skoro temat zboczył na bardziej praktyczne tematy, dodam że w niektórych sklepach sportowych można wypożyczyć nosidło turystyczne dla dziecka.
Wersja do druku
skoro temat zboczył na bardziej praktyczne tematy, dodam że w niektórych sklepach sportowych można wypożyczyć nosidło turystyczne dla dziecka.
Tak i będę tachać i psa pod górę i dziecko i siebie.
Jedno jest pewne, że na jednodniowy wypad samemu się nie pojedzie. Nawet z dzieciakiem odpieluchowanym. Jak już się wychodzi na jakąś dłuższą trasę, to raczej można sobie pozwolić na niesienie tylko i wyłacznie dziecka. Dlatego ja się nigdy nie zdecydowałam. Co innego na dłuższy czas. Wtedy można na serio wziąść z pokoju w góry tylko wodę i kasę.
Jak na Salewę, to nie aż tak zbyt wygórowana cena :)
Nie złe jest.
ależ cena jest analogiczna do ceny chusty wiec dlaczego wzdychacie?
przyznaję miałam cos takiego, mąż za 20 zł kupił;) dzieć wylądował w tym całe dwa razy;D ale nie o tym chcialam pisać.... mianowicie, nasze było dla rodzica baaaaardzo wygodne - 15 tys. pasków umozliwiajacych regulację chyba kazdej częsci. dodatkowo dwie bardzo obszerne kieszenie. dziecko naprawdę było w nim 'leciutkie' - znaczy się nosidło było dobrze dostosowane do potrzeb rodzica;) a jezeli chodzi o boba- nie wisiał (siedzisko było dość szerokie), ale pozycji żabki to zdecydowanie nie miał;)!
i wiem, teraz rozpętam burze, ale jezeli dziecku w takim wygodnie i NIE WISI NA KROCZKU to nie widze problemu by raz do roku zabrać takowe ze sobą na 2 wędrówki w góry. nie zniszczy to przeciez nagle kręgosłupa dziecka! choć jeżeli ma się porządne ergo lub chustę to zupełnie nie widzę w takowym zabiegu sensu.
A ja niedawno sprzedawałam i dlugo nikt nie chciał:
http://www.theclothdiapershop.com/as...GOBPImage1.jpg ;)
spinek, ale właśnie w tym jest różnica - czy to dobre NOSIDŁO-turystyczne-SIEDZIADŁO ;) (tzn dzieć siedzi - jak w tym salewy) czy nosidło-wisiadło-na-kroku.
ale moje podpórek na nogi nie miało i imo, co wiadomo ważniejsze, odpowiedniej/porządanej pozycji dziecka równiez, niestety
Sama nie nosiłam, sprzedawałam nowe grzecznościowo - bo odkryłam to cudo dopiero teraz - jak jesteśmy ponosidłowi :) Ale na szybko przymocowałam do mojej Manducy i było bardzo ok. Oczywiście to nie jest przewidziane do noszenia 20kg ziemniaków, ale myślę że 2 bluzy, bidon, butelka, kanapki, mała apteczka, telefon, chusteczki, pieluchy i portfel, czyli to, co jest potrzebne na jednodniową wycieczkę, spokojnie wejdzie i nie zgniecie. Dodatkowo te plecaki mają swoje szelki, więc może je nieść druga osoba, można nieść z przodu mając dziecko z tyłu lub nieść z tyłu mając dziecko z przodu. Tej samej osobie, która miała tamten, został chyba jeszcze jeden i własnie narzekała że nie poszedł, a IMO to fajny patent :)
fajny, fajny, jeżeli można by było załozyć na osobnych szelkach na plecy nosidło i na osobnych plecak-to już z pewnością nie powinno ciążyć. jeżeli kiedys będę miała drugiego boba z pewnością się za takowym rozejrzę:) rozwiązywałoby to moje zonki z noszeniem dodatkowego plecaka, torby.
to ja odpowiem, bom szczęśliwą nabywczynią, winną Hester recenzję ;)
nie, nie odciąga dziecka do tyłu. nie można napchać tego plecaka do granic oczywiście, żeby dziecia nie gniotło w plecy, ale bardzo sprytny patent na wszelkie najbardziej potrzebne rzeczy, zaskakująco pojemny jest. ma trzy kieszonki, do których można sięgnąć bez problemu z dzieckiem na plecach. jest też bardzo wygodny jako plecak nie-do-nosidła :)
ale dlaczego miałabyś tachać psa :hmm: myślałam, że to taka rasa co lubi dużo chodzić .... ale fakt z psem dochodzi jeszcze woda dla niego.....chyba że na trasie są strumienie. Ja serio po ostatnim łażeniu po górkach rozważam znóww jakiegoś tymczasa w typie husky bo kurcze z psem ciągnącym to się śmiga a nie chodzi po górach :-)
Bo jeden ciągnie za bardzo, a drugiego trzeba ciągnąć. Ta moja suka ma już chyba 11lat, nawet jak zwieje z domu to wraca za pół godziny, bo woli leżeć :)