PDA

Zobacz pełną wersję : gdzie leży prawda?



aniołka2009
06-08-2009, 16:19
No i mam dylemat...od razu mówię - całym sercem jestem za chustowaniem, tyle endorfiny mi sie w czasie spacerów wydziela że jeszcze mogę ludzi naokoło obdzielic, ale dziś usłyszałam dobrą radę od...- zony fizjoterapeuty, który podobno rehabilituje dzieci po własnie takich noszeniach - krzywe kręgosłupy, bioderka...:twisted:
Ja wiem jakie sa zalety, jakie są argumenty za..ale...:hide:. dlaczego on tak twierdzi:confused:
Poratujcie, powiedzcie z iloma specjalistami rozmawiałyście, i co Wam powiedzieli...

abeba
06-08-2009, 16:25
Z jednym: ortopeda pochwalił jak przyniosłam synka w chuście na pierwszą kontrolę bioderek. I pierwsza, i kolejna kontrola bez zarzutu.

Może żona tego fizjoterapeuty nie odróżnia chusty i miękkich nosideł od wisiadeł?

miedziana
06-08-2009, 16:26
Ja niestety nie znam opinii żadnego specjalisty :( Serce mi mówi, że jest ok, ale czy tak naprawdę... :)
A ten fizjoterapeuta - możesz z nim porozmawiać?? O co konkretnie chodzi, dlaczego noszenie w chuście ma być złe? Może to chodziło o noszenie w nosidełkach, gdzie nie ma podtrzymania kręgosłupa i dziecko wisi na kroczu ?? Dowiedz się koniecznie i podziel z nami wiedzą !

Jasnie Pani :)
06-08-2009, 16:26
który podobno rehabilituje dzieci po własnie takich noszeniach - krzywe kręgosłupy, bioderka...:twisted:

czy Pani Zona jest pewna, ze chodzi o "takie wlasnie noszenie", czy o nosidla - wisiadla. Chusty sa stosunkowo "nowe" w PL, wiec watpie, zeby Pan rehabilitant rehabilitowal po chustach, a z wrzucaniem noszenia w chuscie i w wisiadle w jeden worek juz nieraz sie spotkalam.

miedziana
06-08-2009, 16:29
czy Pani Zona jest pewna, ze chodzi o "takie wlasnie noszenie", czy o nosidla - wisiadla. Chusty sa stosunkowo "nowe" w PL, wiec watpie, zeby Pan rehabilitant rehabilitowal po chustach, a z wrzucaniem noszenia w chuscie i w wisiadle w jeden worek juz nieraz sie spotkalam.

No, właśnie też sobie pomyślałam, że chustujemy w PL nie tak długo ( z małymi wyjątkami pewno, ale na szerszą skalę, to w sumie chyba kilka lat ?? ) - dlatego czy można mieć obraz tego jak to wpływa na nasze dzieci...

Zresztą czy przekonamy się kiedyś o tym... nawet jeśli będą krzywe kręgosłupy - to czy od chusty czy może z innego powodu ?? Nie jestem pewna, czy to się da tak do końca stwierdzić.

Olik
06-08-2009, 16:32
A nasz ortopeda to badania w Afryce robił i jest wielkim entuzjastą chust i ma dwa doktoraty, więc mu ufam (uf, uf) I noszenie w chuście nam Kornika udko wyleczyło w 3 tygodnie bez ćwiczeń.

Jagienka
06-08-2009, 16:37
Mnie jedna Pani Doktor powiedziała na wizycie, że pierwszy raz spotyka "coś takiego", ale że nie trzeba się bardzo przyglądać, żeby zobaczyć, że to dla dziecka bardzo dobre i zdrowe zarówno dla plecków, jak i bioderek. Była zachwycona i dodała, że "jak to dobrze, że człowiek przez całe życie się uczy czegoś nowego", bo do tej pory chust nie znała.

miedziana
06-08-2009, 16:40
A nasz ortopeda to badania w Afryce robił i jest wielkim entuzjastą chust i ma dwa doktoraty, więc mu ufam (uf, uf) I noszenie w chuście nam Kornika udko wyleczyło w 3 tygodnie bez ćwiczeń.

Olik, a te badania to nie wiesz czy gdzieś publikowane ??

Olik
06-08-2009, 16:42
Olik, a te badania to nie wiesz czy gdzieś publikowane ??

a nie wiem. Trzeba by pewnie poszukać. Sieliwończyk się nazywa, z Gdańska.

grimma
06-08-2009, 16:48
coz.
w kwestii pionizowania, noszenia itd jest tutaj juz napisanych mnostwo dyskusji.
mnie do noszenia przekonal fakt ze jest to typowy dla ssakow naczelnych sposob opiekowania sie mlodymi. a takze to ze noszenie jest powszechne w kulturach nie znajacych wozka.

jesli chodzi o szcezgoly, to ja, podejrzewajac ze mlode Jerzydlo zanadto sie wygina poszlam do rehabilitanta zeby mi powiedzial jak nosic.
wiadomo ze niewiadomo jakie to bedzie miec skutki ale zwalanie winy na chusty jest moim zdaniem przesada.
bylam z krzywiacym stopy wojtkiem u ortopedy (nie mowilam ze nosilam w chuscie) panstwowa lekarka nawet nie dotknela jego stop tylko napisala adres sklepu z butami... i tyle. na wizyte u rehabilitanta czeka sie 1,5 miesiaca...

