nie wiem czy nadaje się to bardziej do wątku pesymistycznego, czy może do "co głupiego zrobiłam swojej chuście".
Zgubiłam chustę. Nie wiem jak to się stało. Nie wiem gdzie, ba! nawet nie wiem w jakim mieście! Bo miałam czas wyjazdowy dość mocno. Może z wózka mi wypadła (to najbardziej prawdopodobne, w końcu wózki są złeeeee)
Była to kółkowa Nati Nepal. Skrócona przez moją krawcową z dwiema nitkami na zewnątrz.
Powiedzcie, że głupia jestem, ale ja chyba mam nadzieję, że jakimś cudem, przypadkiem natknę się na nią, może gdzieś w domu, chociaż przeszukałam całe mieszkanie, każdy kątek.
Nadzieja umiera ostatnia...![]()