PDA

Zobacz pełną wersję : ktoś nam dzisiaj zrobił zdjęcie...



guciamama
13-10-2011, 20:09
tak było: idziemy sobie Floriańską, raz po raz spojrzenia, uśmiechy, miło jest, słonce świeci, chusty nie widać, ale młody wystaje spod kurtki, aż tu nagle ktoś z boku nas dogania, nachyla się i pstryk... spotkało Was kiedyś coś w tym stylu?

Olik
13-10-2011, 20:17
Z zaskoczenia nie zdarzyło, ale chyba bym się wściekła :roll: Tak ogólnie to już mi robiono zdjęcie, ale to był mój znajomy dziennikarz i spytał, czy może.

guciamama
13-10-2011, 20:40
no właśnie byłam chyba w lekkim szoku, bo po prostu poszłam dalej, a potem pomyślałam, że przecież wypadałoby zapytać o zgodę, a nie jak małpie w zoo :mad

aginia
13-10-2011, 20:43
My mieliśmy kiedyś podobną sytsuację, mąż niósł Frania w tuli, a chłopaki siedzieli w koszyku marketowym - biedy facet z trójką dzieci:cool: i jakaś pani wyjęła komórkę i chciała zrobić cichaczem zdjęcie, niestety napotkała mój wszystko mówiący wzrok i uciekła:hide: - haha

dirk5
13-10-2011, 23:16
Nam się zdarzyło :-). Ale w szczególnej okoliczności; z żalem stwierdzam, że już skasowano wątek, to nie pokażę.

To była Koronacja królewska w Gnieźnie, taka impreza historyczna z masą ludzi poubieranych w dawne stroje, cała oddziały wojów, itp.

Od Rynku na plac, gdzie odbywała się uroczystość szedł korowód i ja z Klarą i naszymi Chuściochami wmieszałyśmy się w ten barwny tłum- a publiczność brała nas za część widowiska, pokazywano nas sobie palcami i cykano fotki.

Ale wtedy czułyśmy się raczej jak gwiazdy nie żadne "natuare lusus" :mrgreen:.

mi.
13-10-2011, 23:18
heh, ja bym pewnie poprosiła o skasowanie. :roll:
i upomniała, że wypada zapytać :znaika:

Agut
13-10-2011, 23:19
no właśnie byłam chyba w lekkim szoku, bo po prostu poszłam dalej, a potem pomyślałam, że przecież wypadałoby zapytać o zgodę, a nie jak małpie w zoo :mad


ech generalnie ludź miał prawo fotkę cyknąć, ale jak chce ją gdziekolwiek opublikować to już o zgode powinien zapytać/ musi zapytać!
hmm też bym sie dziwnie czuła jak by mnie ktoś tak z zaskoczenia...

mamuchap
13-10-2011, 23:26
zdażylo sie, poza fotkami do gazet.
kiedys z pasmanterii sie zagadalam z babeczkami, maly spal zamotany w kieszonce i w koncu jedna babeczka pooglądala nas z kazdej strony i na koniec zapytala czy moze zrobic fotki i pokazac corce, bo bardzo fajnie wyglądamy :)

Magdailena
15-10-2011, 10:53
Nas kiedys na Sokoliku pan zapytał, czy moze nam zrobic zdjecie i jeszcze kiedys jedna pani w lesie.

magda-sh
15-10-2011, 10:58
tak, nad morzem pare razy sie zdarzylo.
Ale zazwyczaj z daleka i nie dogoniłabym delikfenta;-)

mamaslon
15-10-2011, 11:41
no niefajne:ninja:

annya
15-10-2011, 12:40
Na szczęście nie zdarzyło, bo wcale by mi się to nie podobało!

