Kolor wybieram wg swojego uznania, wszak dziecku wszystko jedno
Wersja do druku
Kolor wybieram wg swojego uznania, wszak dziecku wszystko jedno
Niby macie rację, ale chłopaka w różowej:?: Waham się.
tylko pod siebie patrze :mrgreen: chusta ma pasowac do mnie - to ja mam sie w niej dobrze czuc :thumbs up:
prosze cie, co to za roznica. ludzie i tak nie zwracaja na to uwagi. przyklad. od malego hanka chodzila w rozowych ciuchach (mimo mojej przeokrutnej awersji do tego koloru), bo łysa byla i w niczym dziewczynki nie przypominala - wrecz przeciwnie, byla klonem swego ojca. stwierdzilam, ze jak ja wybitnie na rozowo ubiore to chociaz po kolorze bedzie widac, ze to dziewczynka. i co? byla ladnym chlopcem :ninja:
na Jeremiego czeka maruyama, indio antracyt z rozem, koira i cala reszta stosiku (juz raczej zielono zloto niebieskiego ;) ) ciuszkow zreszta tez mam kilka we wscieklym rozu :mrgreen:
chuste dobieram pod siebie, poza tym uwazam ze facetom w rozowym jest baaardzo ladnie (oczywiscie odpowiednim facetom w odpowiednim rozowym :mrgreen: )
a z ciekawostek przez lata trzymalam sie od rozwosci z daleka bo przeciez rudym roz i czerwony nie pasuja :rolleyes::lol::ninja:
oczywiście że dla mamy... Mojej absolutnie dobrze w brązowym elastyku a ja o niczym innym nie myślę tylko jakie by tu ładne kupić, żebym ja ładnie wyglądała...chociaż dziecię mam tez blond i też niebieskookie więc powinno nam być w tym samym ładnie...
chusty niby są dla mnie i mnie się maja podobac, pasowac itd ale ostatnio zakupiłam córce nino na pierwsze urodzinki :hide: więc dla dziecka chusta, dla dziecka oczywiście!
Hehe, moje za kilka dni skończą pół roku więc może z tej okazji też w prezencie im po chuście nabędę:) Tylko niech się coś ciekawego na chustostraganie pojawi...
U mnie podobnie. Na razie noszę jedną Małą, a kolory są raczej uniwersalne (Kalahari i Nairobi). I chłopcom i dziewczynkom w tym ładnie. :D A tak z ciekawostek, to mama mi mówiła, że jak ja byłam mała lat temu X) to miałam wszystkie ubranka niebieskie (chyba dlatego teraz ten kolor i jego odcienie są mi bliskie). Wtedy właśnie dziewczynki ubierało się na niebiesko a chłopców na różowo. No cóż moda, jak kobieta, zmienną bywa. ;-)
Mam tylko jedna chuste i tak zostanie, wiec Michaska czy chce czy nie chce jest noszona w niebieskosciach;-) Ludzi caly czas komentuja jaki piekny moj chlopczyk jest, tylko sie usmiecham, nie poprawiam, bo i po co? i tak tych ludzi drugi raz nie zobacze;-)
kiedyś dla młodej (przytulanki 1-, 2-, 3-, 4-, miesięczniaczka), teraz chusta dla mnie, tzn, by była wygodna, dobrze nosiła i była ładna ;),
Może i racja - dziewczynki są trochę bardziej uniwersalne. Potem mi się skojarzyło, ze mój mąż patrzył na mnie, jakbym krzywdę synkowi wyrządziła, jak go ubrałam w różowe śpiochy na noc. Ale co do różowej chusty, bo miałam taką śliczną na oku, to nie protestował a propos dziecka, tylko powiedział, ze on w takiej nie będzie nosił...
a to już tych "wszystkich" problem ;)
ja akurat nosze córke więc "różowych" dylematów nie mam ale wybierając chustę myslę oi tym czy mi się podoba i czy do mojego stroju ewentualnie będzie pasować ;)
ale ja w ogóle bezstresowo podchodze do tych tematów ;) Syn miał rózowego bodzika-ubiereałam mu go czesto, bo był bardzo cieplutki ;) córka posiada body z koparką ;)
syn swego czasu builwersował szczególnie starsze pokolenie wożac lalę w wózku dla lalek na spacerach ;)
nie wpajam dzieciom od małego uprzedzeń i podziałów kulturowych odnośnie płci ;)
przypomniało mi się jak toczyłam dyskusje z moją babcią na temat kolorów przypisanych do płci dziecka. uparcie twierdziła że różowy jest dla chłopca, ja że dla dziewczynki...
niestety nie mam za wiele chust, raczej dobieram nie ze względu na kolor, a ze względu na wiązanie, które chcę w danym dniu zamotać... ale do głowy by mi nie przyszło, żeby dobierać chustę kolorystycznie do dziecka. zresztą różowy i tak odpada - nie zdzierżyłabym:twisted: