No, ale przynajmniej przodem do swiata nie jest ;)
Wersja do druku
No, ale przynajmniej przodem do swiata nie jest ;)
I kolory ładnie dobrane ;D
sama sie tu dodam :rolleye: istny koszmar :hide:
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/x...jZMDLkM4wB.jpg
J ćwiczy mięśnie brzucha?
Ja podziwiam, że masz siłę takiego wielkiego dzieciaka z przodu nosić ;) Ostatnio mi córka (11kg lub mniej) usnęła w trawmaju na kolanach, więc musiałam wsadzić na brzuch. Nawet nie myślałam o tym, aby iść do domu pieszo i czekałam na autobus dla 1 przystanku, ledwo się doczłapałam do meiszkania.
Ja ostatnio też próbowałam zawiązać Zosię w kieszonkę, wyszło podobnie :>
Dziś w mieście zobaczyłam taki plakat
http://upload.wikimedia.org/wikipedi...%29_Poster.jpg
http://allegro.pl/paski-chusta-elast...283851695.html
KOC DO NOSZENIA!!!:lool:no niezla zacheta!
Ja od kilku lat podczytuję bloga. Tam dziewczyna też nosi, i jej mąż też. Tylko powiedzcie mi, czy noszą ok, czy jednak ja się za bardzo sprężam? Nie do końca potrafię ocenić:
http://farm3.staticflickr.com/2847/1...f1d2fe67_z.jpghttps://farm4.staticflickr.com/3673/...4c4754a2_z.jpg
Ronja jak ten tata był w hoppediz pune pink ornage to pewnie mój mąż ;) jak go zobaczyłam jak wszedł do domu to nogą się przeżegnałam;)
na szybcika z telefonu... przepraszam z ewentualne błędy:)
tatusiowie czasami tak mają!
Nie, nie. Nie chcę oceniać. Tak patrzę i czasem mam wrażenie, że coś nie teges. Chciałam się tylko upewnić, że czasem to ja mam schizy. No i nabrać pewności siebie, że mogę tak wyjść do miasta i będzie ok. ;) Raczej o to mi chodziło, bo bloga lubię i ją też. :) Plus zdjęcia super są moim zdaniem.
Ja tam przejeżdżałam rowerem kiedyś przez Czarną Białostocką :)
Ale szczerze mówiąc nie chcę się ludziom wcinać. Boję się urazić (słaby ze mnie dyplomata).
Do mnie kiedyś Pani podeszła podczas wiązania plecaka z krzyżem (czy jak to tam się zwie) i tak pomogła i tak zapewniała, że tak jak ona pokazała jest dobrze, że kręgosłup bolał mnie jak nigdy. Do tego mój mąż do najbliżej ławki na której mogliśmy się jednak rozmotać szedł za mną i krzyczał "On za raz wypadnie", więc... Pomoc, pomocy nie równa. Pomagaj jak umiesz pomagać a nie chcesz tylko pokazać, że wiesz co to chusta. Jednak warto się odzywać i pomagać bo gdyby ta Pani mi pomogła pewnie teraz bym się tym pochwaliła :P.
Nam w kieszonce też wychodzą takie klocki, ale w 2x jest gorzej a pomysłu jak inaczej wpakować się do komunikacji miejskiej nie mam. Nie związany dzieciak = dzieciak, który chce biegać po autobusie.
Wczoraj byłam świadkiem jak kobieta w nosidle (już nie pamiętam czy to było wisiadło) miała dziecko ułożone tak, że głowa i całe ciało było na maksa wygięte do tyłu, jedynie nogi były przy jej ciele. Nieważne jak, ale ważne, że "nosi" :hide::duh: Skąd tacy ludzie się biorą.. Jak już kupują nosidło to niech chociaż poczytają co i jak..
U mnie na wichurze standard to jednak nosidła.
1. Nogi po prostu wwwiiisszzząą (w tym wątku już niejedna fotka w tym stylu była rzucana).
2. (nie wiem, może ja zbyt wrażliwa jestem) Babeczka jeżdżąca rowerem a z przodu Młody w nosidełku.
I tu przy pkt. 2 chciałabym się zatrzymać i podpytać co Wy na to? Ja jak to widzę jestem przerażona. Nosidełko chyba ok, ale fakt jazdy mnie przeraża.
A cop powieci na dziecko w siatce?
http://www.aliexpress.com/item/2014-...866618507.html
Ogólnie pomysł moim zdaniem dla starszych dzieci nie taki zły (tylko niewygodny chyba), ale ten maluch w żółtej siatce taki ściśnięty...
Tylko to ramiączko krzyczy "wpijam się w ramię i zostawiam obtarcia "
kammilko- ja jestem niedaleko ( w Białymstoku), ale ani nie umiem wiązać, ani dziecka nawet nie mam. Prędzej Ty będziesz uczyć mnie za kilka miesięcy xD
Niestety z tematu widziałam znoszenie dziecka z 4 piętra w foteliku samochodowym z megaluźnymi pasami. Właściwie jakby ich nie było, to żadna różnica. Potem tak jechał w wozie...
