PDA

Zobacz pełną wersję : a czy ktoś nie lubi nosić zimą?



Tuja
21-10-2009, 00:05
W tamtym roku dziecko mi się bez problemu pod kurtkę mieściło i nie było tak źle. Teraz ponad roczne to już raczej na plecach, no i w tych wszystkich ciuchach, bo przecież zaraz będzie sam biegać. No i tu już takiego komfortu nie będzie niestety:roll: ostatnio parę razy na szybko na ulicy motałam i trochę się napociłam, żeby na te kurtki wszystkie to zawiązać. Na plecach jeszcze jakoś było, ale z przodu - porażka, na kurtkę nie da się tak dociągnąć-przynajmniej mi się nie udaje, mały się odchylał- bo to super zabawa przecież:cool:
Tęsknię za noszeniem latem, bez tych warstw tylu.
a jak jest u Was? lubicie noszenie zimą?

Annick
21-10-2009, 00:18
Noszenie - dla mnie w porządku, ale rozbieranie się i ubieranie w samochodzie (co czasami uprawiam) już niekoniecznie.

A propos: może macie jakieś patenty na malucha podróżującego pod kurtką i samochód? Ja robię tak, że się ubieram w domu, potem w samochodzie, w środku rozbieram (żeby nie zmarzło po drodze), na miejscu to samo tylko w drugą stronę i jeszcze dwa razy w drodze powrotnej ze spaceru. Chyba muszę jakoś zreformować ten system, tylko nie wiem jak...

aniakom
21-10-2009, 00:25
Ja nie lubię nosić zimą.:frown Pod kurtką malucha to się nosi rewelacyjnie. Ale teraz mam biegającą dwulatkę - czyli musi być ubrana do samodzielnego chodzenia, no więc na kurtkę. I tu zimą IMO pojawia sie wyższość nosideł nad chustami, łatwiej mi w tych kurtkach Zosię wkładać/zdejmować/wkładać/zdejmować...

Tylko, że ja nie mam wyjścia. Na wiosnę już pewnie nie pozwoli się nosić w ogóle:cryy:

v
21-10-2009, 00:29
mam przedzimowy gleboki kryzys chustowy
do tego nie moge sobie dopasowac mejtaja

a ic pani z ta zima!

calineczka
21-10-2009, 00:33
ja chwilowo noszę sporadycznie, bo Młody woli SAM chodzić ;-).
lubię z przodu w 2x bo nie trzeba się wiązać i mozna zawsze włożyć czy wyjąć dziecko bez targania cudnych moich chust po chodnikach, kałużach itp.
ale na plecach zdecydowanie wygodniej.
przede wszystkim mnie a i Młody lubi na plecach.
nosidła narazie nie mamy.
poprzedniej zimy mieliśmy mt, ale nie bardzo mi pasowało (a kupowalam dla m. i on w koncu tez przekonal sie do chust).

roziii
21-10-2009, 00:36
już mi coś nie idzie, a gdzie jeszcze do zimy :hide:

marza
21-10-2009, 00:39
Lubię,gdyż wiecej się nosimy niż latem:)
Młodą wiąże z przodu.Jest już samobieżna,więc troche na nóżkach pochodzi a trochę w chuście:D

kamuszyca
21-10-2009, 08:42
ja nie lubię. w zeszłym roku starszej nie nosiłam, wolałam wózek. ale teraz mam niemowlaka i na pewno będziemy się nosić, teraz poluję na jakąś fajną kurtkę.

kuku
21-10-2009, 08:57
Ubiegłej zimy nosiłam sporadycznie. W tym roku podobnie. Od tygodnia nosidło leży... patrzy z wyrzutem, woła: "weź mnie" ;)
I wiecie co? Wózek nowy kupiłam - specjalnie na jesień/zimę/wczesną wiosnę - cieszy równie mocno, jak nowa chusta! Kto by pomyślał ;)

Podziwiam mamy, które potrafią nosić zimą i sprawia im to frajdę. Mi było niewygodnie. Nosiłam tylko w pomieszczeniach zamknętych, bez kurtek, czapek, kombinezonów - ufff... spociłam się na samą myśl o takim motaniu...

