Zobacz pełną wersję : Uwaga na obce babcie!
larwunia
16-06-2009, 15:18
Generalnie przyzwyczailiśmy się do wzbudzania zdziwienia: "a gdzie jest główka?", "o jak śmiesznie nózki wystają!" :lol: , ale zazwyczaj reakacje są bardzo pozytywne. Czasem slyszymy: "jaki słodki maluszek" i większość osob docenia jaką wygodą dla mamy jest chusta i jaką przyjemnością dla dziecka. Tym bardziej, że moj 2miesięczny maluch bardzo się do chusty przyzwyczaił i prawie zasypia na jej widok. :lol: Natomiast dzisiaj pierwszy raz zostaliśmy zaatakowani w autobusie. Naszym oprawcą była nieznana nam do tej pory babcia. Jak tylko weszliśmy do autobusu, zaraz rzuciła się na mnie z krzykiem, że czy to dziecko sie nie udusi. Zanim zdążyłam pokazać jej, że mały ma dostęp do powietrza, to już mi zaczęła szarpać za chustę i odsłaniać mu głowkę :x . Co za kobieta!! Dobrze, że mały spał jak zabity i nie doznał szoku na widoć rzucającej się na niego oprawczyni. Mója przestroga, uważajcie na niepozorne babcie mogą być bardzo groźne!!! :twisted:
uważajcie na niepozorne babcie mogą być bardzo groźne!!! :twisted:
:lool: :lool: :lool:
uśmiałam się z opisu, choć pewnie Tobie nie było od śmiechu...
a mi się podobna sytuacja zdarzyła w krakowskim autobusie, jak z dwumiesięcznym Synkiem chcieliśmy miasto Kraka pozwiedzać... tylko, że 'nasza' staruszka raczej delikatna była i jak już się upewniła, że Mały oddycha to jeszcze dopytywała jak 'to' się wiąże- chustę znaczy się :D
slonetshko
16-06-2009, 15:30
Uważam
Jak tylko widzę, że ręka taką osobę swędzi i zaczyna się niebezpiecznie przybliżać, dyskretnie się odsuwam. Jeśli ona nie pasuje, mówię, grzecznie żeby nie dotykała dziecka
Niestety są ludzie którzy nie mają oporów :twisted:
Przewaznie chusta chroni przed nawiazywaniem zbyt bliskiego kontaktu fizycznego przez obcych z naszym dzieckiem. Jakos do wozka latwiej ludziom przychodzi pchac rece niz do chusty. Wcale sie nie dziwie, ze sie zirytowalas, tez bym sie zdenerwowala. Trzeba bylo powiedziec pani, ze pewna pani w Niemczech tez sie zastanawiala nad tym, czy sie dziecko w chuscie nie udusi i zrobila badania na ten temat. Okazalo sie, ze dzieci w chustach maja sie bardzo dobrze. Ale kto wie, to niemieckie badania..
Ojejku, dobrze, że nie miała laski :?
a mnie dziś też babcia zaatakowała na przystanku :lool:
ale nie odsłaniała Asi tylko na odwrót :wink: zaczęła okrywać Asi kark i plecy, (bo była w mt z rączkami na wierzchu i jej się kurteczka osunęła, a trochę wiało :roll: )
rzeczywiście trzeba na obce babcie uważać :rolleye: :wink:
babcie bywają niebezpieczne, nas na szczęście jeszcze żadna nie przydybała :)
larwunia
16-06-2009, 17:10
Ojejku, dobrze, że nie miała laski
Laski nie miała, ale podejrzewam, że miotłę :lol:
a mnie dziś też babcia zaatakowała na przystanku
ale nie odsłaniała Asi tylko na odwrót zaczęła okrywać Asi kark i plecy, (bo była w mt z rączkami na wierzchu i jej się kurteczka osunęła, a trochę wiało )
No widać dzisiaj taki dzień babciowy, bo nas 5 minut przed zajściem zaczepiła inna babcia siedząca obok na laweczce i zaczęła zaciągać na czółko małego czapeczkę :?
Uważajcie też na dziadków. Właśnie przed chwilą jak byłam z młodą na spacerze podszedł taki jeden do niej ( akurat biegała za psem ) i próbował chwycić za rączkę mówiąc :" Nie bój się , nie jestem cyganem ... pójdziesz ze mną na spacer? ... " oczywiście niby wszystko w formie żartu... wrrr :evil: zjechałam go nieźle i wydawał się być zdziwiony moją reakcją, jakby często to robił i zawsze dostawał przyzwolenie innych matek :?
