Ja nie, ale dlaczego to takie drogie? ;)
Wersja do druku
Ja kupowałam lanolinę na http://www.zrobsobiekrem.pl/pl/p/Lanolina/55 i jest gęsta, wielkie pudło za 18,00. A mieszam w zamykanym słoiku potrząsając z szarym mydłem, bardzo dobrze się rozmieszuje.
Mi tez jakoś nie chcą się filcować :( Za to moja siostra za jednym zamachem sfilcowała dwa dobre swetry niechcący w pralce na 40 stopni z męskiego M zrobił się rozmiar dziecięcy :lol: posłużyły mi na otulacze :lol:
a już myślałam,że to tylko ja taka zdolna jestem hehe :) Zawsze kupując zwracam uwagę,żeby był jak najmniej gryźliwy i potem są efekty w filcowaniu,a właściwie w jego braku ;) Szkoda,że u mnie nikt wełnianych swetrów nie nosi,a tak bym powiadomiła,że chętna jestem na takowe.
Z mojego doświadczenia wynika że filcowanie to bardzo trudna sprawa :)
Witajcie kochane!!!
Jak się cieszę, że nie jestem sama w moich "dziwactwach" i są takie mamy, które popierają pieluszkowanie wielorazowe itd... .
Jestem tu nowa i czytam ten wątek z wielkim zainteresowaniem, bo właśnie zamierzam uszyć otulacze dla swojego dzieciątka. Jednak ja (ponieważ nie znam się na dzierganiu) postanowiłam uszyć takie otulacze... i kupiłam w tym celu kocyk wełniany (nie ma prześwitów, jest raczej zwarty i gruby) i z niego chciałam wyciąć oraz uszyć takie otulacze i teraz kilka pytań... .
Oto kocyk:
http://images44.fotosik.pl/556/bf03590fb7f4cea2m.jpg http://images43.fotosik.pl/1694/863c6673210925f1m.jpg
Wczoraj przemoczyłam specjalnie wodą pieluszkę i taką mokrą aż na spodzie przyciskałam do kocyka pięścią i patrzyłam, czy kocyk przepuści. Nie przepuścił... (ale pewnie po jakimś czasie by puściło) i zastanawiam się, czy taka kuracja lanolinowa w ogóle w tym przypadku będzie konieczna? Jak myślicie?
Czy może wystarczy taki kocyk tylko sfilcować?
Zastanawiam się... bo nie chcę go zmarnować, bo to dobry polski kocyk z cepelii.... :jump: bałam się kupować w markecie... .
I teraz tak - jeśli go sfilcować to jak? Wsadzić np. do pralki na program na 30 stopni, czy 40 stopni? Bo pani w cepelii mówiła, że pranie go w pralce w ogóle odpada ze względu na to, że każda pralka na pranie podgrzewa wodę, a na płukanie leje zimną i ten szok (o którym tu piszecie) właśnie może sfilcować wełnę - i tak się nie robi jeśli chcemy "dbać" o koc :-o ale mi zależy na sfilcowaniu, więc takie pranie w pralce będzie właśnie super. Tylko teraz się zastanawiam, czy na 30 stopni, czy na 40.... bo boję się, że za bardzo mi się skurczy... .
I oczywiście jeśli np. wypiorę to w 30 stopniach to rozumiem, że później taki uszyty już otulacz też będę mogła maksymalnie w 30 stopniach prać... i czy to się będzie "dopierać"... :confused: ale w sumie chyba będzie... w końcu chyba bardziej ważne jest aby pieluszki w wyższej temp. 40-60st prać.
I jeszcze takie pytanie - takie sfilcowane otulacze jak pierzecie później? Normalnie w pralce? W ilu stopniach? Nie kurczą się Wam jeszcze bardziej?
Nikt mi nie odpowie..... :cry:
Lilia nie wiem czy sfilcowany otulacz jeszcze bardziej się skurczy ale ja piorę w pralce na programie do wełny i to jest na 30 stopni :) I nic się nie dzieje więc w 30 stopniach można spokojnie prać :) Jeśli się boisz że się nie dopierze to "grubsze sprawy" można zaprac a siku się na pewno spiera bo od otulaczyka potem nie czuć żadnego nieprzyjemnego zapachu :)
Póki kocyk nie puszcza to nie trzeba lanolinować a jak zacznie to wtedy spróbować :)
Skoro nie przepuszcza to ja bym sobie odpuściła zabawę z filcowaniem i lanolinowaniem. Jak będzie brudny to do pralki na program do wełny, moim skromnym zdaniem :)
odpuściłabym filcowanie (tym bardziej, ze wtedy koc, którego grubości nei widać, ale przypuszczam że cienki nie jest, zrobi się jeszcze grubszy i sztywniejszy, będzie niewygodny), lanolinowanie przeprowadziłabym jeśli będzie puszczać.
