z młodszym tak, chrzest tez miał w chuście
Wersja do druku
z młodszym tak, chrzest tez miał w chuście
a moja córa bardzo sporadycznie spi w dzień
dziś spacerowała na mszy po kościele
Chodzimy. Konfiguracje są różne. Pamiętam, że tylko dzieki onbu "spokojnie" (a mój syn do spokojnych nie należy) udało nam się w zeszłym roku uczestniczyć we mszacz Wielko-czwartkowych i -piątkowych. Najpierw na nóżkach, po kwadransie już w chuście :)
Byłam nawet z młodym na plecach u spowiedzi jak nie miałam go z kim zostawić (i z ciężarnym brzuchem). Ksiądz nie miał nic przeciwko :)
tak, nosze w kosciele, tzn mam dziecko w chuscie, nie chodze po kosciele, tylko razem z chusta lapie je pod pupe i bujam gora-dol, tak jakbym chodzila. wtedy mi zasypia. ma rok.
jak byl mniejszy, kilka razy chodzilam po kosciele - w przedsionku albo w bocznej nawie
u spowiedzi tez bylam z chusciochem (na brzuchu) mial wtedy pol roku i spal
starszakowi pozwalam lazic po bocznej nawie, ale ma zakaz pakowania sie do prezbiterium i ruszania konfesjonalow oraz skakania i biegania
W zeszłym tygodniu zabraliśmy Olka na jego pierwszą mszę, było to jednak bardzo niezwykłe nabożeństwo-msza rockowa:lol:spory jazgot:mrgreen:a Olo w kimę i tyle:omg:wszyscy nas przyjeli bardzo entuzjastycznie:fire:dzisiaj też byliśmy i za rok też mam nadzieję, że w chuście:lol:
My dziś byłyśmy w chuście. Mała mi nie sprawiła problemu, ale pani siedzącej obok z synkiem na oko 2-3 letnim tak i owszem. Biedna kobieta już nie skorzystała z mszy, bo jej latorośl rozpoczęła bombardowanie pytaniami:
- mamusiu, co ta pani ma z przodu?
- dzidziusia.
- mamusiu, a czemu ten dzidziuś nie ma rączek, twarzy i nóżek?
- ma rączki i nóżki i buzię, tylko nie widać, bo jest w takim nosidełku.
- mamusiu, to dlaczego skoro ma nóżki to nie stoi sam, ja muszę stać, ty mnie nie chcesz brać na rączki..." itd :D
pierwszy rok przetrwaliśmy kościelnie dzięki chuście i to było idealne rozwiązanie
dzięki niemu mogliśmy chodzić razem, a mała oswoiła miejsce i dobrze się tam czuje (zwłaszcza w jednym kościele ale w innych też)
ale teraz sobie nie wyobrażam, ona musi chodzić (chyba, że śpi ;))
co innego kiedy szybko się przemieszczam z Helką w nosidle, a tak bez szans
ale przyznaję (i myślę, że ma na to wpływ trening chustowo-kościelny) nasza córcia jest w kościele grzeczna (oswojone miejsce!), biega, ogląda, zwiedza, ale nie krzyczy, nie niecierpliwi się bardzo
druga opcja na teraz dla nas to wózek :hide:
wtedy kiedy panna śpi
spanie w nosidle (bo chusty używamy teraz już głównie do zabawy w domu) dla takiej dużej dziewczynki jest już raczej niewygodne, pod tym względem wózek zwycięża
Do 14 kg chodziliśmy w kółkowej i było ok - potem nie dawałam rady - i teraz Julka np. wyprowadza szalik na spacer ... generalnie po 10 min które z nas wychodzi na zewnątrz.
Inna sprawa, ze w kaplicy garnizonowej do której chodziliśmy msza trwa w porywach 35 min :) - a kapelan i wikary to pozytywni ludzie - nie patrzą krzywo na wybryki maluchów
ja szczerze nie wyobrażam sobie, żeby dziecko, które już chodzi/się przemieszcza w miarę sprawnie, wysiedziało godzinę w chuście... przynajmniej nie moje :hide:
Ja byłam chyba tylko raz - na chrzcie synka koleżanki. Akurat pora drzemki była, więc sporą część Gaba przespała, a przez resztę "zwiedzałyśmy" boczną nawę i szeptem opowiadałam Młodej gdzie jesteśmy i po co i że niedługo zobaczy dzidzię :D
Jak Kacper był mniejszy tak do roku czasu to jak najbardziej chodziłam :) teraz już nie
Ewa też póki co śpi w chuście - mamy do kościoła 5 min. piechotą i młoda usypia po drodze.
u nas tak jak u foxy lady-oswoilismy to miejsce.znaczy sie kościół.na poczatku starszak spał w chuscie, gdy miał rok+ to troszke przesypiał, reszte był noszony w mt.teraz ma 2,5 i spokojnie siedzi z nami w ławce, za to maluda półroczna jest blisko mamy.ma sie rozumiec w mt kochanym
No to ja chyba jedna z nielicznych z takim wielkoludem... Jeszcze teraz zabieram tak Młodego jak jestem sama z dzieciakami do kościoła a ma prawie 3 lata i zamotany siedzi spokojnie.
Zawsze z chusta lub mietkiem... Sporadycznie z wózkiem ale jak coś to chusta w podorędziu.
Tomek z tych dzieci co nie usiedzi w miejscu i do tego swoje zdanie ma co mu wolno a co nie a że kościół mały to ciasno ;/ i jak gdzieś polezie to go nawet ciężko wyśledzić. Do kościoła i na mszy zawiązany a po mszy, o ile nie śpi w nagrodę plac zabaw i do domu na obiad ;)
Nasz ksiądz błogosławi nas z uśmiechem typu "rogal" :rolleye::rolleye::rolleye: No i do spowiedzi też mi się zdażyło kilka razy chodzić tak i też daliśmy rade