Przewaznie chusta chroni przed nawiazywaniem zbyt bliskiego kontaktu fizycznego przez obcych z naszym dzieckiem. Jakos do wozka latwiej ludziom przychodzi pchac rece niz do chusty.
myślę , że jest odwrotnie :wink: jeszcze nigdy nikt nie pchał się do młodej jak była w wózku i nie zauważyłam by do innych dzieci też ktoś leciał z rękkoma. A w chuście prawie zawsze jesteśmy obmacywane :?
Uważajcie też na dziadków. Właśnie przed chwilą jak byłam z młodą na spacerze podszedł taki jeden do niej ( akurat biegała za psem ) i próbował chwycić za rączkę mówiąc :" Nie bój się , nie jestem cyganem ... pójdziesz ze mną na spacer? ... " oczywiście niby wszystko w formie żartu... wrrr :evil: zjechałam go nieźle i wydawał się być zdziwiony moją reakcją, jakby często to robił i zawsze dostawał przyzwolenie innych matek :?
ooo to mnie wkurza najbardziej jak jacyś obcy ludzie wyciągają łapy do mojego dziecka. no nie cierpię tego :evil:
Obnażam kły,jak widzę zbliżające się łapska.Chusta czasem jest dla nas tarczą i udaje się uniknąć macania :evil: Przydałaby się jakaś akcja uświadamiająca,że dziecko też człowiek i nie lubi być obśliniane przez obcych.
Do szału doprowadzają mnie osobnicy,którzy próbują pocałować dziecia w łapkę,bo"taka pulchniutka".
polecam grzeczne pytanie
a rece pani myla?
polecam grzeczne pytanie
a rece pani myla?
:lool: :lool: :thumbs up:
pszczoła
16-06-2009, 19:03
Zazdroszczę Wam asertywności. Ja, gdy moje dziecko jest miętoszone przez innych, modlę się, żeby nie nabawiło się niczego. Waleczną lwicą jestem tylko w ciąży, tak to nie umiem zadbać o siebie czy dzieci :oops:
pszczoła, zawsze mozesz powiedzieć :przepraszam, spieszymy się" (no, gorzej w takim autobusie)
poza tym to chyba nasz obowiązek unikać naruszania przestrzeni osobistej naszych dzieci przez obcych...
pszczoła
16-06-2009, 19:12
Wiem Rzufiku, wiem...ale kiedy przychodzi co do czego, nie umiem. Chyba, że dziecko jest starsze i samo niechętnie przyjmuje takie oznaki zainteresowania. Wtedy umiem powiedzieć, że syn/córka nie chce, proszę zostawić. :hide:
polecam grzeczne pytanie
a rece pani myla?
O :!: :!:
To mi się podoba 8))
Muszę zapamiętać, choć mam nadzieję nigdy nie użyć :wink:
:) nosze od 2 miesiecy.
i juz 3 razy mialam podobne sytuacje...(reakcje na Lidke w chuscie)
pani po 70tce:"ale to pani krzywde dziecku robi, a jak tak mozna itd,itd"... powiedzialam ,ze kazdy wychowuje swoje dzieci jak chce i odeszlam bo dyskutowac sensu nie bylo, argumenty nie trafialy...
pani po 50tce, wlascicielka warzywniaka-"jaka sliczna dzidzia,a wygodnie jej tak??" -wygodnie-odpowiadam, "pani wygodnie, ale dziecku to nie wiem... i czy to zdrowe"
druga-wlascicielka kwiaciarni, w podobnym wieku-podobnie jak w drugim przykladzie... :?
a zawsze mi sie wydawalo, ze "groznie" wygladam... 8))
juz pomine ze sasiad ktory mieszka pod nami notorycznie:"a mala znow bez czapki(wieje/zimno) ..."
kiedy wychodze z L. na slonce zawsze ma jakis kapelusik, ale nie widze sensu zeby miala go np w wozku kiedy wlasnie nie ma wiatru i jest parasolka oslonieta.
gdy jest chlodno zakladam jej bluze z kapturem, ktory w razie potrzeby narzucamy.
ChowChowww
16-06-2009, 21:33
Jaaa, nie no ja aż boję się wyobrazić sobie swoją reakcję na takie chamskie zachowania!!! W takich chwilach cały mój szacunek dla starszych ludzi uleciałby momentalnie. Powiedziałabym co myślę o wtrącaniu się w nieswoje sprawy i dotykaniu mojego dziecka. No i w przypływie złości zapytałabym chyba, na jakich ludzi ona wychowała swoje dzieci i czy przypadkiem od niewłaściwej kuchni nie mają już zaawansowanej miażdżycy i sztucznej szczęki. O ile oczywiście taki człowiek może ma dziecko :twisted:.
