Zobacz pełną wersję : chustowe pytanie do zmotoryzowanych
Tak się zastanawiam jak rozwiązujecie(!-raczej zawiązujecie :lool: ) problem ,gdy zachodzi koniecznośc podjechania gdzieś samochodem-a potem npw plenerze pieszej wycieczki z Chusciorkiem-jak motacie-jeszcze w samochodzie?po wyjściu z auta?-a jak warunki atmosferyczne mało sprzyjające?wieje?-to ryzykowne chyba wyjmować rozgrzane dziecko a fotelika,rozbierać(by z kolei w chuście się nie zgrzało) i wązać :| -wszystko na powietrzu..
dziś miałam taką sytuację-niby nie zimno..a wietrznie jedynie,podjechałam do lasku-i..dopięłam fotelik do stelaża wózka..jakoś nie zdecydowałam się motać w plenerze
w domu mam jeszcze problemy z wiązaniem..a co dopiero w plenerze :?
jak na szybko to kolka albo pouch a jak na spacer to MT motam po wyjsciu z auta ale poniewaz w aucie cieplo to moje dziecie jest akurat do chusty ubrane;) zazwyczaj jak bez chusty z auta wychodzimy to sie ubieramy;)
Ja wiążę podwójne x w domu na dziecku, schodzę do samochodu, poluzowuję, wyjmuję dziecko i montuję w foteliku i jadę - chusty nie zdejmuję a potem siup z fotelika do chusty, dociągam i już :)
Mayka1981
01-06-2009, 22:02
ja też, elastyka i 2x możesz zawiązać w domu, ja na dworze zawierucha to się sadzam na przednim fotelu z dzieciem i tam je instaluję - żeby łatwiej było wysiąść...
Ja też motam się w domku w 2X, mała jedzie w foteliku a potem ją siup do chusty i tylko dociągam. Zwykle przeglądam się w szybie samochodu, bo jakoś lubię skontrolować ułożenie dziecia w chuście :lol:
No i ubieram jak do chusty i kocykiem w foteliku przykrywam.
Ja wiążę podwójne x w domu na dziecku, schodzę do samochodu, poluzowuję, wyjmuję dziecko i montuję w foteliku i jadę - chusty nie zdejmuję a potem siup z fotelika do chusty, dociągam i już :)
chyba musze zacząc próbować to 2X
no to ja podobnie, najczęściej 2x, na krótsze wyprawy idealny jest pouch :)
też się zawsze w szybie przeglądam i poprawiam jakby co
teraz nie ma już mrozów na szczęście i nie trzeba tak kombinować z ubieraniem, wystarczy założyć czy zdjąć bluzę/kurteczkę/polarek, czapeczkę na głowinkę i w drogę :)
wanderluster
01-06-2009, 22:42
Nawet głęboką zimą motałam się na powietrzu.
Mały miał polarowy kombinezon (taki pajac), a w samochodzie nie grzaliśmy (w zależności od trasy). Wychodziłam, motałam kieszonkę, małego z samochodu do kieszonki, dociągałam, zapinałam polar albo kurtkę na nas obojgu (jak było bardzo zimno).
boszsz...kiedy ja tak lajtowo napiszę,
motam
wkładam dziecię
i tylko dociągam
:omg:
pieczareczka
01-06-2009, 23:35
no wlasnie
mnie kieszonka idzie raz dwa z zamknietymi oczami a z dociaganiem podwojnego x mam problemy;
wiazecie wezel przesuwny czy nie ? przy przesuwnym to w ogole nie umiem dociagnac chusty; przy plaskim musze calkiem w sumie sie rozwiazac i jakos tam ciagnac te konce ale trwa to dlugo a i tak nie jest jak trzeba :(
i dlatego do samochodu tylko kolkowa idzie
Ja też stosuję sposób z 2x. Teraz, latem, to w ogóle nie ma o czym mówić, mamy w samochodzie klimę i w aucie jest chłodniej niż na zewnątrz, więc nie wyjmuję zgrzanego dziecka. Spokojnie wkładam do chusty i w drogę. Albo wrzucam na plecy, nie mam z tym problemu. A zimą - też szybko wkładałam jeszcze na parkingu (nigdy nie woziłam dziecka w kombinezonie, tylko w takim "domowym" ubraniu, jak do chusty), ew. jak było bardzo zimno, to chowałam malucha pod moją kurtką i wkładałam do chusty już w cieple, w budynku (jak np. jechaliśmy do sklepu).
Ja motałam nawet zimą. Nie ma to jak trening :)
A teraz motam go na plecach, więc dopiero po dojechaniu na miejsce.