cass82
21-10-2009, 09:20
W lecie super się nosiło, motałam i siup dzidzia do chusty i na spacer. Teraz to tragedia. Ubieranie, wsadzanie do chusty, dociąganie, Maja płacze bo jej gorąco a ja się denerwuje. Efekt jest taki że wychodzimy na dwór: mała zapłakana a ja cała spocona.
Ale i tak będziemy nosic:mrgreen: pewnie rzadziej niż w lecie

atelka
21-10-2009, 09:24
a kurtka dla dwojga rozwiązuje problem?
mam półtoraroczną córe i nie jestem przekonana co do słuszności kupowania kurtki, chyba że na spacer spaniowy, albo na plecach na spacer spacer tyle że wtedy istnieje niebezpieczeństwo że dziecko zechce chodzić i co wtedy?
zapasowe ciuchy w torbie nosić i w sklepie ubierać?
ehhh

gdzie-idziesz
21-10-2009, 09:48
Ja znowu nie wyobrażam sobie zimy bez chusty. Mieszkam w takich rejonach gdzie wyjściowym obuwiem o tej porze roku są kalosze, a do sklepu najszybciej przez pole. I miałabym się w tym błocku tachać z wózkiem, drogą, naokoło. Po dziurach i błotach koszmarnych? (Już wyzbyłam się wstydu że do biblioteki chodzę w kaloszach:). Chociaż w kwestii wiązania dwulatka na kurtkę łączę się w bólu. A jeszcze większym bólem jest wiązanie ubłoconego dwulatka co by go do domu donieść po spacerze. Atelka wydaje mi się że kurtka dla dwojga nie jest jakimś rewelacyjnym pomysłem dla dziecka chodzącego. No chyba że masz pewność że w trakcie spaceru nie puścisz dziecka z chusty.

espejo
21-10-2009, 09:49
Tę zimę jakoś przetrzymamy pod kurtką, bo Piotrek ma niecałe 7 mc-y i jeszcze nie jest samobiezny:mrgreen: będę się martwic w przyszłym roku... tylko, że u nas, jak na razie, wychodzenie z wózkiem jest jeszcze gorsze...bo muszę trochę ubrac młodego, ale nie do końca, żeby się nie zgrzał, ubrac troche siebie, poznosić wozek w częściach (2 p bez windy i nie ma gdzie wozka na dole trzymać), potem dokonczyc ubieranie jego i siebie, zabrac ewentualne torebki i plecaki.... i jak juz zamontuje dziecia w tych pasach w spacerówce i otworze drzwi od klatki.... to mam dość:twisted:
A pod kurtkę za mocno go nie ubieram, getry, buciki, golfik, czapeczka a i tak ta ostatnia jak juz w chuscie siedzi:) kurtkę dopinam po drodze i gotowe!

kulka37
21-10-2009, 10:05
Ja w ogóle nie lubię zimy!!!A w tym roku noszenie będzie na pewno trudniejsze niż poprzedniej,bo maluch dużo większy.Kupiłam polar do noszenia.Zobaczymy.

lillyofthevally
21-10-2009, 10:09
wczoraj młoda w nowej kurtałce - z wierzchu śliski materiał
ja w zimowej kurtce z wierzchu śliski materiał
no i plecak musiałam ze 3 razy dociągać na drodze 400 m :mad

wniosek:
kupić sobie nowa kurtkę :ninja:

a tak poważnie - bedziemy się nosić głównie z przodu - pod kurtkę - tak samo jak w zeszłą zimę
wózka w zimę sobie nie wyobrażam - no chyba, że śniegu nie będzie :p

Tuja
21-10-2009, 11:00
no właśnie, pod kurtkę to jeszcze - pomijając wygląd kobiety z wielkim przodem;-) jak mam wyjść na chwilę, to się sprawdza. Gorzej motanie na zewnątrz.
No to byle do wiosny!!!

carolans
21-10-2009, 11:55
Tuja mam ten sam problem ;-)
W zeszłym roku uwielbiałam nosic, bo raz dwa i pod kurtke, a Kacper od razu zasypiał.
A teraz kloc za miesiac skonczy rok, na spacerze zawsze musi choc chwile pochodzic sam.Na plecach sie wierci i pręży :(
Na krótki wypad do sklepu ratuje nas wiazanie z przodu (choc niewygodnie juz bardzo i o wlasne nogi sie potykam) albo kółkowa.
Dłuższe spacery z chusta odpuszczam.
ehhhh

asia889
21-10-2009, 18:41
Łączę się w bólu. Zanim porządnie zamotam to 10 razy się spocę a dziecko też do cierpliwych nie należy. Ciężko dociąga się na kurtce. W plecaczku jeszcze robię błędy, a jak już zamotam to źle, bo nie widzę co dzieć robi, czy czapa mu na oczy nie wlazła, a z tyłu nijak cokolwiek poprawić. Jak zamotam na boku za dużo nie ponoszę, bo zaraz ramię wysiada.