Biedronka
06-08-2009, 17:22
No i mam dylemat...od razu mówię - całym sercem jestem za chustowaniem, tyle endorfiny mi sie w czasie spacerów wydziela że jeszcze mogę ludzi naokoło obdzielic, ale dziś usłyszałam dobrą radę od...- zony fizjoterapeuty, który podobno rehabilituje dzieci po własnie takich noszeniach - krzywe kręgosłupy, bioderka...:twisted:
Ja wiem jakie sa zalety, jakie są argumenty za..ale...:hide:. dlaczego on tak twierdzi:confused:
Poratujcie, powiedzcie z iloma specjalistami rozmawiałyście, i co Wam powiedzieli...

Wg. moich obserwacji tak jak dziewczyny prawią że chusty , nosidełka erg. laduje sie do jednego wora .
główna przyczyną jest NIEWIEDZA ...NIEDOKSZTALCENIE w tym temacie .
NIby chustowanie jest nowe( a może bardzo nowe ? ) w polsce ...a zarazem stare jak cholera !
Nasze babki , prababki i praprababki nosiły ! ...nic w tym nowego nie widze :roll:
a widzę jedynie wyparcie chust przez wózki oraz pęd za nowoczesnością .

Nie chce tutaj oceniać WSZYSTKICH specjalistów ale wiekszości z nich sie poprostu "nie chce" szukac publikacji na ten temat ...nie chce sie otworzyć na dokształcanie w tym temacie :roll:
...ale niedługo będą musieli bo chusty ostro wracają na ziemie polskie :)

rebelka
06-08-2009, 17:34
Mateusza rehabilitowały dwie fizjoterapeutki, do tego mieliśmy wizytę u ortopedy i jesteśmy pod opieką neurologa i terapeutki sensorycznej. Wszyscy o chustach wyrażali się bardzo pozytywnie, ale rehabilitantki nie kryły, że wiązaną widziały pierwszy raz na oczy właśnie na nas. Tyle, że po dokładnym obejrzeniu jedna i druga powiedziała, że ich zdaniem są super i nie mają żadnych skutków ubocznych ( oczywiście mowa tu o zdrowych dzieciach). Chociaż sama poznałam fizjoterapeutę (fakt, że pracuje tylko ze staruszkami) który zachwalał mi baby bjorna, bo sam w nim dziecko nosił :/

Kanga
06-08-2009, 18:07
ja dodam niestety oliwy do ognia bo znam osobiście rehabilitantkę, która rehabilitowała ( rehabilituje nadal) jedno z dzieci noszonych. Mama nosiła w chuście długiej wiązanej - od urodzenia. od urodzenia tylko w jednej pozycji - w dwa x - w za luźnym, często z wyjętymi rączkami - tak wynikało z wywiadu, na który - jako doradczyni współpracująca z ową rehabilitantką zostałam zaproszona. Noszenie niestety może pogłębić wady rozwojowe owszem ALE złe noszenie - niedociągnięta chusta, niepodtrzymany kręgosłup na całej długości, wyjęte za wcześnie ręce, brak pozycji żabki oraz nierówne ułożenie nóżek..

jako doradczyni zawsze mówię mamom, że jeżeli mają jakiekolwiek wątpliwości odnośnie swojej techniki niech przyjdą na konsultacje - lub ponoszą w kołyskach - w pouchu najlepiej - regularnie zmieniając strony, gdzie stopień dociągnięcia i technika wiązania aż takiego znaczenia nie ma..


i jeszcze nie nośmy 24 h na dobę.. należy dziecku dać sie swobodnie rozwijać - bawić na podłodze, turlać, masować itp.. chusta nie może zastąpić rąk i innego rodzaju kontaktu ..


edit - dodam jeszcze- mój syn miał asymetrie - noszony w chuście jest do dziś i wszystko mu się wyrównało - przy problemach rozmaitych jak najbardziej można nosic ale warto dobrać sposób noszenia do problemu.

Biedronka
06-08-2009, 18:17
ja dodam niestety oliwy do ognia bo znam osobiście rehabilitantkę, która rehabilitowała ( rehabilituje nadal) jedno z dzieci noszonych. Mama nosiła w chuście długiej wiązanej - od urodzenia. od urodzenia tylko w jednej pozycji - w dwa x - w za luźnym, często z wyjętymi rączkami - tak wynikało z wywiadu, na który - jako doradczyni współpracująca z ową rehabilitantką zostałam zaproszona. Noszenie niestety może pogłębić wady rozwojowe owszem ALE złe noszenie - niedociągnięta chusta, niepodtrzymany kręgosłup na całej długości, wyjęte za wcześnie ręce, brak pozycji żabki oraz nierówne ułożenie nóżek..




ale tutaj chyba nie mówimy o extremum .
W takich przypadkach oczywiscie że mozna zrobic dziecku krzywdę .
tutaj chyba chodzi o poprawne noszenie .
Jest w koło nas tyle dziewczyn noszacych i wiele mozliwości kontaktu np. fora , doradczynie w wiekszych miastach polski , temat na tapecie w Tv , radio , gazeta że trudno nie znalesć pomocy gdy cos wg. mnie ejst nie tak :roll:

Wg. mnie gdy dziecko jest zdrowe i prawidłowo noszeone to nie ma szans aby zrobić mu krzywdę .
Czesto ludzie bawią sie w głuchy telefon...i wychodza takie znaki zapytania jak tutaj .

