się podpisuję !
a w sprawie 2x - uważam, że to wiązanie może się na upartego nadać dla dziecka siadającego samodzielnie. Po pierwsze ze względu na duże odwiedzenie (prostujące kręgosłup, a więc pionizujące - zatem nieodpowiednie dla dzieci niesiadających) i niewielkie zgięcie jakie w nim uzyskujemy, a po drugie dlatego, że siadającemu dziecku można wreszcie wyjąc rączki z chusty - dziecko z wyjętymi rączkami przyciska sobie nimi poły boczne, i może się normalnie rozglądać, a nie wychylać do tyłu utrzymując głowę w zwisie.
2x też nie jest dla każdego noszącego, ze względu na to, że ciężar w dużym stopniu opiera się na szyi (poły na ramionach przbiegają blisko szyi, a skrzyżowanie przebiega wysoko na karku, uciskając siódmy krąg szyjny i nie da się tego poprawić, bo taka jest specyfika przebiegu chusty w tym wiązaniu). Ale są tacy, co chyba lubią taki ucisk
Jakkolwiek moim zdaniem w ogóle noszenie dzieci siadających samodzielnie w wiązaniach na przodzie jest nieporozumieniem - z racji etapu rozwojowego dziecko usiłuje patrzeć "zgodnie z kierunkiem jazdy", a więc odpycha się i odgina. Z racji wielkości dziecka, zwykle zasłania ono widoki noszącemu i sprawia, że noszący "wygląda" zza dziecka, co nie czyni dobrze dobremu samopoczuciu jego pleców. Z racji ciężaru dziecka, wprowadza ono rodzica w odgięcie do tyłu, czyli nadaje jego kręgosłupowi hiperlordozę w części krzyżowej - zdrowiu to nie służy.
Miejsce dużego dziecka jest zdecydowanie na plecach. Małego zresztą też.
W ostatnim słowie tego postu dodam jeszcze, że rodzaj stosowanego wiązania to indywidualna decyzja każdego rodzica, dobrze jeśli jest podejmowana na podstawie aktualnie posiadanej wiedzy i dostępnego doświadczenia, a także zgodnie z intuicją.![]()




- w każdym razie ClauWi) mówiła tak (w kolejności):
się podpisuję ! 


Odpowiedz z cytatem