My też niedawno ropoczęliśmy zabawy w piaskownicy i jestem zniesmaczonaOczywiście nie mam nic do mam, które starają się odejść trochę dalej, nie oczekuję, że będą pędziły do domu z dwulatkiem, któremu zachcialo się siku. Ale są mamuśki, które notorycznie wysadzają dzieci 5cm od ławki na której siedzą przy piaskownicy, albo od huśtawki
Widzę, że to u nich norma - nie muszą przerywać nawet rozmowy z inną mamą
Dodam, że mój Tymek z tych jeszcze nie chodzących, tylko raczkujacych, więc jest "bliżej" zasikanej trawki czy piachu
no w takim wypadku to chyba trzeba tylko uprzejie zwrócić uwagę mamom, że jednak parę metrów dalej wypadałoby odejść..
na moim placu zabaw takich przypadków nie zaobserwowałam, ale o zgrozo - widziałam mamy, które na tej ławeczce przy piaskownicy siedziały paląc papierosy![]()
taaa, palenie jest nagminne.
matka czworga![]()
![]()
![]()
i psa
no dobra.. to ja tez z tych co to z raczkującym dzieckiem na plac zabaw.. tyle że my piaskownice z "konikami i hustawką + trawa mamy ogrodzone i z bramka..
i ten wątek tak mi się dzisiaj wyraznie skojarzył jak Hanka (zeby nie było -chodzaca juz) - niby poza ogordzeniem ale jeszcze na placu zabaw ( pół metra od drabinek) chodziła i nagle widze że się schyla i podnosi ... wrrrr i to nie psie było zdecydowanie bo psu chusteczkami pupy raczej nikt nie wyciera..![]()
H- 28.06.2008 r., M -05.06.2001 r.
mojdom13.blogspot.com
http://http://www.chusty.info/forum/...ad.php?t=46784pieluszki wielorazowe
---> w razie zapchania skrzynki pw---> dosr@poczta.wp.pl
widzisz, też tak myślałam i się kiedyś zdziwiłam
z tym że odruchowo się odwróciłam i nie wiem gdzie wylądowała kupa i chusteczka.
Jasiek w fazie odpieluchowywania, więc jak woła, to pędzę, bo jeszcze oboje nie wiemy ile jest w stanie utrzymać.
siku pod pobliski krzaczek/drzewko, najbardziej intymnie jak się da.
staramy się sikać na zapas, ale wysadzanie pod krzaczek mnie nie krępuje.
kupy chyba też byle gdzie nie zrobi, donosi do domu![]()
Wanderluster- myslę, że rozwiazaniem moze być nocnik turystyczny- sklada sie do malych rozmiarow, miesci w damskiej torebce- jak dziecko zrobi siku lub kupkę zawiazuje się torebkę i wyrzuca. Ja mam taki nocnik mothercare- jako woreczkow uzywam paklankow i jak widzę, ze szykuje sie kupa to sadzam na nocnik.
Siusiu na trawkę, ale staram sie zawsze w jakims ustronnym miejscu, zeby nie razić.
ja z tych co wysadzaja gdzie musza, bo dziecko wiele czasu nie pozostawia na zastanowienie sie gdzie by tu mu dzis toalete urzadzic, ale nie z tych, ktore wpadaja na poroniony pomysl zabierania raczkujacego dziecia na plac zabaw zasikany przez
a) psy
b) koty
c) zule osiedlowe
d) podrostki pijace wieczorami na placu piwo
e) dzieci, ktore nie wytrzymuja i puszczaja podczas zabawy
f) a dopiero na koncu dzici wysadzane przez mame 5 m od hustawki
no chyba, ze wy nie o tej samej Polsce co ja mowicie.
I wogole to zachowujecie sie jakbyscie juz o chustach nie mialy nic do powiedzenia. Sie przestaje dziwic, kiedy czytam, lub slysze, ze w PL na chusciary dziwne rzeczy mowi, a "frustratki" to najlagodniejszy epitet jaki slyszalam.
klikam tu od października 2007...mama magdalenki [07.07] i marcela [08.09]
Akademia Noszenia Dzieci - współzałożycielka i trenerka - szkolenia na doradcę noszenia w chustach i nosidłach miękkich
wspieram w rodzicielstwie
Doradczyni Noszenia ClauWi®
Doradczyni po kursie podstawowym Die Trageschule ®
To ja też, jako PIERWSZA poroniona mamuśka pytam, gdzie iść latem z 14 miesięcznym, raczkującym dzieckiem, które wpada w szał na widok piaskownicy i wychodzi z wózka? Rozumiem, że jak zacznie chodzić w wieku 18 miesięcy, to dopiero wtedy mozna?? A chodzące uż dzieci, ktore chodzą na czworaka po piaskownicy?? Bo jednak mało dzieci bawi się w piasku w pozycji stojącej. Moje dziecko po prostu więcej przebywa "blisko ziemi". Zresztą nieważne....