Masakra! Mam nadzieję, że mnie coś takiego nie spotka. Pewnie w rzeczywistości moja reakcja byłaby mniej dosadna, ale nie omieszkałabym wykorzystać pytania va dotyczącego umytych rąk ;-).
Mayka1981
16-06-2009, 21:45
mnie pchanie się z łapskami już w ciąży wkurzało, jakby nagle mój brzuch stał się dobrem publicznym :evil:
na szczęście nikt do młodego z łapami nie wystartował, ale dzisiaj na szczepieniu zabajerował dwie pielęgniarki i pediatrę, mały czaruś :love:
pytanie o czyste ręce będę miała w pamięci 8))
ale zastanawiam się też nad jakąś plakietką "uwaga bo gryzie" :wink:
na razie bez zębów, ale faktycznie wszystko w buzi ląduje
Generalnie wydaje mi się, że od momentu, kiedy bycie w ciąży zaczyna być widoczne, ludzie się "poczuwają" - doradzić, dotknąć, skrytykować (w swej naiwności myślę, że konstruktywnie). Fakt posiadania dziecka potęguje to zjawisko, a dziecko noszone w chuście przysparzało mi takich doświadczeń na pęczki. Ja takich sytuacji miałam i mam naprawdę mnóstwo.
Pamiętam obcą babcię szarpiącą Zosię za nóżki, "bo przecież jej odpadną, takie pościskane". Nie wytrzymałam i wypaliłam, że pani zaraz rączka odpadnie, jak nie przestanie szarpać mojego dziecka. Generalnie staram się być asertywna, ale raczej uprzejma. Mam wrodzony szacunek do starszych i dzięki chuście udało mi się go trochę przewalczyć :wink:
Pozytywnym szokiem była natomiast dla mnie zeszłoroczna wizyta na Teneryfie: Zosia w blondzie z błękitnymi oczami i w błękitnym indio wyzwalała w tubylcach uczucia tak gorące, że ciągle była głaskana i całowana przez obcych - dość szybko ku swojemu zaskoczeniu się musiałam do tego przyzwyczaić, oni po prostu są tacy wylewni i tak bardzo kochają dzieci :D Dotykali, całowali, piszczeli na nasz widok - ale nikt, absolutnie nikt nie stwierdził kategorycznie, że dziecku robię krzywdę, gnę, łamię i duszę, jak to często słyszałam u nas.
Życzę nam wszystkim noszącym bycia ponad uwagi.
jakibytu
16-06-2009, 22:55
Jak fajnie, że na ten wątek trafiłam. Ciągle małam wyrzuty sumienia, że skoro nie lubię jak ktoś obcy dotyka mi dziecko, to znaczy, że jestem zaborcza i higieniczna histeryczka. Teraz już ich mieć nie będę 8))
myślę , że jest odwrotnie :wink: jeszcze nigdy nikt nie pchał się do młodej jak była w wózku i nie zauważyłam by do innych dzieci też ktoś leciał z rękkoma. A w chuście prawie zawsze jesteśmy obmacywane :?
Zartujesz! Naprawde pchaja Ci sie do obmacywania dziecka w chuscie? No to ja mam duzo szczescia, Bruniaka nikt nie lapie za peryferyjne czesci. Felixa musialam chronic przed macankami, ale to bylo w kraju muzulmanskim, gdzie blond dziecko stanowi sensacje. Pochylajacych sie nad wozkami widze czesto.
Ja, na szczęście, nie miałam spotkania z takimi natrętami-obmacywaczami...ależ to musiało być wkurzające...
Kiedyś siedziała obok mnie pewna babcia w autobusie i bardzo jej się podobało jak malec spał w chuście,ale kiedy przed wyjściem naciągnęłam połę chusty dla podtrzymania główki zareagowała tekstem "nie udusi się jak taki zakryty".... :|
myślę , że jest odwrotnie :wink: jeszcze nigdy nikt nie pchał się do młodej jak była w wózku i nie zauważyłam by do innych dzieci też ktoś leciał z rękkoma. A w chuście prawie zawsze jesteśmy obmacywane :?
Zartujesz! Naprawde pchaja Ci sie do obmacywania dziecka w chuscie? No to ja mam duzo szczescia, Bruniaka nikt nie lapie za peryferyjne czesci. Felixa musialam chronic przed macankami, ale to bylo w kraju muzulmanskim, gdzie blond dziecko stanowi sensacje. Pochylajacych sie nad wozkami widze czesto.
