Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Dziecko w szpitalu a chustowanie



Goska Sucharska
18-08-2008, 13:10
Tak się trafiło mojej najmłodszej, 20 m-cy córce, w trybie pilnym do szpitala wojewódzkiego. Na przyjęcie na oddział zeszło nam 6 godzin, gdzie dotarliśmy o 24.

Podczas tych godzin oczekiwania biegałam z nią na badania i od lekarza, do lekarza a na koniec pod kroplówkę. Młoda w stanie lejącym się przez ręce, bez jedzenia i picia od ponad 6 godzin(na czczo musiała być).

Do szpitala zabrałam chustę, bez której mam poczucie pustki albo inaczej, czuję się jak naga ;)

Reakcje personelu medycznego od lekarzy, po pielęgniarki to minimum zaciekawienie, życzliwe spojrzenie i wiele, wiele przemiłych okazji do rozmów. Chusta w akcji robi po prostu piorunująco pozytywne wrażenie :)

Rodzice spoglądają bardziej podejrzliwie. Najświeższy artykuł, który zachwyca chustonosicieli na forum, nie robi na nich żadnego wrażenia :(
Inaczej jest gdy zabolą ich ręce i napatrzą się na moje dwie wolne, niezwykle uspokojone moje małe żywe srebro.

Żałuję, że wzięłam tylko jedną chustę i MT. Kiedy nosidło i chusta poleciały do prania, wiązałam się w prześcieradło z łóżka młodej. Na jedno ramię, jak kółkową :)

Praca u podstaw to jest to, co niesie radość, pokazuje sens nauczania chustowania, uczy pokory a najważniejsze empatii. Odcina od negatywnych fluidów, które czasem przelatują przez forum, jak wilgotne, zimne powietrze. Zbliża się jesień, więc będę zdecydowanie dogrzewała :)

april
18-08-2008, 13:17
Zdrówka dla Lilianki i współczuję pobytu w szpitalu:)
Dobrze, że są chusty:)

lemonka
18-08-2008, 14:07
Bardzo pieknie napisalaś Kociewianka. Zdrówka dla malej :)

czukczynska
18-08-2008, 14:50
Dużo zdrówka dla małej !
Bardzo mnie cieszą wszelkie pozytywne komentarze dotyczące chust.

mayetschka
18-08-2008, 16:08
dużo zdrówka dla Małego Żywego Sreberka :)
Niech żyją chusty, a co... :D

ithilhin
18-08-2008, 16:11
zdrowka dla coreczki!
oby chustowanie u podstaw odbywalo sie przy przyjemniejszych okazjach.

martu
18-08-2008, 16:16
zdrowia dla córki.Wyobrażam sobie,że chusta się przydała.Pamiętam,że w grudniu jak Bartuś miał 3 miesiące i jechaliśmy do szpitala z podejrzeniem zapalenia oskrzeli to pierwsze co spakowana została chusta.Na szczęście nie musieliśmy zostać.

18-08-2008, 16:50
chusta jak ręka. jak noga. jak telefon komórkowy.
zawsze w torbie, w plecaku, w samochodzie.
u ciebie - w szpitalu.
kociewianko, mam to samo :)

kajkasz1
18-08-2008, 16:54
kociewianko, uściski dla Was
ja też nie wychodzę bez chusty, jakoś mi tak dziwnie bez niej

Kanga
18-08-2008, 18:05
Duużo zdrowia dla córci.. a noszenie i bliskość na pewno pomogą w powrocie do formy :)

lila4
18-08-2008, 20:21
Zdrówka! Ja nawet na dziecięcym łóżeczku zawiązałam hamak :D

Juana
18-08-2008, 20:36
Zdrówka dla córci. My też chustę zawsze przy sobie mamy :-)

Goska Sucharska
19-08-2008, 20:35
Dzięki dziewczyny :) Czeka nas dalszy korowód.

Ruda
20-08-2008, 13:00
Ja tez zawsze poucha mam w torebce, a raczej torbie, bo to co noszę ciężko czymś małym nazwać :)
Zdrówka życzymy i siły :lol:

andziulindzia
21-08-2008, 22:17
Mam podobne odczucia po pobycie w szpitalu z młodszą córcią. Na pierwszy dzień - te wszystkie badania, kontrole, kroplówki - najlepszy jest podwójny x ze względu na łatwość wkładania i wyjmowania dziecka. A później co kto lubi. Personel bardzo miły i życzliwie nastawiony, rodzice poczatkowo nieufnie, później z zaciekawieniem i niekiedy zazdrością.

Zdrowia dla córeczki Kociewianko!

Andzia