Wiesz co? Ja gdzieś słyszałam o jakichś wyjątkowych sytuacjach, kiedy rzeczywiście zalecają coś takiego, ale nie mam pojęcia, co to miało być - po prostu nie pamiętam. Może ktoś też o tym słyszał?
Wersja do druku
Wiesz co? Ja gdzieś słyszałam o jakichś wyjątkowych sytuacjach, kiedy rzeczywiście zalecają coś takiego, ale nie mam pojęcia, co to miało być - po prostu nie pamiętam. Może ktoś też o tym słyszał?
Mi dzwoni, że czasem się zaleca noszenie dzieci przodem ale z nóżkami tak jakby po turecku (w pozycji Buddy) - ale przy jakim schorzeniu, nie pamiętam...
Pat007, dankin-82, kochasek - dzięki :D
noszenie przodem kojarzę tylko na rękach (tu art. Zawistowskiego)
ale znalazłam też info o noszeniu w chuście (od jednej z mam, nie bezpośrednio od fachowców - po niemiecku)http://www.mamaway.info/online_kurs/Buddha.htm
i tak czytam sobie różniste wypowiedzi na ten temat - jeśli w chuście przodem, to tylko na chwilę (więc raczej nie na spacer i nie na wisząco!) i jest to jedynie dopuszczalne (co nie równa się "zalecane")
noszenie przodem jest wskazane przy wzmozonym napięciu mięśniowym, ale nie z wiszącymi nóżkami jak w nosidle tylko ręką pod kolankami dziecka, tak aby kolanka były na wysokosci pepka (brzmi znajomo, prawda?:) Oczywiście kręgosłup oparty o nasz brzuszek czy klatkę piersiową i dziecko w pozycji bardziej półleżącej niż siedzącej.
zostałam przepuszczona na poczcie :) (w ciąży nikt mnie nie przepuszczał ;/) i wszyscy jakoś przyjaźnie patrzyli :P w sklepie też ;]
Pat007 może spróbujce syrenę włączyć :P
moja miśka ostatnio sobie zwymiotowała przy kasie (w mt) i pani od razu z ręcznikiem papierowym wystartowała :)
Mnie nawet tak kiedyś zalecali nosić starszą bo miała jakieś tam drobne problemy z napięciem. Ale dlaczego akurat tak - nie mam pojęcia. Jak pytałam to odpowiedź była "bo to jest dobre dla dziecka". No ale mówiła to jedna z pań UWAGA rehabilitantek, która jakiś czas później (dużo później) zachwycała się, że są teraz takie fantastyczne SZTYWNE nosidełka.
Dziś pani nas na poczcie poprosiła do innego okienka (byłam z 3 dzieciaków w składzie: Fabian w chuście, Dziubas i jego "narzeczona" z osiedla Tosia - musiałam fajnie wyglądać z tą gromadką :ninja:) a na ulicy pani pochwaliła nas słowami: "Jaka zaradna mama, od dawna mówię, że najlepiej nosić w chuście :)"
jak dziś widziałam, jak kobieta przy kasie w markecie miała na ręku śpiącego noworodka i walczyła z portfelem, aż miałam ochotę podejść i powiedzieć, że piętro wyżej jest sklep, w którym chustę kupi ;) to taka moja reakcja na "niemanie" chusty:duh:
Nas ostatnio skomentował pewien Pan o tak: "Patrz, jak dzieciak śpi- ino ręce latają!". (Młoda była w MT)
3 tygodnie temu wrocilam z POlski. Oczekiwalam,ze w naszym kraju nie bede postrzegana jak cyborg noszac malego w chuscie, Oj jakze sie mylilam. Pochodze z duzego miasta-Wroclawia. Przez 2 tygodnie pobytu nie spotkalam ani jednej chustujacej mamy- chowacie sie??? Jedynym miejscem gdzie spotkalam 4 mamy z chusciochami byly targi 'Mother and baby',choc i tam wiecej wisiadel (zaluje,ze zdjec nie robilam....tragedia!). Na ulicy nie bylo czlowieka,ktory by sie nie gapil! BA! Palcami mnie wytykali,cale rodziny stawaly w pol kroku i wgapiali sie w nas...slowo honoru...czulam sie jakbym byla ufo! Maz zaproponowal,ze czarne okulary powinnam sobie kupic, jak celebryta....nie wiedzialam bowiem,gdzie mam patrzec jak szlam ulica, bo napotykalam tylko na rozdziawione paszcze i wybaluszone oczyska! No hallo!!! O co kamman?? Czy mamy chustujace nie chodza po centrum miasta z dziecmi? Chowaja sie? ...no bo jak inaczej mam rozumiec to,ze ludzie zachowywali sie jakby pierwszy raz w zyciu widzieli kawalek szmaty!:szok:
nam dzisiaj pani w sklepie dała dodatkową siatkę, bo gdyby się ta jedna urwała to jak ja pozbieram zakupy z maluszkiem w tej chuście :lol: ale tak poza tym to podobało jej się, że maluszek wszystko widzi :)
