Zobacz pełną wersję : A dlaczego chcemy propagowaĂŚ chustonoszenie?
Tak się dziś zastanowiłam. Dlaczego? Co w tym jest takiego, że człowiek chce nawracać innych, opowiadać, pokazywać, rozdawać ulotki, chociaż nic z tego nie ma? A po co takie uszczęśliwianie innych? Kampanie, radość, że może w serialu powiedzą o chustach, pogadanki w szkołach rodzenia, na ulicach? Czy ktoś widział, żeby właścicielom np. jakichś super-wypasionych i lanserskich wózków czy innych dziecięcych gadżetów coś podobnego przyszło do głowy? Dziwne to jest, ale mam ochotę czasem iść ulicą i wołać "Ludzie, kupujcie chusty, noście swoje dzieci!" albo wtykać ulotki (na szczęście tego nie robię ;-)). Dlaczego, ja się pytam? Dlaczego w chustomamach i chustotatach nie ma takiej "zarozumiałości" i pychy/dumy z posiadania czegoś fajnego, oryginalnego i niespotykanego, za to chcą ten "sekret" przekazywać innym i żeby wręcz spowszedniał? To naprawdę jakaś magia :lol:
polaquinha
16-05-2008, 13:40
bo chusty to tylko cześć czegos Wiekszego :)
To Coś to bliskość z naszymi dziećmi. Cos czego kobieta (w normalnych warunkach) pragnie najbardziej. To ten instynkt, który pozwolił na bezpieczne odchowanie młodych w zamierzchłych czasach, tak zeby zapewnić ciagłość gatunku. To zew serca i krwi, ktory potwierdza nam, że noszenie jest najlepszym rozwiazaniem dla szczęścia, bezpieczeństwa i zdrowego rozwoju naszych dzieci.
A kobiety z natury są wspaniałomyślne, pełne miłości i starożytnej mądrości, którą chętnie się dzielą.
A poza tym chusty sa super cool i hiper trendy!! :lool:
ja tam nie wciskam i nie glosze wszedzie wyzszosci chust
dla mnie chusta byla jakims dopelnieniem mojej wizji macierzynstwa. czulam ze chce miec dziecko blisko siebie i ze moje dziecko tez chce byc przy mnie/przy moim mezu.
tak jakbym dopuscila do glosu swoj ssaczy instynkt i prawde mowiac do noszenia najbardziej przekonal mnie argument ze ssaki naczelne ogolnie nosza swoje male, i ze w kulturach pierwotnych to jest norma.
i coz
jak sie ktos pyta to odpowiadam. i mam na koncie dwie mamy ktore nosza:D
wojtus jest dzieckiem ktore moze uchodzic za zywa reklame ze noszenie jest fajne
poprzednia wiadomosc wyslala sie dwa razy a ja nie moge jej skasowac:P
no nic
dopisze w takim razie ze kto szuka ten znajdzie...
czasem mi tylko zal ze tak daleko jestesmy od pewnej naturalnosci ssaczej pod wzgledem opieki nad potomstwem...
mam jak Grimma. Nie widzę powodu żeby wszystkich dookoła siebie na chusty nawracać. Jeśli ktoś się o nie pyta (pozdrawiam przyszłą chustomamę z poradni preluksacyjnej), to odpowiadam. Moi znajomi wiedzą o chustach. Tym dzieciatym lub brzuszkowym trochę więcej o nich opowiadam.
No budzik chyba trochę wyolbrzymiła, ale faktycznie jak widzę biedną spoconą mamę tachającą ciężki wózek z maluchem jedną ręką, a obok jeszcze brykajacy dwulatek przytrzymywany drugą, i jak słucham koleżanek "nie tam to nie pójdziemy, bo z wózkiem to się nie da" To faktycznie mam ochotę krzyczeć "Ludzie są chusty!!"
ja tam nie wciskam i nie glosze wszedzie wyzszosci chust
dla mnie chusta byla jakims dopelnieniem mojej wizji macierzynstwa. czulam ze chce miec dziecko blisko siebie i ze moje dziecko tez chce byc przy mnie/przy moim mezu.
tak jakbym dopuscila do glosu swoj ssaczy instynkt i prawde mowiac do noszenia najbardziej przekonal mnie argument ze ssaki naczelne ogolnie nosza swoje male, i ze w kulturach pierwotnych to jest norma.
i coz
jak sie ktos pyta to odpowiadam. i mam na koncie dwie mamy ktore nosza:D
wojtus jest dzieckiem ktore moze uchodzic za zywa reklame ze noszenie jest fajne
Mam tak samo :D Nie odczuwam potrzeby nawracania, a idac z wozkiem wrecz sie boje, by jakis chustomam nawracajacych nie spotkac ;) :hide:
Ja też nie nawracam. A co złego jest w wózku ? I wózek i chusta są potrzebne ,nie neguje używania wózka . Jedynie bym coś powiedziała jak widzę dziecia w wisiadełku .
