PDA

Zobacz pełną wersję : A dlaczego chcemy propagowaĂŚ chustonoszenie?



Budzik
16-05-2008, 13:32
Tak się dziś zastanowiłam. Dlaczego? Co w tym jest takiego, że człowiek chce nawracać innych, opowiadać, pokazywać, rozdawać ulotki, chociaż nic z tego nie ma? A po co takie uszczęśliwianie innych? Kampanie, radość, że może w serialu powiedzą o chustach, pogadanki w szkołach rodzenia, na ulicach? Czy ktoś widział, żeby właścicielom np. jakichś super-wypasionych i lanserskich wózków czy innych dziecięcych gadżetów coś podobnego przyszło do głowy? Dziwne to jest, ale mam ochotę czasem iść ulicą i wołać "Ludzie, kupujcie chusty, noście swoje dzieci!" albo wtykać ulotki (na szczęście tego nie robię ;-)). Dlaczego, ja się pytam? Dlaczego w chustomamach i chustotatach nie ma takiej "zarozumiałości" i pychy/dumy z posiadania czegoś fajnego, oryginalnego i niespotykanego, za to chcą ten "sekret" przekazywać innym i żeby wręcz spowszedniał? To naprawdę jakaś magia :lol:

polaquinha
16-05-2008, 13:40
bo chusty to tylko cześć czegos Wiekszego :)
To Coś to bliskość z naszymi dziećmi. Cos czego kobieta (w normalnych warunkach) pragnie najbardziej. To ten instynkt, który pozwolił na bezpieczne odchowanie młodych w zamierzchłych czasach, tak zeby zapewnić ciagłość gatunku. To zew serca i krwi, ktory potwierdza nam, że noszenie jest najlepszym rozwiazaniem dla szczęścia, bezpieczeństwa i zdrowego rozwoju naszych dzieci.

A kobiety z natury są wspaniałomyślne, pełne miłości i starożytnej mądrości, którą chętnie się dzielą.


A poza tym chusty sa super cool i hiper trendy!! :lool:

grimma
16-05-2008, 13:51
ja tam nie wciskam i nie glosze wszedzie wyzszosci chust

dla mnie chusta byla jakims dopelnieniem mojej wizji macierzynstwa. czulam ze chce miec dziecko blisko siebie i ze moje dziecko tez chce byc przy mnie/przy moim mezu.

tak jakbym dopuscila do glosu swoj ssaczy instynkt i prawde mowiac do noszenia najbardziej przekonal mnie argument ze ssaki naczelne ogolnie nosza swoje male, i ze w kulturach pierwotnych to jest norma.

i coz
jak sie ktos pyta to odpowiadam. i mam na koncie dwie mamy ktore nosza:D
wojtus jest dzieckiem ktore moze uchodzic za zywa reklame ze noszenie jest fajne

grimma
16-05-2008, 13:52
poprzednia wiadomosc wyslala sie dwa razy a ja nie moge jej skasowac:P

no nic
dopisze w takim razie ze kto szuka ten znajdzie...

czasem mi tylko zal ze tak daleko jestesmy od pewnej naturalnosci ssaczej pod wzgledem opieki nad potomstwem...

Agnen
16-05-2008, 14:02
mam jak Grimma. Nie widzę powodu żeby wszystkich dookoła siebie na chusty nawracać. Jeśli ktoś się o nie pyta (pozdrawiam przyszłą chustomamę z poradni preluksacyjnej), to odpowiadam. Moi znajomi wiedzą o chustach. Tym dzieciatym lub brzuszkowym trochę więcej o nich opowiadam.

sabcia
16-05-2008, 15:56
No budzik chyba trochę wyolbrzymiła, ale faktycznie jak widzę biedną spoconą mamę tachającą ciężki wózek z maluchem jedną ręką, a obok jeszcze brykajacy dwulatek przytrzymywany drugą, i jak słucham koleżanek "nie tam to nie pójdziemy, bo z wózkiem to się nie da" To faktycznie mam ochotę krzyczeć "Ludzie są chusty!!"

aggie
16-05-2008, 16:26
ja tam nie wciskam i nie glosze wszedzie wyzszosci chust

dla mnie chusta byla jakims dopelnieniem mojej wizji macierzynstwa. czulam ze chce miec dziecko blisko siebie i ze moje dziecko tez chce byc przy mnie/przy moim mezu.

tak jakbym dopuscila do glosu swoj ssaczy instynkt i prawde mowiac do noszenia najbardziej przekonal mnie argument ze ssaki naczelne ogolnie nosza swoje male, i ze w kulturach pierwotnych to jest norma.

i coz
jak sie ktos pyta to odpowiadam. i mam na koncie dwie mamy ktore nosza:D
wojtus jest dzieckiem ktore moze uchodzic za zywa reklame ze noszenie jest fajne

Mam tak samo :D Nie odczuwam potrzeby nawracania, a idac z wozkiem wrecz sie boje, by jakis chustomam nawracajacych nie spotkac ;) :hide:

Bogusia
16-05-2008, 17:27
Ja też nie nawracam. A co złego jest w wózku ? I wózek i chusta są potrzebne ,nie neguje używania wózka . Jedynie bym coś powiedziała jak widzę dziecia w wisiadełku .
Noszę - moja sprawa , a uwielbiam moje dziecię w objęciach :) I już . LUBIĘ , nie PROPRAGUJĘ.