Kanga
06-08-2009, 18:46
Owszem prawidłowe nie ma szans zaszkodzić :) nawet przy drobnych problemach

anifloda
06-08-2009, 18:57
Moja najstarsza jest nadal rehabilitowana po noszeniu w kołysce - pogłębiło dysplazję. Ale po pierwsze nosiłam zawsze po jednej stronie, bo kto 5 lat temu mówił, że trzeba zmieniać strony, a po drugie była źle zdiagnozowana i jak dysplazja wylazła, to było już za późno na skuteczne leczenie. Nota bene jedną z form rehabilitacji było noszenie pionowo w chuście pozycji żabki...

lalika
06-08-2009, 18:57
Czy mógłby ktoś napisać to do Nagar, naszej koleżanki z Ukrainy? Bo tylko ja jej napisałam, że ma nieprawidłowo zamotane dziecko, a nikt inny się nie odważył....... może jednak warto, żeby się jeszcze raz przyjrzała?

Anntenka
06-08-2009, 19:01
Jest w koło nas tyle dziewczyn noszacych i wiele mozliwości kontaktu np. fora , doradczynie w wiekszych miastach polski , temat na tapecie w Tv , radio , gazeta że trudno nie znalesć pomocy gdy cos wg. mnie ejst nie tak :roll:

Niestety nie każdy jest w stanie (chce) zdać sobie sprawę że wiąże źle, niedokładnie, a tym samym zwrócić się o pomoc do specjalistek.
Niektóre mamy po prostu nie wiedzą że wiążą źle bo w życiu na oczy innego zawiązania niż własne nie widziały.
Często chusta to modny dodatek który mamy traktują jako ozdobę bo to teraz "na topie". Podejrzewam że zwrócenie uwagi odnośnie wiązania mogłoby zaowocować stwierdzeniem typu "ja i tak wiem lepiej" albo "odczep się babo".
NIe każdy noszący trafia niestety na fora o noszeniu.

Biedronka
06-08-2009, 19:07
Niestety nie każdy jest w stanie (chce) zdać sobie sprawę że wiąże źle, niedokładnie, a tym samym zwrócić się o pomoc do specjalistek.
Niektóre mamy po prostu nie wiedzą że wiążą źle bo w życiu na oczy innego zawiązania niż własne nie widziały.
Często chusta to modny dodatek który mamy traktują jako ozdobę bo to teraz "na topie". Podejrzewam że zwrócenie uwagi odnośnie wiązania mogłoby zaowocować stwierdzeniem typu "ja i tak wiem lepiej" albo "odczep się babo".
NIe każdy noszący trafia niestety na fora o noszeniu.

Antenko rozumiem .
a raczej nei rozumiem :hide:
jesli zaczynam nosić dziecko to wg. mnei normalną sprawą jest przekopywanie internetu w tym temacie .
To tak jakby dac dziecku kaszke orkiszową ( ale dałam przykład :rolleyes: )
mówią że zdrowe ..ale każda mama chce wiedziec na 100 procent co ta kaszka da mojemu dziecku ..wiec pierwsze co robi to klepie w google "kaszka orkiszowa"
tym samym tropem wydaje mi sie ze ida inne mamy :rolleyes:
albo i nie ..ale to chyba tez extremum

Anntenka
06-08-2009, 19:13
tym samym tropem wydaje mi sie ze ida inne mamy :rolleyes:
albo i nie ..ale to chyba tez extremum

No właśnie chyba niekoniecznie...
Niestety w pewnych środowiskach ma się dziecko i się dziecko wychowuje i... koniec.
Nie przekopuje się internetu w sprawach nurtujących bo się nie ma internetu.
Często wystarczy że pani w sklepie powiedziała że to rewelacja. Tak jest często z nosidełkami. A do sklepów trafiająmłodzi rodzice po wyprawkę i często hurtem nosidełko zabierają. A to i tak jest luksus bo często wyprawka pochodzi z "dziada, pradziada".
No po prostu w jednym zdaniu: nie każdy jest tak uświadomiony jak mamy na forum. Nie każdy tego uświadomienia poszukuje.

stasiu-lova
06-08-2009, 19:24
ja widziałam dzis pania tak zamotana ze przychylam sie do zdania anntenki:frown

wpierw sie ucieszylam ze o chusta idzie
ale jak zobaczylam to 2x
dziecko mialo chuste doslownie miedzy pachwinami. jak w wisiadle wisialo.
i niedociagniete <bo niby jak> az reka podtrzymywala
masakra

wysiadlam z autobusu ale to pospieszny byl i zanim wrocilam to jzu ich nie bylo:frown:frown
ale dola mam strasznego

toz ona pewnie nawet do instrukcji nie zajrzała
bo nie wierze, zeby az tak sie "pomylila"


