Zobacz pełną wersję : podróż autobusem
Dziś mam za sobą pierwsza podróż autobusem z dwójka dzieci. Synek na nóżkach a córcia w chuście. Zwykle wozi mnie ślubny ale dziś pilna sprawa do załatwienia a eM w pracy - wiadomo...
Jestem mega mile zaskoczona. Wchodzę do autobusu, widzę wolne miejsce to biegnę by młodego usadzić, a tu zaraz babcia obok bierze go na kolana i pokazuje wszystko za oknem a ja mam miejsce dla siebie i małej :)
W drodze powrotnej trzy starsze kobieciny chciały mi miejsca ustępować (syn oczywiście siedział)
Nie wiem jak się zaopatrujecie na jazdę autobusem z dzieckiem w chuście, ale dla mnie super.
Poza tym wszędzie mnie zatrzymują starsze panie i miło komentują - myślałam, że będę krzywo patrzeć a tu jest na odwrót.
Aż chce mi się wychodzić non stop w chuście ;)
misunderstanding
11-04-2011, 21:09
Ja często jeżdżę busem i autobusem z małym w chuście, w sumie częściej ustępują miejsca, niż jak w ciąży byłam. :P
mam dokładnie takie same odczucia :) starsi ludzie reagują wspaniale i zawsze chcą ustępować. W przeciwieństwie do młodych niektórych..... ale na chamstwo nie ma rady.
Ja uwielbiam w chuście jeździć autobusem. Ostatnio jakaś pani zaczęła mnie ochrzaniać, że koniecznie mam usiąść z małą, bo co będzie, jak autobus zahamuje. To było miłe :)
A u mnie to niestety różnie bywa. Zazwyczaj jest ok. Miejsce mam i wszystko jest w porządku. Niestety nie zawsze, ale na to nic nie poradzę. Ale za to dzisiaj jak jechałam z młodym w nosidle na plecach, wręcz czułam na sobie mocno zdegustowane spojrzenia większości pasażerów. No i oczywiście każdy czuje się upowazniony do udzielania mi "dobrych rad"
hildegarda
11-04-2011, 21:55
Pojutrze czeka mnie pierwsza podróż autobusem z małym, się zastanawiam czy lepiej chustę czy nosidło wziąć? Troche mnie na duchu podniosłyście bo sie boję...:hide:
a ja ostatnio jechałam tramwajem z dwulatką, która nie mogła się utrzymać na nogach w jadącym tramwaju i niemowlakiem w chuście i niestety nikt nie ustąpił :(
Przepraszam, ktoś ustąpił, mamie z wózkiem zaraz obok mnie :hide: Mama skorzystała...
Bo tamta Mama była "normalna", Karusku, a Ty coś sobie wymyślasz dziwnego no to stój!
...:duh:! ... Smutne, ze tak się zachowano, ale niestety, nie jestem zdziwiona, bo wiem, jakie na ogół mi ludzie na ulicy spojrzenia posyłają.
dankin-82
12-04-2011, 08:27
u mnie identycznie, przeważnie kobietki chcą pomagac, ustępują miejsca ;) my żadko jeździmy ale ja osobiście wolę jednak stac, ważne żeby starsza siedziała. Ja w autobusie jestem jakaś wyczulona i ciągle się pilnuję by maximum bezpieczeństwa było zachowane
malutk_a
12-04-2011, 09:33
ja ostatnio jechalam autobusem i zaraz jak tylko weszlam to para zrobila mi miejsce i siadlysmy z miska obie bo stac to nawet nie bylo szans bo na nastepnym przystanku dowalilo sie duzo osob wiec nawet bym sie bala stac bo ktos moglby malej krzywde zrobic bo taki scisk byl
Dziewczyny, w autobusach, tak jak dla starszych osób/inwalidów, są specjalnie oznakowane miejsca dla matek z dzieckiem. Także siadać jak najbardziej, a nawet domagać się ustąpienia miejsca:D Co z tego, że dziecko jest w chuście? Przy gwałtownym hamowaniu autobusu jest to tak samo niebezpieczne, jak trzymanie go na rękach.
Widzę, że Wy już mocno doświadczone w tym temacie. Ja teraz czuję się super mobilna i wiem, że wszystko załatwię i wszędzie zajadę z dwójką. Jakoś wózkiem tarabanić się sobie nie wyobrażam...
To miejsce w autobusach faktycznie jest, tylko czasami trudno się tam przepchnąć z dwójkę jak jest ścisk.
