Troszkę mnie zmroziło

, gdy przeczytałam że kieszonka też nie tak dobra... Byliśmy z mężem na warsztatach i tam nauczono nas dwóch wiązań: kieszonki i 2x mówiąc, że to pierwsze od urodzenia, a drugie jak dzieć samodzielnie głowę trzyma. I tak robiliśmy, Mąż kieszonka, ja 2x (kieszonki jakoś nie lubię). I dopiero Roma (dzięki Ci

) uświadomiła mi, że nie powinnam w 2x nosić, więc nauczyłam się kangurka, a mąż dalej w kieszonce. I teraz czytam, że też męża na kangurka trzeba będzie przerzucić i się pytam: po co na te warsztaty poszliśmy
