gdyby nie chusty byc moze nie trafilabym na tematy AP i pokrewne.
mniej bym chodziła na spacery z małą, mniej bym sie z nia przemieszczała
czyli nic odkrywczego :)
Wersja do druku
gdyby nie chusty byc moze nie trafilabym na tematy AP i pokrewne.
mniej bym chodziła na spacery z małą, mniej bym sie z nia przemieszczała
czyli nic odkrywczego :)
No to ja jeszcze dodam, bo mi się przypomniało:
Gdyby nie chusta, to pewnie dałabym się rodzinie skręcić na wychowywanie Lenina wg ich wizji.
Noszenie w chuście wymagało częstego, stanowczego ucinania dyskusji w stylu "niewygodnie jej, odłóż ją, niech się nie przyzwyczaja, to niezdrowe itepe" - a skoro nauczyłam się stanowczości w tym temacie, było mi łatwiej odrzucać treserskie rady kuzynek i robić swoje: karmić, usypiać, rozmawiać, bawić się itd. tak, jak mi serce podpowiada
Gdyby nie chusta, nie odkryłabym tego forum ;) kopalni wszystkiego, kopalni inspiracji. Na pewno nie wzięłabym się za żadne szycie. Strój clifforda i drzewa dla mojego przedszkolaka nigdy by nie powstał, jak i inne dłubaninki moje.
Milenka też by pewnie się nie pojawiła, albo pojawiłaby się sporo później ;)
Gdybym nie znała chust, nie miałabym teraz dwójki dzieci.
Miałabym za to poczucie uwiązania, że nie da się nigdzie pójść, bo wszędzie schody.
Miałabym masę pytań w stylu "jak oduczyć na ręce, bo mi już kręgosłup wysiada"
itd
Tak, chusty zmieniają mentalność. ;-)
Hmmm ja teraz myśle że gdyby nie chusta, to nie wiedziałabym że mój mąż taki czuły potrafi być... bo on nosząc dziecko w chuście rozpływa się..
Gdyby... oj można by tu było mnożyć...
Obiadu, spaceru po lesie, wycieczki autobusem PKS, zwiedzania muzeum, a co nam najbardziej wydało się nierealne bez chusty - wjazd na Strzeliniec i na Kopę pod Śnieżką wyciągiem krzesełkowym ;)
:ninja: Nie było by wiecznego debetu na koncie.
Visenny, Oppamamy i kilku innych osób w moim telefonie i życiu.
Takiej totalnej bliskości z Kubkiem.
Wsparcia na co dzień.
Wielu bezcennych wiadomości na temat dziecięcej fizjologii, chorób.
Babskich pogaduszek, kłótni do rana, wypieków na twarzy ...
Nie było by po prostu części mnie.
Gdyby nie chusta to...
1. Mam wrażenie, że Ania by się nie przyzwyczajiła do taty:p To on pierwszy się zawiązał i to on nosił ją jak wracał z pracy, ona sobie wtedy smacznie spała.
2. Miałaby baby blues na potęge, bo nie potrafiłam sobie poradzić z moim małym rozwrzeszczanym dzieckiem, a chusta wszytko zmieniła.
3. Nie byłabym tak szczęśliwa w tym macierzyństwie:rolleyes:
4. Nie karmiłabym piersią, bo miałam z tym problemy i jak walczyłyśmy o mleko Ania chciała być ciągle przy mnie. Przypuszczam, że jak bym nie mogła jej zawiązać w chustę to bym się poddała:roll:
5. Siedziałabym z dzieckiem w domu, bo byłam przekonana, że wiele miejsc jest dla nas niedostępnych przez wózek.
6. Nie jeździlibyśmy z małą od małego w gości, bo jak tu uśpić dziecko na wyjeździe??
Dobrze, ze odkryłam chusty i się do nich przekonałam :mrgreen: , bo w ciąży byłam przekonana że to nie dla mnie :hide: I zarzekałam się, że nie będę nosić mojego dziecka w chuście:duh:... kobieta zmienną jest:p
ja bez chusty też bym pewnie nie była taką szczęśliwą matką ;) no i pewno nie byłabym jeszcze w ciąży (to nie to co myślicie, z mężem mam dziecko, a nie z chustą :P)
Nie mogłabym chodzić w różne miejsca, chociaż prawdę mówiąc to ja raczej nie szaleję, ale bez chusty, to bym całkiem się zamknęła w czterech ścianach.
No i oczywiście nie weszłabym na to forum, bo nie musiałabym się uczyć motać, no nie marnotrawiłabym tyle czasu na forum. Nie poznałabym wielu fajnych chustowych osób w realu. Coś jeszcze? No tak AP i wsparcie w tym temacie, to jest to :)
Kurcze, od dwóch dni siedzę i myślę co by tu napisać, i.... no niestety musze się wyłamać z ogółu, bo:
1) Kacper (5 lat) - niechustowy zwiedził z nami tyle samo co chustowa Lidka,
2) jestem tak samo szczęśliwą i spełnioną oraz wściekłą i sfrustowana matką czasami, przy obydwojgu,
3) intuicyjnie (czyt. z wygodnictwa) stosowałam patetnty AP przy Kacprze i przy Lidii,
4) czuje taka sama bliskość z obydwojgiem dzieci.
