14 kg Kornelii wrzuciłam na plecy, walizka w dłoń i pojechałam do Krakowa. Z Gdyni. Sama. Fakt - dwa razy już na miejscu pożyczyłam wózek od przyjaciół u których spałam, ale jednak przez 2,5 dnia Kornelia zwiedzała Kraków z wysokości mojej głowy. Bez chusty tak by się nie dało.