Noszę - moja sprawa , a uwielbiam moje dziecię w objęciach :) I już . LUBIĘ , nie PROPRAGUJĘ.
No budzik chyba trochę wyolbrzymiła
No oczywiście, że wyolbrzymiłam :lol:
Nie stoję przecież na ulicy jak ci z Biblią i nie nawołuję do nawrócenia ;-) Przeciwko wózkom też nic nie mam (niepotrzebnie użyłam słowa "nawracanie"). Nikogo do niczego nigdy nie namawiałam, nawet jak ktoś pytał, to po prostu informowałam.
Genowefa
16-05-2008, 20:37
Zgadzam się, że coś w tym jest. Często wysyłam znajomym maila ze zdjęciami na których noszę małego w chuście i opowiadam co tam się ostatnio wydarzyło w związku z tą chustą... 8)) :lol:
Genowefa
16-05-2008, 20:51
Zapomniałam napisać, że fascynacja wynika nie z samej chusty ale z noszenia i bliskości. Czuje się jak taka prawdziwa mama:), nosząca swe dziecię (z dzikim instynktem cycusiowo-mlecznym:)
Dla mnie chusta to tylko narzędzie. Jagodę nosiłam sto razy więcej od Tymka (praktycznie z rąk jej nie ściągałam), a chusty nie miałam, za to mam teraz chory kręgosłup. To, ze trzeba nosić dzieci (a jak dla mnie to również spać z nimi w nocy), to wiedziałam zawsze i wszystkim mówiłam, Teraz tylko dodaje, że można sobie zycie chustą ułatwić, jak ktoś też ma taką potrzebę noszenia. Na koncie mam dwie nowe chustonoszki (już z chustą w domu :) )
Ja po prostu czasem komuś mówię, jakie to fajne i jak strasznie życie ułatwia :D
Ostatnio byli u nas znajomi z 3 miesięczną córeczką, Sergiusz zaczął marudzić, więc tatuś się zamotał, żeby mały pospał, znajomi się zainteresowali, więc zamotałam na mamie maleństwo, bardzo im się spodobało :)
Jasnie Pani :)
16-05-2008, 21:47
Ja sie czasm boje, zeby na jakas "psychiczna" nie wyjsc jak zaczynam o chustach nawijac, wiec zawczasu sie gryze w jezyk, ale i tak mimochodem i niespecjalnie "nawracam" :lol: :lol:
Dzis bylam na normalnej "wozkowej" play group i jak Luska zaczela kwekac to wyszlam na korytarz przebrac ja i mleczko zapodac, a jak mimo tego nie zasnela to wyciagnelam chuste spod wozka i wrzucialam ja w 2x. Na ten sygnal dwie Irlandzkie mamuski wyskoczyly z sali (przez uchylone drzwi zobaczyly, ze cos kombinuję) i jedna do mnie: "co to za polski wynalazek?" :lol: :lol: :lol: , a druga (w 7 mies ciazy) popatrzyla na moja Inke szklanymi oczami i determinacja w glosie "Ja tez to chce!!!" :lol: :lol:
Chciala od razu zerwac ze mnie Inke i juz kase za nia wyciagala :lol: :lol: Dobrze, ze Luska w kimono wlasnie poszla, bo tylko to ja chyba powstrzymalo :lol: :lol: Za tydzien mam jej przyniesc wypisany ranking najlepszych chust wlacznie ze stronkami gdzie je kupic :lol: :lol:
Ja chcę gadać o chustach, ale...
... zaoferowałam się w mojej szkole rodzenia, i jak na razie nie oddzwonili :cry: . Mam nadzieję, że może jednak. Jeśli nie, to ja nie rozumiem.
A położna z którą rozmawiałam, to była wielce zainteresowana,"bo ona to w Kawa czy Herbata widziała chusty".
Ja chcę gadać, chcę pokazywać.
A ja wpadłam a nałóg i jak tylko ktoś o chustach zaczyna(czy dobrze czy źle)ja nie mogę się opamiętać i wpadam w słowotok :oops: Ja też jestem za noszeniem dzieci, przez to, że jak mój Bartus był malutki to wciąż słyszałam: nie nos bo się przyzwyczai itd i ja głupia jak najmniej nosiłam. I teraz mi tego brak, i żal mam (do siebie największy). Druga rzecz, że Bart był nieskomplikowany w obsłudze, jemu można było zmieniać zabawki i dziecka nie było (co nie znaczy, ze tak robiłam, chodzi mi o przedstawienie sprawy). Na całe szczęście i dla niego i dla mnie nie przesypiał nocy więc spał z nami od początku do półtora roku, a teraz często w nocy ladujemy w jego pokoju bo ma chęć sie poprzytulać. Z Manią od początku inaczej, noszę, przytulam, ściskam i napatrzeć się nie mogę. Śpi oczywiscie z nami. I chociaż sie rozwinełam niejako off topic to chodziło mi o to, ze wszystkim mamom które wpadną mi w ręce to właśnie tłumaczę i tłumaczę. Że trzeba, że dzieci potrzebują tego, ze mamy potrzebują. A chusty to cudny wynalazek, przez lata zapomniany, ale na szczęście wraca do łask!