Czyli w zasadzie w tym zakresie chusta nic nie zmieniła w moim macierzyństwie. Natomiast chusta zaprowadziła mnie na to forum, gdzie urodził sie mój pomysł na biznes, który traktuje jak trzecie dziecko (szkoda że nie mogę go w chuście ponosić:), poznałam wiele fajnych matek i zdecydowanie bardziej zaangażowałam sie a działalność społeczną:)
Gdyby nie chusta .... to nie wiem co by było ;) Chusta jest dla mnie nierozerwalna z moim macierzyństwem. Baaardzo się cieszę że je odkryłam, bo pewnie miniony rok (taaak... już prawie mija rok odkąd noszę Basię) byłby dla mnie zupełnie inny. Chusta daje mi niesamowitą wolność.
U mnie gdyby nie chusta to nie dałbym radę wieszać prania na strychu tylko mielibyśmy wilgotną dżungle sznurów pełnych prania w domu ;) Nie byłoby wyjść do muzeów, kin, wielu spacerów bo miejsca niedostępne dla wózka.
Musiałabym myśleć o nowym aucie dużo szybciej niż teraz - bo jak w małym autku zmieścić dwa foteliki i wózek? A szmata robi za panel odblaskowy na tylnej szybie i ślicznie zdobi małe autko :)
Nie dalibyśmy rady w czasie wakacji poradzić sobie z kilkoma wypadkami kiedy trzeba było nieść i Emkę i starszą Mati bo nogi się zmęczyły :)
Nie poznałabym Was i nie wiedziałabym o kilku mądrych pomysłowych rozwiązaniach dla rodziców :)
miałabym w domu bałagan, wrzeszczące dziecko i duże worki pod oczami, pewnie bym tez nie chodzila tak czesto na spacery,
nie miałabym wielo, i pewnie byłabym typową wkurzającą mamuśką
Nie byłoby wielu fantastycznych znajomości, które nawiązałam na forum. Nie byłoby pieluch wielo, kaszy jaglanej i takich tam ;) A prozaiczniej - nie byłoby mnie w tych wszystkich miejscach, gdzie tylko z chustą można dojść, ale to tylko aspekt praktyczny.
Zawsze będę twierdzić, że chusty zmieniły jakość mojego macierzyństwa. Na bardziej dojrzałe, świadome, poszukujące.
Gdyby nie chusta to:
1. Nie byłoby mnie tutaj!!!1
2 Moje Baby Blues trwalo by o wiele dłużej... ;)
3. Spacery byłby by tylko na czas drzemki...bo leżeć to Panienka nie lubi
4Chodziłabym glodna bo jedną ręką chleba nie ukroję nosząc dziecia na rękach :twisted:
5. o bałaganie to już nie mówię ;)
6. Nie wiedziałabym, ze od miziania włosków można się uzależnić ;)
7. Wieczorne marudzenia ciągnęły by się w nieskonczoność
i pewnie jeszcze tysiąc innych zdań o których nie dałabym rady tutaj wypisać i tysiąc innych których jeszcze nie znam :D
1.2.3.i nie byłoby www.przytulmiemamo.pl...
Ja strasznie żałuję, że przy pierwszym dziecku nie znałam chust, byłoby mi znacznie łatwiej i wcześniej i od początku wychowywania drugiej córy.
Żałuję jeszcze, że słuchałam innych, jak mówili, że się przyzwyczai do chusty i będę miała, teraz jestem już mądrzejsza, ale córa już tak dużo nie da się nosić.
Gdyby nie chusta to ciągle bym musiała prosić o pomoc babcie i nie byłoby tego miłego uczucia, jak córa się jeszcze we mnie wtula :)
Mogę podpisać się pod tym obiema rękami i jeszcze nogami, hehe. W poszukiwaniu chusty dla wtedy jeszcze nienarodzonego bąbelka znalazłam to forum i dowiedziałam się o wielo i o tym, że moje instynkty są najlepszym przewodnikiem po macierzyństwie, a nie porady wszystkich naokoło.
No i nie poznałabym Magdy i Julii :P i wszystkich kangurowych mam z Opola :P
- znajomości z sylvettą (co bardzo sobie cenię),
- obecności na forum,
- podejścia do wychowania a raczej pewności, że nie ejstem na tym świecie jedyna podążająca za potrzebami dziecka, co dodaje odwagi i sił do walki z powszechnymi przekonaniami,
- (może) spania razem,
- pieluszek wielo,
- tego niesamowitego doznania noszenia dziecka w chuście,
-ubytków na koncie na wyżej wymienione,
- swobody z wychodzeni z dzieckiem i psem na spacery,
- niezapomnianego spaceru brzegiem morza na początku sierpnia i wyprawy w Bieszczady końcem sierpnia,
- odwagi i przekonania, ze za pół roku będzie można znowu zacząć się starać :)