no widzisz, nawet nie wiedzialam :)
a poza tym jakos nie wyobrazam sobie jakbym sie miala tym zajac, tzn pilnowaniem stron szyjacych itp, bo ja nie mam wlasciwie na nic czasu...
jak sie czegos dowiesz to pisz :)
Wersja do druku
a wiecie ze mi ten watek wrocil checi do szycia?
jakos taki mobilizujacy jest...
az sie chce usiasc do maszyny...
tylko trzeba ja najpierw z szafy wyciagnac...
i pierwszy patent jaki wymysle to "jak szyc z dzieckiem przy piersi lub jednorącz"
:)
byc moze ma, skoro sie tak upomina :)
Olapio, przeparszam za OT, ale wiecie jaka ja nieposkładana jestem? jak zobaczyłam tytuł wątku to się zastanawiałam co to za chusty szyją w tej Grecji...:duh:
truskaffka :D
a tak wracając do wątku to sie zastanawiam czy chMT sa lepsze niż MT z jakiejś bawełny? Bo oglnie niektore wzory MT sa przepiękne a z grecji to może być nudny MT. Ale może jest np wyższośc chMT nad zwykłym MT a tym bardziej dla niemowląt?
chMT jest szyty z chusty i to mu daje przewagę nad bawełnianymi, po prostu materiał pracuje jak chusta;
MT z bawełny to inna bajka nie znaczy że gorsza :)
po prostu każdy wybiera co lubi i co mu się bardziej podoba;
chMT nudny? myślę że tutaj korzysta się na nośności względem wyglądu;
czyli skończy się na tym, że będę chciała i jedno i drugie ;)
no to u nas od początku ChMT bo Michał z tych pulpetowatych :)
To ja jeszcze wtrącając odnośnie opatentowania pasów - moje rozmowy z Ocach i jej prawnikiem trochę trwały ale już wiem co i jak.
Kerry wysyłając na początku października informację do kilku osób szyjących, że ma opatentowane pasy i że zabrania ich szycia - chyba, że się u niej wykupi licencję - trochę się pośpieszyła. Początkowo jej maile były w obraźliwym tonie, pisała mi.in. bowiem, że takie kopiowanie to tylko możliwe jest w Polsce itd - szkoda słów. Podała mi namiary na swojego prawnika, który pod koniec listopada również odpowiadał zdawkowo a na prośbę o szczegóły - umilkł. Teraz już wiem dlaczego. Wniosek do Urzędu Patentowego został złożony dopiero 10.10.09r. czyli po fakcie wysłania kilku obraźliwych maili. Wniosek został opublikowany - a tym samym przekazany do poublicznej wiadomości 18.12.09. - ale to już wiem z UP. Zachowanie Karry trochę mnie obużyło - można dopiminać się o swoje ale nie w ten sposób. Natomiast zarejestrowanie w dowolnym UP Uni Europejskiej - chroni dany produkt na terenie całej UE - dotyczy to też E2E. Natomiast prawo pierwszej publikacji nie do końca jest takie jasne. Cała sytuacja mnie trochę zdenerwowała - ze względu na obraźliwy ton korespondencj z Kerry - no ale to już mój problem.
Tak więc przepraszam za zaśmiecanie wątku - jakby ktoś chciał więcej szczegółów - służę.
Kurcze nie zazdroszczę Ci przepychanek i powiem szczerze mdli mnie mocno na wyścigi pt. "ja byłam pierwsza". Zamiast zdrowej konkurencji zrobiły się niezdrowe wyścigi. Ciekawe czy ona śledzi tak dokładnie wszystkie szyjące osoby?
A z e2e w takim razie wprowadzono mnie w błąd ale sprawdzę to jeszcze bo tłumaczono mi że inne ceny są patentów na kraj (i taki podobno ma e2e) a inne na Europę.
A mnie sie tu jedna rzecz nie zgadza:
Skoro Ania udowodniła jej datami że pierwsza to opublikowała,
to jakim cudem Kerry opatentowała coś co opublikowała (czyli teoretycznie wymyśliła) jako druga?
To Ania nie powinna się na to zgodzić, skoro udowodniła pierwszą publikację czyli teoretycznie wymyślenie rozwiązania.
????
tez mi sie tak wydaje bo tak nawet osoba nieszyjąca mogłaby sobie coś podpatrzeć i opatentować a później sprzedawac innym licencje ;)
ja też i dlatego coraz mniej mnie było i na forum i też trochę mi się odechciewa szyć jak się takie rzeczy dzieją - no ale cóż - to jest teraz moja firma, z tego żyję i szycie daje mi wile satysfakcji - a to chyba najważniejsze. Tak więc mimo chwilowych "dołów" mam zamiar dalej szyć ;)
Co prawda dziwne jest to, bo przecież wiele firm szyje np. dżinsy a nie tylko Levis - zabronione jest szycie dokładnie takich samych spodni i używanie ich nazwy..... szkoda słów...
Ocah napisała mi, że mimo iż nie zamieściła tego pomysłu w środkach masowego przekazu wcześniej ode mnie, to jest w stanie udowodnić, że wpadła na niego chyba ze trzy tyg wcześniej. Ja nie odciekałam, bo w stosunku do mnie była bardzo miła i napisała, że nie będzie miała do mnie żadnych pretensji jeśli będę szyła tak dalej, a że na żadne przepychanki i walki nie mam najmniejszej ochoty więc sobie odpuściłam.
A czy to przypadkiem tak nie jest jak z "R"-kami przy nazwie firmy, czyli zastrzeganiem znaku słowno-graficznego czy nazwy firmy ? Tutaj działa to tak, że urząd sprawdza na tyle, ile może, czy dana nazwa może zostać zastrzeżona. Ma tu przede wszystkim swoje oraz unijne bazy danych. Na tej podstawie wydaje zastrzeżenie nazwy firmy lub nie. Jeśli jednak w kraju, w którym uzyskało się zastrzeżenie nazwy okaże się, że jest inna firma w tej branży z podobnie brzmiącą nazwą (bo urząd nie miał jej np. w bazie danych), to rację ma ten, kto był na danym rynku pierwszy. W razie sporu drugi musi zmienić nazwę, nawet jeśli ma "R"-kę. Działa zasada "kto pierwszy, ten lepszy".
Gdyby udało się Wam znaleźć jakieś foty, że np. w Azji stosowano takie rozwiązanie w pasach, to być może ten patent nie działa. Mnie kiedyś powiedzieli prawnicy, że nie można opatentować np. chusty jako produktu, bo to produkt znany jak świat i bardzo powszechny.
Dla wszystkich zainteresowanych prawami patentowymi pasów Kerry - aby uniknąć nieporozumień - przeczytajcie na jej stronie -
http://ocah.typepad.com/carriers/inf...-to-know-.html