tak było: idziemy sobie Floriańską, raz po raz spojrzenia, uśmiechy, miło jest, słonce świeci, chusty nie widać, ale młody wystaje spod kurtki, aż tu nagle ktoś z boku nas dogania, nachyla się i pstryk... spotkało Was kiedyś coś w tym stylu?
tak było: idziemy sobie Floriańską, raz po raz spojrzenia, uśmiechy, miło jest, słonce świeci, chusty nie widać, ale młody wystaje spod kurtki, aż tu nagle ktoś z boku nas dogania, nachyla się i pstryk... spotkało Was kiedyś coś w tym stylu?
Z zaskoczenia nie zdarzyło, ale chyba bym się wściekłaTak ogólnie to już mi robiono zdjęcie, ale to był mój znajomy dziennikarz i spytał, czy może.
no właśnie byłam chyba w lekkim szoku, bo po prostu poszłam dalej, a potem pomyślałam, że przecież wypadałoby zapytać o zgodę, a nie jak małpie w zoo![]()
My mieliśmy kiedyś podobną sytsuację, mąż niósł Frania w tuli, a chłopaki siedzieli w koszyku marketowym - biedy facet z trójką dziecii jakaś pani wyjęła komórkę i chciała zrobić cichaczem zdjęcie, niestety napotkała mój wszystko mówiący wzrok i uciekła
- haha
Nam się zdarzyło. Ale w szczególnej okoliczności; z żalem stwierdzam, że już skasowano wątek, to nie pokażę.
To była Koronacja królewska w Gnieźnie, taka impreza historyczna z masą ludzi poubieranych w dawne stroje, cała oddziały wojów, itp.
Od Rynku na plac, gdzie odbywała się uroczystość szedł korowód i ja z Klarą i naszymi Chuściochami wmieszałyśmy się w ten barwny tłum- a publiczność brała nas za część widowiska, pokazywano nas sobie palcami i cykano fotki.
Ale wtedy czułyśmy się raczej jak gwiazdy nie żadne "natuare lusus".
heh, ja bym pewnie poprosiła o skasowanie.
i upomniała, że wypada zapytać![]()
zdażylo sie, poza fotkami do gazet.
kiedys z pasmanterii sie zagadalam z babeczkami, maly spal zamotany w kieszonce i w koncu jedna babeczka pooglądala nas z kazdej strony i na koniec zapytala czy moze zrobic fotki i pokazac corce, bo bardzo fajnie wyglądamy![]()
Nas kiedys na Sokoliku pan zapytał, czy moze nam zrobic zdjecie i jeszcze kiedys jedna pani w lesie.
Moje dzieci:
Ania - 2003
Wojtek - 2010
tak, nad morzem pare razy sie zdarzylo.
Ale zazwyczaj z daleka i nie dogoniłabym delikfenta![]()
Magda - mama Dominiczki ( 17. 09. 07) i Michałka ( 14.03.2011) i Milenki (21.08.2012)
no niefajne![]()
Kruszynka 2010
Doradca Akademii Noszenia Dzieci
LULAMY Akademia Chustonoszenia
Specjalistka od metody karmienia dzieci- BLW (Bobas Lubi Wybór), Certyfikowany uczestniczka szkolenia z BLW prowadzonego przez Gill Rapley.
BabyLedWeaning
oraz Stowarzyszenie Poznań w Chuście
moje zwierzaki i
Na szczęście nie zdarzyło, bo wcale by mi się to nie podobało!
zdażyło się parę razy, nie lubię tego zbyt. Zdażyło sie też pare razy ze ktos robi zdjecia moim dzieciom: cudzoziemscy turysci na warszawskiej Starówce, albo ktos w parku robi zdjecie swojemu dziecku bawiacemu sie z moimi corkami.
Nie podoba mi sie to ale nie reaguje, chyba blad, choc moze nie? W sumie jak ja podrożuje po swiecie to tez fotografuje lokalne maluchy.
lato 2008, jesień 2010, zima 2013... i jesieniozima 2022
--------------------------------
doradca Akademii Noszenia Dzieci od 2010
instruktor Masażu Shantala od 2013
A moje fotki? Nie pytałam o zgodęZ zasady jak robię zdjęcia to najczęściej moim dzieciom - czasem zdarzy się, że napatoczy się jakieś obce dziecko i hmm, nie pytam o zgodę z różnych powodów. Na przykład dlatego, że często nie wiem kogo mam zapytać, albo nie ma na to czasu. Najzwyczajniej w świeci gdybym zaczęła pytać o zgodę to nie byłoby fajnych, naturalnych zdjęć.
Generalnie jest tak, że prawo nie zabrania robić zdjęć nawet obcym osobom w miejscach publicznych. Nie trzeba mieć zgody osoby fotografowanej, choć wypada zapytać. Prawo nei zabrania publikacji takiego zdjęcia. Natomiast jeśli chce się takie zdjęcie wykorzystać w celach zarobkowych to już trzeba mieć zgodę i to pisemną (np. umowa z modelka i fotografem).
Ostatnio edytowane przez MartaS ; 15-10-2011 o 12:50
Ala i Hania 2009, Ewa 2012
MartaS nie do końca tak jest! jesli cykniesz komus fote i chcesz ja pokazać "gdzies" np. na forum, powinnaś mieć zgodę osoby która jest na focie. Jesli sie takiej zgody nie ma, a oosba sfotografowana znajdzie takową fote to ma prawo podac Cie do sądu.
a żeby zrobić naturalne ujęcie. Mozna najpier zrobić fote, a pozniej podejść do soby i sie zapytać czy wyraża zgodę. jak nie to usuwasz a jak tak to zaostawiasz i mozesz pokazywac dalej. Mówili o tym na kursie![]()
Ale chyba na takim zdjęciu bez zgody to musi być co najmniej kilka osób ( nie pamiętam dokładnie ile)
ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych zabrania rozpowszechniania wizerunków osób prywatnych bez ich zgody (art. 81) . gdy ustawa powstawała, definicja "rozpowszechniania" obejmowała oczywiście głównie prasę drukowaną. Internet dopiero raczkował, jednak obecnie (również w orzecznictwie sądowym na ten temat) rozszerza się jej działanie również na Internet.
idąc dalej: z zapisu są wyłączone osoby wykonujące funkcje publiczne oraz osoby występujące jako szczegół większej całości. wśród fotoreporterów, fotoedytorów i wydawców nie ma zgody na to jak większa powinna być "większa całość". stadion piłkarski w czasie meczu - ok. ale czy cztery wypełniające kadr dziewczęta idące razem pustą ulicą też? nie jest to jasne
więc tak: masz prawo zrobić każde zdjęcie (na własne ryzyko, oczywiście), ale nie każde zdjęcie możesz rozpowszechniać.
jako szast.prast nie lubię gdy się mnie fotografuje z zaskoczenia (gdy ostatnio ktoś zrobił mi zdjęcie na tatrzańskim szlaku gdy siedziałam i karmiłam pod kolibą Dzika, mój mąż podszedł do tej osoby i poprosił o wykasowanie tych zdjęć) ale jako fotoreporterka zgadzam się, że pytanie o zgodę na zdjęcie przed jego zrobieniem nie służy zdjęciu jako takiemu. gdy więc chcę sportretować coś co mnie urzekło w danym momencie, robię to. ale potem podchodzę, przedstawiam się i proszę o zgodę na ewentualną publikację. tylko raz mi się zdarzyło, że ktoś się nie zgodził.
dzięki Wam za wpisy. mam nadzieję, że więcej mi się to nie przydarzy w takiej formie, a jeśli tak to już mnie tak nie zamuruje z zaskoczenia i będę wiedziała jak się zachować. nawet jak ktoś cyknie fotę z zaskoczenia życzyłabym sobie, zeby zapytał o zgodę nawet po fakcie - chodzi o zasadę i szacunek dla drugiego człowieka.
To ja jeszcze dwa słowa w temacie. Robię zdjęcia, głównie dzieciom - swoim dzieciom. Codziennie. Robię naprawdę dużo zdjęć. Zdarza się, że na zdjęciach oprócz moich dzieci są też inne dzieci, czasem ich rodzice, bo akurat wypatrzyłam ciekawa sytuację, gdzie bohaterem są właśnie oni. Są sytuacje gdzie nie ma możliwości zapytania o możliwość zrobienia zdjęcia - zresztą szczerze powiedziawszy, nie zawsze o tym pamiętam.
Rok temu na chustozlocie robiłam zdjęcia. Po chustozlocie, jako jedyna osoba chyba, która publikowała tu na forum zdjęcia, nie umieściłam ich na forum, a w swojej galerii i każdy kto chciał je obejrzeć musiał do mnie napisać - wtedy dawałam link. Wtedy własnie uznałam, że nie każdy musi sobie życzyć żeby publicznie umieszczać zdjęcie jego dziecka, albo jego samego. I wiecie co? Miałam sporo pytań dlaczego po prostu nie umieściłam zdjęć na forum. W tym roku już je umieściłam. Doszłam do wniosku, że nie ma co przesadzać. Myślicie, że miałam zgodę osób będących na moich zdjęciach do upublicznienia ich wizerunku albo wizeruku dzieci? Nie miałam, bo musiałabym każdą osobę, którą sfotografowałam pytać o zgodę. Często bym nawet nie wiedziała kogo mam pytać. A przywiozłam ze zlotu ponad 1000 zdjęć... Zresztą zobaczcie ile zdjęć ze zlotu jest na forum - czy ktokolwiek miał zgodę osób sfotografowanych?
Rozmawiałam nie tak dawno z Filipem Ćwikiem, jednym z bardziej znanych polskich reportażystów. Zrobił on m.in. słynny reportaż o żałobie Polaków po katastrofie smoleńskiej. Za ten reportaż został wyróżniony 3 nagrodą w Word Press Photo za rok 2010. Zrobił też fotoreportaż o pracy w stoczni w Szczecinie, Gdyni i Gdańsku - dostał za nie wyróżniony 2 miejscem w kategorii fotoreportaż w Grad Press Photo 2009. Opowiadał on o swojej pracy, jak wykonuje zdjęcia. Pytałam czy ma zgodę osób, które znajdują się na zdjęciach, które przecież upublicznia. Oczywiście nie ma. Np. do stoczni dostawał się często przez płot, albo podrabiał przepustki. Wyobrażacie sobie pytanie ludzi pod pałacem prezydenckim podczas żałoby narodowej o możliwośc zrobienia im zdjęcia, albo o możliwość ich upubliczniania ? Ja sobie nie wyobrażam. Powstaje pytanie - czy w takim razie powinien on w ogóle zrezygnować z wykonania tych reportaży? Od Filipa usłyszałam, że prawo o którym powyżej piszecie jest głupie i nie zamierza się do niego stosować. Zresztą - fotoreporterzy generalnie nie stosują się do tych przepisów. Przepisy te prowadzą do upadku fotoreportażu, który i tak bez nich umiera. Np. we Francji przepisy zabraniają wykonywania zdjęć osobom prywatnym na ulicy, nawet jeśli są w tle - uważajcie więc we Francji kiedy wyciągacie aparat bo mogą Was potem po sądach ciągać
Słyszałam też wypowiedź fotografa (nazwiska nie pamiętam), że osobom sfotografowanym stara się odwdzięczyć poprzez podarowanie im zdjęcia z ich wizerunkiem (jeśli jest oczywiście udane). I ja jestem właśnie tego wyznania. Robię zdjęcia po to żeby uwiecznić chwilę i nie zastanawiam się czy osoba, którą fotografuję wyraziła albo wyrazi na to zgodę. Pewnie gdyby ktoś mi powiedział, żeby wykasowała jego/jej zdjęcie to bym to zrobiła, ale jeszcze nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją. Kiedyś wracając z dziećmi ze spaceru wypatrzyłam ciekawą sytuację - kilka psów na spacerze wykonywało jakieś tam ewolucje. Obok stali ich właściciele. Było to dość daleko ode mnie - zero możliwość podejścia do nich. Miałam akurat długi obiektyw i kliszę w aparacie i cyknęłam kilka fotek. Potem zauważyłam, że jedna z właścicielek psów to dość znana polska aktorka (nazwiska nie pamiętam). Oczywiście mnie zauważyła, widziała też aparat, dziwnie się patrzyła, ale nic nie powiedziała. Zresztą na pewno nie prześwietliłabym całej kliszy zdjęć z moimi dziećmi dla trzech klatek z pieskami.
I jeszcze wyjaśnienie - nie jestem przeciwna pytania osób o zgodę na zrobienie im zdjęcia.
Uff, to chyba tyle![]()
Ostatnio edytowane przez MartaS ; 16-10-2011 o 13:18
Ala i Hania 2009, Ewa 2012