Tylko z innej beczki - czy miałaś już jakiś wełniany otulacz - jak nie w użyciu, to w ręku? Nie boisz się, że koc okaże się trochę za gruby (ale jak pisałam - to tylko moje wyobrażenie na podstawie podobnego koca, który miałam)? Ileś dziewczyn skarży się na konkretne otulacze, że są dla nich za grube i za sztywne, dziewczyny niedziergane otulacze zazwyczaj szyją ze sweterków (zazwyczaj albo z własnych używanych albo z lumpka - czasem filcowanych, czasem nie - bakterie zawsze można przegonić powolutku gotując wodę i potem zostawiając sweter/otulacz w środku aż woda wystygnie). Te sweterkowe powinny być też bardziej elastyczne niż tkany koc i powinny się lepiej układać (chociaż ja używałam dla synka i tkanych i dzierganych otulaczy i jedne i drugie były dla mnie ok). Wydaje mi sie, że nawet gdzieś na forum była instrukcja jak taki otulacz uszyć.
Dziękuję za odzew :jump::mrgreen:
A więc może najpierw zobaczę jak będzie się sprawdzać, a później podejmę odpowiednie kroki... . Jestem jeszcze "zielona" bo to moje pierwsze dzieciątko... i jeszcze nie wiem jak "to" (siusianie, kupkowanie) :mrgreen: będzie wyglądać. Mam jeszcze kilka miesięcy do porodu :-)
Jeśli chodzi o kocyk, to jest on cienki, ale włochaty (dlatego może się wydawać gruby), zwarty. Bardzo elastyczny (w sensie wyginania go we wszystkie strony), nie jest sztywny :-) wydaje mi się, że będzie dobry... . A z tym szyciem ze swoich swetrów to też ciekawy pomysł..... w razie czego spróbuję. :)
A jeśli chodzi o szycie, to mam już gotowe szablony (pościągane z internetu) tylko zastanawiam się...., czy taki otulacz powinien być większy od pieluszki? :roll: :hide: (bo pieluszki też będą szyte z szablonów - formowanki). Czy mogę np. jeden i ten sam szablon wykorzystać do uszycia pieluszki oraz otulacza, czy do otulacza wziąć większy szablon ?
No jeśli otulacz ma być na formowankę z tego wykroju to otulacz raczej większy bo może nie otulić:)
Dziękuję za odpowiedź :) :rolleyes:
Przejrzałam już kilka stron o kuracji i o mydle marsylskim i nie znalazłam, czy może mi ktoś odpowiedzieć, czy mydło marsylskie nadaje się do zrobienia kuracji? Zamiast szarego mydła. Nada się, czy nie rozpuści lanoliny?
Dziewczyny jesteście niesamowite!!!! Tyle swetrów co wylądowało u mnie sfilcowanych w śmieciach to nie zliczę...a teraz przydałyby się jak znalazł:duh:.No cóż jutro mam co robić będę przekopywać szafę za swetrami które mogłyby się nadać a nie używam bo np. za wąskie się zrobiły(po trzech ciążach nie mogę dojść do formy przed nimi):mad:.Co do kuracji lanolinowej kupiłam lanolinę IV i dwie łyżeczki mieszam we wrzątku z odrobiną szanponu maluchów(bambi bodajże)dolewam letniej wody wrzucam otulacz na całą noc po nocy wyciskam w ręczniku(bez płukania)i suszę rozłożony.Gdzieś pisało,że się płuczę raz ciepłej raz w zimnej wodzie a później wyczytalam gdzieś że płukac nie trzeba więc odpuściłam.Teraz mój pan przy okazji zakupów sprezentował mi szare mydło z pompką więc zobaczymy jak ono da radę.Mieszanie odbywa się w słoiczku po musztardzie bo jak ręcznie mieszałam zostawały białe grudki.
Właśnie wzięłam się za lanolinowanie mojego wełniaczka i nie jestem pewna czy wszystko zrobiłam jak należy, gdyż jak wlałam tą rozpuszczoną lanolinę w gorącej wodzie z szarym mydłem do letniej wody to zrobiła mi się taka piana biała jakaś :roll: wybrałam ją z miski sitkiem bo mało sympatycznie to wyglądało ;) miała tak któraś z was ? Może za dużo tego mydła dałam nie wiem :P to był mój pierwszy raz :lol:
A ja mam dwa wełniaki już od miesiąca i wciąż boję się zrobić tą kurację :( Boję się, że wyjdą plamy i piękny brąz naszych gaci będzie splamiony!!!
Aaaa Plisss zachęćcie mnie jakoś, że mi wyjdzie i takie tam :mighty:
Co ciekawe, czytam ten wątek już kilka razy i mam wrażenie, że ciągle nie wiem jak to zrobić, tzn jakie te proporcje dać, bo mam osobno lanolinę i mydło.
