Już dawno nie czułam takiego zniecierpliwienia, jak przez te 2 ostatnie dni czekając na moja pierwszą chustę, na jade fog. I nareszcie przyszła
Piękna jest... bo moja, bo pierwsza i w ogóle. Wiecie przecież o czym mówię. Już próbowałam młodą zamotać, ale o zgrozocoś nie bardzo się jej spodobało. Mam nadzieję, że to tylko z powodu mojej niezradności w chustowaniu
OMG, musi to być moja wina, musi... A jak nie polubi
![]()




coś nie bardzo się jej spodobało. Mam nadzieję, że to tylko z powodu mojej niezradności w chustowaniu
OMG, musi to być moja wina, musi... A jak nie polubi
Odpowiedz z cytatem
Mój Mateusz przez pierwsze wiązania płakał i też założyłam wątek płacząco-proszący-o-wsparcie. Ale próbowałam go motać o różnych porach i stopniowo wydłużał się czas siedzenia w chuście. A dzisiaj sam już potrafi chustę przynieść jak chce wskoczyć na plecy 






pogłaszcz ją ode mnie
). Z tym ćwiczeniem na misiach, itp. (psa niestety brak) to mam mam problem, bo mam wrażenie że jak nie czuję ciężaru dziecięcia i tej wiotkości (a może sztywności) to jakoś mi się tak za łatwo chyba mota. Poradźcie cuś . plizzz
