Wiecie tak mi się skojarzyło - trochę druga strona medalu Mój partner jeszcze do niedawna pracował w tzw. salonie mody młodzieżowej - ogólnie sklep nastawiony na luz i dość bezpośredni kontakt z klientami ( którymi w większości są ludzie bardzo młodzi . Pewnego dnia obsługiwał młodą dziewczynę, która miała strasznie smutną minę. Mój partner podszedł do niej i z uśmiechem zapytał: "dlaczego masz taką smutną minę? Może coś doradzę, wybierzesz jakiś ciuch, to się humor poprawi" ( to mówienie na "ty"mieli w standardach salonu).... na co dziewczyna bardzo niemiło odpaliła:
" To ty jesteś tu po to żeby się do mnie uśmiechać i za to Ci płacą" .... ok, mogła mieć zły dzień, może sprzedawca był zbyt bezpośredni.... ale chyba bez przesady????

Tak więc różnie to bywa - i po jednej i po drugiej stronie lady.