Ja czekam na efekty bo wełniaczek schnie teraz :D oby bez większych zacieków się obyło ;) jak się uda to będę Cię ewentualnie zachęcać ;)
Napisz proszę wruuuu tak łopatologicznie (co po kolei, dokładne proporcje, co jak długo, czy każdy wełniak pojedynczo itd) , bo nie mam kurcze na czym testować i jak zniszczę ten mój brąz to będę zła :)
Chciałabym lanolinować na ciepło, nie gotować jak to na początku wątku zalecają ;)
Może na dniach się przełamię i w końcu wezmę się za te wełniaki :)
No więc tak ja miałam jedną sztukę :P ale nie widzę przeszkód żebyś wrzuciła je razem do jednej miski skoro kolor ten sam :) 2 łyżeczki lanoliny wrzuciłam do słoiczka takiego po dżemie, nalałam bardzo ciepłej wody z kranu i dodałam ze dwie łyżeczki rozpuszczonego wcześniej w wodzie szarego mydła (miałam takie pokruszone bo mi się raz rozpadło jak chciałam sobie trochę odkroić :P ) i wszystko mieszałam w zakręconym słoiczku :D aż się rozpuściło następnie wlałam to przez sitko do miseczki ( nie wiem ile litrowej, ale małej może 5 litrowej) do wody o temp 30 stopni i wtedy wytrąciła mi się ta piana, o którą pytałam w tym wątku :|ale zebrałam ją sitkiem i została taka tłusta w dotyku woda koloru mleka ;D zanurzyłam w niej na całą noc wełniaczka (radzę całego zanurzyć- bo mi na tych fragmentach co wystawały zgromadził się troszkę osad, ale w sumie jak wyschło to śladu nie ma ....) rano wyciągłam poczekałam chwilę i wypłukałam w wodzie o temp ok 30 stopni ;) położyłam na dwie tetry aż wchłonęło trochę wody i powiesiłam do suszenia. Też się bałam, ale to nic strasznego ;)
Powodzenia
No to jutro będę próbowała, bo już dziś sił mi brak, za dużo się działo :) Dziękuję
dręczy mnie jeszcze jedno pytanko w sprawie kuracji lanolinowej,czy może wiecie,czy można skorzystać dwa razy z tej samej kuracji,czy za każdym razem trzeba przygotowywać mieszankę? Leń ze mnie straszny,więc rozumiecie ;)
Trochę nie mam czasu wertować 20 stron, więc wybaczcie, jeśli powielam pytanie. Otóż jakiego efektu oczekujemy dotykając wełniaka zaraz po wyjęciu z kuracji?? Lanolinowałam dopiero dwa razy, za pierwszym razem po wyjęciu gatki wydawały się w dotyku zwyczajnie mokre, raczej nie przeciekały, choć trochę nasiąkały siuśkami. Wczoraj znów je lanolinowałam i dałam więcej lanoliny i efekt jest taki, że mi się z lekka lepią do rąk (po wysuszeniu również). Tak ma być, czy przesadziłam i powinnam jej trochę sprać przed założeniem na pupę synka??
Mój wełniak na początku też był taki tłusty w dotyku, ale to szybko minęło jak zaczęłam używać :)
dziewczyny mam takie pytanie, chcę kupić lanolinę ze strony zrobsobiekrem. I nie wiem ile powinnam jej kupić. Mam tylko 3 wełniaki. Ile tej lanoliny będę potrzebować na jedną kurację, i jak często taki zabieg trzeba pieluchom robić?
Nabyłam sobie "firmowy" szamponik do wełny IV, ale na kurację kasy mi szkoda (40 zł...!) więc chcę ją robić sama, tym bardziej, że po przestudiowaniu wątku wiem, co i jak. Ale... Byłam w dwóch Askotach we Wro, Super-pharmie, Rossmanie i w aptece i o lanolinie mogę zapomnieć. No chyba, że PureLan, ale on tez kosztuje za dużo jak na mój gust. Ziajki ani widu ani słychu... Na szczęście gacie (na razie nasz jedyny wełniaczek) jeszcze trzymają a i nie są eksploatowane na maksa.
No nic, zostaje internet...
Ja czasami wykorzystuję mieszankę po lanolinowaniu do "dolanolinowania" jakiegoś innego wełniaka. Czasem dodaję jeszcze ociupinkę lanoliny, żeby trochę więcej jej było.
Jest tak, jak pisze gosza191. Prosisz lekarza o receptę na przykład na 95 g lanoliny + 5 g wody. Powinnaś za taką maść zapłacić 7,50 zł.
Pat007 dziękuję za informację :)
Melduję, że wełniaki się w końcu kąpią :D
ale tchórz ze mnie, bo kupiłam w końcu kurację lanolinową...no zobaczymy co mi z tego wyjdzie.
mam kurację lanolinową imse vimse - ale nie mam przepisu na jej zastosowanie - macie może opakowanie z napisami w języku polskim?
Ja lanolinę w aptece dostałam bez problemu od ręki:confused: