spotkalam Pania wychodzac z QUIOSQUE (chyba tak sie pisze)
zamotana byla w jasnoniebieską (prążkowaną?) chuste, chuscioszek taki juz spory był
mowie chlopowi w aucie o powyższym a on zdziwiony, ze ja zaskoczona jakbysmy przynajmniej raz na tydzien spotykali kogos zamotanego