Olu, za chwilę możesz próbować wrzucać dziecia na plecy. Będzie lżej :-)
Wersja do druku
Olu, za chwilę możesz próbować wrzucać dziecia na plecy. Będzie lżej :-)
Jejciu jak to dobrze, że moja dba o linię... A wiosna??Już jest w moim ogrodzie, więc już chyba będzie lepiej :)
"Dba o linię" - boskie! :):):)
Masz wiosnę w ogrodzie??? Pokaż!!!
JA chyba mam podobny stan. Zima to jest paskudny okres dla nowicjuszki, zwlaszcza ze mała zaczęla się wiercić podczas wiązania. Dobrze ze nie płacze i dzielnie wytrzymuje jak mama po raz trzeci naciąga chustę. Powoli nastawiam się na nosidło bo chyba oszaleje. Przy życiu a raczej przy chęci wychodzenia w chuście na spacer zimą, trzymał mnie fakt mieszkania na drugim piętrze bez windy. Nasz wózek jest dośc duży i ciężki, bo miał to być czołg do jeżdżenia w terenie:P
A jak motałaś? Pod kurtką czy na?
eee miałam tak. teraz już się tak strasznie nie wkurzam, ale za KAŻDE zamotanie kończę 'autostwierdzeniem': Mistrzyni niedociągania.
no nie umiem dociągać!!! :mad:
..ad pierwszy "-": lub za pomocą kiepskiego dociągnięcia:|
..ad drugi "-": z dzieckiem na plecach (oby) lub w kieszonce (o rety!) pupę starszaka wycierać...
dokładnie dziś marzyłam, by mała już siedziała i bym mogła w mt wrzucać..
:D
(tylko ten pieprz mi do Ciebie nie pasuje. to chyba przed zwierzyną leśną?)
Pat007,
a MaM dobrze Wam służy? MaM nadzieję;)
Długo tak z kieszonką miałam, aż wreszcie poprawiłam jeden manewr (przy dociąganiu chusta nie w górę ciągnięta - z uporem maniaka robiłam to wcześniej :duh: - tylko równolegle do podłogi, a nawet lekko w dół) i zaczęła wychodzić elegancko :applause:
Ze zwierzyny leśnej to u nas występują sarny (w oddali), dziki (niewidoczne za dnia) oraz ptactwo i drobiazgi typu zaskrońce. Za to samotnie wałęsające się psy... albo panowie w zaparkowanych samochodach jakoś tak... hm... nie wzbudzają... ;)
Nie motam na kurtkę. NIGDY. właśnie po to, żeby takich eektów nie mieć ;)
za to jak mi mloda wścieku dostaje, to ją wysadzam z chusty i zadzam na podłoge i wychodzę na 5 minut do innego pokoju, żeby ochłonąć (i wywietrzyć sobie spocone pachy ;) )
Nosidła... hmmm... ostatnio uznaję tylko jedno. Ale to uznanie przechodzi w taką miłość, że nie wiem czy mój tricoral nie pójdzie w świat... :hide: źle ze mną :bduh:
Wylazłam na ogród, ale ponieważ dziś nie było słońca to takie efekty
https://picasaweb.google.com/letka82...KK03OHtodSNrQE
Jest? Jest!
No jest :)
Ja jakoś do chust nigdy miłością szczególną nie zapałałam. Jak tylko udało mi się wsadzić wrzeszczące niemowlę do chusty i z grubsza uspokoić, to zaraz robiło kupę i trzeba było się odwiązywać. Do tego ja nie umiem powoli chodzić, więc że spaceru wracałam upocona i zmachana. Co innego nosidło - w każdej chwili można zdjąć/założyć... To zapewne kwestia wprawy w wiązaniu, której nigdy nie osiągnęłam.
Pięęęknaaaa :love:. To ja Wam pokażę jak się z chustą na spacerkach zaprzyjaźniamy:
http://www.akordus.user.icpnet.pl/chusta.jpg
Fajnie, poszukajcie wiosny na spacerze :)
Śliczne zdjęcie. Jakoś włąśnie znajomo mi wyglądał ten styl szeregowców w oddali. Ja przez jakieś dobre 8 lat mieszkałam w Luboniu więc naogladałam się takiej architektury. A nasze dziewczynki to w podobnym wieku są. Lena jest z 3 października 2011, ale wydaje mi się że jest drobniejsza niż twoja córcia.