PDA

Zobacz pełną wersję : Polubiłam spacery



alifi
28-09-2011, 18:23
Od kilku lat ja, miastowa z urodzenia, mieszkam na wsi pod lasem. Pięknie jest, pachnąco, klarownie i tylko spacery mnie nie kuszą. Nie lubię tak wśród zieleni snuć się "bez sensu". Wolę kundzić* w Internecie (Dawajta te kamienie! ;)). No, ale dzieci czerpać dobro z przyrody powinny. Syna wózkowego tachałam w plener, zgrzytając zębami. Chętne do wypróbowania wozidła na leśnych duktach zaminowanych korzeniami zapraszam na rundkę za darmowy gratis ;) Córka chustowa. Motam i chodzimy. Coraz chętniej jakby... Dziś dołączył do nas miejscowy kaukaz na ucieczce. Więc szliśmy we troje pod słońcem. Mała zgłodniała. Przysiadłam na pniu. Las pachniał jesienią, Kalina dzieckiem, didymosowe rybki alpaką. A pies psem. I wszystko to było dobre. Karmiłam, kudłaty włóczęga siedział obok jak wielki, dumny strażnik i czasem lizał mnie w ucho. Nad nami wisiał błękit zdobny w smocze ogony chmur. Poczułam, że rzeczy są fantastyczne po prostu dlatego, że się wydarzają. Dziękuję chustowym bogom za to doświadczenie. I wiecie co? Chyba wreszcie polubiłam spacery :)

* kundzić - (w domowym slangu) próżniaczyć, nic nie robić, marnować czas i czerpać z tego przyjemność

wesoła_mrówka
28-09-2011, 19:58
alifi aż nabrałam ochotę na spacer do lasu. A to karmienie na pniu... sielanka :)

silver
28-09-2011, 20:02
masz talent, wiesz? :)
:kiss:

Dorocie
28-09-2011, 20:09
miło się czyta wynurzenia miastowej o łonie natury ;)

kista1
28-09-2011, 20:12
Aż mi się chce do lasu :)

guzik
28-09-2011, 20:26
uwielbiam czytać Twoje posty:) zachęciłaś mnie właśnie do spaceru, bo ja po naszym parku w kółko czasem chodzę, nudy straszne. A las, przyroda, to jest to:)

aniołka2009
28-09-2011, 20:32
Świetnie napisane i do tego zachęcająco!:)

alifi
28-09-2011, 20:36
Dziękuję dziewczyny za dobre słowo :)


uwielbiam czytać Twoje posty:) zachęciłaś mnie właśnie do spaceru, bo ja po naszym parku w kółko czasem chodzę, nudy straszne. A las, przyroda, to jest to:)

Guziku drogi, bierz Niebieskooką Damę i przyjeżdżajcie do nas. Pogody piękne wieszczą do końca tygodnia :jump: Taki na przykład piątek. Wolny macie? Bo my i las, a jakże ;)

alifi
28-09-2011, 20:38
alifi aż nabrałam ochotę na spacer do lasu. A to karmienie na pniu... sielanka :)

Żebyś widziała tego psa co z nami siedział i ucho mi lizał! Pozwalałam, bo lepiej żeby przychylny wagabunga ciućkał mnie niż niemowlaka :wink:

odynka
28-09-2011, 21:02
osz kurcze ależ Ty masz pisane kobieto!

a kaukazy i las uwielbiam:D

alifi
28-09-2011, 21:24
osz kurcze ależ Ty masz pisane kobieto!

a kaukazy i las uwielbiam:D

Ja się lekko nieswojo poczułam wobec kaukaza owego. Że mi dziecko zje może. Albo nogę. Albo chustę ;) I w pogotowiu gaz pieprzowy trzymałam, com go uprzednio w kieszeń upchnęła :oops: A potem, gdy tak nam kaukaz towarzyszył... Kurczę, to było coś! My, las, Naprawdę Duży Pies. Damy mogły się poczuć zrelaksowane i bezpieczne ;)

madzi
28-09-2011, 21:33
wiesz, tutaj takie powiedzienie - wątek bez zdjęć... wątkiem nieważnym ;)
zdjęcie może być chociaż psa :)

alifi
28-09-2011, 21:45
Teraz mi dała! Dobrze. Podejmę rękawicę ;) Akurat psu fotę machnęłam. I tylko taką z dzisiaj dysponuję. Jedna jedyna zapisała się w pamięci aparatu. Bo aparat wzięłam, a jakże. Tylko bez karty :hide:

edit: Eeeeej, a jak wyciągnąć zdjęcie z pamięci aparatu? :hmm:

Pondo
28-09-2011, 21:49
Grzeszysz:)
mieć las i jakoby go nie lubić ? eh...

alifi
28-09-2011, 22:00
Grzeszysz:)
mieć las i jakoby go nie lubić ? eh...