Dziś mam za sobą pierwsza podróż autobusem z dwójka dzieci. Synek na nóżkach a córcia w chuście. Zwykle wozi mnie ślubny ale dziś pilna sprawa do załatwienia a eM w pracy - wiadomo...
Jestem mega mile zaskoczona. Wchodzę do autobusu, widzę wolne miejsce to biegnę by młodego usadzić, a tu zaraz babcia obok bierze go na kolana i pokazuje wszystko za oknem a ja mam miejsce dla siebie i małej :)
W drodze powrotnej trzy starsze kobieciny chciały mi miejsca ustępować (syn oczywiście siedział)
Nie wiem jak się zaopatrujecie na jazdę autobusem z dzieckiem w chuście, ale dla mnie super.
Poza tym wszędzie mnie zatrzymują starsze panie i miło komentują - myślałam, że będę krzywo patrzeć a tu jest na odwrót.
Aż chce mi się wychodzić non stop w chuście ;)
Bo u nas fajne ludzie są i przeważnie ustępują ;)
Ja dużo jeżdżę autobusami z młodym i raptem raz zdarzyło mi się stać. I to jedno przeżycie mi wystarczy, zawsze korzystam, jak mi ktoś ustępuje miejsca.
Ja sobie nie wyobrażam jazdy komunikacją inaczej niż w chuście. W 90% ludzie z uśmiechem ustepują miejsce, w 10% to ja z uśmiechem proszę o ustąpienie. Siedząc czuję się poprostu najbezpieczniej.
Nie wiem tylko jak to będzie gdy będę zmuszona przerzucić Młodą na plecy bo już kompletnie mi widok zasłoni...
jechaliśmy autobusem 6 razy (za każdym razem autobus robił za atrakcję wycieczki; nie musieliśmy nim jechać) i każdorazowo natychmiast ludzie nie tylko ustępowali miejsca mi i Helenie ale dodatkowo zajmowali się Heleną. Raz kierowca nie miał wydać więc nie mogłem kupić biletu - kobieta podeszła i dała mi bilety w prezencie:omg::thumbs up:
maminkastasinka
12-04-2011, 15:53
Jak dobrze czytać o takich pozytywnych przeżyciach :) Mnie za tydzień czeka identyczna sytuacja: 2-latek na nóżkach, maluszek w chuście i autobusem na spotkanie naszego KK. Nie wyobrażam sobie wózkiem jechać, musieć zapakować się do autobusu i jeszcze 2-latka przypilnować. No gdybym jechala tylko z malym to jeszcze, ale razem ze Stasiem... o nie! Mam nadzieję, że i mnie takie miłe doświadczenia spotkają.
ja do tej pory z dwójką to raczej hania na nogach, marta w wózku, ale zawsze się bałam czy w ogóle wsiądę, bo jest taki ścisk, ze wózek ledwo wchodzi. Kusiło mnie w chuście, ale jakoś tak mi się kojarzy czy w instrukcjach (np.Nati) pisze, zeby nie jechać autobusem z dzieckiem w chuście na plecach, bo to niebezpieczne! Kojarzycie coś takiego? Jeździcie z nimi na plecach? Jak wtedy siąść? Jak siadam gdziekolwiek z martą w chuście, to ona od razu zaczyna wierzgać, wyginać się itd.
jesli nikt nie chce ustapic miejsca, to idziecie do miejsca dla matki z dzieckiem(zazwyczaj na poczatku autobusu) i o ile nie siedzi tam matka z dzieckiem grzecznie wypraszacie intruza:) jak nie chce zlezc idziecie do kierowcy, jak kierowca pyskuje dzwonicie do MZK ze skarga i juz:)
Ja nienawidze autobusow i brzydze sie ich okrutnie. Jak juz musze gdzies sama z dzieckiem jechac, to biore taksowke. Jak sie czasem patrzy na meneli jadacych autobusem to sie zastanawiam, gdzie on ta reke, co sie barierki nia trzyma, mial wczesniej.
Poza tym tak sie najezdzilam autobusami z najmlodsza, gdy byla mala, ze mam dosc. Kiedys wysiadalam przodem (autobus zatloczony i nie dalo sie przepchnac dalej) - kierowca teoretycznie powinien mnie widziec, wysiadlam pierwsza zeby podac reke stojacej na szczycie schodkow mojej corce (miala kilka lat), a tu sie drzwi zamykaja i ona zostala w srodku. Mozecie sobie wyobrazic jaka panike poczulam. Autobus juz ruszal, ja walilam w szybe a ludzie sie darli do kierowcy, zeby stanal - cale szczescie. Zatrzymal sie i otworzyl drzwi, zamiast przeprosin zaklal pod nosem. Przemile. Corka byla przerazona.
