Natomiast do nas podszedł dziś młody chłopak, patrzy, śmieje się do kolegi i w końcu pyta mnie: "Przepraszam, czy mogę zrobić pani zdjęcie? To znaczy chodzi mi głównie o to, żebym mógł pokazać, że tak dzieci można nosić" :D.
Wersja do druku
Natomiast do nas podszedł dziś młody chłopak, patrzy, śmieje się do kolegi i w końcu pyta mnie: "Przepraszam, czy mogę zrobić pani zdjęcie? To znaczy chodzi mi głównie o to, żebym mógł pokazać, że tak dzieci można nosić" :D.
Dzisiaj na spacerze mijałam małą dziewczynkę (ok. półtora roku) z tatą, mała biegała koło wózka. Dziewczynka wykazała zainteresowanie moim maluchem śpiącym w chuście, więc zatrzymałam się, żeby mogła sobie popatrzeć. Po chwili odwróciła się do taty i wyciągnęła do niego ręce, żeby ją też ponosić :D
Chwilę później mijałam mamę w pustym wózkiem i kilkumiesięcznym dzieckiem w wisiadle, przodem do świata. Nieciekawy widok :cry:
A na koniec mijała mnie pani z córką i stwierdziła, że bardzo fajne to nosidełko mam :)
Dziewczę siedzące z ekipą i piwami na ławeczkach na widok zamotanego na mężu Stanisława:
"Słodko w ch..."
Cytat:
Zamieszczone przez zet
Słodkie dziewczę :mrgreen:
wczoraj na pierwszym dłuższym spacerze po okolicy, gdzie dominują mieszkańcy 60+ starsze panie na mój widok robiły głównie :omg: ewentualnie :szok:
jeden pan około 70. obserwując jak ignaś słodko śpi w chuście (2X) powiedział: "ale mu dobrze". uśmiechnęłam się i potwierdziłam.
Jakies trzy tygodnie temu byłam z młodym w kółkowej. Starsza pani powiedziała, że fajne takie "siedzidełko" i spytała czy sama sobie zrobiłam czy kupic mozna :)
Dziś po raz pierwszy od zeszłego lata ( nie licze testów Lucky Baby ) nosiłam synka w pouchu w centrum handlowym. Zebrałam wiele spojrzeń. A myslałam, że juz się przyzwyczaiłam do tego. Chyba na wiązanke nie zwracaja ludzie takiej uwagi jak na poucha.
No nie wiem, ja wczoraj lansowałam się chwilkę w Złotych Tarasach w wiązance. Reakcji było mnóstwo może dlatego że tam się kręci sporo obcokrajowców, a oni chyba bardziej wylewni niż Polacy. I tak towarzystwo z kawiarni (dziewczyna i dwóch chłopaków - 30-35 lat) machało do mnie jak jechałam schodami ruchomymi i wołało, że ślicznie wyglądamy:)Cytat:
Zamieszczone przez lemonka
A jedna staruszka tak na oko 70-80 lat, taka elegancka pani, powiedziała, że jakby za jej czasów takie cuda były to ona na pewno by dzieci w tym nosiła:)
A my ostatnio rodzinnie przebiegaliśmy przez kawiarnię (znaczy stare próchna uznały, że muszą podarować sobie odrobinę luksusu... czyt. kawy z syropem waniliowym) - Mąż Młodego miał w MT. Jakiś pan z innego stolika do nas wyglądnął i prosto z mostu wali: "Przepraszam Państwa, a gdzie się takie fajne nosidła kupuje, bo ja mam dwie dziewuszki 4 miesiące, i bardzo by się nam przydało, a w tych twardych dzieci nie chcą siedzieć bo im niewygodnie". O_O Aż się zdziwiłam. No to przystanęliśmy i trochę oświeciliśmy, pan był wniebowzięty.
Pierwszy raz mi się zdarzyło, że ktoś konkretnie był zainteresowany, co i gdzie, i jak - a nie tylko tak ot sobie teksty rzucał.
Z tekstów, na tym samym spacerze jakaś starsza pani zauważyła ze zdziwieniem "No i patrzcie, najpierw mama nosi [w sensie chyba że w brzuchu], a potem tata nosi".
Najsympatyczniejsza sytuacja, jaka mnie spotkała, to gdy zimą starsza pani z kilkuletnią dziewczynką mnie zaczepiła, że "one nas już drugi raz dziś mijają, i Hania chciała wiedzieć, dlaczego pani ma dzidziusia w kurtce. No więc ja wymyśliłam, że pewnie dlatego, że ciepło - ale może pani nam powie, czy dobrze myślimy." Strasznie to fajne było, nie wiem czemu :D
mnie w poniedziałek zaczepił młody i przystojny :wink: człowiek z pieskiem gdzie można chustę kupić bo szukali po sklepach i nigdzie nie ma... pokrótce go tu odesłałam, może się ujawni i nie będę za lokalną atrakcje turystyczna robić :mrgreen:
:hello:
a pani w Biedronce w końcu się odważyła i zapytała czy dziecku wygodnie bo jej się wydaje ze niewygodnie i ona miała dwoje dzieci ale ich tak nie nosiła - a ze młody akurat w nastroju radosnym to powiedziałm że ma na niego spojrzeć i czy wygląda jakby mu było niewygodnie? no i faktycznie przyznała mi rację, że jednak chyba wygodnie bo nie płącze ani nie marudzi :mrgreen:
u mnie tez była sytuacja Biedronkowa
stoje w kolejsce do kasy a mlody w kolkowej
jakis pan za mna szarpnął mnie za chuste i sie pyta: A dziecku to tak wygodnie, nie za ciepło, nie cisnie :omg:
gdyby nie dadane pozniej zdanie ze czeka na wnuka i moze poleciłby synowej takie cuś to chyba bym .... :fire:
Trzeba zakładać, ze ludzie pytają z ciekawości nie złośliwości, i że nie zawsze pytając mają negatywne zdanie o chustach... też parę razy negatywnie odebrałam dociekliwe dopytywanie czy aby: nie za zimno/ciepło, bezpiecznie, ciasno itd... a potem okazywalo sie, ze pomysł noszenia bardzo sie pytającej osobie spodobał i chce dowiedzieć się jak najwięcej... :)Cytat:
Zamieszczone przez qqrq5
dacie wiarę, że jeszcze nigdy, a noszę dziecia w chuście codziennie od jakichś siedmiu miesięcy, nie usłyszałam nawet jednego słowa krytyki. Wszyscy się zawsze zachwycają a mieszkam raczej w małym mieście, jeśli to ma jakieś znaczenie.
Przysięgam, że jak czytam czasem o waszych zmaganiach z "uczynnymi" to aż sama tęsknię do takiej sytuacji, bo by się człowiek wyżył jakoś i podyskutował trochę a tak ... nuda :P
nie przeszkadza mi jak ktos pyta sie albo mowi cos negatywnie, ale ciaganie i szarpanie za chuste jest dla mnie stresujace :wink:Cytat:
Zamieszczone przez PodwójnaMama
No to akcja z dziś.
Centrum Warszawy, Chmielna.
Młodzian z rodzaju tych co tam na piwo zbierają ;) widząc mnie z młodą zamotaną w Maruyamie rzekł z wyrazem rozmarzenia w głosie, ni to do mnie, ni do swego kompana:
Minęły już ponad 2h a ja wciąż się zastanawiam: PO CO??? :lool:Cytat:
Rany, jak ja bym chciał być tą chustą...
m.
A myśmy dzisiaj pierwszy raz doświadczyli negatywa :cry:
Wracaliśmy ze spaceru, akurat ja niosłam młodą,fakt, że w siodełku pierwszy raz motanym, więc na 100 % nie byliśmy pewni, czy dobrze 8)) , mijając nas jedna pani do swojego męża rzuciła (starannie omijając nas wzrokiem) : ale dziecko w czymś takim krzywo siedzi...
Przykro nam się zrobiło, nie powiem :cry: :cry: :cry:
poto żeby tak otulać :wink:Cytat:
Zamieszczone przez marjanna.b
Jak pisałam, mnie nigdy negatyw nie spotkał, ale co mnie wkurza najbardziej to jak ktoś rzuca słowa tak w przestrzeń, ale żebyś ty koniecznie słyszała. Czy baba się bała Tobie powiedzieć? Chociaż by się rura jedna nie odzywała w ogóle, albo potem coś m. szepnęła, a nie niby do niego, ale tak żebys usłyszała.Cytat:
Zamieszczone przez magi104
Tak, dobrze że jej dziecko prosto w wózku leżało/siedziałoCytat:
Zamieszczone przez paskowka
Cytat:
Zamieszczone przez olazola
No właśnie sobie potem dopowiedzieliśmy, że to na pewno ta z tych, co dzieci do chodzika wstawiały, żeby mieć święty spokój... :roll:
Nadal często doświadczam niepochlebnych opinii :D
Dziś na przykład w Ikei miałam Młodą na plecach w nosidle. Pani, ktora schodziła nieopodal po schodach, zaczęła rozmawiać ze swoim towarzyszem na temat nosideł, na tyle głośno, żebym to usłyszała (tak mi sie wydaje, bo nagle podniosła głos, przedtem rozmawali ciszej). Oswiadczyła, że ona też miała nosidełko i nosiła swoje dziecko, ale z przodu, bo z tyłu to bardzo niebezpieczne, bo nie widać co się z dzieckiem dzieje. Pan dorzucił standardowy tekst o tym, że dzieciak nic nie widzi poza moimi plecami.
Poza tym nieodmiennie śmieszą mnie reakcje ludzi, ktorzy lecą mi na pomoc jak wrzucam Ankę na plecy :lol: :lol: To przerażenie w ich oczach... Bezcenne 8))
Dziś znowu przyprawiłam o zawał jakąś kobietę na parkingu, jak zobaczyła Ankę na plecach to rzuciła się na pomoc i o mało wpadłaby pod samochód :roll:
Cytat:
Zamieszczone przez zet
Aaaa, padłam :lol: :lol: :lol:
Wiesz co, ale to nawet pozytywna reakcja, ta chęć pomocy. Ja wiem, że my same sobie dajemy radę, ale taka chęć pomocy świadczy, że ludzie mimo wszystko są dobrzy :)Cytat:
Zamieszczone przez visenna2
Wiem że oni ze szczergo serca i w sumie to jest mi miło, że ktoś oferuje pomoc:) Ale i tak mnie to bawi :D
A przedwczoraj w Carrefourze targówek szczęka mi opadła. Pani kasjerka w średnim wieku stwierdziła, że to wygodne musi być (miałam Anię na plecach w 7panel) i że na pewno zdrowe, bo siedzi wygodnie i ma nóżki szeroko i nie wisi... Byłam w pozytywnym szoku :)
Za to wczoraj w aptece osiedlowej jakos mi smutno się zrobiło. Stała tam młoda mama z super wypasionym wózkiem i wkurzoną miną. W wózku kwilił noworodek. mama telepała wózkiem i nawet jej do głowy nie przyszło wziąć malucha na ręce. Nawet pani aptekarka powiedziała coś w stylu, że "mamusia potrzebna, trzeba wziąć i przytulić maluszka", ja też głową na to pokiwałam że jak najbardziej się zgadzam, ale mama wiedziała lepiej :(
Odkąd na swoich dzieciach zobaczyłam na własne oczy ile krzyków, płaczu i nerwów (obu stronom) oszczędza noszenie, przytulanie i w ogóle bliskość, to już nikt nigdy nie przekona mnie do żadnych metod tresury niemowląt, choćby były firmowane przez nie wiem jakie autorytety.
Mam to samo. I jedyne czego żałuję, że nie znałam chust przy starszych chłopakach. Krzyś był strasznym przytulaskiem( zostało mu to do dzisiaj), ale ważył tonę, albo tak mi się wydawało po kilku godzinach noszenia na rękach. A Grzesio miał okropne kolki i tylko mnie tolerował do 4 m-ca życia. Ech, po prostu byłoby nam o niebo łatwiej i mniej stresująco dla brzdąców. A pierwszy rok życia Misia zleciał mi nie wiem kiedy, mimo, że Mały nie odstępował mnie prawie na krok.Cytat:
Zamieszczone przez visenna2
I czasem mi szkoda, ze tak szybko rośnie :roll:
I to jest kolejny dowód na to, że chusty są szkodliwe :hide:Cytat:
jak zobaczyła Ankę na plecach to rzuciła się na pomoc i o mało wpadłaby pod samochód
:lool: :lool: :lool:Cytat:
Zamieszczone przez myszowata
ja powoli uczę się odpowiadać na wszystkie pytania, na ogół życzliwe, którymi zasypują mnie ludzie.
bardzo często słyszę "synowa/córka/szwagierka próbowała nosić w chuście i nie wychodziło"
ale wczoraj rozczulił mnie kolega. powiedział, że jego córka od jakiegoś czasu ciągle wkłada sobie różne lalki i miśki pod koszulkę i tak próbuje chodzić. i że odkryli, że ona naśladuje mnie :D
może powinnam ją nauczyć jakiegoś wiązania?
"mama co ty robisz - do wózka" :evil:
(moje dziecko nie wytresowane odpowiednio żeby w wózku jeździć - jak jeździ to na sygnale - też mi rozwijające spacer :!: no i żeby pupy turystów oglądała - niektóre dość pokaźne niestety - może stety - parasola nie mamy, a tak miałoby co słońce przysłaniać :roll:)
echhh .... dzisiaj nie mam jakoś cierpliwości do ludzi :evil:
zaczepił mnie ostatnio pan ok. 60tki na przystanku. stałam z małym w 2X (na razie tylko tak się nosimy) i obwieścił mi i reszcie ludzi czekających na autobus, że mojemu dziecku się materiał wrzyna w pod kolanami i nie powinnam tak nosić dziecka. odpowiedziałam grzecznie acz krótko, że jest zawiązany prawidłowo i nic mu się nie wrzyna. (sprawdziłam nic mu się nie wrzynało :lol: ). na to pan zaczął wywód o tym jak jego lekarz, gdy mu się syn urodził mówił, że dziecka nie wolno nosić z podkulonymi nóżkami (chodziło mu chyba o "żabkę"), i że dziecku biodra i stawy obciążam. :roll: nic nie odpowiedziałam, bo mnie zatkało. za chwilę do przystanka podeszła pani grubo po 50tce i powiedziała na nasz widok "teraz tak fajnie dziecko można nosić w chuście... " a ja przytaknęłam.
:D
Wiozłam młodego w wózku,bo tego dnia zrobiłam już 3 godzinny spacer w chuście i nogi mi do d...wlazły.Idę spokojnie i myślę,że teraz to już nikomu wadzić nie będę,dzieć śpi,mp3 gra -sielanka.Ale nie!Jedzie miła babeczka na rowerze,wita się i z grubej rury:a gdzie ma pani to fajne siodełko(tak na chustę mówi!),w którym małego zawsze nosi??!!Ono fajniejsze niż wózek,mnie się bardziej podoba!Uśmiałam się bardzo i ciepło mi się zrobiło.Można?Można!
W naszym przypadku przeważają reakcje pozytywne, choć wciąż ludziska przewracają sie przez własne nogi ze zdziwienia... Po części traktuję noszenie jako "pracę u podstaw" i niosę kaganek oświaty - zresztą z niemałym sukcesem :)
Wkurza mnie jedynie, gdy ktoś pcha sie z łapkami do mojego dziecia...ehhh... choć nie zdarza sie to nigdy, gdy obok jest szanowny małż :p
A wyobraźcie sobie miny ludzi jak idę z moimi dwiema córami (12 lat jedna a druga 9 miesięcy), a starsza niesie młodszą w bambusie :cool:
To jest dopiero czad:D
Ale żadnych głośniejszych komentów jeszcze nie słyszałam :confused:
Ja początkująca jestem i jeszcze się daleko nie wypuszczamy z małym, ale spacerowaliśmy ostatnio wokół domu i przyuważyła mnie przez okno sąsiadka (młodsza ode mnie troszkę) i na drugi dzień nieśmiało do mnie przyszła i przyniosła mi nosidło po swoim małym. Powiedziała , że jak sobie popatrzyła , to żal się jej nas zrobiło a jej nosidło zostało....:D
moze jeszcze jedna chustomamusia stanie wiecej:-)
reakcja osiedlowego pijaczka:
-PPP...III... ĘĘĘĘKKKNEEE...
PPP..O PPROSTU PPPI..ĘĘKNEEE...
do dzis nie wiem czy to moje dziecko ta mu sie podobało,nubigo od Gosi,czy może ja...;)
wracałam z pracy z maluchem w chuście gdy zobaczyłam z daleka śmiejące się do nas młode dziewczę. gdy dziewczę nas mijało, powiedziało z dumą
"mam taką samą chustę!" :mrgreen:
poczułam się jakbyśmy razem przynależały do jakiejś bandy
:wrapmom:
Zdarzenie z dzisiaj:
Wracamy sobie z moimi młodymi z zakupów.(Tomek-9 lat , Kuba-2 mies).Starszy pomaga z siatami , młodszy słodko śpi w wiązance w 2x zamotany:lol: Mija nas sąsiadka - co istotne - stara panna (ok.60 lat). Taka z tych co nigdy nawet w stronę mężczyzny nie spojrzały i nigdy nawet u rodziny z dzieckiem małym do czynienia nie miała , no dzikus potworny! Zauważyła nas z daleka i z uśmiechem od ucha do ucha idzie w naszą stronę. Przekonana byłam , że taka uśmiechnięta to coś miłego nam powie. A ona mnie zastrzeliła: "A nie za mały on trochę na takie noszenie?!" Uśmiechnęłam się więc nie mniej szeroko i ze stoickim spokojem odparłam :" No co Ty !?(Ona w wieku mojego ojca , ale odkąd pamiętam ze wszystkimi na TY jest) Przecież to już prawie dorosły facet jest!"
Mnie ostatnio lekko wkurzył komentarz jednej mamy, mówiącej do swego dziecka, że "o, tu pani nosi dzidziusia w nosidełku".