Nie no, lubię. Jak on tak sobie stoi za oknem. I szumi, zieleniąc się, sójki emituje, dzięcioły, a latem to nawet krótko wilgę. Ale tak chodzić i chodzić, wdychać noskiem, wydychać buzią, nie marudzić, że nogi bolą. Eeeej, chyba właśnie sobie uświadamiam, kto mi spacery w dzieciństwie obrzydził ;)

alifi
28-09-2011, 22:18
Niemniejszym kaukaza na dowód objawiam (Ciekawe czy się uda...)

edit: nie udało się :mad: Spróbujmy jeszcze raz...

https://lh5.googleusercontent.com/-wrseJYqyCZY/ToNxAJctPhI/AAAAAAAAAB8/0G8PgvIi5TU/s800/DSC03464.JPG%22%20height=%22441%22%20width=%3Cfont %20color=black%3E

edit2: Jest! Jest, jak z "Kuriera" wycięty :jump:

Bellydancer
28-09-2011, 23:04
O ja.. pięknie piszesz, czyta się Ciebie jak powieść!

Pozdrawiam!

odynka
28-09-2011, 23:17
ależ pies! aż mi się łza w oku zakręciła za naszą Tajgą ech...

dirk5
28-09-2011, 23:43
A ja zazdroszczę bezwstydnie :oops:... i takich spacerów (ja akurat wielbię las, mimo wszystkiego co tam może na człowieka wleźć i spaść :evil:), i czasu na napisanie taaakiego pięknego, zmysłowego posta.

Teraz mogę być tylko czytelniczką, prace uczniów nudne :thumbs down:, a na spacery po lesie czasu brak, bo to wyprawa za miasto musi być... poza tym mój niewspółpracujący w tym aspekcie panikarz Mąż ( :znaika: :"jak Dzieci oblezą kleszcze, to...").

Zazdroszczę i tyle.

A pies piękny. Ale ja też bym miała lekkiego stracha ;).

edoro
29-09-2011, 01:22
Cudowna opowieść- ty naprawdę masz talent! normalnie namalowałaś mi przed oczętami piękny obrazek!
I cudowne zdjęcie- takie ciepło-jesienne! Aż zazdroszczę Ci tego pięknego otoczenia:love: (ja- pisząca to na 4 piętrze kamienicy w samym centrum miasta)

guzik
29-09-2011, 01:48
Guziku drogi, bierz Niebieskooką Damę i przyjeżdżajcie do nas. Pogody piękne wieszczą do końca tygodnia :jump: Taki na przykład piątek. Wolny macie? Bo my i las, a jakże ;)
Dziękujemy serdecznie za zaproszenie:) na razie nie mamy planów na piątek, więc chętnie skontaktujemy się na pw:)
ale super ten zwierz:) i zdjęcie udane.

opolanka
29-09-2011, 07:48
Przeczytałam i jakbym czytała o jakieś baśniowej krainie......muszę do lasuuuuuuuuu:)

zewelinal
29-09-2011, 09:15
super sie czyta te twoje posty :), gratulacje dla lekkiego piora :)

kruszyn@
29-09-2011, 09:21
też zatęskniłam za lasem

jak już dziewczyny powiedziały świetnie piszesz

ALiA
29-09-2011, 10:34
Jej... Opis jak z książki. Fajnie Ci ta,ja mam hutę "za płotem", jakieś lasy,ale samej nie można mi się w nie zapuszczać...

wesoła_mrówka
29-09-2011, 11:41
może chociaż do zoo się wybiorę, ten kaukaz wzbudza głód zwierzyny:)

mamru
29-09-2011, 11:59
jak cudownie się czytało, rozmarzyłam się
jak dobrze że do lasu mam dwa kroki, po drzemce dzieci na pewno się wybierzemy, ot choćby na jeżyny ;) (jeśli tylko będę mieć siłę, gorączka która nie opuszcza mnie od dwóch dni wykończyła mnie zupełnie)

misia83_83
29-09-2011, 12:56
Pieknie...zazdroszcze. U nas lasow niet....ale ocean jest!...To nie to samo jednakowoz.

alifi
29-09-2011, 13:39
Pieknie...zazdroszcze. U nas lasow niet....ale ocean jest!...To nie to samo jednakowoz.

Zamienię las na ocean. Może być z dopłatą z mojej strony ;) Ja wybitnie dowodna jestem.