Zwyczajowo klepia po pupce , głaszczą po plecach , czasem po głowie. Ekstremalnie było pare razy jak chwytali za nóżki sprawdzając krążenie i co gorsza zdarzało się, że szarpali za chustę w okolicy kolanek by poluzować no bo przeciez krew nie dopływa .. takie ściśnięte :? ... ech... Polska :twisted:
Dziecko w chuście jest bardziej dostępne. Na wysokości oczu .... i rąk .... nie trzeba pochylać bolących pleców na wózkiem :wink: :twisted:
Sie chyba juz człowiek oswoił z tymi babciami i innymi przechodniami, ogólnie rzecz biorac to mimo tego , iz mieszkam w Krakowie to atrakcja jestem nie lada co :). No i czesto jak z ałtomatu strzelam odpowiedzi...
" nie ,nie udusi sie "
" nie, nie ma za cisno "
" nie ,nie cierpna jej nogi "
" nie ,nie jest mi ciezko "
" nie ,nie morduje dziecka "
" nie, nie wypadnie "
" tak ma czym oddychac "
i tak chyba bedzie za przeproszeniem do " usranej smierci " :)
ale sa tez pozytywne reakcjie , co mnie bardzo cieszy a najbardziej to mnie ucieszyło spotkanie z jakims starszym Panem na oko dobrze po 60, jak mnie zobaczył to sie usmiechnal i powiedział " o jak fajnie tak po afrykansku , tylko ze one na plecach dzieci nosza bo w polu pracuja"
Zdrowo się uśmiałam :) Która z nas tego nie przechodziła ręka do góry!
Babcie są różne, są niestety wśród nich egzemplarze jadowite.
Nie zapomnę nigdy, kiedy jedna taka krzyknęła na mój widok w tramwaju a potem mnie przepraszała: "wie pani, bo ja to niedawno z Turcji wróćiłam i tam wszystkie dzieci tak noszą...". Z Turcji wróciła żeby się przepakować i w dalsze wojaże wyruszyć dzięki emeryturze po mężu (o czym ze szczegółami opowiedziała mi także) ;)
Chusty budzą skrajne emocje. Nigdy nie bywa letnio. Albo jesteśmy wytykane palcami (inne matki, staruszki) albo uwielbiane - panowie pod monopolowym, którzy z utęsknieniem wzdychają, jak to młodemu jest dobrze, tak blisko cycka ;)
Czarindia
17-06-2009, 10:11
Witam!
Ja jeszcze nie byłam na spacerze z chustą wiązaną (wczoraj do mnie dotarła i się suszy na balkonie :wink: ), ale byliśmy z Wiktorkiem w chuście a'la bebe lulu.
Nikt wprost mi nic nie powiedział,ale widziałam zdziwione miny i hasła w stylu "Ona tam ma dziecko?! :szok: " ...
A wczoraj jak byłam z moim Yorkiem u fryzjera, to kobietka powiedziała, że to super sprawa-takie to profesjonalne :wink:
Co do czepiania się obcych babć, to mi jedna zwróciła uwagę,że Wikuś jest bez czapki...Dzień wcześniej byliśmy u lekarza, i powiedział że Mały jest przegrzany i żeby mu czapeczek nie ubierać.
Powiedzieliśmy z mężem tejże Pani, że nikt nam nie będzie mówił co mamy robić i na tym się dyskusja skończyła.
Brzucha w ciąży też sobie nie dałam dotykać, bo bądź co bądź to mój brzuch :wink:
Ale najgorsze jest to, że mnie denerwuje jak moje dziecko jest dotykane i obcałowywane również przez rodzinkę... :roll: też tak macie? Czy tylko "obcy" Wam przeszkadzają?
kociakocia
17-06-2009, 10:24
Uważam
Jak tylko widzę, że ręka taką osobę swędzi i zaczyna się niebezpiecznie przybliżać, dyskretnie się odsuwam. Jeśli ona nie pasuje, mówię, grzecznie żeby nie dotykała dziecka
Niestety są ludzie którzy nie mają oporów :twisted:
ja mam dokładnie to samo i bez względu w czym jest dziecko
larwunia
17-06-2009, 12:17
ale sa tez pozytywne reakcjie , co mnie bardzo cieszy a najbardziej to mnie ucieszyło spotkanie z jakims starszym Panem na oko dobrze po 60, jak mnie zobaczył to sie usmiechnal i powiedział " o jak fajnie tak po afrykansku , tylko ze one na plecach dzieci nosza bo w polu pracuja"
Właśnie okazuje się, że starsi Panowie są bardziej wyedukowani od Pan. Jak chodzę na rynek, to często kupuję u takiego właśnie Pana w dobrze średnim wieku, który jak nas pierwszy raz zobaczył to od razu miał banana na twarzy. Mówił, że niby Afryka kraj ubóstwa, a tam tak noszą kobiety dzieci i się okazuje, że to takie fajne, mały blisko mamusi, dobrze mu, czuje bicie serduszka.
