Witam Was!
Od połowy marca zaczęła się moja przygoda z chustonoszeniem. Dostałam na chrzest młodszego syna Babylonie tkaną 4,6m. Jestem zachwycona chociaż byłam uprzedzona. Przy pierwszym dziecku zaopatrzyłam się w LennyLamb elastyka i było mi cieżko w ogóle się tym posługiwać, a na dodatek mój starszy synek wrzeszczał jak chciałam go zamotać i jakieś to było z mojej strony bardziej z ciekawości niż chęci użytkowania na co dzień. Ostatnio zaopatrzyłam się jeszcze w ukochane nosidło Tula z wkładką dla niemowląt ale wkładka okazała się raczej niewypałem więc siłą rzeczy musiałam pomyśleć jeszcze raz o chuście bo przy dwójce dzieci i psie potrzebuję jak najwięcej wolnych rąk
.
Chustować się dopiero uczę i ciągle mam obawy, że robię dziecku krzywdę przez niedociągnięcia dotyczące wiązania...mam nadzieję, ze szybko opanuję do perfekcji tą sztukę i obawiam się, że mogę się uzależnić....



Odpowiedz z cytatem

Witaj i miłego noszenia!!




. Teraz praktycznie codziennie się motamy. Na początku było różnie bo Marek ryczał i się wyginał do tyłu, kotłował i w ogóle. Teraz siedzi i czeka. Słodko wtedy wygląda, patrzy sobie gdzieś w dal pokoju i spokojnie poddaje się kolejnym etapom motania 