Wczoraj - późne popołudnie, gorąco, ale słońce już nisko, więc nie prażyło jakoś szczególnie. Dziecko leżące w spacerówce, po nogach zgaduję, że już takie ciut starsze, kilkumiesięczne. Śpi. Buda podniesiona, a na budę zarzucony... gruby zimowy kocyk dziecięcy. Tylko te nogi spod niego wystawały. Byłam trochę w szoku, ale chyba następnym razem podejdę i zwrócę uwagę, bo to się może skończyć tragicznie :/
Czytałam ostatnio, że nawet ta pieluszka tetrowa zarzucana na budę potrafi znacznie podnieść temperaturę w środku.
Samasia - z tą pieluszką nie wiedziałam... chyba zainwestuję w parasolkę do wózka... A z tym kocem to tragedia...
Ja widziałam dużo mam z maluchami w nosidle światem do przodu i szczerze mówiąc nie mogę przyjąć Waszego tonu obrzydzenia, ponieważ te dziecia naprawdę są szczęśliwe tam. No ale rozumiem że kręgosłup nie jest najlepiej ułożony... Fakt faktem w chuście jest gorąco w taki upał małemu :(. Wczoraj go miałam to wyskoczyły mu na całej połowie twarzy potówki.
A jak jest mocne słońce to chyba lepiej postawić budę prawda ? Bo teraz mówicie jakby to coś złego było i już nie wiem sama :P
nie do końca się z Tobą zgodzę...
mam porównanie chusta a nosidło bo rok emu młodą w chuście nosiłąm w upały a to lato już tula i wydaje mi się że np. lniana chusta jest lepsza niż tula... tak a propos w czym dziecku przewiewniej...
A propos przodem do świata to dzeicko może zadowolone ale potem jak go gnyki na starość będą boleć to może być mniej zadowolone :P :P
Może więc powinnam zainwestować w jakiś len ;).
Widziałam nad morzem dziecko w wisiadle przodem do świata z rączkami wyciagnietymi górą, obok głowy. Nie wyglądało na szczęśliwe. Widziałam inne, też w wisiadle, też nie było uratowane. Kuba w chuście albo się cieszy, rozgląda, gaworzy albo śpi albo ma szansę zasygnalizować, że chce wyjść. Nie patrzy smutnym, otepiałym wzrokiem jak tamte dzieciaki. Być może są dzieci w wisiadlach, które się śmieją, ja nie widziałam.
Co do budy postawionej, to nasza ma otwory wentylacyjne.
Ja na szczęście miałam na pierwszych spacerach ze sobą moją mamę, która szybko mi wybiła z głowy nakładanie na wózek osłony ("dziecko musi mieć świeże powietrze"), a jak było ostre słońce, to nauczyła mnie ciągnąć wózek tyłem, żeby Zosia była w cieniu. Za to panikowała, że za cienki kocyk kładę pod dziecko ;)
ja miałąm swego czasu lniane koty z Natibaby, polecam, mega nośna szmata
A z ostatnich akcji jakie zaobserwowałam i nie ogarniam:
laska miała zrobionego kangurka i dziecko w kokon zwinięte w nim w poziomie tak że brodę miało przy klatce piersiowej.
Kurde nie wytrzymałam i podeszłam, delikatnie zasugerowałam że lepiej dzidziusia pionowo mieć bo w takiej kulce to może się poddusić i w ogóle chciałam zagaić bo super że nosi dziecko w chuście...
Laska mnie zbyła, stwierdziła że wie lepiej...
No załapałam jakiegoś doła po tej akcji bo generalnie nie mam w zwyczaju się wtrącać w sprawy innych, ale do dziś żałuje że nie zagaiłam panny która miała bąbla przodem do świata w chuście ułożonej w fantazyjne X na brzuchu...
Jak wy reagujecie na takie sytuacje???
Zagadujecie, coś radzicie, pokazujecie?
pompolinka - ja nie zagaduję, jeszcze na tyle się nie znam :P
samasia - dobry pomysł z tym ciągnięciem tyłem plus chyba muszę zdjąć taką kieszonkę z tyłu która zasłania otwory wentylacyjne właśnie.
Kudlata - no mój w chuście albo śpi albo właśnie patrzy otępiałym czy wręcz przerażonym wzrokiem (może tyle się dzieje, nagle zamiast w domu jest w autobusie pełnym ludzi ?). Albo wręcz płacze ale to już dopiero jak jest mega głodny :)
pompolinka
Jeszcze nie byłam w takiej sytuacji, ale czasami po człowieku widać, że jest mało dostępny/otwarty, do takiej mamy bym na pewno nie zagadała (chyba że by się dziecku ewidentnie mocna krzywda działa), a do takiej, co to idzie z nią złapać kontakt wzrokowy albo wymienić się uśmiechami, to jak najbardziej. :)
Moi znajomi ostatnio w 26 stopni w cieniu Synka wozili w wózku w czapeczce, pajacyku, skarpetkach i pod kołderką. :frown On biedny czerwony na buzi, spać nie mógł, wiercił się. Próbowałam coś zasugerować, ale nie dało rady, a do tego to pod okiem teściowej mojej koleżanki, która nawet nam zarzuciła, że nasze dziecko bez czapki!