moja teściowa właśnie w ciągu paru minut przerzuciła w rozmowie, że zimno, że bose nóżki (grube rajstopy, krótki spacerek z psem), że cieńka czapka (szydełkowa z małymi dziureczkami, dość ciepła) no i na koniec, że nie wygodnie jej ;]
to ja miałam 99 % pozytywnych komentarzy :)
ale wkurza mnie jak ktoś mi małą maca jak ją mam w kuchni
i w zasadzie zawsze przepuszczają mnie w kolejce :)
Pojechaliśmy na weekend do rodziców, Dziubas z moją mamą za rękę, Fabian w chuście i spacerowaliśmy po miasteczku szukając spodni dla Dziubasa. W pewnej chwili zobaczyłam fajną kurtkę dla siebie wchodzę do sklepu a tuż za drzwiami widzę śliczną na oko 3-4 letnią dziewuszkę a ta do mnie: "A cio ty tam maś?" Ojciec za ladą się do mnie uśmiechnął a ja jej pokazałam dzidziusia, ale się ślicznie uśmiechnęła :)
Długo będę pamiętać jej zaciekawione oczka :love:
A ja ostatnio miałam niemiłe doświadczenie. Byłam z małym na plecach w sklepie. Kolejka, trochę mieliśmy do kupowania, małemu się zaczęło nudzić, no i wiadomo - ryk (a mój synek jest z takich, co nie płaczą cicho :ninja:). To sprzedawczyni i cała kolejka zaczęły komentować: "Oj, niedobrze mu w tej chuście, niewygodnie, nie chce siedzieć" - takie założenie, że jak dziecko płacze w chuście, to płacze z powodu chusty :evil:.
- Mamo! Dlaczego mnie TAK nie nosisz?
- Bo już jesteś za duża kochanie. Zobacz, jaki to malutki dzidziuś.
- A jak byłam takim małym dzidziusiem to mnie nosiłaś. (bez znaku zapytania, stwierdzenie, oczywistość w głosie 6-latki).
- ...
opinia emerytowanej ortopedki dziecięcej:
- śpi w chuście, bo się przydusza. zamiast chusty powinniście mieć nosidło z usztywnieniem.
i powiedziała, że Kalina będzie gruba, bo ma fałdki :evil: Kalina jest na 50. centylu wagi...
No a młody dziś w mt w metrze mi cyrki odstawiał bo: po pierwsze był śpiący, po drugie nudziło mu się jak diabli. A teraz reakcja.
Potępieńcze i miażdżące spojrzenia+komentarze 2 pań w średnim wieku. I... komentarz starszej pani "Małemu się nudzi w metrze. Jak pani już wysiądzie to na pewno przestanie płakać. Bo gdzie indziej lepiej niż u mamy." :-)A tamtym paniom się gęby zamknęły. Czyli na plus i na minus komentarze dnia dzisiejszego.
ostatnio w Tatrach, wędrując z Emi w Manduce na plecach, usłyszałam od starszego pana pytanie, czy wiem, że jakiś krasnoludek mi się do pleców przyczepił ... miłe to bardzo :)
podczas tej samej wyprawy, moja przyjaciółka, która miała córę (18 m) zamotaną, usłyszała z wyrzutem od starszej jegomości, że takich dużych dzieci to się już nie nosi :>
Wróciliśmy wczoraj z urlopu w Chorwacji - tam nosiłam trochę, ale po drodze (tam i z powrotem za każdym razem dwoma samolotami, promem, taksówką i samochodem, z dłuższymi przerwami w Wiedniu i Dubrowniku) prawie non stop. I zebrałyśmy tyle uśmiechów, rozmaślonych spojrzeń, ciepłych komentarzy, że starczy mi tych pozytywnych reakcji na kilka tygodni chyba;-) Na lotniskach w Wiedniu i Krakowie patrzyli się na nas prawie wszyscy, ale nie zauważyłam żadnych niechętnych spojrzeń.
A u nas ciąg dalszy pozytywów: W ciągu niespełna dwóch tygodni:
- nowo zachustowana koleżanka z osiedla biega szczęśliwa z dzieckiem. Aż milo popatrzeć, tak im ładnie
-Starsza pani wołała za mną z okna, że mam ślicznego raczka (mała była w czerwonym ubranku) i tez by tak chciała ponosić, że dzieciątku na pewno dobrze przy mamie itp a na koniec przeprosiła, ze tak zaczepia. No problem :hey:
- miałam okazję rozmawiać z dwiema eleganckimi babciami 4tygodniowego niemowlęcia, które okazały się bardzo pro-chustowe, pytały od kiedy ja noszę, jak się uczyłam wiązać itp (młody ma już chustę)
- emerytowana położna zachwycała się, "jakie to dobre dla mamy i dziecka, taki szal"
- pewien duchowny zwrócił mi uwagę, że to (chusta czyli) fajne. Pewnie, że tak, moim zdaniem to jeden z najlepszych wynalazków ludzkości, lepszy niż bomba atomowa na pewno.
No dobra, wychowawczyni przedszkolna mojego synka sceptycznie zapytała, czy mała może tak usnąć na siedząco (!) (chwilę wcześniej równie sceptycznie pytała, jak zamierzam poradzić sobie za rok z faktem, że młodszy syn nie śpi w dzień, skoro w przedszkolu jego rówieśnicy będą leżakowali). A jak przechodziłam koło grona babć kopcących fajki, słyszałam coś o zagrażających niedowładach (choć nie wiem tak naprawdę komu - mnie dziecku, czy im).
Podsumowując, pozytywnie ostatnio jest w temacie chust i to bardzo
nie, jak mogłam o tym zapomnieć:
-pięciolatek, synek tej nowej chustowej mamy towarzyszył jej na spacerze z ludzikiem noszonym pod bluzą a'la w chuście :heart:
-nasza dwuipółletnia sąsiadeczka (odchutowana) kazała sobie zawiązać chustę, bo chce nosić lalkę tak jak ciocia (czyli ja) Joasię :heart:
Nieco rąbnięta starowinka znana z widzenia: He he he ale pani głupia, jak wiejska baba, tak się dać!
Ja: :omg:
NRSZZW: Tak dźwigać bachora jak wiejska baba, he he he!
:bduh:
http://www.cosgan.de/images/more/bigs/c014.gif Hahaha, Truskaveczko - super tekst!!! :lool:
Byłam dzisiaj z Małą w plecaczku w CH Zakopianka, Młoda zgłodniała i nie dała się uspokoić, więc nakarmiłam ją na ławce, a potem trzeba było wrzucić młodzież na plecy i iść dalej... Motałam ją wcześniej na plecach poza domem, ale nigdy w aż tak publicznym miejscu, więc byłam nieco zestresowana;-) Nie było źle, tylko jednej starszej pani mało nie doprowadziłam do apopleksji, bo akurat przerzucałam Małą przez ramię, jak przechodziła obok nas;-) Była też pani z dziećmi, która zatrzymałą się, zapytała czy może się poprzyglądać i czy nie trzeba mi pomóc, ale w zupełnie nienarzucający się sposób - była autentycznie zaciekawiona, całkiem to było miłe:)
czołem. nowa tu jestem zupełnie, więc slangu nie rozumiem jeszcze za bardzo :)
nas dziś spotkała pierwsza pozytywna reakcja na osiedlu. moja cóka ma 3 mce i jest malutka. podeszła do nas starsza pani z wnuczkiem w wózku. spodziewałam się srogich słów. tymczasem pani z uśmiechem na twarzy nas zaczepiła i powiedziała: bardzo mi się podoba, że pani tę drobinkę nosi przy serduszku, bardzo miłe!
oj bardzo to miłe :) do tej pory ludzie patrzyli na mnie jak na kosmitę :)
Ja ostatnio się odważyłam, wrzuciłam Nelę na plecy i ruszyłyśmy na spacer. Zbierałyśmy same zachwycone spojrzenia i komentarze. Sprzedawczyni w sklepie powiedziała, że szalenie jej się podoba, jak nas widzi :) Następnego dnia poszłam z wózkiem i pani w sklepie stwierdziła z zawiedzioną miną, że to nie to samo ;)
A mnie dzisiaj mijała pani z wnuczkiem i jak się maluch pytał, co to jest (a miałam młodego na plecach w chuście) to pani powiedziała "To jest chusta do noszenia dzieci i pani zrobiła z tej chusty plecak" :-)
a ja ostatnio od swojego ojca rodzonego usłyszałam, że małego w ten sposób rozpuszczam:|
a żeby on to jeszcze do mnie zaadresował, ale nie, to była wypowiedź niby do synka: "rozpuści cię ta matka, oj rozpuści i będzie płakać", coś, czego najjjjbardziej na świecie nie znoszę
Generalnie reakcje są pozytywne, ludzie się uśmiechają, czasem zagadują. Moi rodzice dosyć sceptycznie podchodzili do chusty (czy to aby wygodne dla Bartka? nie zimno mu w nóżki? plecki go nie bolą?), ale jak zobaczyli że Bartek śpi przytulony, jest mu ciepło i dobrze to się przekonali że krzywdy mu nie robię. tata nawet powiedział, że jak zostawię z nim Bartka, to może chustę też (już widzę pana z brzuszkiem usiłującego się zamotać :lol:).
Małżonek początkowo nastawiony obojętnie zażyczył sobie chusty dla siebie ;)