jakby mój zobaczył to by mi o freudowskiej pomyłce nawijał. a to nic z tych rzeczy. po prostu mieliśmy kartę po karcie - numery różniły nam się o jedną cyfrę- na samym końcu.
no ale pierwszy raz tak zrobiłam..
Ja tez tak mialam z byłym, z tymi numerami o jedną cyfrę się różniącymi
Na szczęście nikomu nie podałam, bo byłby kłopot