Matusiomama
29-09-2011, 15:51
suuper :D

a co się z psiakiem stało? wygląda na takiego co dom ma, tak?:hmm:
pies sam w lesie to powód do odstrzału przez myśliwych, że tak troszkę :hmm:ten wątek popsuję (przepraszam:oops:)

alifi
29-09-2011, 15:57
Już uspokajam. Pies jak najbardziej miejscowy. Posiada przemiłych właścicieli, działkę sporą oraz komfortową budę. A że las go ciągnie, to na ucieczki chadza. Spotkałam panią z dwoma goldenami na spacerze. Zgadnijcie kto im towarzyszył? Tym razem polizał Kalinę w stopę wystającą z chusty i poszedł z nowymi znajomymi :)

aliona
29-09-2011, 15:57
aż mi się zachciało psa powąchać

alifi
29-09-2011, 16:12
Hej, dziewczyny, tak sobie myślę... a może opowiedziałybyście o Waszych chustowych/nosidłowych spacerach tych wyjątkowych, szczególnie zapamiętanych, przełomowych, osobliwych. A może jest gdzieś już taki wątek, a ja go nie wypatrzyłam :oops:, bo "Najgłupszą chustową wpadkę ever" znam i nawet biorę w niej czynny udział :wink:

morla1
30-09-2011, 16:44
Pięknie piszesz....aż czuć normalnie te zapachy...chyba kupię te rybki co by zapach alpaki poznać, a co!!!!

marta-la
30-09-2011, 17:09
Ale cudnie to opisałaś, aż zazdroszczę bo ja ostatnio wszędzie tylko pędzę z moimi dzieciakami...ehhh

cinkowa
30-09-2011, 21:53
piękny opis... aż sama zapragnęłam spaceru w podobnych okolicznościach przyrody:)

dirk5
01-10-2011, 01:51
Hej, dziewczyny, tak sobie myślę... a może opowiedziałybyście o Waszych chustowych/nosidłowych spacerach tych wyjątkowych, szczególnie zapamiętanych, przełomowych, osobliwych.

Pomysł dobry. Już raz nosiłam się z myślą o takim wątku.

Kiedyś w letnie, upalne popołudnie taki spacer magiczny miałam... Ale wtedy nie starczyło czasu, by siąść i napisać od razu, a teraz mam tego czasu jeszcze mniej i nastrój tamtego popołudnia uleciał.

Kocham jesień, spacery pełne uniesień wchodzą w grę... ale praca odebrała mi mnóstwo wolności i w tej chwili nielegalnie uciekłam tu na cały wieczór i kawałek nocy, zamiast zająć się uczciwą poprawą wypracowań o Edypie :thumbs down:.

I tak teraz skaczę z działu na dział ściemniając sama przed sobą, że to już ostatni post :oops:...

Zatem może jednak jakiś opis spaceru- zdarzenia popełnię jednak kiedyś :ninja:...

Matusiomama
06-10-2011, 13:56
Już uspokajam. Pies jak najbardziej miejscowy. Posiada przemiłych właścicieli, działkę sporą oraz komfortową budę. A że las go ciągnie, to na ucieczki chadza. Spotkałam panią z dwoma goldenami na spacerze. Zgadnijcie kto im towarzyszył? Tym razem polizał Kalinę w stopę wystającą z chusty i poszedł z nowymi znajomymi :)

:kiss: dzięki :kiss:

zazdroszczę tego lasu, tego karmienia w lesie....istna sielanka i integracja z naturą....:heart:

Elanna
06-10-2011, 15:22
Właśnie wróciłam z lasu i trafiłam na Twój wątek - cudnie się czyta :-)

Tym bardziej, że ja też nie byłam nigdy fanem "łażenia bez sensu" - z kimś, żeby Bardzo Ważne Rozmowy wynieść w plener to owszem, ale z młodym w wózku kursowałam z zegarkiem w ręce przepisowe dwie godziny i już.
Na szczęście niewózkowy się okazał ;-) Niestety, leśne bogi nie bardzo nas chyba chciały, bo komary w tym roku nie gryzły tylko wynosiły na drzewo i pożerały w całości :( Wczoraj weszliśmy do lasu pierwszy raz od wiosny... Oczywiście się zgubiliśmy, więc 3 godziny niewyjęte - a dziś wróciliśmy po więcej.

Mały tak fajnie pachnie leśnym słońcem:jump:

Pat
16-10-2011, 01:22
alifi - zazdroszczę! Ja też chcę do lasu! :) Strasznie wrażliwa jestem na takie sielskie klimaty ;). Pięknie je zresztą opisałaś...

kachasek
16-10-2011, 01:48
oj, przecież się teraz nie ubiorę i do lasu nie pójdę:duh: a ochoty tym ekstra opisem narobiłaś, a i mała nie śpi... Ale nie, za zimno... Jak się po lesie nie włóczę za często, coś mi się zdaje, że się w południe wybiorę (oby bez kaukaza, bo po ugryzieniu uraz do dużych psiaków mam, jedynie taty nowofunlandy kocham)

mamru
17-10-2011, 15:13
wczoraj zabrałyśmy (z moją Siostrą) dzieci na długi spacer po lesie, było zimno, rześko, i przecudne widoki zapierające dech w piersiach, choć i tak największym szałem dla dzieci był leżący tu i ówdzie śnieg, szyszki, patyki, mech który uwielbiają dotykać i cała masa leśnych znalezisk