Ja uważam, że jak dziecko przez 5 min ciągnie mamusie za rękę i mowi, ze chce mu się siku, a mamusia jest zbyt zagadana, a potem wysadza dziecko przy ławeczce, to mnie to wpienia. A takie sytuacje często obserwuję. W innych sytuacjach jestem to w stanie zrozumieć (chyba, bo pewnie przekonam sie o tym, jak moje dziecko zacznie wołać na siku)
dla mnie raczkujacy=bioracy wszystko do buzi. Jakbym zobaczyla, ze dziecko bierze jakas zabawke z piaskownicy prosto do buzi to bym chyba od razu pawia puscila. Za duzo zwierzat szczajacych do piaskownic widzialam. Na szczescie u nas nie ma publicnych piaskownic, wiec tylko w PL Luska jest na nie narazona.
H- 28.06.2008 r., M -05.06.2001 r.
mojdom13.blogspot.com
http://http://www.chusty.info/forum/...ad.php?t=46784pieluszki wielorazowe
---> w razie zapchania skrzynki pw---> dosr@poczta.wp.pl
Prosze nie traktuj tego jako złośliwośc, bo nie o to mi chodzi. Ale co jak dziecku zachce się na środku marketu? Albo w autobusie? Pytam z ciekawości, bo jak wcześniej pisałam, jeszcze nie mam takich problemów. Jakoś nie widzę mam odsikujących dzieci na środku sklepu. Czyli jednak da się przejść te 10- 20m??
Eee, Jasminee, jasne że się da, ale w przypadku placu zabaw - co to zmienia, czy wysikam dziecko pod tym drzewkiem, czy pod tamtym?? Mój syn wytrzymuje i kilkanaście minut, a jednak nie latam jak głupia w poszukiwaniu toalety. DZiecko ma swoje prawa i oburzanie się na dziecięce siusiu pod krzaczkiem dla mnie jest tak samo dziwne jak najeżdzanie na karmienie piersią w miejscu publicznym. Ja, w przeciwieństwie do właścicieli psów, nie wychodzę na dwór po to, by wypróżnic dziecię (czy piers).
wspieram w rodzicielstwie
Doradczyni Noszenia ClauWi®
Doradczyni po kursie podstawowym Die Trageschule ®
No może tego nie napisałam wcześniej, ale akurat na moim placu zabaw to zasadnicza różnicaSą dwa ogrodzenia - takie jakby pierścienie. W srodku jest piaskownica ze zjeżdzalniami, dookoła ławeczki, troszkę trawy (na szerokość wózka). Ogrodzenie zamykane, żeby maluchy nie wychodziły. W zewnętrznym "pierścieniu", który jest szerszy jest trawa, drzewa, huśtawki, w sporej odległości od siebie. Tam jest idealne miejsce do wysadzenia dziecka i oczywiście nie mam nic przeciwko.
Normalnie, dawno się tak nie udzielałam jak w temacie sików![]()
"Nasz" plac zabaw, który odwiedzamy jest w takim dużym parku.
Zajmuje chyba 1/50 całej powierzchni parku.
Stałymi parkowymi bywalcami są:
1. napite, podpite osobniki starsze lub całkiem młode-w każdą pogodę,
2. mamy/babcie/opiekunki z dziećmi-jak jest ładnie (bezdeszczowo),
3. wyprowadzający psy na wiadomo co,
4. w roku szkolnym dzieci z pobliskiej szkoły.
Dlatego w tym parku (nie na placu) oporów przed wysadzaniem nie mam.
Dodam, że piszę tylko o siuśkach.
Kupa zawsze w wc-Mlody trzymai byle gdzie nie zrobi.
W związku z odpieluchowaniem wysadzam tam, gdzie są warunki.
Nie na placu, ale gdzieś w ustronnym miejscu.
Gdybym miała plac z prawdziwego zdarzenia myślałabym co dalej.
Napewno nie wysadzałabym NA placu.
Mi przypomina to kawał:
Facetowi zachciało się siku, więc wyciąga instrument i załatwia się przy ulicy. Przechodząca obok kobieta woła oburzona: "Panie, co pan robisz, przecież 50 m dalej jest szalet!". On odpowiada: "Szanowna pani, tak długiego to aż nie mam."
Mnie strasznie mierzi wysadzanie "na trawkę". Z takich wysadzanych dzieci wyrastają sikający w różnych miejscach bez zażenowania dorośli. Mężczyźni zazwyczaj, bo jak któraś z Was już tu napisała, my mamy za dużo do zdejmowania i równie wiele pokazujemy. Jestem ciekawa, czy gdyby dla nas załatwianie potrzeb na dworzu byłoby równie łatwe co dla mężczyzn, to czy robiłbyśmy to na tak dużą skalę.
Przy uczeniu Mimi załatwiania się na nocnik, jak trzeba było wyjść, pakowałam ją w pieluchę, trudno. Co prawda porządny trening nocnikowy jeszcze przed nami, ale będę starała się robić to tak, żeby nikomu nie przeszkadzać.
Kiedy dzieci są małe, daj im korzenie, a kiedy są duże, daj im skrzydła.