Budzik
16-05-2008, 17:52
No budzik chyba trochę wyolbrzymiła
No oczywiście, że wyolbrzymiłam :lol:
Nie stoję przecież na ulicy jak ci z Biblią i nie nawołuję do nawrócenia ;-) Przeciwko wózkom też nic nie mam (niepotrzebnie użyłam słowa "nawracanie"). Nikogo do niczego nigdy nie namawiałam, nawet jak ktoś pytał, to po prostu informowałam.

Genowefa
16-05-2008, 20:37
Zgadzam się, że coś w tym jest. Często wysyłam znajomym maila ze zdjęciami na których noszę małego w chuście i opowiadam co tam się ostatnio wydarzyło w związku z tą chustą... 8)) :lol:

Genowefa
16-05-2008, 20:51
Zapomniałam napisać, że fascynacja wynika nie z samej chusty ale z noszenia i bliskości. Czuje się jak taka prawdziwa mama:), nosząca swe dziecię (z dzikim instynktem cycusiowo-mlecznym:)

Inga
16-05-2008, 21:00
Dla mnie chusta to tylko narzędzie. Jagodę nosiłam sto razy więcej od Tymka (praktycznie z rąk jej nie ściągałam), a chusty nie miałam, za to mam teraz chory kręgosłup. To, ze trzeba nosić dzieci (a jak dla mnie to również spać z nimi w nocy), to wiedziałam zawsze i wszystkim mówiłam, Teraz tylko dodaje, że można sobie zycie chustą ułatwić, jak ktoś też ma taką potrzebę noszenia. Na koncie mam dwie nowe chustonoszki (już z chustą w domu :) )

Olga
16-05-2008, 21:31
Ja po prostu czasem komuś mówię, jakie to fajne i jak strasznie życie ułatwia :D
Ostatnio byli u nas znajomi z 3 miesięczną córeczką, Sergiusz zaczął marudzić, więc tatuś się zamotał, żeby mały pospał, znajomi się zainteresowali, więc zamotałam na mamie maleństwo, bardzo im się spodobało :)

Jasnie Pani :)
16-05-2008, 21:47
Ja sie czasm boje, zeby na jakas "psychiczna" nie wyjsc jak zaczynam o chustach nawijac, wiec zawczasu sie gryze w jezyk, ale i tak mimochodem i niespecjalnie "nawracam" :lol: :lol:
Dzis bylam na normalnej "wozkowej" play group i jak Luska zaczela kwekac to wyszlam na korytarz przebrac ja i mleczko zapodac, a jak mimo tego nie zasnela to wyciagnelam chuste spod wozka i wrzucialam ja w 2x. Na ten sygnal dwie Irlandzkie mamuski wyskoczyly z sali (przez uchylone drzwi zobaczyly, ze cos kombinuję) i jedna do mnie: "co to za polski wynalazek?" :lol: :lol: :lol: , a druga (w 7 mies ciazy) popatrzyla na moja Inke szklanymi oczami i determinacja w glosie "Ja tez to chce!!!" :lol: :lol:
Chciala od razu zerwac ze mnie Inke i juz kase za nia wyciagala :lol: :lol: Dobrze, ze Luska w kimono wlasnie poszla, bo tylko to ja chyba powstrzymalo :lol: :lol: Za tydzien mam jej przyniesc wypisany ranking najlepszych chust wlacznie ze stronkami gdzie je kupic :lol: :lol:

Aoi
16-05-2008, 23:53
Ja chcę gadać o chustach, ale...
... zaoferowałam się w mojej szkole rodzenia, i jak na razie nie oddzwonili :cry: . Mam nadzieję, że może jednak. Jeśli nie, to ja nie rozumiem.
A położna z którą rozmawiałam, to była wielce zainteresowana,"bo ona to w Kawa czy Herbata widziała chusty".
Ja chcę gadać, chcę pokazywać.

april
17-05-2008, 08:50
A ja wpadłam a nałóg i jak tylko ktoś o chustach zaczyna(czy dobrze czy źle)ja nie mogę się opamiętać i wpadam w słowotok :oops: Ja też jestem za noszeniem dzieci, przez to, że jak mój Bartus był malutki to wciąż słyszałam: nie nos bo się przyzwyczai itd i ja głupia jak najmniej nosiłam. I teraz mi tego brak, i żal mam (do siebie największy). Druga rzecz, że Bart był nieskomplikowany w obsłudze, jemu można było zmieniać zabawki i dziecka nie było (co nie znaczy, ze tak robiłam, chodzi mi o przedstawienie sprawy). Na całe szczęście i dla niego i dla mnie nie przesypiał nocy więc spał z nami od początku do półtora roku, a teraz często w nocy ladujemy w jego pokoju bo ma chęć sie poprzytulać. Z Manią od początku inaczej, noszę, przytulam, ściskam i napatrzeć się nie mogę. Śpi oczywiscie z nami. I chociaż sie rozwinełam niejako off topic to chodziło mi o to, ze wszystkim mamom które wpadną mi w ręce to właśnie tłumaczę i tłumaczę. Że trzeba, że dzieci potrzebują tego, ze mamy potrzebują. A chusty to cudny wynalazek, przez lata zapomniany, ale na szczęście wraca do łask!

Agnen
17-05-2008, 09:24
Nawet bym była za tym, żeby chustę pokazali w jakimś popularnym serialu. Panie w warzywniaku patrzyłyby się na mnie trochę mniej krzywo :wink:

Migotka
17-05-2008, 10:44
ja ostatnio niosłam małego w mT... sensacja była ;)
kilka gorszących spojrzeń
ale i kilka takich zdziwionych ale pozytywnie ;)

ale faktycznie, trzeba by w jakimś serialu zapodać temat ;)

april
17-05-2008, 11:18
Nawet bym była za tym, żeby chustę pokazali w jakimś popularnym serialu. Panie w warzywniaku patrzyłyby się na mnie trochę mniej krzywo :wink:
moje panie w warzywniaku były zachwycone :wink:
W ogóel juz nie wzbudzam sensacji na moim osiedlu, pewnie jak mnie widzą to mówią: o to ta z jednym z przodu, z drugim za rękę i z psem :D Pora się przenieść gdzieś dalej :D

Araminta
18-05-2008, 20:24
bo chusty to tylko cześć czegos Wiekszego :)
To Coś to bliskość z naszymi dziećmi. Cos czego kobieta (w normalnych warunkach) pragnie najbardziej. To ten instynkt, który pozwolił na bezpieczne odchowanie młodych w zamierzchłych czasach, tak zeby zapewnić ciagłość gatunku. To zew serca i krwi, ktory potwierdza nam, że noszenie jest najlepszym rozwiazaniem dla szczęścia, bezpieczeństwa i zdrowego rozwoju naszych dzieci.

A kobiety z natury są wspaniałomyślne, pełne miłości i starożytnej mądrości, którą chętnie się dzielą.


A poza tym chusty sa super cool i hiper trendy!! :lool:

Fajnie to ujęłaś :)

21-05-2008, 15:44
Nawet bym była za tym, żeby chustę pokazali w jakimś popularnym serialu

pracuję nad tym :-)

Zuzia
21-05-2008, 19:59
A ja się strasznie cieszę jak mi się uda kogoś zachęcić do chustowania. Chociaż nie mam w ogóle talentu do reklamy i sprzedaży więc nigdy nie zaczynam rozmowy sama tylko się motam i zazwyczaj ktoś po prostu pyta "o to coś do wiązania dzieci".

lidka
21-05-2008, 22:13
Ja też nie umiem sama zacząć, coś opowiadać i namawiać...Nawet wśród znajomych czekam aż ktoś sam zapyta, wtedy mogę opowiadać i wychwalać jak bardzo noszenie w chuście fajne jest :)

Beotia
22-05-2008, 07:06
A ja w ogóle jestem typem introwetrycznym, nie przepadam za namawianiem kogokolwiek do czegokolwiek i sama też nie lubię być namawiana, zawsze podświadomie węszę w tym jakiś erystyczny podstęp ;), nie wiedzieć, czemu :D
W sprawach wychowywania dzieci ta tendencja tylko mi się nasila - boję się innym mamom do czegokolwiek wtrącać w tej materii w obawie, że je zestresuję. Ostatnio nawet miałam problem, jak by to powiedzieć znajomej dziewczynie z babskiego forum, żeby lepiej nie nosiła swojego dzidzia przodem do świata w twardym nosidle. Mam nadzieję, że mi się udało jakoś delikatnie to wyartykułować i że nie odebrała tego jako holistycznej krytyki swojego macierzyństwa.
Za to: w pewnym ustronnym zamkniętym miejscu sieciowym, gdzie bywam, podzieliłam swoim doświadczeniem z chustami, powstawiałam foty, jak to wygląda - tylko tak, żeby pokazać, nie namawiać, i temat - ku mojemu zdziwieniu - znalazł spory oddźwięk i zainteresowanie, więc założyłam osobny wątek nt. chust, który ładnie się rozwija, ma już kilkanaście stron, a co więcej - również kilkanaście dziewczyn kupiło sobie chusty :D (jednej nawet, jeszcze ciężarnej, sprzedałam moją własną ulkę) - mamy tam już całe małe kółko chustowe :D.
Niedawno nawet jedna koleżanka stamtąd radziła się w sprawie wiązań u Lidki od Storchów, którą zresztą reklamuję na prawo i lewo, bo byłam b. zadowolona z obsługi przy zakupie mojej pierwszej własnej chusty, a którą właśnie w tej chwili skojarzyłam, wypatrzywszy post wyżej :).