak dziewczyny pisza - sciana jest potrzebna :D i dziec raczej wyzej niz nizej... a najlepiej jak dziec starszy i sam sobie umie czapke zalozyc - Franek szybko zalapal o co chodzi i furore robilismy np. w autobusie - najpierw sobie zdejmowal, oddawal mi na przechowanie a przy wysiadaniu zakladal, toczyl dumnie wzrokiem po otoczeniu i sial usmiechy :lol:
Mialam te sama sytuacje-corke transportowalam do zlobka, p czym do pracy juz sama i dlatego nie kupowalam kurtek ani polarów do noszenia,bo malo wyjściowe są, a bez dziecia to juz w ogole. Corke nosilam na plaszcz zapiety, na puchowke nieśliską tez sie zdarzylo, a w celu ogrzania jej kupilam osłonkę pentelki i juz nie potrzebowałam żadnych getrów itp. Oczywiście nosilam w ergonomiku, bo szybkość zakładania i zdejmowania była kluczowa.
powiedzcie mi, czy takie kombinezony, które zwykle kupuje się na zimę dla nimowlęcia nadają się do chusty pod kątem wiązania? Nie będzie śliski? A do nosideł?
wiewiór z szukajem się pogryzłaś? :ninja:
http://chusty.info/forum/showthread.php?t=4735
sztruksowe, wełniane, polarowe - NIE śliskie muszą być :)
czytałam i nie znalazłam tam odpowiedzi.
Cynthia, czy kombinezon z takiego materiału (http://www.voila.pl/346/arx9l/index.php?get=1&f=402 mam od ciebie, miałaś go w rękach więc pewnie pamiętasz) nadaje się? Trochę sie śizga. To ortalion? Może się nadaje chociaż do nosidła?
Polarowy kominezon do chusty sIę nie nadaje? Naprawdę?
Ja cała zimę przenosilam w mt ze sztruksowymi pasami, Dzidzia miała lekko przyduzy ortalionowy kombinezon, a ja ortalionowa kurtkę. Nie było zle, ale chusta, w plecaku juz mi zjeżdżala z ramion.
Chusta zima, niekoniecznie musi sluzyc do noszenia. Wczoraj nie majac pod reka zadnego przescieradla, zlapalam mojego girasola i wsadzilam go pod wode, wycisnelam i powiesilam na suszarce. poziom wilgotnosci z 23 wzrosl bardzo szybko do 43, dziecko juz nie kaszlalo w nocy. przescieradlo nigdy tylko nie dalo wilgotnosci co tkana chusta. Takze w zanadrzu trzeba miec jakas szmate, bo moze nam bardzo posluzyc, choc juz nie nosimy. :D