Mama Żuka
21-10-2009, 19:23
Ja coraz mniej lubię... Latem doszłam do perfekcji w wiązaniu, teraz patrzę z przerażeniem na to co na nas zamotam - nim zawiążę już jesteśmy kosmicznie spoceni i zawsze znajdzie się jakiś "luz" ukryty, dociągać na warstwach moich i Franka trudno,ale dociągam jak dzika i się męczę na trasie, żeby było perfect, by po chwili wyciągnąć Małego na chodzenie:hide:.
Ale zrezygnować nie potrafię, choć Tata Żuka się zbuntował i odmówił noszenia na kurtkę, ja dalej chustuję.
Boję się, że wiosną Francik odmówi noszenia. Już teraz wyrywa się okropnie, bo woli sam na nóchach. Kto wie może to nasze ostatnie chwile w chuście...:cryy: Więc wytykam jęzor zimie i wędrujemy:ninja:

Budzik
21-10-2009, 19:37
A propos: może macie jakieś patenty na malucha podróżującego pod kurtką i samochód? Ja robię tak, że się ubieram w domu, potem w samochodzie, w środku rozbieram (żeby nie zmarzło po drodze), na miejscu to samo tylko w drugą stronę i jeszcze dwa razy w drodze powrotnej ze spaceru. Chyba muszę jakoś zreformować ten system, tylko nie wiem jak...

A normalnie: zakładam w domu dziecku ciepłe skarpetki, sobie chustę w 2x i idziemy do samochodu (mamy garaż w domu). Po dojechaniu na miejsce zakładam dziecku czapkę, wkładam do chusty na parkingu albo i w samochodzie, zakładam i zapinam swoją kurtkę i już.

Annick
21-10-2009, 20:22
No tak, z garażem w domu masz nieco łatwiej :ninja:

anifloda
21-10-2009, 20:28
Ja lubię. Malucha, to nawet bardziej niż latem, bo przyjemnie grzeje. Z dwulatkiem też dawałam radę - wiązałam prosty plecaczek z krótkiej chusty z chestbeltem i nic mi się nie zsuwało, tylko brudził mnie butami, no i chusta miała non stop uświnione końce.

Mój patent na samochód (i brak garażu) to ciepły polarowy kocyk - wyjmuję z chusty, wkładam do fotelika i szybko przykrywam kocykiem. Na razie się sprawdza.

jasminee
21-10-2009, 21:40
A ja zimą nosic nienawidzę. W ubiegłym roku w ogóle chuste odstawiliśmy. Nie dośc, że obydwoje upoceni byliśmy zanim zamotałam, to jeszcze pod wszystkimi kurtkami i polarami młody po prostu szału dostawał - wił się i wył. W tym roku ciut lepiej będzie, bo Tys już dośc samobieżny więc uzywamy kółkowej, a tu "motanie" przebiega błyskawicznie. Jedyny minus - kurtka po 3 spacerach do prania :mad

rzezuchama
21-10-2009, 21:59
To ja wygłoszę pochwałę nosideł! Na zeszłoroczna gwiazdkę kupiłam sobie i Stachowi APeco i wózek poszedł w odstawkę na CAŁĄ zimę (a i MT też, bo nie lubię ubłoconych końców). A S. zaczynał już chodzić sam, więc było zakładanie/zdejmowanie/zakładanie... Ale fajnie nam sie nosiło całą zimę. Każde ubrane normalnie na wyjście i hop na plecy. Łatwiej jest jak przynajmniej jedna kurtka nie jest śliska - w naszym wypadku byl to kombinezon Stacha. No i kombinezon jest podstawą, bo sie kurtka nie roluje na brzuchu i plecy nie wyłażą. Getry na wierzch na nózki i hopsa! Fajnie się nosiło zimą :D

Noriska
21-10-2009, 22:09
Ja nie lubie nosic jak jest slisko......boje sie, ze upadne i kropka. Dlatego pomimo, ze uwielbiam zime - narty, snieg, mrozek, dni coraz dluzsze....tym razem wiecej sie smuce niz ciesze. Bedzie na pewno przerwa w noszeniu na zwenatrz. Tylko jak dluga?

Tuja
21-10-2009, 22:32
To ja wygłoszę pochwałę nosideł! Na zeszłoroczna gwiazdkę kupiłam sobie i Stachowi APeco i wózek poszedł w odstawkę na CAŁĄ zimę (a i MT też, bo nie lubię ubłoconych końców). A S. zaczynał już chodzić sam, więc było zakładanie/zdejmowanie/zakładanie... Ale fajnie nam sie nosiło całą zimę. Każde ubrane normalnie na wyjście i hop na plecy. Łatwiej jest jak przynajmniej jedna kurtka nie jest śliska - w naszym wypadku byl to kombinezon Stacha. No i kombinezon jest podstawą, bo sie kurtka nie roluje na brzuchu i plecy nie wyłażą. Getry na wierzch na nózki i hopsa! Fajnie się nosiło zimą :D

no to już wiem! Muszę w końcu wymarzoną manducę kupić!!:mrgreen::mrgreen::mrgreen:

rzezuchama
21-10-2009, 22:35
no to już wiem! Muszę w końcu wymarzoną manducę kupić!!:mrgreen::mrgreen::mrgreen:A widzisz! I od razu fajniej się czeka na zimę :D:D
:hey:

larwunia
22-10-2009, 15:21
Dzisiaj przed wyjściem z domu ubrałam wbrew protestom dziecko, ubrałam siebie, zanim chustę do ręki wzięłam już się spociłam, potem pociłam się jeszcze bardziej motając. Za nic na świecie nie mogę się tak dobrze dociągnąć na kurtkę jak normalnie, młody w kieszonce obowiązkowo odstaje ode mnie górą ( a jeszcze dodatkowo przez swoją kurtalę przyjmuje pozycję a kuku mamo co nie ułatwia dociągania ) i muszę nakładać na niego boczne poły chusty, żeby chociaż ciutkę przytrzymać do przy sobie... ehh spocona, zmeczona i zła zanim wyjdę... nie lubię motania zimą.. Czekam, aż zacznie siadać i z ulgą przetrwam zimę częściowo zdradzając chusty z MT, ale tylko częściowo ;-), bo za bardzo bym tęskniła:mrgreen:.

Generalnie łączę się w bólu...

garlicgirl
22-10-2009, 15:24
średnio lubię, nosze na ciuchy i zanim się zwiążę to ugotowana jestem. ale że to mój ostatni rok noszenia to nie będę marudzić ;)

marta-la
22-10-2009, 19:48
Kurcze ja nie lubię i nie nosze zimą i trochę mi smutno bo przypuszczam że wiosną, latem kiedy Zosia będzie miała ponad 3 lata nie bardzo będziemy sie już nosić :frown Kurcze nie lubię zimy, nie lubię być skrępowana przez grubaśnie kurtki, szaliki, swetry itd i do tego jeszcze przywiązane dziecko :frown

olivka
22-10-2009, 21:52
Ja znacznie bardziej wolę nosić, jak jest ciepło, bez tych wszystkich warstw...
Zeszłej jesieni i zimy miałam malutkiego, podkurtkowego Bąbla. I jak teraz patrzę wstecz to kurczę fajne to było: zamotać na cienką bluzkę na to kurtkę i dopiero na dwór. Chociaż z drugiej strony, najlepsze to było przy elastyku - jak się w styczniu uczyłam wiązać tkaną, to jak po 10 minutach poprawiania wiązania i ubraniu się w warstwy wreszcie wyszłam na dwór i stwierdzałam że jednak coś mnie gdzieś uwiera, i musiałabym znów się rozebrać, żeby gniota poprawić, to też fajnie nie było.
A teraz mam dziecko biegające już szybko i sprawnie i nie wiem, jak to będzie. Chusty wiązanej na kurtkę sobie trochę nie wyobrażam. Na razie na jesienne ubrania wiążę bez problemu, ale my się nosimy tylko w MT na plecach. Coś czuję, że na pewno prania będę miała pod dostatkiem :( MT mam cudne, bawełniano-chustowe, łatwe do prania w pralce i szybko schnące, więc powinno być OK, choć obawiam się, jak to będzie z tym motaniem w błocie i śniegu. Jedno co, to kurtkę jakąś ciemną, łatwą do prania i chyba najlepiej nieśliską muszę gdzieś wypatrzeć i sobie sprawić, bo coś czuję, że ubłocone buciki będą mnie nieźle po spacerze upiększać :(

jakibytu
22-10-2009, 22:48
a wiecie co? ja też nie lubie zimy, poce sie przy motaniu na kurtke itp, ale jest jedna zaleta - jak sie już zamota takie np 12 kilo na kurtke puchową, to komfort noszenia całkiem niezły - kurtka robi za amortyzacje na ramionach :)

Siluna
23-10-2009, 15:40
Kurcze ja nie lubię i nie nosze zimą i trochę mi smutno bo przypuszczam że wiosną, latem kiedy Zosia będzie miała ponad 3 lata nie bardzo będziemy sie już nosić :frown Kurcze nie lubię zimy, nie lubię być skrępowana przez grubaśnie kurtki, szaliki, swetry itd i do tego jeszcze przywiązane dziecko :frown

Mam podobnie - nie znoszę zimy, śniegowo-błotnej pluchy, a najbardziej krepujących ruchy warstw ubrań , w ściekam się wtedy. I jak mamy iść na spacer z moim synkiem, któremu muszę pomóc przy ubieraniu, z Hania na brzuchu która muszę cieplej ubrać, zamotać i potem na siebie wcisnąć kurtkę która ciasna trochę, bo Haniula swoje 9 kilo już ma... to mi się źle robi... Toteż spacery częste nie są... ale na wózek się nie przestawie, bo to ograniczy moją swobodę ruchów jeszcze bardziej...

ninuczka
23-10-2009, 15:45
Ja się uzbroiłam w Suse's Kinder i się zimy nie boję. Zdarzyło nam się już nosić w wersji z polarem nawet. Myslałam, że będzie problem, bo Młoda rączki tylko na wierzchu trzyma, ale okazło się to zbawienne - mogę Ją ubrać w osobną kurtkę, bo i tak Jej połowa wystaje z kurtki. Dzieki temu nie mam problemu z wypuszczeniem Jej na dworze, bo już jest stosownie ubrana. Ja natomiast ubieram się bardzo lekko, bo i kurtka grzeje i ciężki dzieciak także, a jak dzieciak na wolności - kutrtka w zupełności wystarcza. Zatem oprócz narażania samej siebie podczas motania na dworze (kurtkę zakładam już na zamotaną na plecach Młodą) wszystko jest ok.

Tuja
29-12-2009, 23:52
tak sobie wyciągam wąteczek, bo zima w pełni i ciekawa jestem - nosicie, nie nosicie?
Ja walczę jak mogę z zimą, czyli staram się nosić, ale jak jest bardzo zimno to Julkowi rączki marzną (rękawiczki to potwarz! ) bo się na kurtki nosimy, no i czasem wybieram wózek, z wersją z kocykiem z chusty jakiejś, żeby chociaż sobie popatrzeć:mad (ależ mi odbiło z tymi chustami:hide:)

kasia
29-12-2009, 23:57
ja niespecjalnie lubię nosić w zimie. kurtkę mam, więc kwestia ubrania nie stanowi problemu, blisko jesteśmy z małą i to jest fajne, ale do szału doprowadza mnie ubieranie i wchodzenie/wychodzenie do/ze sklepów. i jeszcze to, że chusty nie widać:duh: i słyszę komentarze typu: O, JAKA FAJNA KURTKA Z DZIECKIEM:duh::duh::duh:

marza
29-12-2009, 23:59
Nosimy się intensywnie:)
Młoda jak jej zimno to i łapki pozwoli sobie schować do chusty,buźke wtuli..grzejemy się razem :D

silver
30-12-2009, 00:02
ja już wiem, ze nie lubię ;)

ale paradoksalnie, teraz noszę częsciej, niż jesienią :)

mamaŁucji
30-12-2009, 00:06
Taaaa:) ja tez lubię w zimie nosić:) i pod kurtką(teściowej-rozm 44 ;)) i na kurtce. Lucia pięknie sie chowa w chustę i tuli do mnie, grzejemy się razem :) Fajnie jest :D Trza się cieszyć z zimy, niedługo przyjdzie lato i upały i tez będziemy narzekać ;)

beannshi
30-12-2009, 00:27
Dajemy rade. Teraz to mam generalnie wypas bo Toska miesci sie jeszcze pod polarem. A z Hanka juz duza tez nie bylo tak zle tylko potrzeba albo krotka na prosty plecak albo kolkowa na biodro bo ona juz wiekszosc chodzila a poniesc ja trzeba bylo tylko od czasu do czasu.

Chociaz fakt, najwiecej nosimy sie w pomieszczeniach zamknietych, np. w centrach handlowych bo mam wrazenie ze kiedy jest wtulona we mnie to mniej dostaje po oczach i mniejsze prawdopodobienstwo ze ktos mi na nia nakaszle. Z domu do samochodu w foteliku cieko ubrana w spiworku, pos sklepech siup do chusty szybko motam i do srodka, spowrotem analogicznie. Wiekszy problem mam z Hanka ktora samobiezna ale w sklepie musze ja rozebrac no i targam ta jej kurtke...

brikola
30-12-2009, 01:04
my też nie lubimy zimą nosić :/ mamy prawie 2-latka więc trzeba Go nosić na kurtkę i każdy jest ubrany w kilka warstw z czego "każda żyje osobnym życiem" jak to mówi mój mąź, słowem masakra dociągnąć porządnie a ile się człowiek napoci do tego:duh:
więc preferujemy o dziwo MT-nie podejrzewałam siebie o to...
a tak w ogóle to dziś na wymianę w pracy jechałam z młodym wózkiem:oops: i w dodatku się z tego cieszyłam:hide::hide::hide: ( dla wytłumaczenia napiszę tylko, ze pracuję na zewnątrz, więc mam na sobie dodatkowe 2 warstwy więcej niż inni)

saaudade
30-12-2009, 01:07
a ja bardzo chce, ale jakoś nam nie po drodze. po pierwsze muszze motać na kurtke a to jest dla mnie masakra, leje mi sie po plecach :) a po drugie strasznie sie boje, ze sie poslizgne ostatnio mi sie to czesto przytrafia niestety :( taka ze mnie gapa czy co...w kazdym razie zima glownie w zamknieciu sie chustujemy, na dworze jednak wozek...

wrapsodia
30-12-2009, 02:20
wolę nosić niż targać wózek i błoto ze śniegiem wnosić do bloku

Tau777
30-12-2009, 10:59
A ja poki co srednio lubie zime :-(. Cale to ubieranie siebie, pozniej malego, a jak juz wyjdziemy to caly czas mam wrazenie, ze za chwile sie poslizgne i przewroce :cryy:. Ja juz chce wiosne!

Mayka1981
30-12-2009, 11:02
Lubię lubię lubię - młody ma fajową czapę, pakuję Go pod polar i co prawda dzięki temu wyglądam jak w ciąży co najmniej trojaczej tuż przed rozwiązaniem, ale w ten sposób stanowimy jedność:thumbs up:

Tylko butów dobrych nie mam do chustowania zimą i jak jest slisko to półbuty wyciagam...:roll:

JJ
30-12-2009, 11:02
mi teskno do noszenia zima buuuuu... wiec nosze po domu :ninja:
na zewnatrz niestety ostatnio wszystkie sciezki tak oblodzone ze ciezko noge samemu postawic a co dopiero ryzykowac upadek z dzieckiem w chuscie ...

Meta
30-12-2009, 11:04
W noszeniu zimą nie lubię tego, że jak jest porządnie ślisko za oknem, to muszę Lenina motać z przodu, bo bezpieczniej... Ciężar już z niej i spacery krótsze nam wtedy wychodzą.
A od kiedy mam ergonomika (czyli od całkiem niedawna), odpada problem zgrzania się jeszcze przed wyjściem. Chusta ostatnio głównie w domowym użytku

ursus_arctos
30-12-2009, 11:09
a ja bardzo lubie :) jest mi cieplo z termoforem na brzuchu to raz, dwa ze chodniki srednio sobie sa odsniezane i trzeba miec duuuuzo samozaparcia, zeby sie z wozkiem przedrzec. kurtke nosiciela mam fajna, wiec komfort jest pelen. no i zakupilam sobie buty Ice Bug z takimi jakby kolcami na podeszwie, zeby sie nie poslizgnac- rewelacja. ale ja w ogole strrrrasznie lubie zime. zdecydowanie wole zimowe noszenie od tego w letnich upalach.