pinea
17-10-2011, 16:13
A nie myslicie ze to najlepsza terapia? Taki spacer? Ja uwielbiam wlasciwie w kazda pore roku i pogode, no moze oprocz ulewnego deszczu, bo po prostu trudno wtedy. Ale teraz, jak jest juz chlodek, czlowiek idzie, tlumu nie ma, halasu tez. Dzwieki natury zawsze uspokajaja, moze dlatego po takich wyprawach jestem taka jakas wyciszona i Mala moja tez, nie mowiac o brzusiu, ktory chyba czuje zmeczenie Mamy ale tez radosc i wewnetrzny spokoj, wiec Bąbelka po prostu sobie tam usmiecha sie w brzuchu - tak ją sobie wtedy wyobrazam. Uwielbiam po prostu czuc ze zyje i tak naprawde tyle szczescia wokol, takiego niedocenianego, bo niby oczywistego...tyle powodow do usmiechu i pluca takie pojemne jak wtedy oddycham, wszystko mi z plecow spada - wszystkie ciezary. Moge wtedy dystansowac sie do codziennych problemow, bo tak naprawde czesto okazuje sie ze to co nas dreczy, meczy to jest po prostu blahostka, a nie umiemy na co dzien cieszyc sie z bycia szczesliwymi ludzmi. Wy tez tak macie?

kachasek
17-10-2011, 16:41
pinea też:D i stwierdzam, nie od dziś z resztą, że za rzadko tak wychodzimy
ale wczoraj poszliśmy, bardziej na pola, do lasu tylko na chwileczkę, ale i tak fajnie było, w trawie buszowaliśmy, na żmije uważając (na szczęście żadnej nie było), zdjęcia porobiliśmy. A mam jakieś 300m(?) Bez komentarza pozostawiam;)

pinea
17-10-2011, 16:52
znam to, znam kachasku! TYlko ja z reguly tak mam jak w swoje rodzinne strony wyjezdzam - to lapie zupelnie inne klimaty, w parkach niestety najczesciej zbyt tloczno i jakos sie skupic nie umiem na wlasnych myslach. Ehh, zazdroszcze Ci tych 300 metrow... :ninja:

kachasek
17-10-2011, 17:05
park mam taki leśny bardziej i z reguły pusty, do niego mam jakieś 5m ;)
o taki ten nasz park http://www.flickr.com/photos/43641337@N08/6253536153/ z resztą parki w Wałbrzychu to takie leśne właśnie ;)

pinea
17-10-2011, 17:17
park mam taki leśny bardziej i z reguły pusty, do niego mam jakieś 5m ;)
o taki ten nasz park http://www.flickr.com/photos/43641337@N08/6253536153/ z resztą parki w Wałbrzychu to takie leśne właśnie ;)


AAAaaaaaa... <zazdrość>!!!!! ja mam - moj najblizszy park to tzw spokojne sasiedztwo, czyli cmentarz, nie wyglada na las, caly czas sie czuje ze sie jest w miescie, no i atmosfera taka sobie, szczegolnie teraz, przed listopadem to taka mala masakra ;)
Ehh, ale staram sie brac co moge i wyciagac najlepsze z tego co mam, wiec byle by jakas zielen bylo to juz narzekac nie bede, choc ten Twoj park to naprawde do pozazdroszczenia, wyglada bajkowo i dosc dziko :D

misia83_83
22-10-2011, 12:22
Ostatnio wyszlo slonce. Rzadko u nas widoczne. Wybralismy sie na spacerek i....tak to wygladalo....
http://images39.fotosik.pl/1133/5dd7cb67ae406434m.jpg (http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/5dd7cb67ae406434.html)

modrooczka
22-10-2011, 12:29
Ale miło... A ja muszę sprzątnąć dom i nie piszcie mi, że to można zrobić później. Już naprawdę nie można, a później wrócą dzieci :-(

bianka2009
22-10-2011, 14:00
Od kilku lat ja, miastowa z urodzenia, mieszkam na wsi pod lasem. Pięknie jest, pachnąco, klarownie i tylko spacery mnie nie kuszą. Nie lubię tak wśród zieleni snuć się "bez sensu". Wolę kundzić* w Internecie (Dawajta te kamienie! ;)). No, ale dzieci czerpać dobro z przyrody powinny. Syna wózkowego tachałam w plener, zgrzytając zębami. Chętne do wypróbowania wozidła na leśnych duktach zaminowanych korzeniami zapraszam na rundkę za darmowy gratis ;) Córka chustowa. Motam i chodzimy. Coraz chętniej jakby... Dziś dołączył do nas miejscowy kaukaz na ucieczce. Więc szliśmy we troje pod słońcem. Mała zgłodniała. Przysiadłam na pniu. Las pachniał jesienią, Kalina dzieckiem, didymosowe rybki alpaką. A pies psem. I wszystko to było dobre. Karmiłam, kudłaty włóczęga siedział obok jak wielki, dumny strażnik i czasem lizał mnie w ucho. Nad nami wisiał błękit zdobny w smocze ogony chmur. Poczułam, że rzeczy są fantastyczne po prostu dlatego, że się wydarzają. Dziękuję chustowym bogom za to doświadczenie. I wiecie co? Chyba wreszcie polubiłam spacery :)