JustNik
15-10-2011, 12:48
zdażyło się parę razy, nie lubię tego zbyt. Zdażyło sie też pare razy ze ktos robi zdjecia moim dzieciom: cudzoziemscy turysci na warszawskiej Starówce, albo ktos w parku robi zdjecie swojemu dziecku bawiacemu sie z moimi corkami.
Nie podoba mi sie to ale nie reaguje, chyba blad, choc moze nie? W sumie jak ja podrożuje po swiecie to tez fotografuje lokalne maluchy.

MartaS
15-10-2011, 13:47
Na szczęście nie zdarzyło, bo wcale by mi się to nie podobało!

A moje fotki? Nie pytałam o zgodę :ninja: Z zasady jak robię zdjęcia to najczęściej moim dzieciom - czasem zdarzy się, że napatoczy się jakieś obce dziecko i hmm, nie pytam o zgodę z różnych powodów. Na przykład dlatego, że często nie wiem kogo mam zapytać, albo nie ma na to czasu. Najzwyczajniej w świeci gdybym zaczęła pytać o zgodę to nie byłoby fajnych, naturalnych zdjęć.

Generalnie jest tak, że prawo nie zabrania robić zdjęć nawet obcym osobom w miejscach publicznych. Nie trzeba mieć zgody osoby fotografowanej, choć wypada zapytać. Prawo nei zabrania publikacji takiego zdjęcia. Natomiast jeśli chce się takie zdjęcie wykorzystać w celach zarobkowych to już trzeba mieć zgodę i to pisemną (np. umowa z modelka i fotografem).

Agut
15-10-2011, 13:55
MartaS nie do końca tak jest! jesli cykniesz komus fote i chcesz ja pokazać "gdzies" np. na forum, powinnaś mieć zgodę osoby która jest na focie. Jesli sie takiej zgody nie ma, a oosba sfotografowana znajdzie takową fote to ma prawo podac Cie do sądu.

a żeby zrobić naturalne ujęcie. Mozna najpier zrobić fote, a pozniej podejść do soby i sie zapytać czy wyraża zgodę. jak nie to usuwasz a jak tak to zaostawiasz i mozesz pokazywac dalej. Mówili o tym na kursie :)

JoShiMa
15-10-2011, 14:07
MartaS nie do końca tak jest! jesli cykniesz komus fote i chcesz ja pokazać "gdzies" np. na forum, powinnaś mieć zgodę osoby która jest na focie. Jesli sie takiej zgody nie ma, a oosba sfotografowana znajdzie takową fote to ma prawo podac Cie do sądu.
Nie wtedy gdy jest elementem tła. Powiedzmy robisz zdjęcie jakiegoś budynku, ulicy itp. Przechodzą tam ludzie. Ktoś się załapał w kadrze. Normalna sprawa. Możesz opublikować a nawet użyć w celach komercyjnych.

Sol
15-10-2011, 14:17
Ale chyba na takim zdjęciu bez zgody to musi być co najmniej kilka osób ( nie pamiętam dokładnie ile)

szast.prast
15-10-2011, 14:21
ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych zabrania rozpowszechniania wizerunków osób prywatnych bez ich zgody (art. 81) . gdy ustawa powstawała, definicja "rozpowszechniania" obejmowała oczywiście głównie prasę drukowaną. Internet dopiero raczkował, jednak obecnie (również w orzecznictwie sądowym na ten temat) rozszerza się jej działanie również na Internet.

idąc dalej: z zapisu są wyłączone osoby wykonujące funkcje publiczne oraz osoby występujące jako szczegół większej całości. wśród fotoreporterów, fotoedytorów i wydawców nie ma zgody na to jak większa powinna być "większa całość". stadion piłkarski w czasie meczu - ok. ale czy cztery wypełniające kadr dziewczęta idące razem pustą ulicą też? nie jest to jasne:-)

