Czy ktoś mógłby porównać te chusty po względem miękkości, grubości, nośności, łatwości wiązania? Ładnie proszę:-) Jak było, to proszę nie bić, bo mimo szukania nie znalazłam:-(
Wersja do druku
Czy ktoś mógłby porównać te chusty po względem miękkości, grubości, nośności, łatwości wiązania? Ładnie proszę:-) Jak było, to proszę nie bić, bo mimo szukania nie znalazłam:-(
Mi szukaj też nie znalazł, a też chciałam o to kiedyś pytać :-)
Przylaczam się więc do pytania :-)
porównania mogę dokonać na low-cottonowych flamingach i lutei no-cotton.
obie chusty dość grube, mięsiste, nośne.
od razu zaznaczę, że fanką bambusa nie jestem :mrgreen:
low-cotton bardziej śliski, mi się trochę wyciągał przy noszeniu, psuło mi się wiązanie mimo tego, że było wykonane starannie. aczkolwiek komfort na ramionach był niesamowity. można było nawet "spsuć" wiązanie a komforcik i tak był :-)
lutea zbita, nie czuć było tak śliskości bambusa, ale może to przez bardziej rozrzucony wzór. flamingosy były gładkie. lutea lepiej trzymała wiązanie.
w obu szmatkach czułam sztuczność materiału, której nie lubię.
ale!
przypomniało i się, że kiedyś miałam jeszcze no-cottonowe dmuchawce i te były świetne! takie chustowe mięso ale miękkie mięso ;) cudownie komfortowe. bajka! dmuchawki akurat wspominam bardzo pozytywnie.
pewnie nic nie pomogłam, tylko namieszałam :rolleye:
Dzięki za porównanie, proszę jeszcze o opinie:-)
pięknie!
też nie lubię sztuczności materiału w chuscie- tzn tego odczucia.
ale miałam w rękach perełkę szarą z bambusem - nie wiem jak to w % było- i ona była cudownie miekka i przyjemna w dotyku.
znaczy się- są w dodatku różnice miedzy jednym no-cottonem a innym, tak?
flamingi low-cotton grube i mięsiste? :omg: to chyba jakieś inne miałam, bo moje niebieskie były jedną z najcienszych chust jakie miałam, 4,6 można było złożyć w małą kosteczkę :)
z resztą opisu się zgadzam ;) nośne (nosiłam ok. 11 kg), śliskie - trzeba mocniej dociągać, ale jak się dociągnie to porządniej trzymają. I cudownie mięciutkie są.
Żadnych innych l-c i n-c nie miałam
Podbiję temat- może ktoś chciałby się podzielić swoim doświadczeniem:-)
up
Miałam nc Riveę Grey, Pancy Grey i Motyle Perłowe, a z lc - biało-niebieskie flamingi.
Wszystkie te chusty przed pierwszym praniem były obrzydliwie "sztuczne", niemal dokładnie takie, jak plamoodporne obrusy...:hide: Wiele trzeba było wiary, żeby się nie załamać... Ale to prawdziwe brzydkie kaczątka: po praniu zupełnie zmieniają swoje właściwości!
A teraz szczegółowo:
Rivea i Pancy Greye nc (2011) są b. podobne. Dosyć cienkie, b.nośne, lekko "galaretowate" :razz: Świetnie noszą, dosyć przewiewne.
Motyle nc (z nowszego rzutu - 2012) - dużo grubsze, bardziej mięsiste. Też świetnie noszą, ale trudniejsze w dociąganiu. Te, które miałam (perłowe) bardzo eleganckie, ale... niepraktyczne, bo jaśniuteńkie... Idealne na jakąś wielką okazję...
Flamingi lc (2011) - ach! Cieniutkie, lekko śliskie, bardzo kompaktowe, dobrze trzymające, niegrzejące...
Wszystkie te chusty baaaardzo lubiłam! :heart: Może najmniej motyle nc, ale za pozostałymi bardzo tęsknię...
metis - grey to była lutea, a nie pancy - bom fanka pancy i jestem uczulona na ten częsty błąd :)
:omg: A niby jak miała się nazywać Pancy nc?:hmm:
Ja kupowałam Pancy Grey nc! :znaika: 20% len - 80% wiskoza bambusowa
Franciszka miala niemal identyczną Luteę - porównywałyśmy. Franka stwierdziła, ze jest minimalna różnica w kolorze (jedna z nich jakby wpadała z lekka w ciemny brąz:bduh:), ale ja nie jestem pewna, czy widziałam tę różnicę... ;)
Nawet Natalia pisała o "szarych Pancy no cotton":
http://forum.chusty.info/forum/showt...ost-149./page8
http://www.google.pl/url?sa=i&rct=j&...62820884315736https://encrypted-tbn0.gstatic.com/i...3xfhpQZsFtZfoA
Ja kupowałam szarą Pancy 27.07.2011 bezpośrednio w sklepie (jeszcze wtedy w "starym" sklepie, więc nie mam zachowanego potwierdzenia, ale mam specjalną tabelę z moimi chustami...;) ).
Tutaj też dowód na to, że to była Pancy Grey:
http://lewraps.wordpress.com/tag/lutea/#
A swoją drogą, to szkoda, że ta stronka obumarła... Od ponad roku nie ma żadnego wpisu...:-|
PS. Jam też fanka pancy! Teraz mam turkusowy kaszmir! <3
miałam, nie powaliła mnie - jk ja bym chciała chociaż zmacać lniane pancy :)