a co do reszty, to mnie dwie rehabilitantki- co gorsza ktorym ufam- za chuste sklęły
najbardziej chodzilo im o pionizowanie
powiedzialy, ze ok, ale jak mlody bedzie siedział
gdzies zreszta sa dyskusje z panem zawitkowsim na ten sam temat, tez jest chyba tego zdania

no i Stasia nim usiadł moze ze 3 razy miałam zamotanego..wolalam nie ryzykowac

Noriska
06-08-2009, 19:46
Skoro mozna nosic jak dziecko siedzi to czemu dzieci matek z Afryki, Andow i Dalekiego Wschodu nie sa pokrzywione?:roll:

stasiu-lova
06-08-2009, 19:48
Skoro mozna nosic jak dziecko siedzi to czemu dzieci matek z Afryki, Andow i Dalekiego Wschodu nie sa pokrzywione?:roll:

nie wiem, zapytaj zawitkowskiego
a skad wiesz, ze nie sa?:lol: i ile jest

miedziana
06-08-2009, 20:01
Zgadzam się, że niektórzy rodzice nie przywiązują uwagi do tego jak porządnie zamotać. Staram się w takich przypadkach zwracać uwagę delikatnie ( oj, mało jestem odważna ;) ), ale nie wszyscy słuchają :(
Ale w końcu każdy myśli i robi po swojemu :(
Ja staram się używać chusty w prawidłowy sposób i nie non stop - i mam nadzieję, że to jest dobre i zdrowe dla mojego dziecka. Trochę -podobnie jak Stasiu-lova, mam ostatnio obawy czy warto tak szybko dziecko pionizować. Przy Szymonie dość szybko zaczęliśmy motać kieszonkę, przy następnym dziecku chciałabym bardziej zaprzyjaźnić się z kołyską :) ( oczywiście jeśli będzie można ). Tak mi serce podpowiada :)

kuku
06-08-2009, 20:03
Temat powtarza się co jakiś czas. Chusty wzbudzają skrajne emocje zazwyczaj. Jedni chwalą pod niebiosa inni psioczą...
Któraś z Was pisała, że noszenie może zaszkodzić (złe wiązania) i to uważam za sedno tematu o szkodliwości noszenia. Trzeba przywiązywać ;)wagę do tego jak się mota i zwracać uwagę na sygnały wysyłane przez dziecko - gdy się wierci, płacze, protestuje... Nie należy też przesadzać z noszeniem. Chusta to środek lokomocji jak dla mnie. Noszę dziecko wtedy gdy nie mam innej mozliwości (wąski sklep, wycieczki górskie, ząbkowanie...). Kiedy Jędrek był maleńki a spacer trwał 2-3 godziny wybierałam wózek.
PS
Nie chodzi o to by uświadomić całemu światu, że poprawne noszenie jest nieszkodliwe. Chodzi o to by nie zrobić krzywdy naszym dzieciom :)

MagdaCe
07-08-2009, 00:23
a nie wiem. Trzeba by pewnie poszukać. Sieliwończyk się nazywa, z Gdańska.

Prawda, prawda ja usłyszałam to samo- chusty jak najbardziej i oczywiście wszytko rozsądnie, przy czym nie pochwalał jedynie noszenia maleństw w pouchach lekko na boczku w formie rogalika, czy jak to tam fachowo powinno się mówić. Fakt że dziecko w brzuszku miało ciasno nie oznacza że na zewnątrz tez tak ma mieć.

krysiia
07-08-2009, 01:08
Też się trochę boję pionizowania dziecka zbyt wcześnie, ale stwierdziłam, że w domu zdarza się dziecia nosić pionowo, a jeśli moge mieć przy tym ręce wolne, to trzeba z tego korzystać :twisted:
Więc na dłuższe spacery jest wózek, a jak zabieram starszą na plac zabaw na godz, to młody jest motany:)

zirca
07-08-2009, 01:21
Dobrze ze takie posty powstaja i ze nawet stare wyjadaczki zastanawiaja sie nad problemem. Grunt to nie wpasc w chusto-zaslepienie-"nosze i koniec", jakby sam fakt noszenia usprawiedliwial wszystko. Ja sama powaznie zastanawiam sie nad konsultacja swoich gniotow z chustoprochnem...na razie staram sie jak najczesciej ogladac filmy o wiazaniu, ogladac schematy, zeby nie wpasc w stan samouwielbienia i glupia rutyne....

stasiu-lova
07-08-2009, 01:36
Też się trochę boję pionizowania dziecka zbyt wcześnie, ale stwierdziłam, że w domu zdarza się dziecia nosić pionowo, a jeśli moge mieć przy tym ręce wolne, to trzeba z tego korzystać :twisted:


no tak, tyle tylko, że to chyba roznica jest miedzy zamotaniem a wzieciem na chwile pionowo
jak sie zamota w chuscie to ciezar ciała idzie na ten biedny dolny kregoslupikowy odcinek (zaraz sie krzyk podniesie, ale to zdanie mojej rehab.)
i tak zostaje przez...no długo
mi tez sie zdarzylo Stasia do odbicia pionowo wziac ale to na krociutko i raczej przelozyc "luzno" przez ramie bez podtrzymywania pupy
ale mimo wszytko podnoszac go staralam sie go nosic przed soba, tak, zeby pupa wpadała miedzy mnie a moja reke, ktora go podtrzymywala pod kolana...o tak mnie wiecej jak do wysadzania

ja tam nie wiem, kazdy robi jak uwaza przeciez. ja nie nosilam poki nie siedzial, bo szczerze mowiac moze ograniczona jestem ale ja nie widze za duzej roznicy miedzy posadzeniem niesiedzacego dziecka i oblozeniem go poduchami <co jest chyba jedym z ulubionych tematow nagonki na nadgorliwe matki> a posadzeniem jeszcze młodszej kruszyny w chuscie tak, ze ciezar ciała podtrzymywanego przez chuste, jednak na dolnym odc kregoslupa sie skupia.
choc podobno sie nie skupia. ale ja nie wiem jak:confused:
to jest tylko moje zdanie, nie wiem czy sluszne i nie napisalam tego, zeby z kims polemizowac albo przekonywac:twisted:
na szczescie ja etap wyboru mam za soba.

Olik
07-08-2009, 07:42
Nam akurat ze względu na to udko zalecano noszenie pionowo, z nóżkami na żabkę.

sowa_m
07-08-2009, 08:20
co to jest kaszka orkiszowa??????:hmm:

ewadbr
07-08-2009, 08:36
....

anifloda
07-08-2009, 10:37
O pionizowaniu każdy rodzic musi zdecydować sam. Jak opowiadam o chustach, to zawsze staram się mówić, że są dwie szkoły, ortopedzi z którymi miałam kontakt byli na ogół zachwyceni pozycją żabki, fizjoterapeuci zdecydowanie mniej. Ze względu na osobiste doświadczenia swoje dzieci jednak będę nosiła w pionie. Niepionizowana Helena ma krzywą miednicę i prawdopodobnie pójdzie za tym skrzywienie kręgosłupa. Oczywiście nie jest to spowodowane noszeniem, ale na pewno nie poprawiło to sytuacji. Pionizowany od czwartego tygodnia życia Kostek jest pod względem ortopedycznym okazem zdrowia. Miłkę ostrożnie i po trochu już pionizuję. W kołysce noszę tylko na krótko, głównie do karmienia.

ewadbr
07-08-2009, 11:28
...

Kanga
07-08-2009, 11:35
Jak o tym sobie myślę, to każda z tych pozycji jes OK. Tylko ważna jest równowaga: troche w pionie, trochę na kołyskę i trochę na pleckach na czymś twardym (mata, łóżeczko), żeby dzieciaczek mógł kosteczki rozprostować (piszę tu o maluchu, który nie chodzi i nie siedzi :)

i to jest najważniejsza wypowiedź :) masz zdecydowanie rację :) im częsciej zmieniamy sposób noszenia, zabawy itp. tym bardziej stymulujemy rozwojowo dziecko :)
wszystkiego po równo

koch.ania
07-08-2009, 14:25
Jak tak wczytuję się w Wasze wypowiedzi to już zwątpiłam :(. Czasami zdarza mi się nosić 2 h ciągiem,bo tyle Iza potrafi spać w chuście na świeżym powietrzu. W wózku wytrzymuje zaledwie 30 min. Zaczęłam nosić w kółkowej,wcześnie nosiłam w elastyku,teraz pierze się długa wiązanka,ale strach mnie obleciał,że nie będę zdawać sobie sprawy ze swoich błędów i jej zaszkodzę. Ja osobiście bardzo bym chciała( a nawet żądam! ;) ) ,żeby zwracano mi uwagę na ulicy.

Nasza rehabilitantka sama zaleciła noszenie w chuście.I tego zdania będę się trzymać. Poza tym nie ma takiej możliwości,żeby trzymać dziecko 24h w chuście,bo się nie da,więc równowaga i tu siłą rzeczy istnieje :)

gagatek78
07-08-2009, 16:06
Mój ortopeda jest jak najbardziej za. Znajoma rehabilitantka, bardzo mądra dziewczyna, też, sama swoje dzieci motała:)

Osobiście też uważam, że najważniejsza jest równowaga, nie sądzę, żeby dziecku miało zaszkodzić parę godzin dziennie w chuście, jeśli oprócz tego sypia w łóżeczku, bawi się na leżąco itd.

Noriska
07-08-2009, 16:21
Ja nosze moja od urodzenia w pionie. Czasami i po dwie godziny - jak wychodze ok. 12.00 to jest jej pora na dluga drzemke...Ale poza tym to lezy na kocyku na brzuszku lub na pleckach :) Jak pisaly poprzedniczki, rownowaga :)
A co do opinii lekarzy to moja mala miala (nie)przyjemnosc wyladowania w szpitalu na Nieklanskiej na oddziale biegunek (wiem, nie to nie ortopedia) i tam ja w przerwach miedzy kroplowkami nosilam w kieszonce a przy wypisie w kolkowej. Bardzo sie to lekarzom, i tym mlodym i tym starszym, podobalo. Podobnie reagowaly pielegniarki. Sadze, ze jakby szkodzilo, to nawet lekarz biegunkowy umialby by to ocenic :hide: Tym bardziej, ze przy porannym obchodzie Pani ordynator pytala sie czy mala siedzi, a jak powiedzialam, ze nie, to ostrzegla mnie bym jej nie pomagala!