* kundzić - (w domowym slangu) próżniaczyć, nic nie robić, marnować czas i czerpać z tego przyjemność

Pięknie to opisałaś. Łączę się z tym opisem bardzo. Takie to bliskie naturze, tyle w tym spokoju, wolności aż chce się oddychać pełną piersią. Żeby tak na co dzień można było spacerować, nigdzie się nie spieszyć, wszystko zrobić w swoim czasie bez szwanku dla siebie i innych... eh. Czy tak w ogóle się da...? Chciałabym...

cudnie alifi... :)

edit:

Doczytałam wszystkie posty w wątku i mam jeszcze takie przemyślenia :)

Ja czasem mam dość tych spacerów z dzieciakami nie dlatego że nie lubię tylko dlatego ze jak już sie wybierzemy to albo park albo okoliczne place zabaw które już trenujemy do znudzenia. Czasem to mnie już dreszcz przechodzi jak znowu park, park, park... i wychodzić mi sie nie chce. Ale od dzisiaj postanowiłam że chociaż raz w tygodniu będziemy jechać z dzieciaki do lasu lub jezioro pooddychać. Przejść terapię o której pisałyście. Coś w tym jest i nie zaprzeczę że tęsknię za łonem natury.
Tak, tak, tak zrobię to i już czuję że będzie super :D
Pamiętam z dzieciństwa niedzielne spacery z rodzinką. Szczególnie zimą przed niedzielnym gorącym rosołkiem. Jak ten rosół smakował po tym mroźnym spacerze to do dzisiaj czuję w ustach :)

alifi zakładaj bloga i pisz, będę czytać regularnie :)

alifi
27-10-2011, 21:47
A my chodzimy codziennie. Podglądamy umykające z lasu kolory. Ptaki się wyprowadziły, te które zostały milczą, jeśli nie liczyć wrzaskliwych sójek i zajętych ciesiołką dzięciołów. Kalina patrzy na drzewa, za każdym razem tak, jakby widziała je po raz pierwszy. Kalina, moje wcielone tu i teraz, kwintesencja uważności. A ja powtarzam mantry lub bezskutecznie spędzam z pamięci uporczywe, niedorzeczne, dziecięce piosenki. Miewam dobre pomysły bądź wyrzuty sumienia. A kiedy patrzę na moją zapatrzoną córkę, przypominam sobie, jak ważna jest chwila obecna. Puszczam wtedy wszystko poza świadomością umykających z lasu kolorów.

jagienkat
28-10-2011, 21:58
Mobilizują mnie Wasze posty :) Gnałam do lasu nawet codziennie wiosną i latem, bo w swoim blokowisku duszę się niemiłosiernie. Ale jesień przelatuje mi jakoś poza czasem, poza lasem, poza zjawiskami. Prawie liści nie zauważyłam. Przez chwilę były rdzewiejące, a dziś nagle patrzę - żółte!!
Dobrze, że weekend przed nami, postaram się złapać jeszcze, co się da :)

Pat
28-10-2011, 22:53
alifi, pisz więcej, co?... Aż chce się czytać.

bianka2009
30-10-2011, 03:09
Oj gdybym jak tak miała ten las pod nosem....
ale tylko park może mnie uroczyć swoją osobliwością. A może aż park. Trzeba chyba się cieszyć z tego co się ma. Ostatnio podczas spaceru po parku postanowiłam go odkryć na nowo, spojrzeć na niego inaczej, pokazać córce to co niezauważalne. Fajnie było. Zuza sie cieszyła ja miałam satysfakce, że czegoś się nauczyła, coś fajnego zobaczyła. Alek też skorzystał ;)
Człowiek potrafi zgnuśnieć w monotonnej codzienności, ale kiedy spojrzy na wszystko inaczej, okaże się, że nie jest tak monotonnie.
Zawsze na spacerach miałam jakiegoś stresa, napięcie. Wszystko chciałam szybko, bo pranie czeka, bo obiad trzeba zjeść bo to, bo tamto. Jaka głupota :duh:
Teraz to ja na spacerku wrzucam pełen luz i odpoczywam. Lepiej późno niż wcale :hide:

Pat
30-10-2011, 12:05
(...)Zawsze na spacerach miałam jakiegoś stresa, napięcie. Wszystko chciałam szybko, bo pranie czeka, bo obiad trzeba zjeść bo to, bo tamto. Jaka głupota :duh:(...)

