Próbowałam dziś plecak i ok, ogarnęłam zarzucanie worka yyy to znaczy dziecka na plecy w tobołku, wciągam mu na brzuch trochę materiału zgodnie z tym filmikiem http://www.youtube.com/watch?v=iSeFeByfsrA ale ni ku-ku nie chce mi to wyjść jak należy, pozycja żabki się psuje na plecach, chusta wyjeżdża spod tyłka i dziecko ma plecki wklęsłe. A doradczynię mam dopiero w piątek...szaleję A już czuję, że będzie fajnie, jak się nauczę, bo nawet przy tym nieudolnym wiązaniu poczułam jak inaczej się ciężar rozkłada (bosko i miło) względem kieszonki