Olik
07-08-2009, 16:25
Ja nie noszę nagminnie, kiedyś w sumie częściej niż teraz, ale Kornelia od pierwszych dni życia widziała świat z poziomu podłogi. Kocyk, leżenie, potem dźwiganie się, przekręcanie. W bujaczku lądowała na chwilkę i znowu na podłogę. Rozwija się książkowo...

miedziana
08-08-2009, 00:00
Dobrze ze takie posty powstaja i ze nawet stare wyjadaczki zastanawiaja sie nad problemem. Grunt to nie wpasc w chusto-zaslepienie-"nosze i koniec", jakby sam fakt noszenia usprawiedliwial wszystko. Ja sama powaznie zastanawiam sie nad konsultacja swoich gniotow z chustoprochnem...na razie staram sie jak najczesciej ogladac filmy o wiazaniu, ogladac schematy, zeby nie wpasc w stan samouwielbienia i glupia rutyne....

:thumbs up::thumbs up::thumbs up:

Mam podobne zdanie co do równowagi - wszystkiego po trochu, z umiarem i rozsądnie... i chyba też po trochu głosu swego serducha słuchać, a będzie dobrze :)

Noriska
08-08-2009, 11:39
podaje linka do naukowych wywodow nt. noszenia (za norweskim forum chustowym)
http://www.babywearinginternational.org/Blois_research_summary.pdf

GoDo
08-08-2009, 11:48
We wszystkim jest potrzebny umiar - w noszeniu chustowym też.
Poza tym, myslę, że większą krzywdę może przynieść noszenie w złej pozycji, źle dociągnieta chusta, niż dłuższe noszenie w prawidłowej pozycji.
Do chust przekonala mnie najbardziej opinia ortopedy, zdaje się, że jest najbardziej poważanym ortopedą tu u nas na pomorzu.
A dziecko i tak musi mieć swoją dzienną porcję czułości i tulenia - to ma zapewnione np. w chuście, i dzienną porcję innych zajęć, zabaw.Żeby było różnorodnie, dużo impulsów.

Anna Nogajska
08-08-2009, 12:33
dziewczyny, przeciez nikt nie nosi ciagiem przez 24h na dobe...dzieci karmimy, przewijamy, odkladamy do lozeczka itd...

co do pionizowania to faktycznie dyskusji bylo juz setki. mnie przekonuje rowniez to, ze przy poprawnym zamotaniu nie ma nacisku na odcinek ledzwiowy. dlatego dzieci brane na rece przyjmuja pozycje zabki- aby ten odcinek odciazyc. zreszta 2-3 latki tez czesto spia na brzuchu z podkurczonymi nozkami, dokladnie z tego samego powodu.

jeslki zachowamy kilka podstawowych regul prawidlowego noszenia to nic sie dziecku nie stanie:
- po zawiazaniu chusta ma siegac od jednego dolka podkolanowego do drugiego
-dziecko ma miec zaokraglone plecki co osiagniemy przez pozycje zabki: kolanka podkurczone do wysokosci pepka dziecka i lekko odwiedzione.
- chusta ma oplatac dziecko jak bandaz, przenoszac ciezar dziecka na rodzica. dziecko ma byc niesione przez opiekuna, a nie wisiec na stawach biodrowych czy kolankach.
-moim zdaniem na poczatek najlepiej sprawdza sie kangurek z przodu, plecaczek prosty, kieszonka, kangurek na biodrze, zamiennie z pouchem lub kolkowa. podwojny x najwczesniej dla dzieci samodzielnie trzymajacych glowke.
-nie wyjmujemy dzieciom raczek na zewnatrz zanim nie siedza samodzielnie. w podwojnym x w ogole bym nie wyjmowala, bo chusta zjezdza bardzo nisko i dziecko nie jest wlasciwie podtrzymywane.

jesli spelnimy te wymagania to nie zrobimy dziecku krzywdy.

stasiu-lova: nie kazde dziecko mamy szanse odlozyc. moje dzieci w zasadze w ogole nie chca same lezec. i comam zrobic? moim zdaniem ciagle noszenie na rekach wyrzadziloby im wieksza krzywda, nie mowiac o moim kregoslupie. nie wyobrazam sobie tez noszenia w pozycji kolyski 6 miesiecznej julki, ktora jeszcze nie siedzi.

jesli prawidlowo zawiazemy to nie gra roli, cz nosimy 15 min, czy 2 godziny ciurkiem.

dziecko w chuscie nie jest bezczynne i bezwladne. w chuscie rozwija takze motoryke! balansuje razem z nami itd.... takze rowniez dzieci duzo noszone zupelnie normalnie rozwijaja sie ruchowo.
pisalam o tym juz wielokrotnie: moj bardzo duzo noszony alex siedzial , stal i raczkowal majac pol roku....

rehabilitacje po noszeniu w chuscie miala nasza forumowa kolezanka. ale ona nosila od urodzenia w podwojnym x, od 4 miesiaca z raczkami na zewnatrz, karmila w podwojnym x chodzac itd...

nie lamcie sobie wiec glowy ile nosic, ale jak nosic.

GoDo
08-08-2009, 12:52
nie lamcie sobie wiec glowy ile nosic, ale jak nosic.

