ja się podpisuję pod tym, że szkoda, że tak unikatowo zapowiadające się czerwone różyczki - puszczaja w preorderze na całe szczęście "nadwyżkę" już wymieniłam na inny unikat, tym razem didkowy, więc ok.

a moja afrodytę będę kochać pewnie przebardzo, jakoś -już pisałam- widzę w niej moją małą Nini. .. więc niesprzedawalna; max złamas będzie dla potomnych..