Apropo całowania i tulenia dziecięcia przez rodzinę, to mnie w zasadzie nie wkurza, no chyba, że ktoś przesadza. Jak na przykład mój teść, który ma totalnego świra na punkcie małego, do tego stopnia, że nie może się powstrzymać i zdarzyło mu się całować Gabiego w czółko, kiedy go karmiłam. Czyli w zasadzie mógłby równie dobrze od razu pocałować mnie w pierś, nie polecam takich atrakcji :evil: :evil: :evil:
pszczoła
17-06-2009, 12:24
Jak na przykład mój teść, który ma totalnego świra na punkcie małego, do tego stopnia, że nie może się powstrzymać i zdarzyło mu się całować Gabiego w czółko, kiedy go karmiłam. Czyli w zasadzie mógłby równie dobrze od razu pocałować mnie w pierś, nie polecam takich atrakcji :evil: :evil: :evil:
:szok: O matko, słabo mi się zrobiło, jak wyobraziłam sobie taką sytuację z udziałem mojego teścia :shock:
makka pakka
17-06-2009, 15:47
polecam grzeczne pytanie
a rece pani myla?
:lool:
mojego macają bez względu na to czy w chuście czy w wózku, czy na spacerze, czy w sklepie, czy w kościele.
"o jaki papuśny" "a jakie nóżki tłuściutkie" "a kuku" "a tititi" "a gugu"
a mnie się żołądek wywraca...
niekiedy zdążę się usunąć, ale często biorą mnie z zaskoczenia.
łapanie za nóżkę jeszcze daruję, ale za policzek?! wrrr...
najczęściej grzecznie uprzedzam, że mały nie lubi / boi się obcych (z odpowiednim naciskiem)
Agakakaka
17-06-2009, 17:38
Ja mało nosiłam dotychcza, ale raz mnie wyzwano pogardliwie od cyganów. Ale w odniesieniu do dużych już dzieci też jest napastliwość starszych ludzi. Zwłaszcza mężczyzn. Nie wiem co to za mania, ze podchodza stare dziady (tak dosadnie to nazwę), łapią dziecko za ręke i pytają czy z nim pójdzie, ale inne głupoty. Moje dzieci boją się takich ludzi i nieraz potem odreagowują stres. Co z tego,z ę się wydre na takiego głupka, nie dość ze się nasłucham, że jestem histeryczka, to jeszcze dzieciaki zestresowane. Ja już mam taki odchuch, zę jak widzę na przeciw idącego dziadka, który w dodatku nawizuje ze mną kontakt wzrokowy, to przechodzę na druga stronę ulicy, albo zmieniam kierunek.
Jak na przykład mój teść, który ma totalnego świra na punkcie małego, do tego stopnia, że nie może się powstrzymać i zdarzyło mu się całować Gabiego w czółko, kiedy go karmiłam. Czyli w zasadzie mógłby równie dobrze od razu pocałować mnie w pierś, nie polecam takich atrakcji :evil: :evil: :evil:
:szok: O matko, słabo mi się zrobiło, jak wyobraziłam sobie taką sytuację z udziałem mojego teścia :shock:
aaaaa zafundowałaś mi godzinę śmiechu...nie mogę się powstrzymać i co chwila wyobrażam sobie mojego teścia jak chce mnie wpierś pocałować :mrgreen:
za to obce babska obmacvujące mi dziecko nie są nam obce ... i rzadko kiedy jestem na tyle asertywna żeby zabronić ...skorzystam z rady va i od teraz będę pytać czy aby pani ęce myła...
anmuszka
17-06-2009, 20:21
więc tak - rzeczywiscie zainteresowanie i słodki uśmiech meneli, babcie uśmeichające się i pomstujące przerobione. a rodzina? jak ostatnio pojechałam do tesciów to sie czułam jak żywa butelka bo wyrywali sobie Małą z rąk. Przerobię jeszcze ten patent z myciem rąk na następny raz...
O ja nie mogę!!!!!!!!!Teściu całujący w syski!Kulałam się ze śmiechu!
A babcie czasem do bólu natrętne.Jedna powiedziała mi konspiracyjnie,że dostaje gęsiej skórki na mój widok z dzieciem w chuście,bo on na pewno wypadnie,wrrrr....
madziuchna23
22-06-2009, 14:24
kurczę a mnie zadna babcia zaczepić jeszcze nie chciała...albo chciała a się bała :) w końcu mam 177 cm i troche ważę :)
a co do babć w rodzinie to:
1.moja mama kazała sie zamotać i poszła z młodym na zakupy-zachwycona
2.moja babcia jak sie dowiedziała, że ją zamotam to nie może się doczekać az przyjedziemy :)
3.moja teściowa niereformowalna, dziecku xle, ble, gorąco, ciasno i mam je wyciagać
polecam grzeczne pytanie
a rece pani myla?
Dobre, muszę zapamiętać ;)
Do tej pory spotykałam się jedynie z pozytywnymi reakcjami, z zaciekawieniem... ale niedalej jak tydzień temu w Nomi wyskoczyła na mnie zza regału z narzędziami jakaś "babcia", z zaskoczenia złapała małą za rączkę i wypaliła "Oj, co ci ta mama zrobiła, biedactwo...!" :twisted:
Zatkało mnie. Odpowiedni komentarz nasunął mi się dopiero, jak się z małą oddaliłam :roll:
Tez nie jestem asertywna jeżeli chodzi o dotykanie przez obcych ludzi, a powinnam, bo strasznie mnie to wkurza:twisted:Wkurza nie też nadmierne obcałowywanie przez rodzinkę, zwłaszcza teściowa nie może się odkleić:rolleyes:
Chociaż rzadko chodzę z małym w chuście (początki...) to jak do tej pory same miłe reakcje nas spotykały. Ostatnio jakas mloda kobieta przepuscila nas w kolejce w sklepie. Kolejka w sumie nieduza, ze 3 osoby, ale i tak zrobilo nam sie milo:) poczulam sie jak w ciazy....ino dziecie nieco wyzej teraz nosze:):)
A babcia spotkana (w innym sklepie) powiedziala, ze maly tak ładnie spi, bo czuje bicie mojego serca.... tez bylo mile:) tym bardziej, ze do zadnych rekoczynow nie doszlo:)
dziwnie się za to na nas patrzyli mlodociani z pobliskiej szkoły...płci obojga:)
anmuszka
25-06-2009, 19:47
Mnie dzis niestety napadły koleżanki z pracy. Jedna (mama dwulatka) zaczęła usilnie odsłaniać Oli nosek bo ma zakryty i sie udusi. No i obydwie na mnie naskoczyły ze noszę Małą i przyzwyczajam ja do noszenia! Takze cała przyjemnośc z wypadu na miasto mi przeszła.
:omg:ja zawsze mowilam Prosze Nie Dotykac Mojego Dziecka, ewentualnie bralam za lape :twisted:
Moja Ania uwielbia być noszona na rączkach, więc chusta będzie w sam raz, - tak mi się wydaje.
Ostatnio powiedziałam koleżance że zamierzam kupić chustę. Kazała mi się puknąć w czoło i "serdecznie" odradzała, bo jeszcze bardziej przyzwyczaję córkę do noszenia.
Przemilczałam
larwunia
26-06-2009, 11:43
Ostatnio powiedziałam koleżance że zamierzam kupić chustę. Kazała mi się puknąć w czoło i "serdecznie" odradzała, bo jeszcze bardziej przyzwyczaję córkę do noszenia.
Przemilczałam
No właśnie słyszałam, że nawet położne rozsiewają takie opinie, że chusta jest dobra na spacery, ale po domu to nie radzą, bo dziecko się przyzywczaja...smutne
W pasmanterii rozmawiałam ze sprzedawczynią i oglądałam jakieś ... nie pamiętam co - w tym czasie druga :twisted: stwierdziła, że "ona ma już zęby" :omg: do paszczy młodej zajrzała :omg:, a że w kółkowej na biodro lekko przesunięta była to łatwiej było - aż mnie zatkało na tą ludzką nachalność i chamstwo
pszczoła
26-06-2009, 14:42
W pasmanterii rozmawiałam ze sprzedawczynią i oglądałam jakieś ... nie pamiętam co - w tym czasie druga :twisted: stwierdziła, że "ona ma już zęby" :omg: do paszczy młodej zajrzała :omg:, a że w kółkowej na biodro lekko przesunięta była to łatwiej było - aż mnie zatkało na tą ludzką nachalność i chamstwo
Być może opisywana przez Ciebie sytuacja rzeczywiście wygladała na chamską,, ale jej opis nie. Wiele razy ktoś w kolejce czy autobusie zauważał zęby mojej Leny, a nigdy nie przyszłoby mi do głowy oburzać się...Zęby to nie migdałki, widać je bez specjalnego zaglądania. Gdzie tu nachalność?