Innym razem jak miala nie wiem - moze z 5 lat - zabralam ja na film do kina na "Moj brat niedzwiedz". Bylo bardzo milo i cieszylysmy sie obie. Do domu wracalysmy autobusem. Prawie pustym, bo to zima jakos byla i wieczor juz na dworze. Siedzialam z przodu a corka uwielbiala jezdzic na stojaka trzymajac sie rurki. Ja na nia wtedy oczywiscie szczegolnie uwazalam. Kierowca do mnie: niech pani wezmie dziecko i posadzi. Ja na to, ze nie dziekuje, ale ona chce sobie postac. Ten coraz bardziej nahalnie mnie zaczal opieprzac, ze dziecko ma siedziec i w ogole. Wkurzylam sie i mowie: zapisze na Pana skarge. Ona na to zatrzymujac juz autobus :won
zatykalo mnie. Rzucilam tylko :cham i wyszlam. Zal mi bylo corki, bo bylo jej przykro widziec, ze ktos tak potraktowal jej mame. Reakcja ludzi w autobusie: zadna.
Nienawidze autobusow.
Ja małą miałam z przodu, więc spokojnie ją kontrolowałam, do tego spała więc była spokojna.
Chyba jakbym miała mieć już ją jako starszą z tyłu to bym się nie zdecydowałam jechać autobusem, ale może to kwestia wprawy...
malutk_a
15-04-2011, 22:11
ja dzis jechalam w chuscie i jak tylko weszlam to od razu 4 osoby wstaly
ja do tej pory z dwójką to raczej hania na nogach, marta w wózku, ale zawsze się bałam czy w ogóle wsiądę, bo jest taki ścisk, ze wózek ledwo wchodzi. Kusiło mnie w chuście, ale jakoś tak mi się kojarzy czy w instrukcjach (np.Nati) pisze, zeby nie jechać autobusem z dzieckiem w chuście na plecach, bo to niebezpieczne! Kojarzycie coś takiego? Jeździcie z nimi na plecach? Jak wtedy siąść? Jak siadam gdziekolwiek z martą w chuście, to ona od razu zaczyna wierzgać, wyginać się itd.
Kojarzę, że nie powinno się jeździć komunikacją z dzieckiem na plecach, ale sama czytałam to chyba jako wypowiedź Truskafki w jakimś wątku. I faktycznie jeżdżę tylko z dzieckiem z przodu
Karolcia
15-04-2011, 22:40
Namiętnie jeżdżę autobusami:) Z dwójką dzieci:) Jest mi wygodniej (bo całą zimę ubieraliśmy się z Wojtkiem wspólnie) niż autem - stoi pod domem.
Siadam, Wojtek w chuście, biorę Weronikę na kolana i zajmuję mniej miejsca niż jak przemieszczałam się z Weronika w wózku:hide:
O wygodzie wsiadania i wysiadania nie wspominając.
Serio, z dwójką w autobusie jest mi wygodniej, niż było z jednym :rolleye:
Jeśli chodzi o podróż autobusem z dzieciem w chuście lub w nosidle, to u mnie średnio z tym było. Często z Nadią podróżowałam w mt i nikt mi miejsca nie ustępował. Osobiście na podróż autobusem wybieram wózek, ze względów bezpieczeństwa.
Tak naprawdę najczęściej reagują kobiety i to starsze. A chuścioszek wzbudza spore zainteresowanie.:D
Jak dobrze czytać o takich pozytywnych przeżyciach :) Mnie za tydzień czeka identyczna sytuacja: 2-latek na nóżkach, maluszek w chuście i autobusem na spotkanie naszego KK. Nie wyobrażam sobie wózkiem jechać, musieć zapakować się do autobusu i jeszcze 2-latka przypilnować. No gdybym jechala tylko z malym to jeszcze, ale razem ze Stasiem... o nie! Mam nadzieję, że i mnie takie miłe doświadczenia spotkają.
I jak udała się podróż?
My już swobodnie jeździmy :) tylko bilety podrożały...
maminkastasinka
20-04-2011, 01:57
I jak udała się podróż?
My już swobodnie jeździmy :) tylko bilety podrożały...
A dzięukję :) Tak udała się :) Mnie również pewna starsza pani nie omieszkała pomóc przy wysiadaniu - przy zdejmowaniu Stasia z siedzenia ;) Wrażenia pozytywne więc bedziemy kontynuować ;)
U nas na szczęście bilety jeszcze nie podrożały, ale coś słyszałam, że w wakacje ma się to zmienić.
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.