Dziękuję :) chyba zdam relację jak wrócimy :)
Wersja do druku
Spotkaliśmy dzisiaj na przystanku babcię, której chyba nie zapomnę do końca życia. Podeszła do mnie i zaczeła piać z zachwytu, ze dziecko tak blisko mamusi, ze kiedyś to tylko wózki były, a w wózku to nie ma szans na bycie blisko. Zaczeła małego po ręku gładzić i zachwycać się, jakie to ma małe raczki. Nastepnie rozczulona mówi do mnie (cytuję dosłownie!):
"Wie Pani, ja też lubię małe zwierzątka. :omg: Mam w domu kota i on jest jak dziecko..." I tu długa opowieść o kocie, rybkach i innych żyjatkach, które, jak z opowieści wynikało, rzeczywiście traktowane były jak dzieci...
Dla ścisłości może powiem, ze w chuście zamotany był mój Dominik, a nie pies, kot, czy inne małe żyjątko ;) :roll:
No a u mnie nic :( kurczę, żadna się nie chce przyczepić...hehe..boją się :)