katia w koncu do mnie zawitala...dwa lata sie przed nia bronilam :rolleyes::lol:
przyjechala sztywna jak deska i plaska ... po wymeczeniu, wypraniu i porzadnym wyhamakowaniu lezy sobie mieciutka na poleczce i czeka na zimorodka :)
kolory - wcale do siebie nie pasuja i sa zarowiaste i wogole mi sie nie podoba - a jednak tak przyjemnie sie na nia patrzy :rolleyes::duh::lol:
zamotana tylko zyskuje...
paskudna chusta...
katiuszoholiczka nie jestem...chyba...jeszcze.... ;)