Nawet bym była za tym, żeby chustę pokazali w jakimś popularnym serialu. Panie w warzywniaku patrzyłyby się na mnie trochę mniej krzywo :wink:
ja ostatnio niosłam małego w mT... sensacja była ;)
kilka gorszących spojrzeń
ale i kilka takich zdziwionych ale pozytywnie ;)
ale faktycznie, trzeba by w jakimś serialu zapodać temat ;)
Nawet bym była za tym, żeby chustę pokazali w jakimś popularnym serialu. Panie w warzywniaku patrzyłyby się na mnie trochę mniej krzywo :wink:
moje panie w warzywniaku były zachwycone :wink:
W ogóel juz nie wzbudzam sensacji na moim osiedlu, pewnie jak mnie widzą to mówią: o to ta z jednym z przodu, z drugim za rękę i z psem :D Pora się przenieść gdzieś dalej :D
Araminta
18-05-2008, 20:24
bo chusty to tylko cześć czegos Wiekszego :)
To Coś to bliskość z naszymi dziećmi. Cos czego kobieta (w normalnych warunkach) pragnie najbardziej. To ten instynkt, który pozwolił na bezpieczne odchowanie młodych w zamierzchłych czasach, tak zeby zapewnić ciagłość gatunku. To zew serca i krwi, ktory potwierdza nam, że noszenie jest najlepszym rozwiazaniem dla szczęścia, bezpieczeństwa i zdrowego rozwoju naszych dzieci.
A kobiety z natury są wspaniałomyślne, pełne miłości i starożytnej mądrości, którą chętnie się dzielą.
A poza tym chusty sa super cool i hiper trendy!! :lool:
Fajnie to ujęłaś :)
Nawet bym była za tym, żeby chustę pokazali w jakimś popularnym serialu
pracuję nad tym :-)
A ja się strasznie cieszę jak mi się uda kogoś zachęcić do chustowania. Chociaż nie mam w ogóle talentu do reklamy i sprzedaży więc nigdy nie zaczynam rozmowy sama tylko się motam i zazwyczaj ktoś po prostu pyta "o to coś do wiązania dzieci".
Ja też nie umiem sama zacząć, coś opowiadać i namawiać...Nawet wśród znajomych czekam aż ktoś sam zapyta, wtedy mogę opowiadać i wychwalać jak bardzo noszenie w chuście fajne jest :)
A ja w ogóle jestem typem introwetrycznym, nie przepadam za namawianiem kogokolwiek do czegokolwiek i sama też nie lubię być namawiana, zawsze podświadomie węszę w tym jakiś erystyczny podstęp ;), nie wiedzieć, czemu :D
W sprawach wychowywania dzieci ta tendencja tylko mi się nasila - boję się innym mamom do czegokolwiek wtrącać w tej materii w obawie, że je zestresuję. Ostatnio nawet miałam problem, jak by to powiedzieć znajomej dziewczynie z babskiego forum, żeby lepiej nie nosiła swojego dzidzia przodem do świata w twardym nosidle. Mam nadzieję, że mi się udało jakoś delikatnie to wyartykułować i że nie odebrała tego jako holistycznej krytyki swojego macierzyństwa.
Za to: w pewnym ustronnym zamkniętym miejscu sieciowym, gdzie bywam, podzieliłam swoim doświadczeniem z chustami, powstawiałam foty, jak to wygląda - tylko tak, żeby pokazać, nie namawiać, i temat - ku mojemu zdziwieniu - znalazł spory oddźwięk i zainteresowanie, więc założyłam osobny wątek nt. chust, który ładnie się rozwija, ma już kilkanaście stron, a co więcej - również kilkanaście dziewczyn kupiło sobie chusty :D (jednej nawet, jeszcze ciężarnej, sprzedałam moją własną ulkę) - mamy tam już całe małe kółko chustowe :D.
Niedawno nawet jedna koleżanka stamtąd radziła się w sprawie wiązań u Lidki od Storchów, którą zresztą reklamuję na prawo i lewo, bo byłam b. zadowolona z obsługi przy zakupie mojej pierwszej własnej chusty, a którą właśnie w tej chwili skojarzyłam, wypatrzywszy post wyżej :).
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.