Oj, jak ja to znam... U mnie jeszcze dochodzi do tego: "bo Miłosz zaraz się wkurzy, będzie chciał wyleźć z chusty i trzeba będzie pędzić do domu". Nigdy więc nie oddalam się zbytnio... A szkoda.

Olik
30-10-2011, 12:17
Ja mniej poetycko napiszę:
polubiłam spacery odkąd mi dzieci w chałupie rozpiedolnik robią....

alifi
30-10-2011, 12:32
Ja mniej poetycko napiszę:
polubiłam spacery odkąd mi dzieci w chałupie rozpiedolnik robią....

Lubię to! :thumbs up:

bianka2009
30-10-2011, 12:48
Ja mniej poetycko napiszę:
polubiłam spacery odkąd mi dzieci w chałupie rozpiedolnik robią....

hihi no u mnie to samo :lol:

masia
30-10-2011, 18:18
pieknie, az mi sie zatesknilo bo ostatnio czasu brak...
uwielbiam las i wszelkie jego odmiany a jesienia bywa szczegolnie urokliwy

wprawdzie nie z tego roku ale mysle, ze utrzymane w klimacie
http://www.obiektywni.pl/upload/real/70/349960_110238.jpg

Pat
30-10-2011, 18:52
:omg: masia, :mighty:

alifi
30-10-2011, 19:54
Powtórzę za Pat007: :omg: masia, :mighty:

dirk5
30-10-2011, 22:15
pieknie, az mi sie zatesknilo bo ostatnio czasu brak...
uwielbiam las i wszelkie jego odmiany a jesienia bywa szczegolnie urokliwy

wprawdzie nie z tego roku ale mysle, ze utrzymane w klimacie
http://www.obiektywni.pl/upload/real/70/349960_110238.jpg

Jej! Przecież to jest miejsce z mojej Nibylandii!

Miło je znów zobaczyć... Dzięki, Masiu :kiss:...

bianka2009
31-10-2011, 10:30
masia jak pięknie :)

Fajnie by było abyśmy wklejały tego rodzaju zdjęcia z naszych spacerów. Również bajkowo mi się zrobiło :) Jak będę coś miała fajnego to też wstawię.

Już nie mogę się doczekać widoków lasowo zimowych.

jagienkat
31-10-2011, 21:36
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/8159a74ab748db6e.htmlMasia, śliczne! Tez jestem za zdjęciami, a może i pomysłami na urozmaicenie spacerów..?
http://images46.fotosik.pl/1140/8159a74ab748db6em.jpg
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/8159a74ab748db6e.htmlhttp://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/8159a74ab748db6e.html

dirk5
01-11-2011, 00:28
Dziś... melancholijny wieczór jesienny. Mgła, rozproszone łagodnie światło staroświeckich latarni na naszej starówce... Księżyc zza leniwie się przesuwających chmur to wygląda, to znika.

A oświetlone snopem srebrnej smugi wieże katedry, rzucają gigantyczny cień na niebo zasnute chmurami.

Ja niosę na plecach mruczącego mi do ucha Piotrasa, a prowadzona za rączkę Lilusia, niesie na pleckach swojego ukochanego kotka Patryka, po raz pierwszy tak wyprowadzonego na spacer. Omawiamy kwestię mijanych latarni, księżyca, deptanych po drodze liści, które warto zabrać wszystkie do domu. Moja Córeczka jest bardzo pilnym kontemplatorem urody świata :love:.


Czasami i w mieście może być malowniczo :-).

Myślę, że byłaby z tego spaceru niejedna fajna fotka. Ale tym razem zachowam tylko fotki porobione w pamięci :heart::heart:.

Jagienko, dlaczego Twojej fotki nie można powiększyć :(?...

jagienkat
01-11-2011, 14:24
Bo fotka w ogóle jest mała, nie chciałam zajmować za dużo miejsca... Ale dziś zagnałam chłopaków do lasu, zgram i coś Wam pokażę :)

silver
01-11-2011, 15:00
Ja mniej poetycko napiszę:
polubiłam spacery odkąd mi dzieci w chałupie rozpiedolnik robią....
:D

ja też spędzam czas na dworze głównie (jestem tzw matka wędrująca ;) )
między innymi dlatego, że nie umiem się dobrze zająć dzieckiem w domu ;)

alifi
01-11-2011, 17:41
A my już drugi dzień w domu, bo ja chora. W głowie mam watę, w gardle chmury. Może jutro...