Zresztą na spacerach też wiążę i rozwiązuję, bo mały mobilny i raz chce połazić, potem do góry itd.
Ale pamiętam swój stres przed pierwszymi wiązaniami w plenerze, bez lustra, a czasami z niepożądaną publicznością. Rozumiem. Zapewniam, że mija :lol:
madziuchna23
02-06-2009, 08:02
ja właśnie na takie przypadki chcę kupić kółkową, młody nie chce za bardzo siedzieć w 2x a motania w plenerze chustą 5,60 to jakos tak tego nie widzę :) przed lustrem na całe szczęście nie muszę :)
a jak motacie sie w plenerze to co robicie z nadmiarem chusty jeszcze nie zawiązanej? przecież ona po ziemi się wala...
paskowka
02-06-2009, 09:02
Na krótkie trasy typu z auta do przedszkola, albo szybko do sklepu, zakupiłam kółkową, jakoś nawet nieźle mi idzie dociaganie. Na dłuższe trasy 2X, jak juz dziewczyny pisały. I dziecie w foteliku ubrane już do chusty.
a jak motacie sie w plenerze to co robicie z nadmiarem chusty jeszcze nie zawiązanej? przecież ona po ziemi się wala...
Jak nie ma warunków (błoto, deszcz, śnieg itp. na ziemi) - nie wiążę. W ciepłe dni, na trawie, albo przynajmniej suchym chodniku - nie ma problemu.
dorcik81
02-06-2009, 09:25
w takich sytuacjach to poucha używamy.bez wiązania byle jak (bo na szybko to mi masakrycznie źle wychodzi),bez majtającej się po ziemi chusty tylko gorzej jak to "na chwilkę" przeciąga się w dwie godziny :wink:
marjanna.b
02-06-2009, 11:20
a jak motacie sie w plenerze to co robicie z nadmiarem chusty jeszcze nie zawiązanej? przecież ona po ziemi się wala...
Jako, że autem jeżdżę tylko z jedną jedyną koleżanką (bo to Jej auto :lool: ), to została na samym początku pouczona jak ma mi pomagać i teraz stoi za mną i trzyma chustę, żeby się nie walała po ziemi :)
Szczególnie, że głównie wiążę na parkingu przed supermarketem, a tam raczej syf.
m.
Wiążemy kieszonkę po wyjściu z auta, nawet jak się przebudzi zaraz usypia.
Do samochodu ubieram tak jak do chusty, ewentualnie przykrywam jak jest chłodniej.
Po prostu spróbuj, praktyka czyni mistrza.
albo motam w domu i po wyjsciu z samochodu dziecia hop do chusty albo na przednim siedzeniu nauczylam sie wiazac :)
Karolcia
02-06-2009, 20:15
Ostatnio w deszczową pogodę, zawiązałam biodro, z węzłem przesuwnym. Szybko do auta. Tam wypakowałam dziecko. Potem w odwrotnej kolejności - zapakowałam na biodro w aucie i szybko do budynku. Na krótkie trasy dobre no i trzeba mieć przestrzeń w aucie...
Ale pamiętam swój stres przed pierwszymi wiązaniami w plenerze, bez lustra, a czasami z niepożądaną publicznością. Rozumiem. Zapewniam, że mija :lol:
Ciekawe kiedy mija?! Ja w każdym razie już się nie mogę doczekać :wink:
Anna Nogajska
02-06-2009, 23:17
ja podwójny x zdecydowanie. pouch odpada przy takim malutkim dziecku, bo trzebaby wpakowac na leżąco co w kombinezonie jest mało realne.
dociągnięcie kółkowej na dziecku nietrzymającym główki też troche trwa. no i w kółkową nie włozymy dziecia w aucie.
w podwójnego x wsadzam dziecie siedząc za kierownicą. dociągam po wejściu do budynku. jesli jest to dłuższy spacer dociagam po wyjsciu z samochodu.
Czyli na razie nie szukać kółkowej?bo myślałam,że może będzie mi szybciej i łatwiej..
Mayka1981
03-06-2009, 11:13
ależ szukaj szukaj, poczytaj co by Ci najlepiej pasowało, przycupnij na chustostraganie i jak się pojawi wymarzona kółkowa to ty ją "chaps" :mrgreen:
a chwilę to może potrwać - lepiej się do tematu dobrze przygotować :applause:
Dla mnie 2x łatwiejsze i szybsze niż kieszonka, a jak muszę gdzieś pojechać, a później nosić to też 2x, wiązę w domu, na miejscu dziecia wypinam z fotelika, wkładam do chusty i śmigamy 8))
MałaMi_0.2
03-06-2009, 17:50
Oryginalna nie będę - 2X wiązane w domu, po wyjęciu dziecka z fotelika i wpakowaniu w chustę tylko dociągnięte. Do samochodu mi tak jak na razie najwygodniej. Na potem mam MT. :)
Jako, że autem jeżdżę tylko z jedną jedyną koleżanką (bo to Jej auto :lool: ), to została na samym początku pouczona jak ma mi pomagać i teraz stoi za mną i trzyma chustę, żeby się nie walała po ziemi :)
Szczególnie, że głównie wiążę na parkingu przed supermarketem, a tam raczej syf.
m.
Sposób dobry, tylko skąd brać taką przeszkoloną pomoc jak się samemu jeździ?
Szkolenie przygodnych przechodniów trwa za długo... :twisted:
franciszka
28-06-2009, 23:07
podobnie jak większość... w domu owijam się chustą w 2x... Młoda w foteliku i jedziemy... w zależności od pogody i tego gdzie w chuście chodzić będziemy, tak ją ubieram ... najczęściej do chusty wkładam w aucie - za kierownicą, a później, już na stojąco dociągam... aha i jadę zazwyczaj w chuście zawiązanej na raz, a później dopiero 2 supełki wiążę...
W piątek musiałam zamotać na parkingu, bo zakupy przyszły do głowy w ostatniej chwili, a chusta zawsze jest w aucie i w koszu wózka - jeśli poruszamy się wózkiem - czasem przydaje się jako przykrycie :ninja: stanęłam w drzwiach auta a końce wrzucałam do samochodu na siedzenie, coby się nie uświniła za mocno.... i dało się :D
Nawet głęboką zimą motałam się na powietrzu.
Mały miał polarowy kombinezon (taki pajac), a w samochodzie nie grzaliśmy (w zależności od trasy). Wychodziłam, motałam kieszonkę, małego z samochodu do kieszonki, dociągałam, zapinałam polar albo kurtkę na nas obojgu (jak było bardzo zimno).
Ja robie dokladnie tak samo, z tym, ze motam sie czasami juz w domu. Miam taki kombinezon z flanelki welnianej na zimne dni - juz kolejny rozmiar :p
podpisuję się pod wypowiedziami-właśnie dlatego kupiłam kółkową, wcześniej robiłam w domu 2x i dociągałam dziecia przygladając się w szybie auta :mrgreen:
supernowa79
01-07-2009, 19:05
ja tak samo.kupiłam kółkową jak dostałam samochód:applause:(polecam storchenwiege-wygodna),a iksy wiążę tez jeszcze w domu i stosuję zamiennie co by si,ę nie znudzić:).no,dobra-poćwiczyć:eek:
n
Jagienka
01-07-2009, 19:14
ja najczęściej motam w kieszonkę. przy beznadziejnej pogodzie (zimno, wietrznie, pluch-ciapa-chlapa) zaczynam w samochodzie do etapu, na którym boki mam już na ramionach i Antosię w kieszonce. Resztę, czyli dociąganie, to już poza samochodem. Tylko, że ja kierowcą nie jestem, więc nigdy nie jestem sama i zawsze pomaga mi Mąż. Pomoc polega na pilnowaniu, żeby boki chusty nie wytaplały się np. w błocie :lol:
Ale właśnie zamówiłam u Alci MT i teraz problemu z wytaplanymi bokami, ani też z motaniem w samochodzie nie będzie :thumbs up:
w moim autku spokojnie mogę zamotać się w środku :lol:
ale może raz korzystałam z tej opcji. Ja wychodzę z założenia że dziecko z cukru nie jest i nie rozpuści się w deszczu i wiaterek go nie rozwieje :lol:
Jagienka
02-07-2009, 08:27
w moim autku spokojnie mogę zamotać się w środku :lol:
ale może raz korzystałam z tej opcji. Ja wychodzę z założenia że dziecko z cukru nie jest i nie rozpuści się w deszczu i wiaterek go nie rozwieje :lol:
też wychodzę z takiego założenia. jezeli motam w samochodzie, to głównie dlatego, żeby chusta nie wytaplała się w błocie, bo wyprac w terenie nia mam jak :lol:
ale już wiele razy motałam Antosię zarówno na mrozie, jak i przy silnym wietrze i nigdy nie przypłacila tego zdrowiem - ani Ona, ani ja :)
motam się w 2x i do auta. ALe jak dla mnie to i na ulicy mogę się wiązać, byle by mi chusta nie zmokła, więc tylko deszcz mnie odstrasza od wiązania na ulicy.
A jak byliśmy na Kosie to moje uliczne wiązania furorę robiły.
Kółkowej i ja poszukam , bo myślę , że to niezły pomysł
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.