OT
robi mi się słabo po przeczytaniu niemal każdego tematu, w którym wypowiadają się Doradczynie takiej, czy innej szkoły. Bo wygląda na to, że wszystko robiłam źle I się zastanawiam: jakim cudem powstały chusty elastyczne, albo wiązania typu 2X? I jakim cudem moje dziecko żyje, nie ma skoliozy, schizy i kręgosłup ok? Skoro takie złe?
Córę nr 1 wynosiłam w 2X /od 3 m-ca/ - wiązania uczyłam się na warsztatach z doradcą /nie pomnę jakiej szkoły/. Wtedy było dobrze, teraz źle... To może wózek jednak nie taki zły?

ps. to nie był złośliwy wpis, tylko na serio. Bo serio jestem już skołowana wypowiedziami doradców nt wiązań...