święte słowa

tysia
08-08-2009, 12:55
dziewczyny, przeciez nikt nie nosi ciagiem przez 24h na dobe...dzieci karmimy, przewijamy, odkladamy do lozeczka itd...

nie lamcie sobie wiec glowy ile nosic, ale jak nosic.

Mądrego to się miło czyta :applause:

A prawda leży po środku...umiar we wszystkim jest pewnie najwłaściwszy.

Noriska
08-08-2009, 13:34
dziecko w chuscie nie jest bezczynne i bezwladne. w chuscie rozwija takze motoryke! balansuje razem z nami itd.... takze rowniez dzieci duzo noszone zupelnie normalnie rozwijaja sie ruchowo.


Dzieci noszone w pionie moga swietnie cwiczyc miesnie szyi i karku, o dolnych partiach nie swpominajac. Kazda mama noszaca wie, ze dziecko nie siedzi sztywno ale sie porusza, pomimo mocengo dowiazania. Dzieci majace problemy z podnoszeniem glowki maja zalecane nie lezenie na podlodze (plaskim) ale na brzuchu mamy lub taty, lekko pod katem, bo to ulatwia maluszkom cwiczenie miesni karku. Umiar i prawidlowe wiazanie.....

Jagienka
08-08-2009, 15:54
Wg. moich obserwacji tak jak dziewczyny prawią że chusty , nosidełka erg. laduje sie do jednego wora .

A nosidełka ergonomiczne (bo o takich wspomniałaś) nie są alternatywą dla chust? Ja myślałam cały czas, że tylko sztywne wisiadla nią nie są, a ergonomiczne nosidła tak. Z tego, co zrozumiałam, to dziewczynom chodziło o "ładowanie do jednego wora" (przez osoby nieobeznane w temacie noszenia) chust i wisiadeł.
:roll:

forgetit
09-08-2009, 22:45
W kwestii kręgosłupa w chuście: http://www.chustomania.pl/online/chustomania/CiS-web2_chust.nsf/Inhalt/ek_wady_postawy

Źle używana chusta, jak wszystko, może zaszkodzić. Niestety jest sporo osób, które uważają, że wiązanie chusty to jak wiązanie sznurówek i że to żadne wielkie mecyje. Nie każdy przykłada odpowiednią wagę do dociągania materiału i odpowiedniej pozycji dziecka. Więc z pewnością można zaszkodzić dziecku, źle je nosząc w chuście.
Także umiar jak we wszystkim wskazany:rolleyes:

morepig
09-08-2009, 23:25
no i nie oszukujmy się, dużo złego swego czasu naopowiadał szanowny mister Zawitkowski, raz będący za chustowaniem bo fizjologiczna żabka... drugi raz mówiący że tylko kołyska do 4 miesiąca bo w pionie nie wolno (przetlumaczcie to 60% noworodkow..)

morepig
09-08-2009, 23:27
dziewczyny, przeciez nikt nie nosi ciagiem przez 24h na dobe...dzieci karmimy, przewijamy, odkladamy do lozeczka itd...

co do pionizowania to faktycznie dyskusji bylo juz setki. mnie przekonuje rowniez to, ze przy poprawnym zamotaniu nie ma nacisku na odcinek ledzwiowy. dlatego dzieci brane na rece przyjmuja pozycje zabki- aby ten odcinek odciazyc. zreszta 2-3 latki tez czesto spia na brzuchu z podkurczonymi nozkami, dokladnie z tego samego powodu.

stasiu-lova: nie kazde dziecko mamy szanse odlozyc. moje dzieci w zasadze w ogole nie chca same lezec. i comam zrobic? moim zdaniem ciagle noszenie na rekach wyrzadziloby im wieksza krzywda, nie mowiac o moim kregoslupie. nie wyobrazam sobie tez noszenia w pozycji kolyski 6 miesiecznej julki, ktora jeszcze nie siedzi.

jesli prawidlowo zawiazemy to nie gra roli, cz nosimy 15 min, czy 2 godziny ciurkiem.

dziecko w chuscie nie jest bezczynne i bezwladne. w chuscie rozwija takze motoryke! balansuje razem z nami itd.... takze rowniez dzieci duzo noszone zupelnie normalnie rozwijaja sie ruchowo.
pisalam o tym juz wielokrotnie: moj bardzo duzo noszony alex siedzial , stal i raczkowal majac pol roku....

rehabilitacje po noszeniu w chuscie miala nasza forumowa kolezanka. ale ona nosila od urodzenia w podwojnym x, od 4 miesiaca z raczkami na zewnatrz, karmila w podwojnym x chodzac itd...

nie lamcie sobie wiec glowy ile nosic, ale jak nosic.

O to to! :applause:

morepig
09-08-2009, 23:29
A nosidełka ergonomiczne (bo o takich wspomniałaś) nie są alternatywą dla chust? Ja myślałam cały czas, że tylko sztywne wisiadla nią nie są, a ergonomiczne nosidła tak. Z tego, co zrozumiałam, to dziewczynom chodziło o "ładowanie do jednego wora" (przez osoby nieobeznane w temacie noszenia) chust i wisiadeł.
:roll:
niby tak, ale wg mnie chusta nie jest jednak równa nawet najlepszemu nosidłu ergonomicznemu... może ewentualnie mejtajowi uszytemu naprawde na miare danej mamy i danego niemowlaczka...

