PDA

Zobacz pełną wersję : I nadszedł dzień, w którym żadne wiązanie nie wychodziło...



aurora
19-07-2010, 09:59
Wczoraj.

Popadło, na dworzu zrobiło się przyjemnie, więc decyzja szybka - wychodzimy. Łapię chustę, wiążę plecak, nie idzie. Bartek się pręży, prostuje, materiał się wysuwa. Zaczyna mi się robić gorąco, poprawiam. Nie idzie. Zmieniam chustę - sytuacja się powtarza. Robimy się spoceni, wkurzeni, zdejmuję dziecię z pleców, myślę, spróbuję za chwilę. Atmosfery nie poprawia biegająca i krzycząca "dada, dada" Emila. Ochłonęłam, biorę materiał w ręce i... NIE IDZIE! Dostałam szału, myślałam, że się poryczę z tej wściekłości :mad: Mało brakowało, a byśmy nigdzie nie wyszli, a wózek został na wsi ;) W końcu udało mi się zawiązać coś, co plecak tylko przypominało, bo dwa razy na dworzu poprawiałam...

A wieczorem zawiązałam 2X do usypiania i też nie wyszedł :hide:

Winoroslinka
19-07-2010, 10:10
tez tak czasem mam, wowczas odkładam mała, robie kilka glebokich wdechów licze do 10-ciu i próbuje znowu. Im bardziej sie wkurzam tym gorzej wychodzi ;)
Ale pomysl, ze taki dzien masz juz za soba, a nie moze sie on czesto zdarzać :)

aurora
19-07-2010, 10:14
Ale pomysl, ze taki dzien masz juz za soba, a nie moze sie on czesto zdarzać :)

Oby, bo poziom irytacji wzrósł u mnie w skali od 1-10, gdzieś na 15. Się boję o swoje ciśnienie ;)

Amparo
19-07-2010, 10:19
Taaaak, wzdech. Tak jak występuje w przyrodzie zjawisko bad hair day, kiedy to NIE DA SIĘ zrobić nic porządnego z włosami (i wtedy zwykle spotykamy na ulicy osobę, której za nic w świecie nie chcielibyśmy się pokazać w kiepskiej fryzurze), tak odkąd się motamy, wiem, że istnieje także bad wrap day...

maryjey
19-07-2010, 11:20
Taaaak, wzdech. Tak jak występuje w przyrodzie zjawisko bad hair day, kiedy to NIE DA SIĘ zrobić nic porządnego z włosami (i wtedy zwykle spotykamy na ulicy osobę, której za nic w świecie nie chcielibyśmy się pokazać w kiepskiej fryzurze), tak odkąd się motamy, wiem, że istnieje także bad wrap day...
:iagree:

neverendingstory
19-07-2010, 20:09
oj bywało tak, bywało - tzn. na koniec w coś zawsze uda mi się zawiązać, ale muszę na spacerze poprawiać, albo modlę się w duchu, żeby nikt mnie nie widział co się na chustowaniu zna:D

pati291
19-07-2010, 21:23
Dzisiaj miałam tak samo.
Mąż czeka z synkiem a ja motam w 2x Hanię. Pręży, wygina się, wiązanie nie wychodzi.
Próbuję kieszonkę a ta ręce mi wyciąga z chusty. Jakoś poszło.
Na placu zabaw śmigała po trawce. W drodze powrotnej 2x. Ufff - wyszło:D