A moja sąsiadka ostatnio zapytała czy mały ma jakiś problem z bioderkami, że tak go chuście nosimy:mrgreen:
irenka_n
26-06-2009, 22:26
Ja noszę od ponad dwóch miesięcy i generalnie spotykam się z pozytywnym odzewem i uśmiechami. I nawet przyzwyczaiłam się już, że mnie palcami pokazują ;) A jak mąż się zamotał i poszedł ze starszakiem na plac zabaw to dopiero go wytykali (w sensie pozytywnym) :D
Jak na razie tylko raz starsza kobitka przyczepiła się do mnie, że ma 90 lat i ponad 60 lat pracowała jako pielęgniarka i mówi mi, żebym tak nie nosiła i żebym porozmawiała z jakimś dobrym pediatrą i on mi napewno powie, że tak nosić nie powinnam. Ale pani była miła, nie napastliwa, więc pokiwałam głową i tyle.
Gdzie tu nachalność?
Młoda nie szczerzy się do nieznajomych jak podchodzą za blisko - podziwiana z daleka lubi być, ale jak ktoś za blisko to mocniej się przytula - niedotykalska raczej - łapsko kobity przyuważyłam za późno po prostu:twisted:
pszczoła
02-07-2009, 00:27
No i mi się oberwało dziś. Wszechwiedząca babcia rzuciła się niemal w głąb manduki celem uratowania Leny, która omalże udusiłaby się (zdaniem babci:roll:), bo materiał jej buźkę zasłaniał. Lena ma 10 miesięcy i nawet w rozpiętym panelu spokojnie broda wystaje jej ponad jego górną krawędź. Ponadto, nie znam niemowlęcia, które znosi niewygodę (upał, brak powietrza etc.) z usmiechem na buzi rozglądając się wokoło.
A na moje sympatyczne (naprawde, z usmiechem i spokojnie) "Jeszcze się nie udusiła":p odeszła pomrukując pod nosem z dezaprobatą.
I abstrahując od tego, czy jestem przekonana o słuszności swoich poczynań, to ciśnienie mi skoczyło i nastepnej zatroskanej babci mało nie zjadłam na środku targu:mad I nieładnie sobie myśle WREDNE BABSZTYLE. Zawsze sie taka przyczepi i wie lepiej.
oczywiście głupie teksty też się zdarzają, ale ostatnio to się uśmiałam:
byłam na wakacjach ze znajomymi z dziećmi w podobnym wieku. Motałyśmy dziewczynki i łaziłyśmy po morzu sobie, budząc przyjemne reakcje.
I raz tak sobie idziemy idziemy i z naprzeciwka brodzą też dwie babeczki - Polki akurat. Jedna mówi do drugiej - "patrz, jakie to sobie rzeczy te kobitki szyją fajne", a druga - "no co Ty, to się kupuje teraz i wiesz jakie to drogie jest?!"
:applause:
larwunia
02-07-2009, 14:07
Nas dzisiaj minęły dwie babcie, spojrzały na młodego w kółkowej i zaczęły tak potrząsać swoimi głowami ( prawie im odleciały) na znak dezaprobaty i coś tam zaczęły ze wściekłością fukać, na szczęście nie słyszałam co mówiły. Ale wyglądały jakby zobaczyły największą zbronię świata- słodko spiącego malucha przytulonego do swej mamusi. Na stos mnie !!!
Nas dzisiaj minęły dwie babcie, spojrzały na młodego w kółkowej i zaczęły tak potrząsać swoimi głowami ( prawie im odleciały) na znak dezaprobaty i coś tam zaczęły ze wściekłością fukać, na szczęście nie słyszałam co mówiły. Ale wyglądały jakby zobaczyły największą zbronię świata- słodko spiącego malucha przytulonego do swej mamusi. Na stos mnie !!!
etam na stos, na stosie to za dużo mniejsze przewinienia palili! :mrgreen:
A u nas obce babcie to nasz fanklub :thumbs up:
Przynajmniej te, które mijałyśmy wczoraj na wieczornym spacerku. Siedziała sobie taka grupka babć na ławeczce, wśród nich mama mojej znajomej, dzięki czemu chyba inne odważyły się aż tak głośno komentować komfort Igi, która niosłam na biodrze, i pozytywny wpływ chusty na mój kręgosłup :applause::applause:
To było miłe ;-)
sylwia-lubin
03-07-2009, 07:26
A u nas różnie bywa. Zazwyczaj ludziska miło się uśmiechają ale powoli już się szkolę jak z daleka wyniuchać babcię osiedlową co będzie chciała uwagami rzucać. (Oby tylko uwagami...) Zazwyczaj jak taką widzę to robię minę nr3 Uwaga gryzę! Czasami działa. Gorzej jak ktoś z zachwytem na dziecia patrzy a potem chce dotykać. Ostatnio pan około 50 w autobusie bardzo chciał nam miejsce ustępować. Jak podziękowałam to się cały czas na nas gapił (na Amelkę w sensie) a jak wysiadał z autobusu to usilnie próbował Amelkę pogłaskać. Dobrze, że miałam jeszcze parę centymetrów zapasu i mogłam się dyskretnie odsunąć. Bo ręce pan miał dalekie od tego co nazywam czystym. :-x
Muszę przyznać, że jestem mega wkurzona jak ktoś chce małą dotykać. Jakoś nie widzę, żeby babcie pchały się z "radami" mamom wiozącym swoje dzieci w wózkach. Już myślałam, żeby sobie sprawić jakąś plakietkę z napisem nie dotykać ale babcie ślepawe to niesety mogą nie zauważyć lub usprawiedliwione wiekiem udać, że nie zauważaja.
Czasem sobie myślę... żeby tak takiej jednej z drugą z szacunkiem dla wieku łapy poprzetrącać. :twisted:
pszczoła
03-07-2009, 15:42
Jakoś nie widzę, żeby babcie pchały się z "radami" mamom wiozącym swoje dzieci w wózkach.
Niestety, ja bez względu na to, czy chustowo, czy wózkowo, wzbudzam takie politowanie najwyraźniej, że babcie biorą sobie za punkt honoru pouczanie mnie:twisted:
My wczoraj doświadczylismy takiej "obcej babci". Mały siedział sobie w chuście, a że było ciepło, miał na sobie jedynie body. Gołe nóżki wystawały sobie z chusty. Szliśmy sobie lasem nad morze i w pewnym momencie mijająca nas babacia zaczęła małego zaczepiać. Przyjaźnie do niego zagadywała, on się śmiał. W pewnym momencie złapała go za nóżkę i ze zdziwieniem stwierdziła, że jest ciepła. I zaczęła mówić do niego, ze pewnie się od mamy grzeje. Ale strasznie ten fakt ciepłej nóżki przeżywała. Do mnie nie odezwała sie ni słowem. Cały komentarz kierowała do dziecka. Potem się zastanawiałam, co by było, gdyby nóżka ciepła nie była...?
Dowiedziałabyś się,że w tej chuście to pewnie dziecku krew nie krąży i dlatego ma zimne nogi:twisted:
madziuchna23
06-07-2009, 09:50
wybieramy się z dzieciem w chuście do babci :) jako, że upał okropny, do tego jedziemy autobusem tak więc myślę, że raczej nie uda mi się przemknąć niezauważoną :)
larwunia
06-07-2009, 10:02
wybieramy się z dzieciem w chuście do babci :) jako, że upał okropny, do tego jedziemy autobusem tak więc myślę, że raczej nie uda mi się przemknąć niezauważoną :)
Oj to ryzykowna wyprawa, prawdopodobieństwo ataku ze strony "obcych babć" olbrzymie. Trzymam kciuki :lol:
madziuchna23
06-07-2009, 10:16
Oj to ryzykowna wyprawa, prawdopodobieństwo ataku ze strony "obcych babć" olbrzymie. Trzymam kciuki :lol:
Dziękuję :) chyba zdam relację jak wrócimy :)
Spotkaliśmy dzisiaj na przystanku babcię, której chyba nie zapomnę do końca życia. Podeszła do mnie i zaczeła piać z zachwytu, ze dziecko tak blisko mamusi, ze kiedyś to tylko wózki były, a w wózku to nie ma szans na bycie blisko. Zaczeła małego po ręku gładzić i zachwycać się, jakie to ma małe raczki. Nastepnie rozczulona mówi do mnie (cytuję dosłownie!):
"Wie Pani, ja też lubię małe zwierzątka. :omg: Mam w domu kota i on jest jak dziecko..." I tu długa opowieść o kocie, rybkach i innych żyjatkach, które, jak z opowieści wynikało, rzeczywiście traktowane były jak dzieci...
Dla ścisłości może powiem, ze w chuście zamotany był mój Dominik, a nie pies, kot, czy inne małe żyjątko ;) :roll:
madziuchna23
06-07-2009, 18:31
No a u mnie nic :( kurczę, żadna się nie chce przyczepić...hehe..boją się :)
Mója przestroga, uważajcie na niepozorne babcie mogą być bardzo groźne!!! :twisted:
tak, tak ja kiedyś widziałam jak taka babcia okładała laską maskę samochodu bo chciał jechać tędy, którędy babcia akurat zamierzała przejść (a z przejściem dla pieszych miejsce to nie miało nic wspólnego)
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.