Zobacz pełną wersję : Jaką chustę dla roczniaka w góry?
No właśnie, jak w temacie. Planuje wyjazd w góry i nie wiem co robić. Czy zda egzamin mój girasol, który mam czy szukać coś innego? Pożyczyć, kupić? A może nie chusta tylko coś innego? Chcemy nosić z mężem na zmianę. A i właśnie jakie noszenie będzie najlepsze, pewnie na plecach, co? A jak chusta to w jakiej najlepiej będzie znieść taką podróż pod górkę?
Poradźcie proszę. No i mile widziane wszelkie rady na temat roczniaka w górach. Co robiłyście z karmieniem itd.
mnie z wedrowką po gorach tylko MT sie kojarzy :)
My bylismy pod koniec zeszlego lata kolo Zakopca z prawie roczna Julka wtedy. Wzielam chuste i chust-MT z tulikowa. Zdecydowanie polecam dobrego mietka lub wlasnie ch-MT. Latwiej sie platalo na trasach i super nosilo. Moj maz po tym wyjezdzie nawet nie spojrzal potem na manduce, tak mu ch-mt podpasowalo. Jula nasza nie wazy jakos duzo wiec maz wolal ja nosic caly czas z przodu bo mogl przy okazji buziaka dac, przytulic i pozaczepiac :) Takze Jula caly czas z przodu siedziala. Ja ja nosilam na plecach bo mi juz mniej wygodnie bylo z przodu.
A na karmienie czy to piers czy obiadek / deserek po prostu zatrzymywalismy sie, siadalam na jakims pniaku/kamieniu lub w schronisku - gdzie popadlo, i Jula zajadala. Picie i takie deserki owocowe z tubki Jula dostaje czasami bez wyplatywania, tylko przystajemy na chwile (Jula z tych niekrztuszacych sie). Poszukam jakis fotek z tej wyprawy w gory i zamieszcze wieczorem :)
yanettee
24-03-2010, 15:24
ja dużoooooo chodzę pogórach z dzieckiem,
z roczniakiem to w MT było nam najlepiej.
Pod góre oczywiście na plecach najwygodniej, z górki to już zależy, ja wole z przodu, mąż na plecach.
Z kamieniem: jeśli piersią to problemu jak by nie ma,
jeśli nie piersią - ja brałam kaszke w butelce + kubek termiczny z wrzątkiem.
Słoiczek z zupką - w każdym schronisku chętnie Wam podgrzeją.
No i picie dla dziecka też konieczne.
Z rad to może jeszcze ubiór - tak żeby się dziecko nie zgrzało. Ale niej też jakąś bluzę żeby my ubrać po wyjęciu z chusty nosidła.
Choroń główkę przed słońcem - w górach ostro przygrzewa.
No i uważajcie na kleszcze. Są dla maluszków specyfiki na owady,
najlepiej wsadzić nogawkę spodni do skarletki.
Nie wiem co jeszcze - jak coś to pisz.
Gdzie jedziecie ?
My rok temu bylismy dwa tygodnie w beskiedzie niskim, nosilismy sie w bawełnianym indio, ja na plecach, bartek z przodu. Z karmieniem jakos problemu nie bylo- tak jak w domu.
larwunia
24-03-2010, 16:51
My co prawda bylismy z niespełna 5-miesięcznym bąblem, MT wtedy jeszcze nie mieliśmy, teraz wzięłabym MT ( bardziej przewiewne, szybsze w zakładaniu ) i chustę ( dla odmiany i dlatego, że mnie w chuście jednak nosi się lepiej ). Moim zdaniem, jesli dobrze Wam się nosi w chuście na długich trasach, to ze spokojem dacie sobie radę z Girasolem, choć jeśli możecie od kogoś pożyczyć MT to z pewnością warto. W góry najlepiej w plecaczku, szczególnie pod górkę, a z górki plecaczek też bezpieczniejszy ( przy zmeczonych nogach i kamienistych drogach o upadek niełatwo - ja np. co prawda na kolana ale zająca pogoniłam :P). Karmienie to żaden problem ( na szlaku, w schronisku ), wtedy byliśmy tylko piersiowi, a teraz myślę, że nawet by było łatwiej :D .
