A tam, a ją samą i jej mamę, to pewnie w czasach międzywojennych bryczką na plask nosili, co..?:ninja:
Wersja do druku
A tam, a ją samą i jej mamę, to pewnie w czasach międzywojennych bryczką na plask nosili, co..?:ninja:
Nie radzę sobie z dodanie zdjęć :/
Musisz najpierw fotke na jakiś serwer wrzucic, fotosik np, potem kliknij na nie prawym myszy i daj "pokaż", skopiuj link i wklej go w okienko, ktore wyskoczy przy naciśnięciu w wiadomości ikonki zdjęcia. Tez długo sie z tym męczyłam, zanim mi ktoś nie wytłumaczył...:)
a nie da się bezpośrednio z dysku?
już od dłuższego czasu nie
tutaj jest link do długiego wątku o wstawianiu zdjęć http://chusty.info/forum/showthread.php?t=20863
Coś się udało, zobaczymy co z tego będzie :]
:thumbs up:
Fajnie i taki pozytywny wydźwięk ma ten artykuł :)
Zastanowiłam się tylko, dlaczego właściwie powinien mieć też trochę wózka? :hmm:
Moja Zosia siedzi przy mnie w wózku tylko wtedy, kiedy robię coś w warsztacie, zamiast krzesełka, bo tam nie mogę jej wypuścić na podłoge, która się do tego nie nadaje....
Nie spacerujemy z wozkiem. Coś jej zabraknie?
To trochę to taka obrona trochę i zachęta, żeby mąż się trochę udzielał :) Nie mam odwagi uczyć go wiązania, a tak około raz na tydzień czy dwa idzie z dzieckiem spacerować w wózku :)
Trochę na odpiernicz kobieta to w ogóle napisała ale i tak fajnie że w ogóle pasała :) Jest kilka nieścisłości które ja widzę bo to ja odpowiadałam na jej pytania. A ona potem to wszystko tak jakby na chybił trafił okroiła i wyszło trochę nie tak jak powinno :)
Miałam potem następnego dnia jedną przykrą sytuację właśnie z powodu artykułu, a tak ogólnie to wielki pozytyw :)
Wśród znajomych też ewenementy :) Jedni się pytają ile mi zapłacili za ten wywiad a drudzy ile ja im zapłaciłam za tak wielkie zdjęcie :)
A ja jedyne co z tego wszystkiego mam to satysfakcja i pamiątka. No i wydali to w dniu kiedy mój synuś kończył równo 10 miesięcy :) Więc taki mały prezencik dla smyka :)
Co prawda, to prawda... jeszcze nam sie z meżem nie zdarzyło, żeby artykuł w gazecie był tak zredagowany, żeby nie przekręcał choć trochę tego, co się powiedziało....
Wyszło piknie, no i fota ogromna. Znajomym powiedzieć, że jak bedą nosić, to im też za wywiady płacić będą :mrgreen:
bardzo sympatyczne, niezależnie od nieścisłości :) :thumbs up:
Jaki dramatyczny tytuł :)
:thumbs up:
Tytuł jakby żywcem wycięty z "Faktów" :D
Tytuł mnie też powalił :D. Owija się... :bduh:
U nas na osiedlu tez wzbudzam sensacje, choc juz sie grono stałych bywalców przyzwyczaiło. I tez kiedys miałam pytanie, gdzie mój plecak :D. Teraz mawiają do mojego syna: "ale ci dobrze" :).
u mnie podobnie, sensację robimy ale pozytywnie, najczęściej przyglądają się tylko ;-) jesteśmy teraz w mojej rodzinnej miejscowości, która ma jakieś 2 tys. mieszkańców i nie spotkałam żadnej mamy noszącej i myślę, że takowej nie ma tutaj. Dzisiaj w sklepie panie wytrzeszczyła oczy i pyta: Pani, a co ty tam masz? :mrgreen: A Szymcio zaglądał jej na kasę jak towar wbijała :D W gazecie to chyba się nie znajdziemy, bo tutaj to nawet gazeta nie wychodzi :roll:
Edit: fajny ten artykuł, pomimo jak twierdzisz, niedociągnięć. I jakie wielkie zdjęcie ;)
To zdjęcie chyba najbardziej mnie cieszy. I ciągle się śmieję że buty na pierwszym planie :)
Z tytułu też długo się śmiałam, w ogóle się czułam jak mnich porzucający wszystkie dobra doczesne i idący w świat samotnie nawracać ludzi.
Za to po tym artykule babcia przestała się czepiać że noszę i nawet broniła mnie przed głupimi docinkami kuzyna :) Jak to prasa zmienia nastawienie ludzi :D
O, proszę, jakie "namacalne" korzyści odniosłaś :) i fajna pamiątka
nieźle :D
u mnie byłoby: nie ma na wózek, zawija dziecko w prześcieradło :)
Super. Pamiątka świetna i reklama :)
Ja na osiedlu jak wyjdę bez Młodego to też mnie sprzedawcy w sklepach zaczepiają :)