Kulka37 :) Twój len to ma do tego pamiętną historię :)
Wersja do druku
Dlatego kocham zbója i jest niesprzedawalny i niewymienialny!Ani jeden,ani drugi:lool::lool:
A Ty,jeśli kiedyś zabłądzisz w nasze strony,jesteś moim gościem honorowym za udział w konspiracji:thumbs up:
Dziękuję pięknie za zaproszenie :)
może warto dopisać ze indio z lnem w wersji starszej - jest taki rewelacyjny,
bo ten co kupiłam (nowy cobalt ) to cieniutki, delikatny zaciągnąć łatwo - trzeba uważać bardzo - nośności maksymalnej nie sprawdzałam - boje sie zawiązać Damiana :) Maćka nosi ok.
czy sie młody będzie pocił - zobaczymy ale z racji tego że indio od standardowego cieńsze liczę na to ze i przewiewniejsze...
To ja zaktualizuje :)
Z lnem motalam Indio Lago, Indio Natur i Indio Eis.
Pierwszy mocno zlamany miekki bardzo, az lejacy ale nosny. Kolejny tez miekki i tez meganosny, bardzo sprezysty i mimo ze dosc gruby to przewiewny. Ostatni hmmm... najsztywniejszy len jaki mialam, troche cienszy od natura ale bardziej tepy, trudniejszy w dociaganiu ale za to nosi jak szatan :) Ale jest jak worek jutowy prawie :)
Ja miałam do czynienia tylko z indio lnianym, starsze. Nie dla mnie chusta, koszmarnie się gniecie, wcale nie jest jakieś super w noszeniu, no nieźle się dociąga, ale węzeł wielki.
Poza tym ja nie lubię indio ;)
mam elfy nati z lnem i jestem bardzo poytywnie zaskoczona. Myslalam ze jak z lnem to bedzie to chusta matowa a ona sie niesamowice błyszczy w sumie to tak wyobrażałabym sobie chuste z jedwabiem. Jest piekna, super nośna, ale rzeczywiscie gniecie się. Ale mi to nie przeszkadza, wazne ze ładna i nośna. Te dwie zalety zupelnie rozłożyly mnie na łopatki, szukam kolejnej z lnem :)
Acha, piszecie o duzym supełku - moze to rzecz wzgledna ale ja wlasnie uwazam go za mały, w porównaniu do zar..
Dla mnie chusty z lnemm przede wszystkim świetnie noszą. Moje szare dmuchawce są do tego jeszcze takie przytulaśne. Węzeł dość gruby. Ale przy kolejnych motaniach mam wrażenie, ze coraz mniejszy jest.
Sama długo broniłam się przed lnem. Niepotrzebnie.
ja mojego lnianego japana kocham miłością wielką - jest jedyny niesprzedawalny - milutki, mięciutki jak kaczuszka, nosi cudnie, dość przewiewny, super się dociąga i super trzyma, węzeł też zdaje się być coraz mniejszy....i nawet to że się gniecie mnie nie rusza - wkońcu to jedyna chusta która pozwala mi zawiązać plecak z krzyżem (z węzłem) i mnie nie dusi ;)
To ja tylko nieśmiało o nati ocean z lnem - wcale nie jest szorstka, jest mięciutka i miła, jak cean z jedwabiem, tylko nie jest taka śliska i gniecie się, jakby była plisowana! Nie przeszkadza mi to w ogóle! Dobrze się wiąże i jest rzeczywiście przewiewna!
ja się dorzucę z kalahari natki z lnem: pierwszy mój len i pierwsza chusta (a trochę ich przetestowałam), w której mogę nosić w plecaku prostym, bo mi ramion nie wyrywa! :D Dosyć gruba i tak jakoś fajnie się rozkłada na ramionach, że spokojnie dwie godzinki w plecaku prostym wytrzymujemy (a na ogół po pół godzinie nie mogłam wytrzymać z bólu). Jestem super zadowolona :D
Nosiłam kilka razy nati ocean z lnem. Muszę przyznać, że Mała grzeje jak kaloryfer, ale w tej chuście jest przewiewniej niż w bawełnianym Rapalu. Doświadczenie mam niewielkie w materiałach - jednak len to domieszka w sam raz na lato - nie wspominam o tym, że gniecie się niemiłosiernie;) Ale pomimo tego, po zamotaniu nadal ładnie wygląda;)
Wątek stary, ale się dopisze. Mam motylki Nati z lnem i są absolutnie bosskie. Noszą jak złe, wspaniale się wiążą, bardzo ładnie i stosunkowo łatwo (w porównaniu z ptaszorami welnianymi) się dociaga. Do tego jest milusia i przewiewna. Obecnie to mój nr1. Gniecie się - fakt. Ale zupełnie mi to nie przeszkadza. A po zawiazaniu tego nie widać;-)