Dzięki dziewczyny. Chyba muszę się za jakimś MT rozejrzeć. No właśnie się zastanawiałam, czy w nim nie będzie wygodniej. I zacząć uczyć wiązać plecaczki. Bo jak na razie to umiem tylko kieszonkę. Ze wstydem muszę przyznać, ze 2x mi kompletnie nie wychodzi:oops:
No myślę, ze piersiowi to my dalej będziemy, bo Szym ma d9 miesięcy a dalej tylko jeden posiłek ma inny i to w niewielkich ilościach. Dziś znów płakał o 4 rano i nie wiemy czy to brzuszek czy zęby...
Dzięki za porady.
Jak coś wam się przypomni to piszcie, proszę.
A planuję jechać do Szczyrku, bo tam mamy zaprzyjaźniony dom. Na środku góry:D, ale jakoś może się uda z transportem. Więc jak coś wiecie na temat tamtejszych gór to proszę o rady.
A i jeszcze, gdzie można pożyczyć MT w Warszawie? Pewnie przez wyszukiwarkę znajdę, ale niestety nie mogę przy mym dziecku zbyt długo w necie siedzieć. Teraz też tak dorywczo w pracy piszę:hide:
od drugiego miesiąca życia mała chodzi po górach.
jeśli dzieciak będzie jeszcze niechodzący samodzielnie - spokjnie mozesz sobie pozwolić na chustę, bez dodatkowych wydatków; jeśli już chodzący,a co siez tym wiąże, co chwila sprawdzający podłoże i plecy mamy na zmianę - radzilabym mt albo nosidło ergonomiczne. ja mt nie lubię, wiec w ciemno polecam nosidła szyte przez mamy na forum albo którąś z "masówek" - manduca, beco czy cokolwiek innego na twoją kieszeń.
yanettee
26-03-2010, 13:03
Szczyrk i okolice to super miejsce, fajne górki dla Was i dla dzieciaka, nie za wysokie by się zmachać, i nie za niskie by poczuć się jak w górach
Miłych wędrówek !
Dzięki dziewczyny. Chyba muszę się za jakimś MT rozejrzeć. No właśnie się zastanawiałam, czy w nim nie będzie wygodniej. I zacząć uczyć wiązać plecaczki. Bo jak na razie to umiem tylko kieszonkę. Ze wstydem muszę przyznać, ze 2x mi kompletnie nie wychodzi:oops:
No myślę, ze piersiowi to my dalej będziemy, bo Szym ma d9 miesięcy a dalej tylko jeden posiłek ma inny i to w niewielkich ilościach. Dziś znów płakał o 4 rano i nie wiemy czy to brzuszek czy zęby...
Dzięki za porady.
Jak coś wam się przypomni to piszcie, proszę.
A planuję jechać do Szczyrku, bo tam mamy zaprzyjaźniony dom. Na środku góry:D, ale jakoś może się uda z transportem. Więc jak coś wiecie na temat tamtejszych gór to proszę o rady.
A i jeszcze, gdzie można pożyczyć MT w Warszawie? Pewnie przez wyszukiwarkę znajdę, ale niestety nie mogę przy mym dziecku zbyt długo w necie siedzieć. Teraz też tak dorywczo w pracy piszę:hide:
Mam MT mogę pozyczyc i z wawki jestem :)
Podepnę się do wątku, bo chyba tu pasuje.
Mam pytanie do chodzących w górach z większym dzieckiem, lecz najpierw zdam relację: byliśmy w sobotę w Górach Opawskich - zdobyliśmy Kopę Biskupią z Mają w MT. Pogoda zrobiła się słoneczna i nawet ciepło było, choć jak to w górach powietrze rześkie i chłodne w lesie. Mąż niósł Maję na plecach i okrutnie się spocił. Maja z przodu była cała mokra (ubrana w lekką bluzkę z krótkim rękawem, spodnie dresowe, skarpetki i trzewiki). Musieliśmy ją kilka razy wyjmować z nosidła, bo: 1.siusiu, 2. pierś, 3. nuda itd. Choć wkładałam jej wtedy sweter, to i tak chyba zmarzła i wiatr ją przewiał. Podczas jednego postoju zdjęłam jej spodnie, bo nie chciałam by była w mokrych, ale wtedy zmarzły jej nogi. No i się przeziębiła :( ma stan podgorączkowy i katar (wczoraj wodnisty, dziś już żółty).
Pytanie: jak ubieracie dzieci w góry i jak sobie radzicie z postojami, by nie przeziębić mokrego od potu dziecia? Nie chciałabym, by ta wędrówka była jedyną, jaką odbyliśmy. Wybieramy się we wrześniu w Tatry i nie chcę znów źle zakończyć wyjazdu.
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.