więc tak: masz prawo zrobić każde zdjęcie (na własne ryzyko, oczywiście:-)), ale nie każde zdjęcie możesz rozpowszechniać.
jako szast.prast nie lubię gdy się mnie fotografuje z zaskoczenia (gdy ostatnio ktoś zrobił mi zdjęcie na tatrzańskim szlaku gdy siedziałam i karmiłam pod kolibą Dzika, mój mąż podszedł do tej osoby i poprosił o wykasowanie tych zdjęć) ale jako fotoreporterka zgadzam się, że pytanie o zgodę na zdjęcie przed jego zrobieniem nie służy zdjęciu jako takiemu. gdy więc chcę sportretować coś co mnie urzekło w danym momencie, robię to. ale potem podchodzę, przedstawiam się i proszę o zgodę na ewentualną publikację. tylko raz mi się zdarzyło, że ktoś się nie zgodził.

guciamama
15-10-2011, 21:57
dzięki Wam za wpisy. mam nadzieję, że więcej mi się to nie przydarzy w takiej formie, a jeśli tak to już mnie tak nie zamuruje z zaskoczenia i będę wiedziała jak się zachować. nawet jak ktoś cyknie fotę z zaskoczenia życzyłabym sobie, zeby zapytał o zgodę nawet po fakcie - chodzi o zasadę i szacunek dla drugiego człowieka.

MartaS
16-10-2011, 00:51
To ja jeszcze dwa słowa w temacie. Robię zdjęcia, głównie dzieciom - swoim dzieciom. Codziennie. Robię naprawdę dużo zdjęć. Zdarza się, że na zdjęciach oprócz moich dzieci są też inne dzieci, czasem ich rodzice, bo akurat wypatrzyłam ciekawa sytuację, gdzie bohaterem są właśnie oni. Są sytuacje gdzie nie ma możliwości zapytania o możliwość zrobienia zdjęcia - zresztą szczerze powiedziawszy, nie zawsze o tym pamiętam.

Rok temu na chustozlocie robiłam zdjęcia. Po chustozlocie, jako jedyna osoba chyba, która publikowała tu na forum zdjęcia, nie umieściłam ich na forum, a w swojej galerii i każdy kto chciał je obejrzeć musiał do mnie napisać - wtedy dawałam link. Wtedy własnie uznałam, że nie każdy musi sobie życzyć żeby publicznie umieszczać zdjęcie jego dziecka, albo jego samego. I wiecie co? Miałam sporo pytań dlaczego po prostu nie umieściłam zdjęć na forum. W tym roku już je umieściłam. Doszłam do wniosku, że nie ma co przesadzać. Myślicie, że miałam zgodę osób będących na moich zdjęciach do upublicznienia ich wizerunku albo wizeruku dzieci? Nie miałam, bo musiałabym każdą osobę, którą sfotografowałam pytać o zgodę. Często bym nawet nie wiedziała kogo mam pytać. A przywiozłam ze zlotu ponad 1000 zdjęć... Zresztą zobaczcie ile zdjęć ze zlotu jest na forum - czy ktokolwiek miał zgodę osób sfotografowanych?

Rozmawiałam nie tak dawno z Filipem Ćwikiem, jednym z bardziej znanych polskich reportażystów. Zrobił on m.in. słynny reportaż o żałobie Polaków po katastrofie smoleńskiej. Za ten reportaż został wyróżniony 3 nagrodą w Word Press Photo za rok 2010. Zrobił też fotoreportaż o pracy w stoczni w Szczecinie, Gdyni i Gdańsku - dostał za nie wyróżniony 2 miejscem w kategorii fotoreportaż w Grad Press Photo 2009. Opowiadał on o swojej pracy, jak wykonuje zdjęcia. Pytałam czy ma zgodę osób, które znajdują się na zdjęciach, które przecież upublicznia. Oczywiście nie ma. Np. do stoczni dostawał się często przez płot, albo podrabiał przepustki. Wyobrażacie sobie pytanie ludzi pod pałacem prezydenckim podczas żałoby narodowej o możliwośc zrobienia im zdjęcia, albo o możliwość ich upubliczniania ? Ja sobie nie wyobrażam. Powstaje pytanie - czy w takim razie powinien on w ogóle zrezygnować z wykonania tych reportaży? Od Filipa usłyszałam, że prawo o którym powyżej piszecie jest głupie i nie zamierza się do niego stosować. Zresztą - fotoreporterzy generalnie nie stosują się do tych przepisów. Przepisy te prowadzą do upadku fotoreportażu, który i tak bez nich umiera. Np. we Francji przepisy zabraniają wykonywania zdjęć osobom prywatnym na ulicy, nawet jeśli są w tle - uważajcie więc we Francji kiedy wyciągacie aparat bo mogą Was potem po sądach ciągać ;)

Słyszałam też wypowiedź fotografa (nazwiska nie pamiętam), że osobom sfotografowanym stara się odwdzięczyć poprzez podarowanie im zdjęcia z ich wizerunkiem (jeśli jest oczywiście udane). I ja jestem właśnie tego wyznania. Robię zdjęcia po to żeby uwiecznić chwilę i nie zastanawiam się czy osoba, którą fotografuję wyraziła albo wyrazi na to zgodę. Pewnie gdyby ktoś mi powiedział, żeby wykasowała jego/jej zdjęcie to bym to zrobiła, ale jeszcze nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją. Kiedyś wracając z dziećmi ze spaceru wypatrzyłam ciekawą sytuację - kilka psów na spacerze wykonywało jakieś tam ewolucje. Obok stali ich właściciele. Było to dość daleko ode mnie - zero możliwość podejścia do nich. Miałam akurat długi obiektyw i kliszę w aparacie i cyknęłam kilka fotek. Potem zauważyłam, że jedna z właścicielek psów to dość znana polska aktorka (nazwiska nie pamiętam). Oczywiście mnie zauważyła, widziała też aparat, dziwnie się patrzyła, ale nic nie powiedziała. Zresztą na pewno nie prześwietliłabym całej kliszy zdjęć z moimi dziećmi dla trzech klatek z pieskami.

I jeszcze wyjaśnienie - nie jestem przeciwna pytania osób o zgodę na zrobienie im zdjęcia.

Uff, to chyba tyle :)

Pat
16-10-2011, 01:16
tak było: idziemy sobie Floriańską, raz po raz spojrzenia, uśmiechy, miło jest, słonce świeci, chusty nie widać, ale młody wystaje spod kurtki, aż tu nagle ktoś z boku nas dogania, nachyla się i pstryk... spotkało Was kiedyś coś w tym stylu?

Ooo, nie, ale niezły hardcore :)

szast.prast
16-10-2011, 01:37
Marta, to że prawo jest głupie (zdaniem zdolnych polskich reportażystów) nie sprawia, że przestaje być prawem.

Osobiście nie uważam że zawsze trzeba pytać o zgodę fotografowanego, zwłaszcza jeśli fotografuje się dla celów prywatnych, choć trzeba się liczyć z różnymi reakcjami. Jeśli jednak chce się czyjś wizerunek rozpowszechniać, to we własnym interesie warto tę zgodę uzyskać.

MartaS
16-10-2011, 11:13
Wiecie, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Niektórzy uważają wspomniane prawo za głupie i nie zamierzają go przestrzegać. Robią to na własna odpowiedzialność. Większość z Was jest pewnie po drugiej stronie barykady, a ja próbuję Wam pokazać punkt widzenia osób, które robią zdjęcia.

pelasia
16-10-2011, 12:41
już nic

kammik
16-10-2011, 13:18
Niektórzy uważają wspomniane prawo za głupie i nie zamierzają go przestrzegać. Robią to na własna odpowiedzialność.

Ale cudzym kosztem, z naruszeniem czyjegoś prawa do prywatności.

Agut
16-10-2011, 13:40
ano niestety zawsze znajdą sie tacy co to uważają że prawo i zakazy są po to żeby je łamać.A ci co je łamią jak widać mają na tyle kasy, lub sa na tyle sławni że kar sie nie boją.
Jesli ktoś z uważa że należy z nich brać przykład... hmm niech bierze... ale moim zdaniem ludzka przyzwoitośc nakazuje zapytać o zgodę.

MartaS
16-10-2011, 14:00
Jesli ktoś z uważa że należy z nich brać przykład... hmm niech bierze... ale moim zdaniem ludzka przyzwoitośc nakazuje zapytać o zgodę.

albo nie robić zdjęć :thumbs up:

Pat
16-10-2011, 16:13
A jeżeli my na przykład mamy mnóstwo zdjęć z chrztu Miłosza w Kościele, to czy teoretycznie bez zgody wszystkich ludzi obecnych w Kościele nie możemy nic z tymi zdjęciami zrobić? :hmm:

słoneczny_blask
16-10-2011, 16:57
Jak mąż zajął pierwsze miejsce w konkursie, gdzie fotografował maratończyków, to miał zgody wszystkich osób na zdjęciach, które wysłał na konkurs. Niektórych odnaleźliśmy po numerach startowych, jedn panią która zamiast biec jechała w pojeździe dla niepełnosprawnych poznałam po innym zdjęciu na pewnym forum sportowym. Jedna, czy 2 osoby poprzez naszą klasę znaleźliśmy.

Pat
16-10-2011, 17:25
Wow! :)

słoneczny_blask
16-10-2011, 17:28
...

guciamama
16-10-2011, 18:11
Jak mąż zajął pierwsze miejsce w konkursie, gdzie fotografował maratończyków, to miał zgody wszystkich osób na zdjęciach, które wysłał na konkurs. Niektórych odnaleźliśmy po numerach startowych, jedn panią która zamiast biec jechała w pojeździe dla niepełnosprawnych poznałam po innym zdjęciu na pewnym forum sportowym. Jedna, czy 2 osoby poprzez naszą klasę znaleźliśmy.

to się nazywa szacunek - podziwiam!

a tak poza tym piszecie o różnych sytuacjach, różne przepisy odnosnie róznych sytuacji też można róznie interpretować, ale żeby się tu nie zapętlic - myślę, że takie zwyczajne poczucie przyzwoitości wystarczy. absurdem byłoby gdyby Pat007 chciała np wrzucić na picase zdjecia z chrztu dziecka i musiała wszystkie przypadkowe osoby pytać o zgodę... Co innego jak ktoś robi centralnie zdjęcie obcej osobie w publicznym miejscu ale prywatnej sytuacji. Ja bym się pewnie nawet zgodziła na to zdjęcie gdyby pan, który je cyknął podszedł i powiedział dlaczego je zrobił i zapytał czy nie mam nic przeciwko. a tak jakis niesmak mi pozostał i tyle.

Martuszka
16-10-2011, 21:48
Ja bym się pewnie nawet zgodziła na to zdjęcie gdyby pan, który je cyknął podszedł i powiedział dlaczego je zrobił i zapytał czy nie mam nic przeciwko.

Ja się właśnie znalazłam w takiej sytuacji w sobotę. Grupa turystów na plantach i wszyscy wpatrzeni we mnie, Jakóbka w chuście i naszego psa na smyczy, nikt nawet nie słuchał przewodnika:) Nagle, jedna kobitka podbiega do nas na trawnik i pyta, czy może zrobić zdjęcie - bo jak ona miała dzieci, to takich chust nie było i ręce jej odpadały, a o wspólnych spacerach z psem i dziećmi musiała na jakiś czas zapomnieć. Nawet nie pomyślałam, żeby jej odmówić, tylko się ładnie uśmiechnęłam:)

Paprotka
16-10-2011, 22:19
Do mnie kiedyś mama z dorosłą córką podeszły: "ojjjeeejj, jaki śliczny dzidziuś!", ach, och i takie tam... "muszę pani zrobić zdjęcie!", "powinna pani iść do gazet i tv!" :omg: no i zrobiła zdjęcie, a mnie wcięło mnie, ale ogólnie miło było :)

guciamama
16-10-2011, 22:51
Martuszka, Paprotka - tak to ja rozumiem :) no właśnie o to chodzi, zeby było miło! a nie tak bezosobowo cyk i spadam.

MartaS
17-10-2011, 14:24
Edit: A najlepsze, ze to męża pierwsza lustrzanka była i miał ją od 5 dni. 2 dni wcześniej ktoś go zjechał ze źle kadruje i kazał poczytać o kadrowaniu. Poczytał i laptopa wygrał ;) hihi Wyróżnionych było mnóstwo osób i ze zwycięzców i wyróżnionych tylko 1 osoba miała tańszy aparat. Wszyscy inni mieli kilka razy droższe aparaty. I teraz pytanie - szczęście, czy talent? ;) (taki OT).

Moje gratulacje :applause::applause::applause:

Potwierdza to tylko regułę, że to nie aparat robi zdjęcie.



Jak mąż zajął pierwsze miejsce w konkursie, gdzie fotografował maratończyków, to miał zgody wszystkich osób na zdjęciach, które wysłał na konkurs. Niektórych odnaleźliśmy po numerach startowych, jedn panią która zamiast biec jechała w pojeździe dla niepełnosprawnych poznałam po innym zdjęciu na pewnym forum sportowym. Jedna, czy 2 osoby poprzez naszą klasę znaleźliśmy.


Super :)

Żorż Ponimirski
17-10-2011, 15:00
Nie dziwię się dziewczynom którym zrobiono zdjęcie. To takie czasy, każdy chce chronić swoją prywatność, aparaty mają teraz prawie wszyscy i nikt nie wie jak zdjęcia zostaną wykorzystane. Jak zaczynałem swoją przygodę z fotografią i wychodziłem na ulicę z Zenitem, nikt się nie oburzał, bo jak ktoś robił zdjęcia na ulicy to musiał pewnie pracować dla jakiejś gazety, klisze były drogie i jak ktoś robił zdjęcia to dla celów pamiętnikarskich swojej rodziny a nie ludziom na ulicy. Później fotografia cyfrowa wywróciła wszystko, każdy staje się paparazzi i włazi z butami w życie osób nie tylko publicznych. Fotoreportaże Ćwika dlatego są dla mnie beznadziejne, bo tak naprawdę ingerują w interakcje a nie są obserwacją sytuacji z punktu widzenia fotografa. Naprawde dobry fotograf zajmujący się fotografią reportażową czy też street photo zrobiłby wam zdjęcie i byście nawet o tym nie wiedzieli. Nie zapytał by was także o zgodę,gdyby tego nie potrzebował bo by nie robił zdjęć tylko wręczał umowy o wykorzystanie wizerunku. Np. taki Tomasz Tomaszewski gdy robił reportaż o chorych dzieciach w Centrum Zdrowia Dziecka, przez 3 miesiące tam przychodził, rozmawiał z tymi dziećmi, ich rodzicami, dopiero później robił reportaż, gdy stał się "niewidzialny" jako fotograf. Wszyscy wiedzieli , że nie wykorzysta tych zdjęć, nawet w celach zarobkowych, pokazał dzieci i ich rodziców jako dzielnych ludzi mierzących się z chorobą, śmiercią.

Elanna
17-10-2011, 15:12
to się nazywa szacunek - podziwiam!

a tak poza tym piszecie o różnych sytuacjach, różne przepisy odnosnie róznych sytuacji też można róznie interpretować, ale żeby się tu nie zapętlic - myślę, że takie zwyczajne poczucie przyzwoitości wystarczy. absurdem byłoby gdyby Pat007 chciała np wrzucić na picase zdjecia z chrztu dziecka i musiała wszystkie przypadkowe osoby pytać o zgodę... Co innego jak ktoś robi centralnie zdjęcie obcej osobie w publicznym miejscu ale prywatnej sytuacji. Ja bym się pewnie nawet zgodziła na to zdjęcie gdyby pan, który je cyknął podszedł i powiedział dlaczego je zrobił i zapytał czy nie mam nic przeciwko. a tak jakis niesmak mi pozostał i tyle.

Przypadkowe osoby nie muszą się zgadzać :-)

Ustawa rzecze tak (cytuję bo może się komuś przyda):

"Art. 81.
1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej.
W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta
otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.
2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:
1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem
przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych,
zawodowych;
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz,
publiczna impreza."

Czyli Tuska i fanów na koncercie wolno mieć na kliszy bez pozwolenia ;-)

MartaS
17-10-2011, 23:17
Nie dziwię się dziewczynom którym zrobiono zdjęcie. To takie czasy, każdy chce chronić swoją prywatność, aparaty mają teraz prawie wszyscy i nikt nie wie jak zdjęcia zostaną wykorzystane. Jak zaczynałem swoją przygodę z fotografią i wychodziłem na ulicę z Zenitem, nikt się nie oburzał, bo jak ktoś robił zdjęcia na ulicy to musiał pewnie pracować dla jakiejś gazety, klisze były drogie i jak ktoś robił zdjęcia to dla celów pamiętnikarskich swojej rodziny a nie ludziom na ulicy. Później fotografia cyfrowa wywróciła wszystko, każdy staje się paparazzi i włazi z butami w życie osób nie tylko publicznych. Fotoreportaże Ćwika dlatego są dla mnie beznadziejne, bo tak naprawdę ingerują w interakcje a nie są obserwacją sytuacji z punktu widzenia fotografa. Naprawde dobry fotograf zajmujący się fotografią reportażową czy też street photo zrobiłby wam zdjęcie i byście nawet o tym nie wiedzieli. Nie zapytał by was także o zgodę,gdyby tego nie potrzebował bo by nie robił zdjęć tylko wręczał umowy o wykorzystanie wizerunku. Np. taki Tomasz Tomaszewski gdy robił reportaż o chorych dzieciach w Centrum Zdrowia Dziecka, przez 3 miesiące tam przychodził, rozmawiał z tymi dziećmi, ich rodzicami, dopiero później robił reportaż, gdy stał się "niewidzialny" jako fotograf. Wszyscy wiedzieli , że nie wykorzysta tych zdjęć, nawet w celach zarobkowych, pokazał dzieci i ich rodziców jako dzielnych ludzi mierzących się z chorobą, śmiercią.

Nie do końca się z Tobą zgodzę, ale chętnie podejmę dyskusję merytoryczną. Może być live :applause:

matka.kobitka
18-10-2011, 12:31
już dawno pogodziłam się z faktem, że aparat w telefonie ma przy sobie prawie każdy i nigdy nie wiadomo kiedy mi zrobi zdjęcie.
A jak uzna, że wyszłam śmiesznie lub głupio to wrzuci na jakiś portal z odpowiednim komentarzem. Takie czasy nastały i myślę, że trzeba o tym pamiętać, co nie oznacza, że się na to godzić. Wszędzie kamery, monitoring, permanentna inwigilacja. I jest to raczej trend nieodwracalny, a jeszcze sami dajemy przyzwolenie oglądając zdjęcia zrobione przez paparazzi różnym celebrytom i to wtedy gdy zaliczą spektakularną wpadkę.

Dlatego uczulam moje dzieci, żeby nie dały się podpuszczać i nie robiły głupich rzeczy, bo ktoś to może uwiecznić i wykorzystać, żeby pośmiać się ich kosztem. I co z tego, że będę miała prawo żądać usunięcia takich fotek, jak coś raz wrzucone do netu nie zniknie z niego nigdy?