Pat
01-11-2011, 19:51
Jutro będzie lepiej - na pewno :mrgreen:

jagienkat
14-11-2011, 22:07
http://chomikuj.pl/Image.aspx?id=1165773218http://chomikuj.pl/Image.aspx?id=1165773218moje jesienne spacery z chłopakamihttp://s2542.chomikuj.pl/ChomikImage.aspx?k=1376414&t=634569086406673522&id=726691215&vid=1165773218&loc=PL:)

http://images35.fotosik.pl/1026/38d5353b7c87e854.jpg

dirk5
14-11-2011, 23:17
http://chomikuj.pl/Image.aspx?id=1165773218http://chomikuj.pl/Image.aspx?id=1165773218moje jesienne spacery z chłopakamihttp://s2542.chomikuj.pl/ChomikImage.aspx?k=1376414&t=634569086406673522&id=726691215&vid=1165773218&loc=PL:)

Pięknie :-)!

alifi
17-11-2011, 22:55
Kaj, Kalina i ja. Kaj trzyma ręce w kieszeniach ciepłej kurtki, ja trzymam jego koparkę, którą zamierzamy przetestować na Piaskowej Górze, Kalina śpi w czerwonych pawiach.
Mamo, spójrz na Ruczajową. Kaj staje w połowie drogi do Piaskowej Góry. Posłusznie spoglądam w naszą ulubioną wiejską uliczkę. Patrz uważnie. Mój syn zamiera, z rękoma w kieszeniach i błękitnym spojrzeniem wymierzonym gdzieś w dal. Jest cicho. Co się tam unosi? Jedyny ruch w przestrzeni wydarza się w pobliżu uroczego komina z czerwonej cegły. Dym, synku. Dym jest biały i ładnie pachnie. Nie, to nie jest dym. Głos Kajtka wibruje tajemniczo. Podejrzewam, że może powie coś o czarach, magii, wulkanach, Piaskowych Wilkach... To para wodna. Uśmiecham się. Mały racjonalista. Idziemy Ruczajową w dół, aż do rzeki, porzucać kamykami, wyjaśnić różnice między dymem a parą wodną, omówić kwestie tak ważne jak ta czy można dotknąć dymu i dlaczego para wodna parzy, a rzeka płynie dziś tak leniwie. Wracając na drogę wiodącą do Piaskowej Góry, Kaj pyta gdzie jest Kalina. Czasem to robi, chyba dlatego, że Mała w chuście jest tak spokojna, że aż nieobecna. W takich chwilach Kaj wygląda jak człowiek, który wyszedł z domu i już w drodze do pracy przypomina sobie, że nie wyłączył żelazka. Tu, jest tu, w chuście, cały czas z nami. To mu wystarcza. Wraca do swoich refleksji na temat Rzeczy Ważnych, a ja słucham go i znów uświadamiam sobie jaką autonomiczną istotą jest mój prawie czterolatek, któremu zdarza się mówić "jestem taki podekscytowany" albo "to nie do zniesienia" albo "to są bardzo złe wieści!". Kocham go tak bardzo, że aż brakuje mi tchu. Ale oddycham, a z moich ust unosi się obłoczek pary. Mamo, możesz ogrzać mi rączkę? Czuję, że coś ściska mi gardło. Biorę Małego za rękę i idziemy dalej. Tak, synku - mówię. Zawsze - dodaję w myślach.

Pat
17-11-2011, 23:01
:heart:

mimka
17-11-2011, 23:12
alifi... wiesz!

Olik
18-11-2011, 07:25
:D

ja też spędzam czas na dworze głównie (jestem tzw matka wędrująca ;) )
między innymi dlatego, że nie umiem się dobrze zająć dzieckiem w domu ;)

Mam to samo.... Jak tylko pogoda pozwala wyprowadzam stado na pastwisko. Od zabaw w domu jest pani Grażynka (niania, z wykształcenia przedszkolanka ;) ) albo Baryłka, do której Nela czasami wędruje :)

http://img266.imageshack.us/img266/9553/jesienny1.jpg

http://img829.imageshack.us/img829/7141/jesienny3.jpg

http://img191.imageshack.us/img191/4770/jesienny2.jpg

alifi
31-12-2011, 00:20
Kalina zasypia podczas motania. Kaj jest u babci. Na spacer idzie z nami Przyjaciel, którego dawno nie widziałam. Oraz poczciwa Ulli dla barwnego zaprzeczenia burej zimy ni-w-pięć-ni-w-dziewięć. Już w lesie zauważam, że nie wzięłam chusteczek higienicznych. Głupio, bo zawsze mam w którejś kieszeni, wiadomo - gil spacerowy u dzieciaków to standard. Głupio tym bardziej, że właśnie zaliczam sążnisty katar. Przyjaciel nie poratuje, bo chustek też przy sobie nie stwierdza. Trudno. Kalina śpi, idziemy niespiesznie, a ja kombinuję, że w razie musu wysmarkam się w rękawiczki. Trudno. Rozmawiamy o sposobach przeżywania rzeczywistości, o interesujących pomysłach ego na rozstawianie nas po kątach, o szczęściu uwarunkowanym i o szczęściu trwałym. Śmiejemy się z własnych błędów. Przyjaciel podnosi z drogi kamyk, po czym ciska nim w stronę szlabanu oddalonego od nas o jakieś niepoliczalne ilości metrów. Brzdęk! Trafia idealnie, co wydaje się całkowicie nieprawdopodobne. "To właśnie chciałem zrobić" - mówi ze spokojem człowiek, który na co dzień nie jest snajperem tylko pijarowcem. "Zupełnie jak w filmie" - kwituję. Wybuchamy śmiechem. Stoimy jeszcze przez chwilę, mierząc wzrokiem długą drogę, którą przebył kamień. Potem skręcamy w kolejny leśny dukt i kolejny temat. Z nosa cieknie mi coraz bardziej, co nie licuje z ciężarem gatunkowym toczonej dyskusji. Nagle naszym oczom ukazuje się paczka chusteczek higienicznych leżąca na środku wysadzanej mchem ścieżki wśród jagodowych krzaków. Ot tak. Paczka chusteczek aromatyzowanych miętą. Świeżutka tym bardziej. Sucha (choć wokół wilgotno), czysta, dziewicza. Jakbym znalazła skarb. Teraz już śmiejemy się jak obłąkani. Mówimy coś o tym, że mamy przed sobą drugi dowód na prawdziwość stawianych przez nas tez, i że pewnie nikt nam nie uwierzy w te małe cuda, które się właśnie wydarzyły. "Świat jest po prostu światem spełniającym życzenia" - mawia mój Nauczyciel. Przywołuję w myślach te słowa, wydmuchując nos. Kalina mruczy, Przyjaciel oddycha głęboko, las stoi nieruchomo, a gdzieś za nieprzeniknionym parawanem przepływających chmur świeci słońce. Świat jest po prostu światem spełniającym życzenia...

dirk5
31-12-2011, 00:28
Ja zwykle pięknie :love:!... alifi, :mighty:!

Olik, jakie cudne miejsca macie do spacerów... Zielona z zazdrości jestem teraz już nie tylko o genialność Twego bloga :mrgreen:...

wrotka
07-01-2012, 14:39
Od kilku lat ja, miastowa z urodzenia, mieszkam na wsi pod lasem. Pięknie jest, pachnąco, klarownie i tylko spacery mnie nie kuszą. Nie lubię tak wśród zieleni snuć się "bez sensu". Wolę kundzić* w Internecie (Dawajta te kamienie! ;)). No, ale dzieci czerpać dobro z przyrody powinny. Syna wózkowego tachałam w plener, zgrzytając zębami. Chętne do wypróbowania wozidła na leśnych duktach zaminowanych korzeniami zapraszam na rundkę za darmowy gratis ;) Córka chustowa. Motam i chodzimy. Coraz chętniej jakby... Dziś dołączył do nas miejscowy kaukaz na ucieczce. Więc szliśmy we troje pod słońcem. Mała zgłodniała. Przysiadłam na pniu. Las pachniał jesienią, Kalina dzieckiem, didymosowe rybki alpaką. A pies psem. I wszystko to było dobre. Karmiłam, kudłaty włóczęga siedział obok jak wielki, dumny strażnik i czasem lizał mnie w ucho. Nad nami wisiał błękit zdobny w smocze ogony chmur. Poczułam, że rzeczy są fantastyczne po prostu dlatego, że się wydarzają. Dziękuję chustowym bogom za to doświadczenie. I wiecie co? Chyba wreszcie polubiłam spacery :)


Słyszałam, że w Rydzynach właśnie jest fajnie i miło:) Moi wózkowi znajomi jeżdżą tam regularnie i nawet raz mnie zaprosili, ale wyszło tak jakoś, że nie mogłam...
Teraz znów nabrałam ochoty na las i spacer, więc jak zabraknie Ci towarzystwa to daj znać:) My już łaziłyśmy po lesie, bo u nas na Bugaju też lasu pod dostatkiem:) a ponoć w tymże lesie jest ścieżka bezpośrednia do Rydzyn :D

alifi
07-01-2012, 21:38
Rydzynki, Wrotko, Rydzynki. Rydzyny gdzieś tu w pobliżu, ale gdzie... :hmm: Aż sobie w gugle zerknę :)

wrotka
07-01-2012, 22:18
oj tam ;)
Ważne, że w pobliżu :D

Tak czy siak-polecam się na spacery :D

aliona
14-01-2012, 23:35
coraz bardziej mam ochotę na te Rydzynki...

muszę tylko najpierw załatwić jedną małą rzecz...
przestać się bać prowadzić samochód :hide:

alifi
19-01-2012, 22:59
coraz bardziej mam ochotę na te Rydzynki...

muszę tylko najpierw załatwić jedną małą rzecz...
przestać się bać prowadzić samochód :hide:

Gupia! ;) Prowadzenie samochodu jest fajne. Relaksujące albo excytujące. Do wyboru. Bać to się trzeba parkowania. To mówiłam ja, która przydzwoniła onegdaj w znak drogowy, jedyny na wielkim, pustym parkingu w Manu :hide: