Kurde, to ze mną na bank jest coś nie tak......
Nic nie płuczę, piorę co 3 dni, wiaderko mam odkryte. Czuć jak wsadzę nos we wiadro. Dość głęboko :P
Ale cicho, cicho, zęby dopiero przed nami :D
Wersja do druku
słuchajcie ale ja tu czegoś nie rozumiem, to śmierdzą pieluchy czy wiaderko, czy wiaderko i pieluchy? bo jak się wiaderko umyje domestosem to pieluchy przecież i tak śmierdzą:ninja:
Ja bym nie ryzykowala z domestosem...przecież to śmierdzi, szkodliwe są te opary, od kiedy mam Zu to okropnie uważam na takie rzeczy, serio to bardzo niezdrowe.
Może szczelne wiaderko..?
Ja mam plastikowy pojemnik z ikei, kropie olejkiem dowolnym, zamykam i nic nie czuć.
:omg: Nie rozumiem, jakie opary z domestosa? Przecież wiaderko myjesz w łazience tak jak wc. Dzidzia tego nie wdycha. I to wystarczy kropelka do umycia.
Polecam, bo kiedyś mi się skończył i umyłam czymś zastępczym i zapach wiaderka mnie powalił po połowie dnia... ;)
Wszystko w domu sprzątam kwaskiem cytr., octem i soda oprócz wyjątku= sedesu i wiaderka (czyli nasze i dzidzi wc ;)) I to jest jedyny sposób na zapach. Sprawdzone i z czystym sumieniem polecam. Nikt nie kaze stosować :thumbs up:
u nas do samego mycia wiaderka soda oczyszczona ostatnio się sprawdza, przy większych smrodkach dodaję też octu. Po wymyciu na dno wiaderka kropla olejku herbacianego i jakoś dajemy radę.
:hmm: u mnie narazie nie "wali":wink:, ale 2 pieluchy rzucone na samo dno wiaderka mi spleśniały:-(, trzeba było wyrzucić. Od tej pory je suszę (na szczęście tetra cudownie schnie) i suche wrzucam do wiaderka...szczelnie nie zamykam, bo strach przed pleśnią...
Jak pieluchy mocno czuć w wiaderku to jest raczej kwestia doprania. Czyli płukanie przed praniem, potem pranie wiadomo lepiej na 60 stopni i po skończonym praniu puszczam jeszcze raz płukanie.
Teraz wystawiam wiaderko na zewnątrz i jak je przynoszę do prania to nie czuć nic a nic. Wiaderko mam z dziurami, jest lepiej niż jak miałam szczelne.
to co ja robię
to raz na jakiś czas robie czyszczenie pieluch
do wiaderka olejek jak mocno wali
przed praniem płucze pieluchy
pieluchy w wiaderku nie namaczam jak niektorzy
Ja też zauważyłam że jak miałam zamknięte szczelnie wiaderko to po otwarciu nos więdł a teraz wiaderka nie zamykam i jest o niebo lepiej :) jak pieluszki troszkę przeschną w wiaderku to tak nie śmierdzą. Piorę co dwa dni.
Co prawda JESZCZE nie pieluchuję wielo, ale planuję i też się zastanawiam nad różnymi rzeczami z praniem i tak czytam sobie tutaj...
A gdyby tak zasikane pieluchy wrzucać do miski/wiadra z wodą w łazience i potem po prostu je na wieczór wyciskać i prać?
Kupę wiadomo, że spłukać:>
Tak ja robiłam nieraz z zasikanymi ciuszkami przy odpieluchowywaniu starszaka, jak nie chciało mi się ich od razu płukać, no a 2latka siki to trochę już nie pachną;)
Brzmi ok, tylko nie jestem pewna, czy częste długotrwałe namaczanie pieluch nie wpływa na ich chłonność :hmm:
Ja płuczę każdą i dopiero wkładam do wiadra. Mam dwoje dzieci na wielo. Trochę tego jest, ale jakoś nie mogę się przemóc, żeby trzymać w wiadrze zasikany stos pieluch... :hide:
Ja trzymam nasze w misce na tarasie.Jak bylo cieplej to zdarzyly wyschnac przed praniem.
Nigdy nie płukałam zasikanych pieluch ręcznie przed włożeniem do pralki, z uwagi właśnie na to, że bakterie w wodzie dużo szybciej się namnażają. Jedynie kupę spłukuję (wkład wyciągam przed spłukiwaniem). Piorę co 2 dni. Ustawiam na płukanie, a potem na pranie plus płukanie. Do każdego prania używam sody.
ja tak jak bastet, kupę spłukuję, pieluche zapieram, zasikane po prostu do wiadra
piorę co 2-3 dni, po otwarciu wiaderka jest zapach ale trudno by go nie było
najpierw płuczę w pralce, potem piorę
miofresh, kule i proszek dzidzius
i taki system się sprawdza
a ja w ksiazce kupionej u naturalnejmamy przeczytalam, ze wystarczy posypac dno wiaderka soda. dziala! :D
To jak tylko to opróżnię to wsypuje sodę na dno :P