Zobacz pełną wersję : złe dobrego początki???
pomidore
07-10-2009, 16:48
Już dawno nie czułam takiego zniecierpliwienia, jak przez te 2 ostatnie dni czekając na moja pierwszą chustę, na jade fog. I nareszcie przyszła:dancing:
Piękna jest... bo moja, bo pierwsza i w ogóle. Wiecie przecież o czym mówię. Już próbowałam młodą zamotać, ale o zgrozo :eek: coś nie bardzo się jej spodobało. Mam nadzieję, że to tylko z powodu mojej niezradności w chustowaniu:confused: OMG, musi to być moja wina, musi... A jak nie polubi:cryy:
Polubi, nie bój się :) Mój Mateusz przez pierwsze wiązania płakał i też założyłam wątek płacząco-proszący-o-wsparcie. Ale próbowałam go motać o różnych porach i stopniowo wydłużał się czas siedzenia w chuście. A dzisiaj sam już potrafi chustę przynieść jak chce wskoczyć na plecy :) Podstawą przy niemowlaczku jest żeby dzidzia była najedzona i wyspana, bardzo pomocne jest też ruszanie się w trakcie wiązania oraz w szczególności już po zawiązaniu. Większość maluchów nie lubi bezruchu w chuście. Głowa do góry, jeszcze będziecie się motać :)
Głowa do góry :) na pewno młoda polubi noszenie :) Taj jak pisała rebelka, Mała musi być wyspana i najedzona. Powoli wydłużaj czas noszenia. U nas po domu Lenka nie lubiła być noszona. Najciekawiej przecież było na zewnątrz gdzie krajobraz ciągle się zmieniał :)
Łagodne kołysanie biodrami przywołuje wspomnienia z łona :)
Pozdrawiamy :)
Taaa, nie polubi, jasne. Nie znam dziecia, który by nie lubił, jak go noszą :) Tylko musicie się oboje oswoić z chustą i będzie dobrze.
Pierwsze próby czasem są średnio udane, ale będzie tylko lepiej.
Ty nabierzesz pewności i wprawy i oboje pokochacie noszenie :)
tulipowna
07-10-2009, 17:41
Już dawno nie czułam takiego zniecierpliwienia, jak przez te 2 ostatnie dni czekając na moja pierwszą chustę, na jade fog. I nareszcie przyszła:dancing:
Piękna jest... bo moja, bo pierwsza i w ogóle. Wiecie przecież o czym mówię. Już próbowałam młodą zamotać, ale o zgrozo :eek: coś nie bardzo się jej spodobało. Mam nadzieję, że to tylko z powodu mojej niezradności w chustowaniu:confused: OMG, musi to być moja wina, musi... A jak nie polubi:cryy:
u nas pomagalo szybkie chodzenie po zamotaniu, tak zeby dziecko od razu moglo sie ukolysac, pamietam, ze maks nie lubil na poczatku samego momentu motania, bo sie niecierpliwil.
jak juz dojdziesz do wprawy w motaniu, to zobaczysz, ze wszystko bedzie super.
pamietaj o wypraniu chusty i wyprasowaniu, to zmiekczy tkanine i sprawi, ze sie bedzie latwiej wiazac.
i czekamy na zdjecia :)
ursus_arctos
07-10-2009, 17:44
eee, mysle, ze nie ma takich dzieci co nie lubia. pojeczy, pojeczy i polubi :lol: moje tez jeczalo. tak jak dziewczyny pisza- pomaga chodzenie/ bujanie w trakcie wiazania. w ogole to chyba sporo dzieci ma wbudowany czujnik ruchu i jak sie tylko przysiadzie to zaraz jest krecenie sie (o, no wlasnie wywolalam wilka z lasu).
polubi!
nie stresuj się i podczas motania dobrze jest się bujac albo tańczyc :)
działa! :D
powodzenia! :thumbs up:
pomidore
07-10-2009, 18:22
Dzięki za wsparcie chustokrejzolki:mrgreen: Spróbowalam jeszcze raz i juz było lepiej, jakieś 15 min sobie pochodziłysmy:lol:. Mam watpliwości co do jakości motania, ale to nie w tym watku raczej?? Jak M. powróci to wrzucę parę fotek, o ocenę prosząc i wskazówki.
Polubi.Ćwicz na miśku,lalce,kocie sąsiada lub własnym psie!Bez znaczenia,byle ruchy wyćwiczyć,a wtedy dzieć spokojniejszy będzie.Spodoba jej się zobaczysz!!:thumbs up:
Polubi.Ćwicz na miśku,lalce,kocie sąsiada lub własnym psie!Bez znaczenia,byle ruchy wyćwiczyć,a wtedy dzieć spokojniejszy będzie.Spodoba jej się zobaczysz!!:thumbs up:
Już dawno nie czułam takiego zniecierpliwienia, jak przez te 2 ostatnie dni czekając na moja pierwszą chustę, na jade fog. I nareszcie przyszła:dancing:
Piękna jest... bo moja, bo pierwsza i w ogóle. Wiecie przecież o czym mówię. Już próbowałam młodą zamotać, ale o zgrozo :eek: coś nie bardzo się jej spodobało. Mam nadzieję, że to tylko z powodu mojej niezradności w chustowaniu:confused: OMG, musi to być moja wina, musi... A jak nie polubi:cryy:
A wiesz, że zapakowałam też dużo tej tzw. dobrej energii (nie lubie tego okreslenia, ale mi inwencja już poszła spać:mrgreen:) a fodzina tak bardzo chciała jechac do nowej kochanej mamusi....;-) pogłaszcz ją ode mnie
I na pocieszenie - jade IMO jest trudna, jak na pierwsza chustę. Ma splot, który nie ułatwia motania - powtórze za dziewczynami - trenuj na okolicznych sztucznych zwierzątkach:):) i jak mozesz to wychodź od razu po zamotaniu na balkon, albo chociaz na chwilę na dwór. Za kązdym razem będzie coraz lepiej i Tobie motać i dzieciowi w chuście:)
pomidore
07-10-2009, 22:38
A wiesz, że zapakowałam też dużo tej tzw. dobrej energii (nie lubie tego okreslenia, ale mi inwencja już poszła spać:mrgreen:) a fodzina tak bardzo chciała jechac do nowej kochanej mamusi....;-) pogłaszcz ją ode mnie
I na pocieszenie - jade IMO jest trudna, jak na pierwsza chustę. Ma splot, który nie ułatwia motania - powtórze za dziewczynami - trenuj na okolicznych sztucznych zwierzątkach:):) i jak mozesz to wychodź od razu po zamotaniu na balkon, albo chociaz na chwilę na dwór. Za kązdym razem będzie coraz lepiej i Tobie motać i dzieciowi w chuście:)
Och, espejo... bałam się że ten post zobaczysz:lol: Chusta jest cudna, moje marzenie... energia z niej taka buchała, że paczkę rozerwało w strzępy (a moze to ja :p). Z tym ćwiczeniem na misiach, itp. (psa niestety brak) to mam mam problem, bo mam wrażenie że jak nie czuję ciężaru dziecięcia i tej wiotkości (a może sztywności) to jakoś mi się tak za łatwo chyba mota. Poradźcie cuś . plizzz
Motać, motać, motać i udac się na spotkanie lub warsztaty, moze z jakąś doświadczoną motaczką sie umówic... ja przed spotkaniem KK już myślę o co zapytać:):):)
ursus_arctos
08-10-2009, 09:12
Z tym ćwiczeniem na misiach, itp. (psa niestety brak) to mam mam problem, bo mam wrażenie że jak nie czuję ciężaru dziecięcia i tej wiotkości (a może sztywności) to jakoś mi się tak za łatwo chyba mota. Poradźcie cuś . plizzz
pozycze ci pieska, chcesz? 43 kg i bardzo energiczny, jak jego zamotasz to dziec to juz bedzie bulka z maslem :lol:
a tak powaznie, to ja mysle ze dobrze jest pocwiczyc dociaganie po prostu. w sensie, zebys wiedziala, ze jak ciagniesz "tu" to naciaga sie "tam". takie cwiczenie na "wyczucie" chusty. mi pomoglo w kazdym razie.
Mój mały jest chustomaniakiem, a często się zdarza, że przy motaniu wyje jak obdzierany ze skóry. Za to jak już siedzi w swojej ciasnej i ciepłej kieszonce, to jakby dziecka nie było ;) Wydaje mi się, że najlepszą nauką jest mimo wszystko praktyka. Im częściej będziesz wiązać, tym szybciej dojdziesz do wprawy. Powodzenia.
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.