dobre :D przemysle! W sumie to jak metki nie oderwę to mogę jeszcze odesłać do sklepu ;) za biedna ze mnie cyganka na takie rarytaski :)
Wersja do druku
Był gdzieś znów program o duszących się dzieciach? Bo znów mnie ostatnio dopadają, czy maluszek się nie udusi. Maluszek - Brunek lubi popołudniowe drzemki w MT na plechach.
Dobrze gada,polać jej :mrgreen:
Ja też się zawsze uśmiecham z tych samych względów co Ty :) żeby się dobrze kojarzyło :)
Generalnie 99% reakcji to reakcje pozytywne ,że dzidziuś słodko wygląda,że śpi,że do mamy przytulony itp.Czasami nawet kobitki w ciąży zaczepiaja,albo takie z maluszkami już i pytają,bo one tez by chciały (super!) i co to ,jak to,za ile i z czym :mrgreen: to ja wtedy oczywiście swoje :znaika: i wszystkie kieruje na to forum :twisted: :mrgreen::mrgreen::mrgreen:
Ale ostatnio jakaś babcia z dziedkiem szli za mną z jakies 300m i mi p!@##li za uchem,że dziecko pewnie się męczy,że na bank ma sine nóżki,że jej się w szyje wpija i pewnie krew nie dochodzi,że na plecach to się nie nosi,że w ogóle żle noszę i pójde do piekła. Ja tylko jedno zdanie im ( nie było sensu się wdawać w dyskusję),że dobrze noszę :mrgreen: ale już pod koniec to miałam ochotę zapytać się tego dziadka czy jest on przypadkiem doradca noszenia,że sie tak wymądrza (stchórzyłam niestety) :?
Nas wczoraj jedna Pani na ulicy zapytała czy to Nasz własny pomysł na ten plecak? :mrgreen: (Mąż właśnie wiązał Tymka w plecak prosty), bo ona nigdy czegoś takiego nie widziała...
Dwa dni temu z kolei po raz n-ty usłyszane pytanie, czy nie boję się nosić na plecach :roll:
Wczoraj zrobiliśmy furorę na zamku w Malborku:)
Pani przewodniczka wypytywała o szczegóły, żeby synowej zapodać temat, w każdej sali, do której wchodziliśmy rozlegało się oooooooooooooo, a niemiecka wycieczka dziadków rozpromieniła się się na nasz widok:) Na wszechobecne uwagi 'Ej, ty, patrz' powoli się uodparniam.
Dziewczyna tak się na nas zagapiła, że spadła z roweru, bo zahaczyła o krawężnik:hide:
Ale z ziemi wstawała uśmiechnięta:rolleye:
Tygodniami chodzę w chuście i nic, czasem uśmiechy,czasem spojrzenia, ale od jakiegoś czasu śmigam w plecaku na krótkie wyjścia, to jakoś bardziej ludzie zaczęli reagować. Dwa dni temu starsza kobita w autobusie, siedząca zaraz za mną, głośno komentowała ( jakby mnie tam wcale nie było ) -"udusi normalnie to dziecko, jakie to jest niebezpieczne". Czekałam, czy dalej coś skomentuje, ale nie słyszałam, a jakby się jeszcze odezwała, to miałam na końcu języka, że trzeba mieć jakąś wiedzę na dany temat, żeby się wypowiadać... A wczoraj jadę jednym tramwajem, a tam babinka, że myślała, że lalkę mam ;) i że dzidziuś tak pięknie śpi, potem jej się trochę na wspominki o swioich synach zebrało, ale ogólnie miło i sympatycznie. Potem wsiadam w kolejny tramwaj, a tam zaczepia mnie w średnim wieku Pan i mówi- "Przepraszam, ale to jest taki cudny widok, że nie mogę się napatrzeć, cudownie to wygląda" :) Więc ja w szoku, bo faceci, tak mniej reagują ;) Co się okazało, Pan był pedagogiem i też sobie trochę pogadaliśmy na temat chust, jego wnuków, wpływie chustowania, zaposkojania potrzeby bliskości itd :)
Ja się pierwszy raz zamotalam u mojej babci, to się rozrzewniła, że jej dzieci (znaczy tatę mojego i wujka) prababcia w chuście nosiła...
Ale na razie za mało wychodzimy w chuście, żeby więcej nas komentarzy spotkało. Natomiast w sobotę idziemy na chrzciny, gdzie zostanę sama na parę godzin z F., więc może to będzie nas towarzyski debiut chustowy.
Ogólnie raczej nikt nie zwraca uwagi, ale raz w sklepie sprzedawczyni rzekła: "o, jakie fajne, a to prawdziwe dziecko?"
Jak się zaprezentowałam z młodym w plecaku to usłyszałam, że jak mu cuś zrobię to też dostanę 25 lat odsiadki :shock:
Ja już dawno nie słyszałam komentarza, bo raz że mało noszę, a dwa, że raczej nie słucham ;) ale dziś jedna starsza pani bardzo się starała, żebym ją usłyszała :lool: Szła za mną do autobusu i komentowała pod nosem: męczą te dzieciaki! to męczenie jest! męczenie!!! - Agata spała w nosidle na plecach, wystawały jej tylko nogi i kawałek głowy. Pół godziny później wysiadała z autobusu, stanęła mi nad głową, Agata dalej spała, a ona dalej klepała swoje :lool:
A mnie niedawno spotkał niespodziewanie miły komentarz od Pana pijącego piwo w parku. Zaczepił mnie tak: "O! Jak się fajnie trzyma", ja: "Jest przywiązany :)", Pan: "Bardzo ważne, że czuje mamę. Ta więź jest najważniejsza, ludzie tego nie rozumią :D". Mądrości mógłby pozazdrościć temu Panu niejeden tzw. porządny obywatel ;)
Aha i jeszcze co do reakcji otoczenia to moja babcia jak mnie zobaczyla w chsice to zaraz mi zacela pokazywac jak ona nosila dzieci swoje w zwyklym kocu. A moja siostra mlodsza tez chce koniecznie w chuscie teraz. A poza ciekawskim spojrzeniami to nikt mi nigdy zle nie skomentowal tego, ze nosze dzieci ale ja wiekszosc czasu spedzam w UK.
A ja dziś, poza różnymi zachwytami (najbardziej jednak rozczula śpiące dziecko) wyłapałam pełne zdumienia spojrzenia pewnego taty pochodzenia afrykańskiego, który popylał przez park z wózkiem, i pełne zazdrości spojrzenie innego taty, który musiał swoje nielekkie młode taszczyć na rękach, bo miało bunt wózkowy.
Ja usłyszałam ostatnio komentarz: "Boże, w szalik go owinęli":lool:
A z drugiej strony- od września odprowadzam córę do zerówki szkolnej i jesteśmy bardzo ciepło przyjmowani- rodzice i panie zagadują, uśmiechają się, nawet dzieciaki szepcą coś między sobą:)
JoShiMa, afrykanski tata nie nasza publicznie, z tego co wiem, chyba, ze baaardzo nowoczesny jest. Nosza kobiety i rodzenstwo starsze - rowniez chlopcy. Stad malzon moj znakomicie umie wiazac nawet malutkie dzidziusie, ale ino na plecach i ino w swoje szmaty ;)
Moja za dluga, nie wie co z nia zrobic ;)
U mnie w mieście jestem chyba jedyną noszącą, więc większość ludzi się na nas patrzy ;) reakcje różne, raz że super, raz że uduszę dziecko i tak na zmianę :P także wszystkim nie dogodzi ;)