Jagienka
10-08-2009, 11:56
niby tak, ale wg mnie chusta nie jest jednak równa nawet najlepszemu nosidłu ergonomicznemu... może ewentualnie mejtajowi uszytemu naprawde na miare danej mamy i danego niemowlaczka...
Ale panel nosidła też jest miękki, a nóżki dziecko ma na żabkę, więc czemu chusta lepsza dla zdrowia niż nosidło ergonomiczne? Bondolino dotakowo uszyte jest z materiału skośno-krzyżowego, jak chusta i może być stosowane już dla maleńkich dzieci.

anifloda
10-08-2009, 12:07
stasiu-lova: nie kazde dziecko mamy szanse odlozyc. moje dzieci w zasadze w ogole nie chca same lezec. i comam zrobic? moim zdaniem ciagle noszenie na rekach wyrzadziloby im wieksza krzywda, nie mowiac o moim kregoslupie. nie wyobrazam sobie tez noszenia w pozycji kolyski 6 miesiecznej julki, ktora jeszcze nie siedzi.
.

Dokładnie! Niektóre dzieci są nieodkładalne i już. Helenka w wieku niemowlęcym była bardzo spokojna i leżała sobie sama na kocyku, Miłka na razie zachowuje się bardzo podobnie (tfu tfu), więc mogę się zastanawiać, czy odkładać ją na brzuch, plecy, boczek, czy układać w gniazdku, żeby miała różnorodne pozycje. Kostek od początku, jeszcze w szpitalu cierpiał na "ból świata", na który pomagało tylko noszenia i trzymanie na rękach, więc przez pierwsze pół roku w łóżeczku albo na kocyku wytrzymywał jakieś 5 sekund. Był naprawdę bardzo dużo noszony w różnych pozycjach w chuście i na rękach. Alternatywą było słuchanie jego krzyku. Rozwijał się i nadal rozwija fenomenalnie.

funkia
11-08-2009, 14:35
tak na marginesie:

w najnowszym numerze "Dziecka" w artykule o ukojeniu płaczu maleństwa, cytuję :
" Kombinację tulenia i kołysania zapewniają chusty do noszenia niemowląt ( wybierając chustę, zwróćcie uwagę, by była dobrana do wieku waszego dziecka). Układając dziecko w chuście, pamiętajcie, że dziecka do piątego miesiąca nie należy nosić pionowo"

w "dziecięcej "prasie zdecydowanie brakuje fachowych "chustowych" artykułów, a wiele matek powołuje się na takie gazetki, można znaleźć tylko same ogólniki, i to w minimalnej formie, szkoda

petisu
11-08-2009, 14:54
Nawet nie chcę myśleć jakiej rehabilitacji potrzebowała by Mila gdbym nie używała do noszenia jej chusty albo Marsupi, bo dziewczyna jest wybitnie naręczna. Co prawda tylko kiedy śpi, ale póki co śpi prawie cały czas.

grochowa
11-08-2009, 22:47
a nie wiem. Trzeba by pewnie poszukać. Sieliwończyk się nazywa, z Gdańska.
...ooo to też nasz Pan doktor...świetnie i bardzo szybko wyprowadził nas z ostrej dysplazji...a teraz właśnie hustujemy...:) zamiast odciągania bioderek nosimy się na żabkę!

gagatek78
11-08-2009, 23:06
-moim zdaniem na poczatek najlepiej sprawdza sie kangurek z przodu, plecaczek prosty, kieszonka, kangurek na biodrze, zamiennie z pouchem lub kolkowa. podwojny x najwczesniej dla dzieci samodzielnie trzymajacych glowke.

.

A mnie od początku najlepiej wychodzi właśnie podwójny X... Pozostałych długo nie potrafiłam dobrze dociągnąć, więc wyszłam z założenia, że lepiej dobrze dociągnięty 2x niż za luźna kieszonka. Głowy bardzo pilnowałam

ithilhin
12-08-2009, 10:38
A mnie od początku najlepiej wychodzi właśnie podwójny X... Pozostałych długo nie potrafiłam dobrze dociągnąć, więc wyszłam z założenia, że lepiej dobrze dociągnięty 2x niż za luźna kieszonka. Głowy bardzo pilnowałam

i dobrze, ze posluchalas wlasnej intuicji!! :-)
dociagniety na dziecku 2x jest rownie dobry jak kieszonka czy kangurek :-)

morepig
12-08-2009, 11:08
Ale panel nosidła też jest miękki, a nóżki dziecko ma na żabkę, więc czemu chusta lepsza dla zdrowia niż nosidło ergonomiczne? Bondolino dotakowo uszyte jest z materiału skośno-krzyżowego, jak chusta i może być stosowane już dla maleńkich dzieci.
owszem, może. i ja stosowałam i stosuję naprzemiennie. jednakże chusta daje maleństwo lepszą przyczepność, otula z KAZDEJ strony a nosidełko pozowtawia "luki"
bo jakby nie było nei jest kawałkiem szmaty zawiazanej naokoło rodzica i dziecka w różnych kombinacjach, tylko jendak czyms "gotowym", nei posiadającym AZ TAKICH mozliwosci dopasowania indywidualnego jak chusta

edit- i piszę to pomimo uwielbienia dla manduki i bondolino ;-)